Najważniejszy mecz dla obu ekip, którym wygrana pozwalała zachować szanse na awans z trzeciego miejsca. Remis, bądź porażka oznaczały zakończenie turnieju na fazie grupowej. I dla Hong Kongu to zaiste był ostatni mecz na turnieju. Ale Palestyna w heroiczny sposób walczyła o bezpośredni awans z grupy zapewniając nam sporą dawkę emocję i dramaturgii.
Oto wyjściowe jedenastki obu zespołów.

Palestyna nie mogła potraktować tego meczu poważniej. A przynajmniej na początku. Do około 30 minuty Palestyna dominowała zarówno w posiadaniu, jak i w strzałach i groźnych sytuacjach. Prowadziła grę, atakowała i w 12. minucie strzeliła bramkę autorstwa Dabbagha. Ale w 30 minucie wyglądało to tak, jakby ktoś przekręcił wajchę i to Hong Kong zaczął częściej atakować, prowadził grę i zagrażał rywalom. Kilkukrotnie szczęścia próbował Everton, ale zawodnik urodzony w Brazylii nie potrafił posłać piłki w światło bramki.
Mimo przebudzenia Hong Kongu to Palestyna zakończyła pierwszą połowę najlepszą okazją do zdobycia bramki. Po błędzie defensywy Hong Kongu 100% sytuację miał Dabbagh, którego próbę zdołał powstrzymać Tse Ka Wing. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę znów uderzał Everton i pomimo, iż jego strzał w końcu był celny to nadal nie sprawił bramkarzowi większych trudności. Trzeba jednak oddać napastnikowi Hong Kongu, że przez pierwsze 45 minut był niezwykle aktywny, a defensywa Palestyny nie mogła sobie z nim poradzić.
Druga połowa zaczęła się tak jak pierwsza. Od ataków Palestyny i od bramki podopiecznych Makrama Dabouba. Do siatki w 49 minucie trafił Al Qanbar i w zasadzie zapewnił Palestynie pierwsze zwycięstwo na tegorocznym Pucharze Azji. Pomimo kontroli jaką Palestyna miała w tym spotkaniu, nie chciała ona cofać się do defensywy, lecz atakowała dalej, bo nadal potrzebowała kolejnych bramek. W 60. minucie Omay Dabbagh uczynił to, czego nie udało mu się uczynić przed przerwą w doskonałej sytuacji, czyli skompletował dublet. Hong Kong był bezradny i miał dziś zupełnie inną twarz, niż w spotkaniu z Iranem.
Wysokie zwycięstwo z Hong Kongiem oznaczało, że ich rywal w walce o awans, ZEA, musiał równie wysoko przegrać z Iranem. I przez chwilę były na to spore szanse. Radość kibiców Palestyny na stadionie była widoczna po bramce Iranu na 3-0, ale po chwili nastroje nieco opadły do decyzji VAR, która cofnęła bramkę Persów. Palestyna miała jednak jeszcze czas i znacznie więcej okazji, aby zdobyć bramkę dającą jej bezpośredni awans kosztem ZEA. Ostrzeliwała bramkę Hong Kongu, stwarzała sytuację, ale w doliczonym czasie gry nadeszła katastrofa. W drugim meczu ZEA trafiło do siatki i nadzieje Palestyny na bezpośredni awans zaczęły rozpływać się w powietrzu. Palestyna zaczęła jeszcze mocniej atakować Hong Kong, ale wtedy nadeszła dla niej całkowita katastrofa. Hong Kong dostał rzut karny w 9. doliczonej minucie. Do piłki podszedł Everton, ale zachowując dramaturgię tego spotkania trafił w poprzeczkę dając rywalowi ostatni zastrzyk nadziei. Były to jednak nadzieje płonne, bo do siatki trafić jej się już nie udało i teraz Palestyna może liczyć już tylko na awans z trzeciego miejsca.
Wyświetleń: 357