Przed graną w poniedziałek i wtorek ostatnią (szóstą) kolejką spotkań AFC Champions League w strefie zachodniej była szansa nawet na trzech przedstawicieli. Jeden się jednak wymiksował z fazy pucharowej i pozostaje cieszyć się z Nasafu i Nawbahora. Jak przebiegały grupowe ostatki drużyn z Azji Centralnej w bieżącej edycji najbardziej prestiżowych azjatyckich rozgrywek klubowych? Dowiecie się z tego artykułu. No to jedziemy!

Grupa A

Ahal Anew – Al-Ain 1:2 (Tagajew 35 – Rahimi 13-karny, Atzili 32-karny)

Cóż, nie udało się abdykującym mistrzom Turkmenistanu honorowo pożegnać z rozgrywkami. Najpierw Sojunow zatrzymał piłkę ręką w polu karnym a z jedenastu metrów nie pomylił się Rahimi. Następnie Baszymow faulował Rahimiego a karnego wykorzystał również Atzili. Ahal jeszcze w pierwszej połowie zdołał wbić gola kontaktowego. Dinijew podał na lewo do Abdyrachmanowa, ten dośrodkował w pole karne, tam piłkę opanował Tagajew, który pokonał technicznym strzałem Khalida Eisę. Pewny awansu Al-Ain cofnął się, co próbowali wykorzystać gospodarze, chcący przynajmniej remisem pożegnać się z Azjatycką Ligą Mistrzów. Najbliżej powodzenia był w doliczonym czasie Mamijew, który trafił z dystansu w poprzeczkę. Cóż można więcej rzec. Dla Turkmenistanu sama obecność w AFC Champions League to już wielki sukces.

Pachtakor Taszkent – Al-Feiha 1:4 (Erkinow 10 – Sakala 40, 90+4, Mandash 46, Onyekuru 85)

Zaczęło się znakomicie. Chołdorchonow zagrał do Ćerana, Serb posłał prostopadłe podanie do Erkinowa a ten podcinką pokonał Al-Kassara. Al-Shuwaish i Haqawi próbowali wybić piłkę ale się nie udało. Potem goście się rzucili do ataku lecz Pawliuczenko ich powstrzymywał. Ale pod koniec pierwszej połowy były bramkarz Termaliki Bruk-Bet Nieciecza musiał skapitulować. Mandash bił korner z prawej strony, Al-Khalaf główkował a Sakala z bliska wbił piłkę głową do sieci. Fatalnie dla Pachtakora zaczęła się druga połowa. Sakala trącił piłkę a Mandash poszedł między rywali do przodu w pole karne i wykorzystał sytuację sam na sam z Pawliuczenką. „Lwy” próbowały wyrównać ale się nie udało. Mało tego, dostały cios z kontry. Al-Kaabi uruchomił Onyekuru prostopadłym zagraniem a Nigeryjczyk też nie pomylił się w sytuacji sam na sam. Zaś w doliczonym czasie złe podanie Ćerana dotarło do Al-Jubayi, ten wystawił piłkę Sakali a ten pewnie ustalił wynik. Szokująco wysoka porażka, zważywszy na to, że Pachtakor miał aż 70% posiadania piłki. Wysoko ustawiona i wolna defensywa przyniosła jednak tragiczny efekt. A wystarczyło dowieźć prowadzenie, by awansować, gdyż Persepolis przegrał swój mecz i byłby słabszym drugim miejscem niż Pachtakor. Tym większa szkoda, że nie ma fazy pucharowej. Na pocieszenie pozostaje fakt, że najbardziej utytułowany uzbecki klub w przyszłym sezonie jako jedyny postsowiecki przedstawiciel dostąpi zaszczytu gry w AFC Champions League Elite. Lecz by tam się nie skompromitować, musi jeszcze wiele poprawić w grze, szczególnie z tyłu. Widzów: 2150

Tabela końcowa:

Grupa B

Al-Sadd Doha – Nasaf Karszy 2:2 (Uribe 5, Bounedjah 90+4 – Dżigauri 83, 90)

Zaczęło się nieciekawie. Po podaniu Hazbaviego Uribe strzelił z dystansu a piłkę na rękach miał już Nematow. Na szczęście był to tylko gol straty, gdyż we wcześniejszym meczu obu drużyn to „Smoki” zwyciężyły 3:1 i miały lepszy bilans spotkań bezpośrednich. To było szczególnie istotne, zważywszy na to, że Szardża mogła oba zespoły wyprzedzić w tabeli, przez co Nasaf przy wyższej porażce spadał nawet na trzecią pozycję, co oznaczałoby pożegnanie się z rozgrywkami. Zatem długo Nasaf bronił wyniku 0:1, szczególnie do przerwy. W drugiej połowie zagrał odważniej a pokerową zagrywką Ruzykuła Berdyjewa okazało się wpuszczenie w 66. minucie Dżaby Dżigauriego w miejsce Mateusa. Gruzin swoimi dwoma trafieniami odmienił losy spotkania i uspokoił uzbecką ekipę. Najpierw wpuszczony w przerwie Abdurachmatow rozciągnął grę długim podaniem na lewo, Nasrullajew dośrodkował a Dżigauri celnie główkował. W 90. minucie asystę zanotował inny gracz wpuszczony w przerwie – Azizbek Amanow, który zacentrował z prawej flanki, po czym Dżigauri technicznie pokonał Barshama. Nasaf miał niezwykle cenne prowadzenie a zważywszy na fakt, że w tym czasie nie mające szans na awans Al-Faisaly z 0:1 z walczącą o awans Szardżą odwróciło losy meczu na 2:1, zwycięstwo w grupie bardzo mocno się zbliżyło. I nie zmienił tego nawet stracony gol w doliczonym czasie. Khoukhi zagrał górą na prawo do Afifa, ten dośrodkował w pole karne, Khoukhi główkował a Bounedjah pokonał Nematowa. Katarczycy zaatakowali ale nie dali rady wyprzedzić Nasafu. I „Smoki” wygrywają grupę! Taaak! I po raz drugi z rzędu meldują się w 1/8 finału.

Al-Faisaly Amman – Al-Szardża 2:1 (0:1)

Tabela końcowa:

Grupa C

Al-Quwa Al-Jawiya Bagdad – AGMK Olmalik 3:2 (Ameer 14, Atchou 15, Qasim 42 – Mirachmadow 62, Boakye 90+4)

Oba zespoły grały już tylko o honor. AGMK dodatkowo o jakikolwiek punkt. Lecz i to się nie udało. Drużyna Sił Powietrznych Iraku od początku zaatakowała i zasłużenie objęła prowadzenie. Abdulkadhim wszedł w pole karne, zagrał krótko do Abdula Ameera a ten pewnie pokonał Rachimowa. Minutę później tenże Rachimow podał piłkę wprost do Atchou a Togijczyk zaskoczył go strzałem z dystansu od słupka. Niedługo przed przerwą Qasim zakończył solowy rajd zejściem z prawej strony do środka i celnym strzałem zza pola karnego przy słupku. Po przerwie graczy Mirdżalola Kosimowa stać było jedynie na 2 gole na otarcie łez. Achmadalijew podał do Haghnazariego, jego strzał został zablokowany wybiciem w górę, po czym piłkę głową zgrał Gijosow a Mirachmadow się ładnie złożył. W końcówce Boakye podał do Haghnazariego, Irańczyk wszedł w pole karne z prawej strony, pokiwał się trochę z Raedem, zagrał do środka a Włoch główkował do siatki. I tak oto mamy najgorszy od 2004 roku i Neftczi Fergana występ klubu uzbeckiego w Azjatyckiej Lidze Mistrzów. I AGMK wypadło jeszcze gorzej, gdyż niemal dwie dekady temu bilans bramkowy „Nafciarzy” wynosił 5:18 a tu mamy o 4 gole stracone więcej. Rozczarowanie to mało powiedziane. Liczono może niekoniecznie na awans ale chociaż na jakieś 6-7 punktów. A tu nie ma nic. Mirdżalol Kosimow będzie miał o czym myśleć…

Al-Ittihad Dżudda – Sepahan Isfahan 2:1 (1:0)

Tabela końcowa:

Grupa D

Mumbaj City – Nawbahor Namangan 1:2 (El-Khayati 15 – Iskanderow 29, Djokić 45+3)

Klub z Indii, mimo iż nie miał już szans na wyjście z grupy, postawił „Orłom” twarde warunki, chcąc pożegnać się z honorem. I strzelili gola jako pierwsi. Po dośrodkowaniu Stewarta Pereyra Diaz główkował w słupek a piłkę do siatki dobił El Khayati. Na szczęście niedługo przed upływem godziny gry pięknego gola z rzutu wolnego strzelił Iskanderow. W 42. minucie Mumbaj mógł szczęśliwie odzyskać prowadzenie ale piłka po centrostrzale Mishry z lewego skrzydła odbiła się od poprzeczki. Zaś niedługo przed przerwą rzut rożny z prawej strony Iskanderow bił piłkę nisko z prawego narożnika na bliższy słupek a Djokić zmieścił ją od razu w sieci. Po przerwie wynik się nie zmienił, Nawbahor dowiózł korzystny wynik do końca i może cieszyć się z awansu z drugiego miejsca do fazy pucharowej. I to w debiutanckim występie. Widzów: 476

Al-Hilal Rijad – Nassaji Mazandaran 2:1 (1:0)

Tabela końcowa:

Grupa E

Istiqlol Duszanbe – Al-Nassr Rijad 1:1 (A.Dżaliłow 32 – Ghareeb 50)

Kibice zgromadzeni na trybunach Centralnego Stadionu w Duszanbe musieli być rozczarowani brakiem narzekającego na uraz Cristiano Ronaldo. Były trener Szachtara Donieck Luiz Castro wystawił w podstawowej jedenastce samych Saudyjczyków. Za to kibice miejscowi mogli być dumni z Istiqlola, który postawił się zdecydowanym faworytom spotkania i na pożegnanie z Azjatycką Ligą Mistrzów urwał im punkt. Al-Nassr od początku zaatakował ale nie mógł trafić w bramkę Jatimowa. Niedługo po upływie pół godziny gry po błędzie jednego z rywali wynik otworzył Aliszer Dżaliłow, który celnie uderzył z dystansu po ziemi. Na początku drugiej połowy saudyjski zespół zdołał wyrównać. Po centrze Al-Boushala z prawej strony piłkę ręką odbił Jatimow, który zdołał obronić jeden strzał Ghareeba ale drugiego już nie. Goście mieli we wtorek rozregulowane celowniki i w dużej mierze dlatego do ojczyzny wracają z punktem. Co i tak ich położenia nie zmienia, gdyż i tak wygrali grupę. Istiqlol zaś pozostał na dnie tabeli bez wygranego spotkania. Lecz w tak trudnej grupie to i te 3 oczka już są niezłym wynikiem.

Persepolis Teheran – Al-Duhail Doha 1:2 (1:1)

Tabela końcowa:

Reasumując:
Zwycięstwo, 2 remisy i 3 porażki na zakończenie zmagań grupowych (bramki 9:13). Mogło być lepiej, mogło być gorzej. Cieszmy się z awansu Nawbahora i Nasafu.
28 grudnia poznamy ich rywali w 1/8 finału Ligi Mistrzów AFC.

Autor tekstu: Łukasz Bobruk

Wyświetleń: 467

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze

Odkryj więcej z AzjaGola

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej