Zapraszamy na przegląd 18. kolejki J2. League, w której jak zwykle nie zabrakło emocji, pięknych bramek i niespodzianek.

Renofa Yamaguchi – Fagiano Okayama

Renofa 1-0 Fagiano

Na początek zaglądamy do miasta Yamaguchi, gdzie miejscowa Renofa mierzyła się z Fagiano. Gospodarze grali o awans na pozycję lidera, a goście o awans do top3 tabeli.

Pierwszą groźną okazję stworzyli sobie goście, a konkretnie Akamine, który znakomitym podaniem wyprowadził na wolne pole Nakame, ale ten w bardzo dobrej sytuacji uderzył tylko w boczną siatkę. Chwilę później strzałem Takayukiego Mae odpowiedzieli gospodarze. Jego uderzenie było całkiem groźne i z problemami obronił Jun Ichimori. W 30. minucie niezdecydowanie obrońców Fagiano próbował wykorzystać Mae, ale fenomenalną interwencją popisał się znów Ichimori który końcami palców skierował piłkę poza linię końcową. Jednak 3 minuty później Yamashita wyprowadził gospodarzy na prowadzenie wykorzystując dobre dośrodkowanie Ikegamiego. Spotkanie było bardzo wyrównane, swoje okazje mieli zarówno gospodarze jak i goście, ale do przerwy oglądaliśmy tylko jedną bramkę, autorstwa gospodarzy.

Po przerwie tempo meczu nadal było bardzo żywe i oba zespoły dążyły do zdobycia bramki. W 63. minucie Onaiwu próbował zaskoczyć golkipera gości, ale jego strzał został zblokowany i ekipa Yamaguchi miała tylko rzut rożny. W 77. minucie, z powietrza uderzał Hayato Nakama, ale trafił w środek bramki i Fujishima nie miał problemów z obroną jego strzału. Do samego końca oba zespoły próbowały atakować, ale bramki już nie padły i ostatecznie Renofa pokonała Fagiano 1:0 i tymczasowo wskoczyła na pierwsze miejsce w tabeli. Tymczasowo, bo swój mecz następnego dnia miały do rozegrania Oita Trinita i Avispa Fukuoka.

Składy:

Renofa – Fujishima; Tsuboi, Watanabe, Mae, Onose; Torikai (88’ Gerson), Ikegami (41’ Osaki), Takagi (68’ Sato), Onaiwu, Yamashita; Miyuki

Fagiano – Ichimori; Hamada, Masuda Kiyama; Tsukagawa, Mimura (79’ Ito), Ueda (86’ Santos), Sekido (46’ Saito), Nakama, Mukuhara; Akamine

Kyoto Sanga – Matsumoto Yamaga

Kyoto 0-1 Yamaga

Przenosimy się do Kyoto, czyli miasta jednego z największych rozczarowań tego sezonu J2, gdzie Kyoto Sanga podejmowała Matsumoto Yamage, a więc ekipę aspirującą do awansu do J.League.

Spotkanie było dość wyrównane, bowiem w pierwszej połowie lepiej wyglądali gospodarze, a w drugiej  lepiej grali goście. W 24. minucie zawodnicy „fioletowych” byli blisko zdobycia pierwszej bramki tego spotkania, kiedy to Escudero znalazł się w polu karnym i strzałem z ostrego kąta chciał zaskoczyć Morite. Dobrze ustawiony golkiper zdołał jednak obronić strzał, urodzonego w Hiszpanii Japończyka.

W 77. minucie jedyną, jak się okazało, bramkę w tym spotkaniu zdobył 20. letni Daizen Maeda, który ładnym lobem pokonał Wakaharę.

Podopieczni Bosko Djurovskiego próbowali doprowadzić do wyrównania, ale albo dobrze w bramce spisywał się Morite, albo brakowało im ostatniego podania i Matsumoto Yamaga wywozi z Kyoto cenne trzy punkty.

Składy:

Kyoto – Wakahara; Tulio (48′ Ono), Honda, Someya (70′ Muta), Masukawa, Ishibitsu; Sento, Koyamatsu, Fukuoka (84′ Lopez); Escudero, Iwasaki

Matsumoto – Morita; Iwama, Toma, Iida; Maeda (70′ Kuda), Paulinho, Fujita, Ishihara, Iwakami; Nagai (89′ Yamamoto), Maeda (78′ Nakami)

Albirex Niigata – Tokyo Verdy

Niigata 1-2 Verdy

Albirex vs Verdy, czyli mecz, jak dotąd, dwóch rozczarowań zaplecza J.League. Oba zespoły mają bowiem skład i ambicję na walkę o najwyższą klasę rozgrywkową w Japonii, ale oba zespoły prezentują się w tym sezonie słabo, bez wyrazu i zajmują kolejno, 15. i 12. miejsce.

Pierwszy celny strzał oglądaliśmy w 19. minucie, którego autorem był Kota Watanabe, ale bez problemów poradził z nim sobie Muralha. 4 minuty później, gospodarze przeprowadzili świetną akcję, którą pewnie wykończył Masaru Kato, dając Niigacie prowadzenie w tym spotkaniu. Parę minut później doskonałą okazję na podwyższenie prowadzenia Niigaty, zmarnował Arata Watanabe, którego strzał z bliskiej odległości dobrze obronił Kamifukumoto. W 37. minucie zawodnicy ze stolicy byli bliscy wyrównania, po uderzeniu głową Hayashiego, ale piłka po jego strzale nieznacznie minęła prawy słupek bramki Albirexu. Spotkanie było bardzo wyrównane, obie strony miały wiele do powiedzenia i trudno było wskazać wyraźnego faworyta w tym spotkaniu. Na przerwę jednak w lepszych nastrojach schodzili gospodarze, gdyż na tablicy wyników wciąż widniał korzystny dla nich rezultat.

Zaraz po przerwie zawodnicy Niigaty mieli świetną okazję na podwyższenie rezultatu. Toshima dograł idealnie na głowę Thallesa, ale w ostatniej chwili Brazylijczyka zdołał powstrzymać Kamifukumoto. Gospodarze lepiej weszli w drugą połowę, ale to goście w 54. minucie doprowadzili do wyrównania, za sprawą fenomenalnej akcji w stylu Barcelony Pepa Guardioli,, którą po prostu trzeba zobaczyć, akcję, którą na wielkim spokoju wykończył Watanabe strzelając jakże ważną dla Verdy bramkę. Mniej niż 10 minut później Verdy prowadzili już 2:1. Świetną piłkę za linię obrony posłał Fujimoto, tam idealnie pojawił się Hayashi i w sytuacji oko w oko z bramkarzem pewnie wykorzystał swoją sytuacje dając prowadzenie swojemu zespołowi. Gospodarze próbowali jeszcze odpowiedzieć i doprowadzić do wyrównania w tym spotkaniu, ale nie potrafili już trafić do siatki gości i dzięki dobrej drugiej połowie, Tokyo Verdy zwycięża na Big Swan Stadium.

Składy:

Albirex – Muralha; Hara, Tomisawa, Song, Yasuda; Isomura (70’ Ogawa), Kato, Toshima, Takagi (76’ Tanaka); Thalles (68’ Kawata), Watanabe

Verdy – Kamifukumoto; Narawa, Hatanaka, Ibayashi, Tamura; Kajikawa, Watanabe (85’ Hashimoto), Uchida; Vieira (17’ Hayashi), Sato (70’ Ri Yong), Fujimoto

Roasso Kumamoto – Avispa Fukuoka

Kumamoto 0-1 Fukuoka

Chyba śmiało można nazwać ten mecz, pojedynkiem Dawida z Goliatem. 18. w tabeli Kumamoto podejmowało Avispe Fukuoka, która grała o pozycję lidera J2.

Jak można było się spodziewać, to goście weszli w spotkanie znacznie lepiej niż ich znacznie niżej notowany rywal. Na początku spotkania bramkę mógł zdobyć Dudu, ale wyborną paradą popisał się Akihiro Sato, zatrzymując strzał Brazylijczyka. O ile przy strzale Dudu uratował swój zespół, o tyle przy uderzeniu z 31. minuty w wykonaniu Morimoto nie miał nic do powiedzenia i winą obarczyć można jedynie obrońców, którzy byli zbyt statyczni i pozwolili zawodnikowi Avispy oddać przygotowany, mierzony strzał.

Po zmianie stron, bliski doprowadzenia do euforii kibiców zgromadzonych na Egao Kenko Stadium był Minagawa, ale jego uderzenie zdołał obronić Kentaro Kakoi. Gospodarze przeprowadzali coraz groźniejsze ataki i chwile później znów tylko genialna, podwójna interwencja Kakoia uratowała Avispę od utraty prowadzenia.

Pomimo dość intensywnych naporów piłkarzy Roasso, Avispa utrzymała jedno bramkowe prowadzenie i zasiadła na fotelu lidera J2.

Składy:

Roasso – Sato; Kuroki, Katayama (75’ Takase), Byong (83’ Ikeda), Minagawa; Tanagawa, Aoki, Hachikubo, Tanabe (67’ Ito); Nakayama, Yonehara

Avispa – Kakoi; Komano (90’ Saneto), Matsuda, Dudu, Shinohara; Morimoto (69’ Ishizu), Wako, Yu, Suzuki; Iwashita, Edamura (46’ Yamase)

Tochigi SC – Mito Hollyhock

Tochigi 1-2 Hollyhock

Mecz 17. z 20. drużyną w tabeli, którego stawką było powiększenie przewagi nad strefą spadkową. W przypadku gości była to także możliwość do rehabilitacji za fatalny występ w poprzedniej kolejce.

W 17. minucie meczu podanie za linie obrony otrzymał Jefferson, który wpadł z piłką w pole karne i został sfaulowany przez Ryosuke Tade. Sędzia oczywiście wskazał na 11. metr, a do piłki podszedł sam poszkodowany, który pewnie wyprowadził gości na prowadzenie. Nie minęła minuta, a gospodarze doprowadzili do wyrównania. Kazuki Nishiya przedarł się lewą stroną i mocno wstrzelił piłkę w pole karne rywali, a tam niefortunnie interweniował Homma i skierował piłkę do własnej siatki. Parę minut później mogło być już 2:1 dla Tochigi, ale dobrej sytuacji nie wykorzystał Nejc Pecnik.

Wydawało się, że po zmianie stron to gospodarze ruszą do ataków w poszukiwaniu bramki, ale tak się nie stało i mecz stał na bardzo niskim poziomie. Kolejna, jak się okazało zwycięska, bramka w tym spotkaniu padła dopiero w 81. minucie, której autorem było Makito Ito. Dzięki tej bramce Mito pokonało Tochigi  i awansowało na 16. miejsce w tabeli.

Składy:

Tochigi – Leoni; Nishikawa, Henik (64’ Futagawa), Kan, Oguro, Okazaki (90’ Ushinohama), Nishiya, Tada, Kawata, Tashiro (79’ Hamashita), Pecnik

Mito – Hasegawa; Tamasaki (34’  Tamukai), Ito, Diego, Mae, Baiano (72’ Miyamoto), Kimura Hosokawa, Kojima, Kurokawa, Kishimoto (80’ Ito)

Kamatamare Sanuki – FC Gifu

Kamatamare 0-1 Gifu

Ostatnie w tabeli Kamatamare podejmowało przed własną publicznością, walczące o miejsce gwarantujące udział w playoffach, FC Gifu.

Na początku meczu, strzałem z ponad 20. metrów, próbował zaskoczyć bramkarza Kijma, ale dobrze ustawiony był Ibanez. Z drugiej strony kilkukrotnie próbowali goście, ale dobrze dysponowany był Shimizu.

Po zmianie stron jednak, dobre interwencje Shimizu poszły na marne, bowiem w 50. minucie Kyogo Furuhashi pokonał Japończyka, który nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję. Goście mogli, a nawet powinni wyrównać stan meczu, parę minut później, kiedy to Kazuki Hara próbował pokonać Ibaneza, ale z 5. metrów uderzył prosto w golkipera gości. Było to raczej spotkanie dla koneserów futbolu, gdyż przez większość spotkania miało się wrażenie, że rozgrywana jest partia szachów, a nie mecz piłkarski. Obyło się jednak bez niespodzianki i Gifu będące faworytem tego spotkania, wraca do domu z kompletem punktów.

Składy:

Kamatamare – Ibanez; Abe, Takeda (85’ Naganuma), Mishima (90’ Namba), Yamagishi; Furuhashi, Kazama, Tamori, Fukumura; Ono (82’ Nakashima), Miyamoto

Gifu – Shimizu; Nakashima, Watanabe (81’ Shigematsu), Takagi, Kijma; Takeda (75’ Sasaki), Nishi, Okamura, Morikawa (81’ Hara); Sasaki, Alex

Montedio Yamagata – JEF United

Montedio 2-1 JEF

Kolejne spotkanie głębokiego środka tabeli. Oba zespoły raczej nie mierzą w awans, a spadek zdecydowanie im nie grozi, jednak o ile w przypadku Yamagaty nie powinno to dziwić, o tyle jeżeli chodzi o JEF, to już owszem. W klubie z Chiby zawsze przed sezonem są wielkie nadzieje, a zazwyczaj kończy się tak jak w tym sezonie. Tylko jedno zwycięstwo w ostatnich 5. spotkaniach i odległe 14. miejsce w tabeli to o wiele za mało dla tak renomowanej marki, która do J2 spadła w 2009 roku i od sezonu 2010 usilnie, ale bezskutecznie próbuje wrócić do elity.

Gospodarze objęli prowadzenie w 22. minucie po strzale głową Sakano, który oddał precyzyjny strzał, ale chyba można powiedzieć, że więcej w tej sytuacji mógł zrobić golkiper gości, Rodriguez. W 33. minucie zawodnicy JEF United mieli pierwszą dobrą okazję do zagrożenia bramce Kushibikiego, bowiem rzut wolny z okolic 20. metra wykonywał Salinas, ale niestety dla gości, Paragwajczyk uderzył tylko w mur i obrońcy Yamagaty oddalili zagrożenie. Nie było specjalnych fajerwerków w pierwszej części i do przerwy gospodarze utrzymali jedno bramkowe prowadzenie.

Po przerwie również gospodarze jako pierwsi zagrozili bramce rywala. W 46. minucie niezłym rajdem popisał się Kobayashi i oddał strzał w kierunku dalszego słupka bramki strzeżonej przez Rodrigueza, ale pomylił się i piłka przeleciała tuż obok. Chwilę później goście odpowiedzieli potężnym uderzeniem Okubo, które wylądowało na poprzeczce bramki Montedio.

W 56. minucie mieliśmy już 2:0 dla Yamagaty, po bramce głową Sakano, który tym samym zdobył swoją drugą bramkę w tym spotkaniu.

Zawodników z Chiby stać było tylko na bramkę kontaktową, którą w 81. minucie zdobył Larrivey.

Kolejny rozczarowujący występ JEF United i solidny występ Montedio, które w pełni zasłużyło na zwycięstwo w tym spotkaniu.

Składy:

Montedio – Kushibiki; Kaga, Kuriyama, Kumamoto; Miki, Honda, Nakamura, Yamada; Minami (88’ Kitagawa), Sakano (90+4’ Motegi), Kobayashi (80’ Yuruki)

JEF – Rodriguez; Takagi (46’ Okubo), Masushima, Kondo, Yamamoto (55’ Mizobuchi); Salinas, Kumagai, Yada; Larrivey, Ibusuki, Funayama (71’ Kiyotake)

Omiya Ardija – Yokohama FC

Omiya 4-0 Yoko

Na NACK5 Stadium Omiya, miejscowa Omiya Ardija podejmowała Yokohamę FC. Nie chcę znów pisać o rozczarowaniach, wielkich planach i marzeniach o powrocie, ale wszystkie te rzeczy idealnie pasują do obu zespołów i w obu przypadkach nie wygląda to tak jak miało wyglądać. Dopiero 9. miejsce Ardiji i 8. miejsce Yokohamy czyni te zespoły średniakami zamiast potentatami do awansu.

Lepszego początku meczu, gospodarze nie mogli sobie wymarzyć, bowiem już w 15 sekundzie (!) do siatki trafił Mateus, który wykorzystał świetne dogranie Shimady z prawej strony. Lepiej w bramce zachować mógł się Minami, ale trzeba przyznać, że uderzenie było dość nieprzyjemne dla bramkarza.

W 11. minucie strzelec bramki, Mateus, podszedł do rzutu wolnego z okolic 25. metra i był bliski ponownego pokonania Minamiego, ale tym razem golkiper gości miał więcej szczęścia, gdyż po jego interwencji piłka odbiła się od jeszcze od słupka i gospodarze mieli tylko rzut rożny. Pierwsze poważniejsze zagrożenie zawodnicy Yokohamy stworzyli dopiero w 25. minucie, kiedy to strzał Laajaba z problemami obronił Kasahara. W pierwszej połowie piłkarze z Jokohamy byli zagubieni, a ich gra bardzo chaotyczna. Poza strzałem Laajaba nie byli w stanie zagrozić bramce Omiyi. Do przerwy mieliśmy więc 1:0.

Mimo iż pierwsze parę minut drugiej części należało do ekipy Yokohamy, to pozostała część spotkania przebiegała pod dyktando gospodarzy, którzy nie pozostawili złudzeń przyjezdnym. Pierwszy cios w drugiej części gry zadali w 75. minucie. Omae, głową wykorzystał świetnie dogranie Oyamy i w zasadzie już było po meczu dla Yokohamy. Gospodarze jednak nie zamierzali na tym poprzestać i dwie minuty później cudownym uderzeniem w samo okienko bramki, popisał się Barada, który w 80. minucie zdobył wcale nie mniej ładną bramkę po indywidualnej akcji, tym samym strzelając dwie bramki w trzy minuty.

Doskonały występ Omiyi i przekonująca wygrana, która w całości oddaje przebieg tego spotkania.

Składy:

Omiya – Kasahara; Sakai, Yamakoshi, Komoto, Kawazura; Shimada (73’ Barada), Oyama (85’ Shimizu), Mikado, Mateus (74’ Toscano); Tomiyama, Omae

Yokohama – Minami; Kitazume (77’ Tachibana), Jong-a-Pin, Bae, Watanabe; Domingues (79’ Ishii), Nakayama (46’ Toshima), Takeda, Nomura, Watanabe; Laajab

Ehime FC – Oita Trinita

Ehime 1-0 Oita

Efektowna, ale będąca w dołku Oita vs nudne i przedostatnie w tabeli Ehime. Po tak zachęcającym wstępie, oczekiwania co do spotkania muszą być ogromne. Czy słusznie? Przekonajmy się.

Oita od początku chciała udowodnić, że nie przez przypadek znalazła się na pierwszym miejscu w tabeli i zasypywała teoretycznie słabszego rywala swoimi atakami. Jednak zarówno w pierwszej, jak i drugiej części większość strzałów, bo aż 10 z 12. było niecelnych, a jak wiadomo ciężko strzelać gole, kiedy w ogóle nie trafia się w bramkę.  Mecz nie stał na poziomie do jakiego przyzwyczaiła nas rewelacyjna w pierwszej części sezonu Oita. Miało się to zmienić w 65. minucie, kiedy gospodarze dostali i pewnie wykorzystali rzut karny. Wydawało się, iż goście znów ruszą do ataków i chociaż zagrożą bramce strzeżonej przez Okamoto. Nic podobnego się jednak nie stało i przedostatnie w tabeli Ehime pokonuje Oitę, która z kolei utraciła pozycję lidera, spadając na trzecie miejsce w tabeli.

Składy:

Ehime – Okamoto; Yamazaki, Nishioka, Maeno; Junki, Tanaka, Nozawa, Kogure, Kondo (82’ Tamabayashi); Kawahara (58’ Niwa); Nishida (58’ Arita)

Oita – Takagi; Tone, Hwang (69’ Kokubu), Suzuki; Miyasaka (65’ Kawanishi), Marutani, Kishida, Matsumoto; Baba (79’ Kiymoto), Isa, Goto

Tokushima Vortis – Machida Zelvia

Vortis 1-2 Zelvia

Na koniec, przenosimy się na Pocarisweat Stadium, gdzie miejscowa Tokushima Vortis podejmowała Machidę Zelvię.

Już w drugiej minucie gospodarze mogli wyjść na prowadzenie po ładnej kontrze i strzale Sugimoto, ale doskonale w bramce spisał się Fukui. W 17. minucie to goście pierwsi zdobyli bramkę, za sprawą Nakashimy, który sprytnym strzałem głową pokonał Kajikawe. Świadkami niecodziennej sytuacji byliśmy w 35. minucie meczu, kiedy to bramkarz gości raz wybił piłkę prosto pod nogi zawodnika drużyny przeciwnej, a potem, gdy ta do niego wróciła, podczas próby wybicia nabił gracza Tokushimy i piłka wpadła do bramki. Louis Karius zapewne miałby deja vu po zobaczeniu tej kuriozalnej sytuacji. Mieliśmy więc remis, który utrzymał się do przerwy.

Szybko po zmianie stron, bo już w 48. minucie, Machida znów wyszła na prowadzenie. Nakashima zagrał piłkę w pole karne, tam doskonale poradził sobie Yoshihama i lewą nogą pokonał golkipera gospodarzy. W 63. minucie drugą bramkę w tym spotkaniu mógł zdobyć Nakashima, ale trafił tylko w spojenie słupka z poprzeczką.

Po zdobyciu bramki, zespół gości grał bardzo dojrzale i zachowawczo, przetrzymując bardzo sporadycznie ataki gospodarzy i ostateczny wynik nie uległ już zmianie. Machida pokonała Tokushimę 2:1.

Składy:

Tokushima – Kajikawa; Osaki, Ishii, Uchida;  Omoto, Sisi, Iwao, Shimaya; Sugimoto (73’ Kano), Maekawa (76’ Hirose), Yamasaki

Machida – Fukui; Shimosaka, Fukatsu, Otani, Okuyama; Yoshihama (83’ Hirato), Morimura (75’ Tokita), Inoue, Sugimori (57’ Doi); Suzuki, Nakashima

Autor tekstu: Kamil Gala                                                                                                  @GalsonHM

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Wyświetleń: 70

Autor tekstu: Kamil Gala

Social media

Strefa sponsorowana

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze