Bieżący tydzień był bardzo dobry dla klubów z Azji Centralnej w azjatyckich pucharach. Jak wiadomo, klubom ze zrzeszonej w AFC części byłego ZSRR zostało w tym sezonie tylko dwóch przedstawicieli ale za to spisali się powyżej oczekiwań. Zresztą sami zobaczcie.
Liga Mistrzów AFC Elite – pierwsze mecze 1/8 finału
Pachtakor Taszkent – Al-Hilal Rijad 1:0 (Flamarion 29)
Wielki pozytywny szok. Po „Lwach” spodziewałem się, że np. przegrają po walce. A tu proszę. Nie dość, że nie przegrali to jeszcze wygrali. I nie stracili gola. Riascos poradził sobie na prawym skrzydle z Al-Bulayhim, nisko dośrodkował a znany mi choćby z Dinama Batumi Flamarion strzelił celnie od razu. Pachtakor nie padł przed faworytem na kolanach. Chcąc wykorzystać atut własnego boiska, zagrał bez kompleksów, szukał swoich szans, nie pozwolił rywalom na wiele i starał się unikać błędów w obronie (co zresztą w fazie ligowej było jego dużym atutem). Rewanż w Arabii Saudyjskiej, zaplanowany na wtorek 11 marca o 21:00 naszego czasu zapowiada się niesamowicie emocjonująco. A naprawdę wielką sprawą byłby awans do granego w tym kraju Final Eight kosztem silnego Al-Hilal. Widzów: 5226
Pozostałe wyniki pierwszych meczów 1/8 finału:

AFC Challenge League – pierwsze mecze 1/4 finału
East Bengal Kolkata – FK Arkadag 0:1 (Gurbanow 10)
Nie był to łatwy mecz ale najważniejsze, że wygrany na kartofliskowym indyjskim gruncie. Po podaniu Tirkiszowa z lewej strony Gurbanow strzelił celnie zza pola karnego a piłka przeszła po rękach Gilla. Tego samego Gilla, który w mojej ocenie powinien dostać czerwoną kartkę w drugiej połowie za zagranie ręką poza polem karnym. Ale jak nie ma VARu to takie kwiatki się zdarzają… Bliski podwyższenia był w dość przypadkowej sytuacji Baszymow ale trafił w poprzeczkę. W drugiej połowie częściej atakowali gospodarze a samo spotkanie przerodziło się w mecz walki. Na szczęście jest zaliczka przed rewanżem, który rozpocznie się w środę 12 marca o 11:30 naszego czasu. Widzów: 25497
W drugim ćwierćfinale strefy zachodniej Al-Arabi (Kuwejt) ograł Al-Seeb (Oman) 1:0.
I oby takich tygodni w środkowoazjatyckiej piłce było jak najwięcej.
Autor tekstu: Łukasz Bobruk
Wyświetleń: 283