We wtorek Iran zaczyna swoją przygodę mundialową. Rywalem będzie Nowa Zelandia, która będzie chciała poszukać swojego pierwszego zwycięstwa na mistrzostwach świata.
Sparingi dają nadzieję
Iran przed startem turnieju rozegrał dwa mecze towarzyskie, które dają nadzieję na pomyślne zakończenie fazy grupowej. W pierwszym z nich rywalem była Gambia i trzeba powiedzieć, że pierwsza połowa, która była dość statyczna jeśli chodzi o oba zespoły to nie napawała optymizmem. Iran przegrywał do przerwy 0-1 i skład, który został wystawiony nie dawał nadziei na pomyślny przebieg tego spotkania.
W drugiej połowie Persowie zagrali trochę inaczej. Aria Yousefi zagrał trochę wyżej, a na boisku pojawił się weteran Ramin Rezaeaian. Efekt był wręcz natychmiastowy. Grający wyżej Yousefi wyrównał wynik meczu, a Ramin pięknym strzałem z dystansu dał Irańczykom prowadzenie. Pierwszy kwadrans minął pod znakiem dużo lepszej gry Iranu, a wynik w 66.minucie ustalił Mehdi Taremi. Taremi tym sposobem zdobył sześćdziesiątego gola w drużynie narodowej i umocnił się na drugiej pozycji w klasyfikacji najlepszych strzelców. Mecz mógł zakończyć się wyższym wynikiem, bo Iran miał swoje sytuacje.
Drugim rywalem przed mundialem było Mali. Tutaj transmisji nie było ponieważ mecz był rozgrywany za zamkniętymi drzwiami. Iran pokonał ćwierćfinalistę ostatniego Pucharu Narodów Afryki 2-0. Bramki strzelali Saeid Ezatolahi i Ramin Rezaeaian. W przypadku Ezatolahiego była to jego dopiero druga bramka w reprezentacji. Jego debiutanckie trafienie miało miejsce 11 lat temu w eliminacjach mundialu 2018 przeciwko Turkmenistanowi.
Grupa idealna do awansu
Pierwszy mecz Iran zagra z Nową Zelandią gdzie będzie faworytem. Patrząc na ostatnie rezultaty Nowej Zelandii nie powinni mieć problemu z wygraniem tego spotkania, ale trzeba pamiętać, że Nowa Zelandia potrafi sprawić problemy drużynom europejskim notując wyniki takie jak 1-1 z Norwegią. Drugi
Drugi mecz to belgijskie Czerwone Diabły i tu można znaleźć punkt wspólny, bo oba kraje jadą po raz czwarty z rzędu na mistrzostwa świata. W przypadku wygranej nad All Whites stawką może być historyczny awans do fazy pucharowej. Wiemy też, że te drugie mecze w przypadku Iranu na ostatnich trzech turniejach cechują się heroiczną postawą zespołu.
W 2014 roku była Argentyna, którą przed remisem uratował Leo Messi. W 2018 roku była Hiszpania, która nie miała zbytnio sposobu na defensywę poukładaną przez Carlosa Queiroza, a znalazła go za sprawą Diego Costy. 4 lata temu Walia w doliczonym czasie gry straciła 2 gole i ostatecznie przegrała 0-2 tracąc praktycznie szanse na awans do fazy pucharowej.
Trzeci mecz grupowy to czwarta drużyna ostatniego Pucharu Narodów Afryki, Egipt. Mecz może nie być szczególny dla fanów obu drużyn ponieważ realnym scenariuszem będzie to, żeby zagrać w fazie pucharowej, także możemy się spodziewać remisu bez fajerwerków na boisku.
Iran w tym roku powinien zanotować historyczne osiągnięcie i awansować do fazy pucharowej patrząc na obecną formę i grę rywali, jednak trzeba zwrócić uwagę na to, że w ich składzie nie ma zawodników, którzy byliby bardzo potrzebni jeśli chodzi o grę.
Mowa tu o Sardarze Azmounie i Allahyarze Sayyadmaneshu.
Kolejnym problemem jest niechęć trenera Amira Ghalenoeia do młodych zawodników. Irańczycy obok Panamczyków to dwie najstarsze reprezentacje na tym czempionacie. Plusem na pewno jest powołanie Amirmohammada Razzaghini, który grał w drużynie U-17 na mistrzostwach świata w Indonezji, ale niezrozumiałym jest brak powołania Javada Hosseinejada z ligi rosyjskiej.
Mistrzostwa świata to na pewno ostatni taniec dla takich piłkarzy Ehsan Hajsafi czy Ramin Rezaeian. Obaj w 2030 roku będą mieli już 40 lat i mało prawdopodobne, że wystąpią na kolejnych mistrzostwach świata.
Autor tekstu: Dawid Janiak
Wyświetleń: 24