Dla większości kibiców mecz z Bośnią jest po prostu ostatnią szansą Kataru na awans.

Dla ludzi, którzy od lat śledzą azjatycką piłkę, to coś znacznie więcej.

To być może ostatni występ pokolenia, które stworzyło największą drużynę w historii katarskiego futbolu. Pokolenia, które zdobyło Puchar Azji w 2019 roku, a później obroniło tytuł mistrzów kontynentu. W całej historii azjatyckiego futbolu dokonała tego wcześniej tylko Japonia. To osiągnięcie, którego nikt tym zawodnikom już nigdy nie odbierze.

Dziś świat patrzy na Katar głównie przez pryzmat nieudanego mundialu 2022 i katastrofalnego 0:6 z Kanadą. Problem w tym, że patrzy wyłącznie na ostatni rozdział książki, kompletnie ignorując całą historię.

A historia tego pokolenia jest wyjątkowa.

Nr 12 Karim Boudiaf (129 meczów / 8 goli) przez lata był fundamentem tej drużyny. Gdyby trzeba było opisać go jednym zdaniem, byłby środkowym obrońcą zamkniętym w ciele defensywnego pomocnika. Nigdy nie imponował technicznymi sztuczkami czy efektownymi akcjami. Jego specjalnością było odbieranie przeciwnikom czasu i przestrzeni. W najlepszych latach wyglądał jak dodatkowy stoper ustawiony kilka metrów przed linią obrony. Przy tym dysponował świetnym rozegraniem, strzałem z dystansu oraz podaniem prostopadłym. To właśnie dlatego trenerzy tak bardzo go cenili. Nie dlatego, że błyszczał. Dlatego, że gdy grał, inni mogli błyszczeć. Po czerwonej kartce Assima Madibo to właśnie on może wrócić do składu i ponownie zostać ryglem defensywy.
Karim Boudiaf - Alchetron, The Free Social Encyclopedia
Sam #23  Madibo (98 meczów / 4 gole) zasługuje zresztą na osobny akapit.
Gdyby szukać katarskiego odpowiednika Claude’a Makelele, znaleźlibyśmy właśnie jego. Człowiek od czarnej roboty. Człowiek od odbiorów. Człowiek, którego najbardziej doceniają trenerzy i analitycy. Kibice często zwracają uwagę na Afifa czy Almoeza Alego, ale to Madibo przez lata był jednym z najważniejszych elementów równowagi tej drużyny. Niestety przeciwko Kanadzie zakończył swój udział w tym meczu czerwoną kartką i dziś może tylko patrzeć z trybun, jak jego koledzy walczą o przetrwanie.

Nr 10 Hassan Al-Haydos (około 190 meczów / 41 goli) to z kolei piłkarski artysta.
Człowiek, którego kreatywność publicznie podziwiał sam Xavi.
Nigdy nie był zawodnikiem działającym według podręcznika.
Wręcz przeciwnie. Al-Haydos przez lata żył z rzeczy, których nie powinno się robić.
Z nieszablonowych podań, ekwilibrystycznych strzałów, nieoczywistych decyzji i piłkarskiej fantazji. Potrafił zdobywać gole, po których kibice przecierali oczy ze zdumienia. Dziś wiek nie pozwala mu już regularnie robić różnicy tak jak jeszcze kilka lat temu, ba nawet jak na ostatnim Pucharze Azji. W pewnym sensie został już sportowo emerytowany, ale Lopetegui doskonale wie, że w takich momentach doświadczenie i osobowość bywają równie ważne jak szybkość czy wydolność.

Nr 16 Boualem Khoukhi (ponad 120 meczów / ponad 30 goli) przez lata był sercem tej drużyny. Niewielu obrońców w historii Azji miało taki wpływ na wyniki reprezentacji. Potrafił bronić, ale równie dobrze potrafił pojawić się pod bramką rywala i zdobyć gola wtedy, gdy drużyna najbardziej tego potrzebowała. W wielu najważniejszych meczach Kataru był człowiekiem od momentów przełomowych. Jeśli Boudiaf był mózgiem defensywy, to Khoukhi był jej charakterem.
Who is Boualem Khoukhi? Defender behind Qatar's historic first FIFA World Cup point

Pedro Miguel (około 100 meczów / 1 gol) to jeden z najbardziej niedocenianych bohaterów tamtej drużyny. Podczas triumfu w Pucharze Azji 2019 zamknął prawą stronę boiska na kłódkę. Nie był efektowny. Nie trafiał na okładki gazet. Po prostu eliminował skrzydłowych rywali z meczu. Taki piłkarski likwidator. Dzisiaj z racji wieku i zmian fizycznych częściej oglądamy go na środku obrony, ale jego największa broń pozostała ta sama — doskonałe czytanie gry i umiejętność przewidywania wydarzeń kilka sekund wcześniej od innych.

Nr 6 Abdulaziz Hatem (około 120 meczów / 12 goli) był natomiast płucami tej reprezentacji. Nieprzypadkowo trenerzy przez lata traktowali go jak człowieka od zadań specjalnych. Potrafił rozgrywać, odbierać, asekurować i pojawiać się pod polem karnym. Typowy pomocnik Box to Box.
Nie był największą gwiazdą, ale był jednym z tych zawodników, którzy sprawiali, że cały mechanizm działał prawidłowo. Gdy inni patrzyli na piłkę, Hatem często widział już następne zagranie. Doś powiedzieć, to po jego trafieniu Katar wyeliminował w Pucharze Azji Koreę Południową z Son Hueng-Minem i Kim Min-Jae w składzie.

Abdulaziz Hatem, Qatar's man for the big occasion | The Peninsula Qatar

Nr 7 Ahmed Alaaeldin (około 50 meczów / kilkanaście goli) reprezentuje już nieco młodszą generację, ale idealnie wpisuje się w charakter tej drużyny.
To napastnik, który zachowuje się momentami bardziej jak obrońca niż napastnik. Trenerzy uwielbiają takich zawodników. Goni za rywalami, wraca pod własne pole karne, pressuje bez opamiętania i nie odpuszcza żadnego pojedynku. Gdyby szukać piłkarskiego odpowiednika psa gończego, byłby nim właśnie Alaaeldin.
W nowoczesnym futbolu takich zawodników określa się czasem mianem „tracking back forward” — napastników, którzy pierwszą linię obrony zaczynają jeszcze przed stratą piłki.

A nad nimi wszystkimi od lat unosi się postać Akrama Afifa nr 11 (ponad 120 meczów / ponad 40 goli). Największego talentu, jaki wyprodukował katarski futbol.
Człowieka, wokół którego od lat budowana jest cała ofensywa reprezentacji.
Kiedy ma swój dzień, Katar wygląda jak drużyna zdolna pokonać każdego w Azji.
Kiedy rywale skutecznie go odetną, Katar często wygląda bezradnie. Nie bez powodu
w katarskich mediach powtarza się zdanie, że bez Afifa nie ma Kataru.

I gdzieś obok pozostaje jeszcze Almoez Ali (około 120 meczów / ponad 60 goli), najlepszy strzelec w historii reprezentacji. Bohater Pucharu Azji 2019. Człowiek o instynkcie napastnika, którego nie da się nauczyć. Zawodnik, który zawsze wiedział, gdzie za chwilę spadnie piłka.

Dlatego ten mecz jest tak ważny.

Bo ci ludzie napisali historię azjatyckiej piłki, której nikt już im nie odbierze. Każdy, kto naprawdę śledzi futbol na tym kontynencie, patrzy na nich z ogromnym szacunkiem. Byli twarzami projektu Aspire. Byli symbolem wzrostu katarskiej piłki. Dwukrotnie zdobywali mistrzostwo Azji. Przez lata wygrywali mecze, których Katar wcześniej nie miał prawa wygrywać.

Dzisiaj problem polega na tym, że nowe pokolenie nie kwapi się do przejęcia pałeczki. W wielu miejscach tej kadry nadal oglądamy bohaterów z 2019 roku nie dlatego, że są w najlepszym wieku, ale dlatego, że wciąż są najlepsi. Wciąż są potrzebni. Wciąż nie mają godnych następców.

I właśnie dlatego nie zasługują na to, aby ich historia zakończyła się wynikiem 0:6 z Kanadą.

Jeżeli mają dziś odpaść, niech odpadną po walce. Niech odpadną z honorem. Niech przypomną światu, dlaczego przez tyle lat byli jedną z najbardziej szanowanych reprezentacji Azji.

A jeżeli Julen Lopetegui ma zostawić po sobie coś dobrego w katarskiej piłce, to właśnie dziś jest moment, aby stworzyć ostatni wielki wieczór dla pokolenia, które przez kilkanaście lat niosło cały katarski futbol na swoich barkach.

Wyświetleń: 18

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze

Odkryj więcej z AzjaGola

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej