Reprezentacja Iranu po raz kolejny udowodniła, że na mundialach potrafi być jednym z najbardziej niewygodnych rywali dla faworytów. Persowie zremisowali z Belgią 0:0 i przed ostatnią kolejką grupy G nadal pozostają w grze o pierwszy w historii awans do fazy pucharowej mistrzostw świata.

Patrząc jednak wyłącznie na wynik, można przegapić najważniejszą historię tego spotkania.

Iran wrócił do czasów Carlosa Queiroza

Po szalonym remisie 2:2 z Nową Zelandią wielu ekspertów zastanawiało się, czy Amir Ghalenoei nie odejdzie od swojej ofensywnej filozofii. Odpowiedź była jednoznaczna.

Iran wrócił do korzeni.

Pięciu obrońców, niski blok, cierpliwa defensywa, walka o każdą piłkę i szukanie szans głównie po stałych fragmentach gry. Dla kibiców Team Melli był to niemal powrót do mundialu 2018 i występów przeciwko Hiszpanii czy Portugalii.

Belgowie mieli więcej piłki, częściej atakowali, ale bardzo długo nie potrafili znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną irańską defensywę.

Co ciekawe, to właśnie Iran stworzył jedną z najbardziej pamiętnych sytuacji meczu.

Po perfekcyjnie rozegranym stałym fragmencie gry piłka trafiła do siatki Thibauta Courtois. Radość trwała jednak krótko. Analiza VAR wykazała minimalnego spalonego Mehdiego Taremiego. Według wielu irańskich kibiców zabrakło dosłownie kilku centymetrów.

Beiranvand przypomniał sobie najlepsze lata

Jeżeli Iran zdobył punkt, to przede wszystkim dzięki Alirezie Beiranvandowi.

Bramkarz Team Melli rozegrał najlepszy mecz od wielu miesięcy. Kilkukrotnie ratował zespół w sytuacjach sam na sam, a jego interwencja po dośrodkowaniu Kevina De Bruyne w drugiej połowie była jedną z najlepszych parad całego turnieju.

Po spotkaniu Amir Ghalenoei nie miał wątpliwości.

– To jeden z najlepszych bramkarzy w historii irańskiej piłki. Dzisiaj rozegrał jeden ze swoich najlepszych meczów w reprezentacji – powiedział selekcjoner.

W mediach społecznościowych wielu kibiców porównywało ten występ do słynnego meczu z Portugalią na mundialu 2018.

I rzeczywiście, Beiranvand wyglądał jak zawodnik sprzed ośmiu lat. Mierzący 196 cm bramkarz zaliczył 7 interwencji, plus jego heroiczne wyjścia na przedpole i zarządzanie obroną wykraczają poza standardowe statystyki.
Jego pojedynek z Thibaut Courtois był ozdobą spotkania. Słynny Belg również wybronił punkt swojemu zespołowi, jednak nie mógł równać się z heroizmem Nomada Alirezy.

Belgia osłabiona, Iran nie wykorzystał okazji

Największy niedosyt pojawił się po czerwonej kartce dla Belgów.

Przez część drugiej połowy Iran grał w przewadze liczebnej i wydawało się, że właśnie wtedy nadejdzie moment na odważniejszy atak.

Tak się jednak nie stało.

Persowie nadal zachowywali ostrożność, a wielu kibiców po meczu zwracało uwagę, że zabrakło jakości wśród zmienników. Gdy Belgowie cofnęli się bliżej własnego pola karnego, Iran nie potrafił stworzyć wystarczającej liczby sytuacji, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Remis przed pierwszym gwizdkiem każdy wziąłby w ciemno.

Po czerwonej kartce można jednak mówić o pewnym niedosycie.

„Najgorsze możliwe warunki”

Najmocniejsze słowa padły jednak po meczu.

Amir Ghalenoei przypomniał, z czym jego drużyna musi zmagać się podczas tego mundialu.

Iran bazuje w Tijuanie w Meksyku. Przed każdym meczem rozgrywanym w USA musi odbywać dodatkowe podróże lotnicze. Po spotkaniu z Belgią drużyna niemal natychmiast wróciła do Meksyku, a za kilka dni czeka ją kolejny przelot do Seattle na mecz z Egiptem.

– Przyjechaliśmy na ten mundial w najgorszych możliwych warunkach. Mimo tego nie przegraliśmy dwóch pierwszych meczów i zdobyliśmy punkt z wielką drużyną – powiedział selekcjoner.

– Szesnaście godzin podróży, dwa loty i bardzo ciężki mecz. Najbardziej potrzebujemy teraz regeneracji.

Podobnie wypowiadał się Alireza Jahanbakhsh.

Skrzydłowy podkreślił, że Iran nie domaga się żadnych przywilejów, a jedynie takich samych warunków przygotowań jak pozostałe reprezentacje.

Jednocześnie przyznał, że trudna sytuacja jeszcze bardziej zjednoczyła zespół.

Historyczna szansa przed Persami

Po dwóch kolejkach sytuacja Iranu jest zaskakująco dobra.

Remis z Nową Zelandią i remis z Belgią oznaczają, że Team Melli nadal nie przegrało meczu na turnieju. Co więcej, przed ostatnią kolejką wszystko pozostaje w ich rękach.

Persowie zagrają z Egiptem i wciąż mogą wywalczyć pierwszy w historii awans do fazy pucharowej mistrzostw świata.

Paradoksalnie po dwóch kolejkach najbardziej imponujące nie są nawet wyniki.

Największe wrażenie robi charakter tej drużyny.

Iran przyjechał na mundial obciążony problemami logistycznymi, politycznymi i organizacyjnymi. Tymczasem po starciach z Nową Zelandią i Belgią nadal pozostaje niepokonany.

A to oznacza, że marzenie o historycznym awansie wciąż żyje.

Ciekawostki:

🇮🇷 #AzjaGola

Iran po raz kolejny zrobił coś, co teoretycznie nie powinno mieć prawa działać.

🔹 Najstarsza wyjściowa jedenastka w historii mundiali (32 lata i 181 dni).
🔹 Zaledwie 50 podań w pierwszej połowie.
🔹 23 strzały Belgii.
🔹 0 goli Belgii.

Co ciekawe, cztery najniższe wyniki podań w pierwszej połowie meczu mistrzostw świata od 1966 roku należą właśnie do Iranu.

Argentyna 2014.
Hiszpania 2018.
Anglia 2022.
Belgia 2026.

Możesz mieć piłkę.
Możesz mieć strzały.
Możesz mieć gwiazdy.

Ale najpierw musisz znaleźć sposób na złamanie perskiego muru.

Na koniec piosenka dla poprawy humoru każdego czytelnika AzjaGola.

Wyświetleń: 31

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze

Odkryj więcej z AzjaGola

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej