W cieniu meczów 1/8 finału Pucharu Azji w Chińskiej Republice Ludowej rozpoczął się proces władz Chińskiego Związku Piłki Nożnej. Były prezes federacji Chen Xuyuan już pierwszego dnia przyznał się do korupcji, ale zdaniem mediów to jedynie wierzchołek góry lodowej.
W lutym ubiegłego roku śledczy objęli Chena postępowaniem w związku z „poważnym naruszeniem dyscypliny i prawa”. Siedem miesięcy później prokuratura oficjalnie oskarżyła go przyjęcie łapówek o łącznej wartości blisko 11,3 miliona dolarów. Co ciekawe, Chen przyznał się do udziału w korupcyjnym procederze jeszcze przed rozpoczęciem procesu. Uczynił to wyemitowanym na początku tego roku filmie dokumentalnym, w którym wystąpił również były selekcjoner Li Tie.
Li przyznał się w nim do opłacenia Chena w celu otrzymania posady trenera chińskiej reprezentacji.

Chen, a za nim ex-selekcjoner rep. Chin i zawodnik Evertonu Li Tie
Emisja dokumentu przez państwową stację telewizyjną CCTV nie była zasadniczo niczym szczególnym. Chińskie władze często pokazują podobne produkcje jeszcze przed rozpoczęciem procesów sądowych, nie przejmując się szczególnie zasadą domniemania niewinności.
Nie wspominając już o ignorowaniu protestów obrońców praw człowieka, krytycznie nastawionych do tej formy „pokuty” ze strony podejrzanych.
Były prezes piłkarskiej federacji nie jest jedynym podejrzanym w aferze łapówkarskiej, który w poniedziałek stanął przed wymiarem sprawiedliwości. Dwa inne sądy rozpatrzyły także sprawy byłego szefa wydziału zarządzania reprezentacją narodową Chińskiego Związku Piłki Nożnej (CFA), Chen Yonglianga oraz byłego szefa wydziału zawodów centrum piłkarskiego w Wuhan, Liu Leia. We wtorek przed obliczem wymiaru sprawiedliwości stanęli z kolei były wiceprezes CFA Yu Hongchen i były dyrektor generalny Chinese Super League Dong Zheng.
Zarzuty wobec odwołanych już władz chińskiej piłki są poważne, bo według chińskich mediów rządowych podejrzanych było wiele decyzji. Były one związane zarówno z zatrudnieniem wspomnianego selekcjonera, jak i zmonopolizowaniem rynku dostaw sprzętu sportowego przez Nike. Dziennik „Global Times” już po ujawnieniu afery podkreślał, że właśnie pod rządami wymienionych wyżej działaczy doszło też do zapaści finansowej w Chinese Super League, gdy występujące w niej kluby „za skandaliczne kwoty pozyskiwały zarówno krajowych, jak i zagranicznych piłkarzy”.
To dosyć uproszczone postawienie sprawy. Tak naprawdę korupcja futbolowym światku Państwa Środka jest głęboko zakorzeniona. Kilkanaście lat temu przed sądem stanęli były pierwszy wiceprezes CFA w latach 2005-2008 Xie Yalong, a także jego następca Nan Yong. Oprócz nich w sprawie przewinęły się dziesiątki osób, a wśród skazanych znaleźli się również byli sędziowie oraz piłkarze podejrzani o ustawianie meczów w latach 2003-2008 (niektórzy z nich grali nawet w chińskiej kadrze). Trwający obecnie proces ma jednak dotyczyć dużo większej skali.
Warto podkreślić, że władze w Pekinie bardzo poważnie podchodzą do tej sprawy. Jest ona bowiem elementem trwającej już jedenaście lat kampanii antykorupcyjnej, zainicjowanej przez chińskiego przewodniczącego Xi Jinpinga. Przywódca Państwa Środka wezwał niedawno wymiar sprawiedliwości do zasądzania dużo surowszych kar oraz do skupienia się na „obszarach dużego ryzyka”. Pytanie, czy los poprzednich władz federacji rzeczywiście odstraszy ich następców od „zabawy” w płatną protekcję, skoro nie zmieniły tego poprzednie skandale.
Autor tekstu: Maurycy Mietelski
Wyświetleń: 499