Pierwsze 2 dni listopada u nas kojarzą się z pamięcią o zmarłych i wspominaniu ich. W Azji natomiast w tych dniach rozgrywano spotkania trzeciej i ostatniej kolejki AFC Challenge League. Mnie jako pasjonata Azji Centralnej będą interesowały mecze, grane w piątek, głównie w jednej grupie.

Grupa B (Kuwejt)

Al-Arabi Kuwejt – FK Arkadag 3:2 (Khalaf 40, Aboud 49, Khabba 69-karny – Akmammedow 84, 90+7-karny)

1 listopada 2024 roku stał się dla turkmeńskiej piłki dniem historycznym. Raz, że przedstawiciel tego kraju jako pierwszy w Azji Środkowej zapewnił sobie puchary na wiosnę, awansując z grupy. Dwa, że wszechpotężny Arkadag przegrał pierwszy oficjalny mecz w historii. Jak wyliczył pan Wojciech Frączek, seria była imponująca.

A jak to się stało, że kuwejcka ekipa znalazła sposób na „Protektora”? Otóż przymuszeni faktem, że koniecznie muszą wygrać, przycisnęli graczy Didara Chadżyjewa. I zasłużenie wyszli na prowadzenie kilka minut przed przerwą. Al-Qallaf posłał długą piłkę z lewej flanki do środka, Khabba wygrał pojedynek w powietrzu, do piłki dopadł Khalaf i pewnym strzałem w dalszy róg pokonał Ahałłyjewa. Na początku drugiej połowy Khalaf podał do przodu z rzutu wolnego, Khabba zagrał ją a Aboud strzelił płasko od razu. Potem Bajow sfaulował Al-Qallafa w polu karnym a jedenastkę na gola zamienił asystent przy dwóch wcześniejszych trafieniach, czyli Hamza Khabba. Gracze Al-Arabi nieco się rozluźnili przy tak pewnym prowadzeniu. W 71. minucie z boiska za faul na Saparowie czerwoną kartkę zobaczył Majed. Mający jednego zawodnika więcej zawodnicy mistrza Turkmenistanu mogli podjąć walkę o przynajmniej odrobienie strat. I tak też się stało. Szczególnie, gdy w 80. minucie na placu gry zameldował się Begencz Akmammedow. 4 minuty później po zagraniu Amanowa z lewego rogu celnie główkował a w doliczonym czasie wykorzystał karnego po faulu Mahmouda na nim samym. Wyrównać się już nie udało, imponująca seria się skończyła ale jak się okazało, wynik 3:2 dla Al-Arabi dał awans… obu drużynom. Odnosiłem momentami wrażenie, że Arkadag grał, jakby myślał, że się samo awansuje. Szczęścia nie brakowało, determinacji w końcówce też nie. Ale jako że znany był już wynik kluczowego starcia w grupie A (East Bengal – Al-Nejmeh 3:2), który oznaczał, że ekipa z Libanu ma 6 oczek i bilans bramkowy 5:4 to mający 6 oczek i bilans 5:3 zespół Al-Arabi również mógł świętować awans (w grupie C już wcześniej wiadomo było, że nikt poza zwycięskim Al-Seeb nie zdobędzie więcej niż 5 pkt).

Oznaczało to również, że Abdysz-Ata jeszcze przed pierwszym gwizdkiem swojego spotkania już wiedział, że nawet, jeśli natłucze Maziyi to i tak nie awansuje… A wystarczyło, by Arkadag chociaż zremisował. Szkoda…

Maziya Male – Abdysz-Ata Kant 0:3 (Żyrgałbek uulu 9, Dżumaszew 63-karny, Yaghr 80)

Tym niemniej warto docenić ambitną postawę mistrzów Kirgistanu, którzy znając swoją sytuację, postanowili powalczyć o honor i punkty rankingowe dla Kirgistanu. I zrobili to najlepiej, jak mogli. „Piwowarzy” wyszli na prowadzenie po składnej akcji zespołowej. Szamurzajew do Uzdienowa, ten do Musabekowa, ten do Sarykbajewa, który oddał piłkę Musabekowowi, ten dośrodkował nisko z lewej strony pola karnego a Żyrgałbek uulu zmieścił piłkę w siatce. Na początku drugiej połowy Yaghr minął wychodzącego z bramki Lemajicia ale po strzale wprowadzonego w przerwie Ghańczyka Evans wybił na poprzeczkę piłkę zmierzającą do bramki. Potem Żumatajew przez tegoż Evansa został sfaulowany w polu karnym a z wapna nie pomylił się Dżumaszew. Na koniec Sagynbajew wrzucił piłkę z autu z prawej strony, Żyrgałbek uulu poszedł prawym skrzydłem, nisko dośrodkował a Yaghr wślizgiem wbił piłkę do sieci. Szkoda tylko tej porażki z Arkadagiem…

Tabela końcowa grupy:

O niepowodzeniu Abdysz-Aty zdecydowała mała tabela, w której mistrz Kirgistanu miał bilans bramkowy -1, Arkadag miał +1 a Al-Arabi – 0.

A jak to wyglądało w innych grupach?

Grupa A

Grupa C

Grupa D


Grupa E

A tak prezentuje się drabinka do finału:

Arkadagowi nie trafiło się źle. Bo skoro Altyn Asyr potrafił w eliminacjach AFC Champions League 2 ograć East Bengal to czemu mistrz Turkmenistanu miałby tego nie dokonać? Choć do 5 i 12 marca jeszcze sporo czasu i przez 4 miesiące może się sporo wydarzyć po drodze. Niemniej nadzieja na dobry wynik zawsze jest. I tego się trzymajmy.

Autor tekstu: Łukasz Bobruk

Wyświetleń: 325

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze

Odkryj więcej z AzjaGola

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej