Artykuł ukazuje się dopiero teraz, gdyż potrzebowałem nieco czasu, by otrząsnąć się i ochłonąć po tak fatalnym tygodniu, jaki zanotowały kluby z byłego ZSRR w azjatyckich pucharach. W pięciu spotkaniach poniosły one same porażki, w dodatku strzelając tylko jedną bramkę i tracąc aż 15. Jak dokładnie wyglądało ostatnie pasmo klęsk? Piszę poniżej.
Liga Mistrzów AFC Elite – 4. kolejka
Pachtakor Taszkent – Al-Rayyan Doha 0:1 (Ahmed 51)
Przed „Lwami” pojawiła się ogromna nadzieja, że wreszcie zanotują zwycięstwo w bieżącej kampanii. Tym bardziej, że zespół z Kataru zamykał stawkę w części zachodniej. Pachtakor jednak wykazywał się pewną impotencją z przodu. W 17. minucie bliski szczęścia był Abdumażydow lecz trafił w słupek. W pierwszym kwadransie drugiej połowy szczęście uśmiechnęło się do przyjezdnych. Po podaniu od Bencharkiego centrostrzał z lewej flanki z dużej odległości puścił Ahmed. Gracze Maksima Szackicha szukali wyrównania do końca meczu lecz go nie znaleźli. Tak oto skomplikowali sobie sprawę w grupie zachodniej. Widzów: 2142
Pozostałe wyniki:

Tabela:

Następne mecze:

Jak widać, Arabia Saudyjska górą. Całe szczęście, że Pachtakor nie będzie grał z klubami z tego kraju. Acz i to może mu do awansu do fazy pucharowej nie wystarczyć…
Liga Mistrzów AFC 2 – 4. kolejka
Grupa A
Tractor Sazi Tebryz – Rawszan Kulob 7:0 (Nazarow 4-samobój, Cikalleshi 14, 25-karny, 27, Hosseinzadeh 45+2, 69, Alves 49-karny)
Takiego lania się nie spodziewałem. Porażka była wkalkulowana ale nie aż tak wysoka. A zaczęło się od swojaka. Zagraną piłkę z prawego rogu głową we własnej bramce umieścił Nazarow. Choć początkowo wydawało się, że to Cikalleshi trafił do siatki. Doświadczony Albańczyk i tak dał niezłe show. 10 minut później skorzystał z prostopadłego zagrania Torabiego i pokonał Hrycenkę podcinką w sytuacji sam na sam. W 25. minucie po faulu na Hashemnejadzie wykorzystał panenką jedenastkę. Dwie minuty później strzelił pewnie od razu po centrze Esmaeilifara z prawego skrzydła. Nim skończyła się pierwsza połowa, Torabi rozegrał piłkę z Cikalleshim, poszedł z lewej strony w pole karne, zacentrował po ziemi a Hosseinzadeh opanował piłkę i pewnie uderzył. Na początku drugiej połowy znów w polu karnym został sfaulowany Hashemnejad. Tym razem z wapna trafił Ricardo Alves. W 69. minucie poszedł przerzut na lewo do Shiriego, ten podał do Ashouriego, który wszedł z lewej strony w pole karne, nisko zacentrował a Hosseinzadeh trafił po raz drugi. I gdyby nie przytomne zachowanie Hrycenki przy strzałach Abdiego Qary to mogła być nawet dwucyfrówka. Przykro pisać lecz Rawszan nie istniał zupełnie i został rozjechany dosłownie i w przenośni przez irański Tractor. A co najśmieszniejsze, mimo zerowego dorobku punktowego i opisanej klęski Rawszan… ma jeszcze szanse na awans. Z tym, że w następnej kolejce Tractor Sazi musi koniecznie wygrać z Al-Wakrah by w ostatniej kolejce Rawszan mógł zespół z Kataru ograć różnicą co najmniej dwóch goli. Wydaje się to niełatwe no ale pomarzyć zawsze można… Widzów: 200 (Doha)
Tabela:

Następna kolejka (27 listopada):
Tractor Sazi – Al-Wakrah
Pauzuje Rawszan
Grupa B
Altyn Asyr Aszchabad – Al-Taawoun Al-Burajda 0:4 (Barrow 36, 67, Mandash 40, Bahusayn 88)
Tu w zasadzie przyjechali saudyjscy faworyci przyjechali jak po swoje i wyjaśnili co i jak. Choć w 17. minucie to „Sygnaliści” mogli wyjść na prowadzenie lecz Nurmuradow trafił w słupek. Kto wie, jak by się ten mecz potoczył, gdyby piłka poszła kilka centymetrów bardziej w prawo… A tak to wynik otworzył Barrow ładnym strzałem z dystansu. Gambijczykowi podał El Mahdioui. Kilka minut później GFajr podał do Barrowa, ten poszedł lewą flanką, podał nisko do środka przed polem karnym, piłkę opanował Mandash i pewnym strzałem z linii pola karnego nie dał szans Dżallałowowi. W drugiej połowie o mało Sojunow po zamieszaniu podbramkowym z 57. minuty nie wbił sobie piłki do siatki. Ale nic to, zrobili to gracze gości. Lecz nim to się stało, w 61. minucie czerwoną kartkę za ostry atak na Joao Pedro obejrzał Chodżowow. 6 minut później El Mahdioui wymienił piłkę z Mandashem, podał do Barrowa a ten jeszcze piękniej uderzył z dystansu niż w pierwszej połowie. W końcówce Adam wszedł w pole karne z lewej strony, wyłożył piłkę Bahusaynowi a temu pozostało jedynie dołożyć odpowiednio nogę i było cztery do zera. Nie mogło być inaczej z tak rozbitą i osłabioną obroną gospodarzy. Brzmiało to jak egzekucja. I „ścięła głowę” wicemistrzom Turkmenistanu, to znaczy ci już wiedzą, że z grupy nie wyjdą. Widzów: 11000
Al-Khaldiya – Al-Quwa Al-Jawiya Bagdad 4:1 (1:0)
Tabela:

Zapowiedź następnej kolejki (27 listopada):
Altyn Asyr – Al-Quwa Al-Jawiya
Al-Taawoun – Al-Khaldiya
Grupa C
Al-Wehdat Amman – Istiqlol Duszanbe 1:0 (Gueye 77)
Dość miałki mecz w wykonaniu mistrzów Tadżykistanu, którzy nie pokazali niczego szczególnego (może poza sytuacją w doliczonym czasie, kiedy strzał Dżurabojewa w dogodnej sytuacji odbił nogą Al-Fakhouri). Przeważali gospodarze, którym brakowało skuteczności. Lecz w 77. minucie nie zabrakło im szczęścia. Shawkat podał do Sabry, ten do Gueye a po strzale Senegalczyka z dystansu piłka ześlizgnęła się Stosiciowi z rąk i wpadła do sieci. Koszmarny pech kosztował gości stratę resztek szans na wyjście z grupy. Mało, że Istiqlol nie ma zdobytych punktów to jeszcze nie potrafił strzelić choćby gola. Wygląda to fatalnie. Widzów: 1124
Al-Szardża – Sepahan Isfahan 3:1 (2:0)
Tabela:

Następna kolejka (26 listopada):
Al-Szardża – Istiqlol
Sepahan – Al-Wehdat
Grupa D
Nasaf Karszy – Al-Hussein Irbid 1:2 (Muchiddinow 23 – Bani Hani 31, 45+3)
Początek meczu dał wielką nadzieję, że można zrewanżować się za porażkę w Jordanii. „Smoki” wyszły na prowadzenie po bardzo ładnej i składnej akcji. Abdirachmatow podał do Mozgowoja, ten podał z prawej strony w pole karne, Marusić piłkę wycofał, Bozorow podał do Muchitdinowa a ten pewnie przymierzył. Niestety, radość z prowadzenia trwała tylko 8 minut. Po centrze Al-Mardiego Bani Hani wykorzystał niepewne wyjście Nematowa z bramki i go pokonał głową. Warto dodać, że w 18. minucie napastnik gości zmienił kontuzjowanego Al-Haja. W doliczonym czasie pierwszej połowy potwierdził, że było to wejście smoka (kto Smokami wojuje, od Smoka ginie). Po dalekim podaniu Ayeda do przodu Bani Hani wszedł w pole karne mimo Gołbana na plecach i pokonał Nematowa płaskim strzałem. Potem trwała niemoc Nasafu z przodu, przez co nowy mistrz Uzbekistanu znów musiał uznać wyższość ekipy z Jordanii. I to komplikuje sprawę awansu z grupy… A na Nasaf najbardziej liczyłem z tej czwórki. W sumie mają najwięcej punktów ale w dwóch ostatnich kolejkach trzeba koniecznie wygrać. Całe szczęście, że drugi mecz grupy zakończył się remisem, gdyż byłoby jeszcze gorzej. Widzów: 6785
Al-Kuwait – Shabab Al-Ahli Dubaj 3:3 (2:1)
Tabela:

Następna kolejka (27 listopada):
Nasaf – Al-Kuwait
Al-Hussein – Shabab Al-Ahli
I oby następna kolejka była lepsza.
Autor tekstu: Łukasz Bobruk
Wyświetleń: 328