Po dość ciekawym i kontrowersyjnym widowisku na Ajinomoto, remisujemy z Consadole Sapporo 0:0. Jak wskazuje wynik, spotkanie było dość wyrównane i przy większym szczęściu którejś z drużyn końcowy rezultat prawdopodobnie brzmiałby inaczej.

Od początku zawodnicy obu zespołów narzucili dość wysokie tempo. Efektem była bramkowa sytuacja gości na samym początku spotkania. Po błędzie obrony, napastnik Sapporo, Jay, znalazł się w polu karnym Tokyo i przestrzelił bardzo nieznacznie.

Do pierwszej kontrowersji meczu, doszło już w 14 minucie spotkania. Kento Hashimoto po dość niebezpiecznym ataku na zawodnika Consadole, obejrzał żółtą kartkę. Zawodnicy gości oczywiście domagali się czerwonej kartki dla Japończyka, a po zakończeniu spotkania, poszkodowany w tej sytuacji Jay, zamieścił krótki wpis na Twitterze, dotyczący tego i innego zdarzenia, o którym za chwilę.

twitt
Czy piłkarze Sapporo mieli rację? To już pozostawiam każdemu do indywidualnej oceny. Na zdjęciu widać, że sędzia był perfekcyjnie ustawiony i podjął świadomą niewymuszoną decyzję.

Kontrowersja

Jak zwykle aktywny był dzisiaj Nagai, dużo biegał, przepychał się w polu karnym i oddał dwa niecelne strzały w pierwszej części spotkania. Odcięty od podań, a w efekcie niewidoczny był Diego Oliveira.

Zawodnicy z Sapporo większość swoich ataków przeprowadzali lewą stroną boiska, wykorzystując Daiki Suge i Chanathipa.

W 29 minucie meczu Kensuke Nagai zdobył bramkę dla FC Tokyo, ale sędzia liniowy dopatrzył się spalonego. Tak wątpliwego, że żadna z powtórek nie rozwiała wątpliwości co do słuszności decyzji arbitra.

Do kolejnej kontrowersji doszło 5 minut później, kiedy to bramkę zdobyło Sapporo, ale tym razem arbiter główny dopatrzył się nieprzepisowego zagrania Daiki Sugy. Zdaniem sędziego Japończyk przyjmował piłkę ręką.
Kontrowersja 2.jpg

W 44 minucie Tokyo stworzyło sobie bardzo dobrą sytuację do strzelenia bramki. Omori przedarł się środkiem pola i nieatakowany oddał strzał z ok. 17 metra, jednak kapitalnie w bramce gości, spisał się Gu Sung Yun.

W drugiej połowie byliśmy ponownie blisko zdobycia gola. Najpierw Takahagi uderzył głową, tuż obok lewego słupka, a potem Muroya popędził w swoim stylu, prawą stroną boiska, doskonale minął rywala zakładając mu „siatkę”, ale w sytuacji sam na sam, uderzył prosto w bramkarza.

Kolejna kontrowersja miała miejsce chwilę później, kiedy to po strzale Nagaiego, piłka trafiła w rękę zawodnika Consadole. Sędzia wskazał jednak tylko na narożnik boiska.

https://twitter.com/dazdazy/status/995582817261125632

W końcówce meczu dobrą sytuację na bramkę, mieli goście, ale mocny strzał głową, doskonale obronił Hayashi.

Trener Hasegawa przeprowadził zaledwie dwie zmiany, a pełne 90 minut rozegrał, co dziwne, Diego Oliveira. To pokazuje, że celem na dzisiaj było tylko zwycięstwo. Niestety, tego celu nie udało się osiągnąć.  Nie ma jednak tragedii, gdyż nadal zajmujemy drugie miejsce w lidze, tracąc 10 punktów do Hiroshimy, która, trzeba powiedzieć, rozgrywa swoją własną ligę.

Skład FC Tokyo: Hayashi; Muroya, Jang Hyun-Soo, Morishige, Ota; Omori (82’ Tanabe), Hashimoto, Takahagi, Higashi; Oliveira, Nagai (90+1’ Togashi).

Przed meczem zobaczyliśmy bardzo miły obrazek, kiedy to Takahagi podszedł uścisnąć trenera Sapporo, Mihailo Petrovicia. Obaj panowie pracowali razem, jeszcze w Sanfrecce Hiroshima i trzeba zaznaczyć, że to trener Petrović stworzył tego piłkarza, którego możemy podziwiać dzisiaj. Nic więc dziwnego, że Panów nadal łączą przyjacielskie stosunki.

https://twitter.com/aoakaochico/status/995629483326521346

DdIPBfTU0AEY9WD

Skrót meczu:

Autor tekstu: Kamil Gala
@TokyoGalson 

Wyświetleń: 29

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze