Zakończył się wielki przegląd talentów Azji Wschodniej pod tytułem 2022 EAFF E-1 Football Championship. Dział Marketingu AFC kiedyś zaszalał z super zwięzłą nazwą Pucharu Azji Wschodniej. Sprawdźcie przegląd wydarzeń z całego turnieju aby zobaczyć (nie)spodziewaną zmianę na miejscu lidera regionu.

Dziewiąta edycja turnieju, w którym od początku dominują Koreańczycy z Południa (przed turniejem 5 złotych medali vs 1 dla Japonii i Chin) służy najlepszym zespołom regionu do udowodnienia swojej wyższości nad odwiecznymi rywalami. Zarówno Korea z Japonią i Samuraje z Państwem Środka to najzacieklejsi wrogowie od początku, kiedy te narody stworzyły swoje federację.

Hong Kong, choć nieoficjalnie, (mogłoby się to źle skończyć dla kogoś, kto, by się z tym odnosił) również nienawidzi Chińczyków, którzy ostatnimi laty obywatelom wyspy mocno się uprzykrzali.
Ostatni mecz, kiedy jeszcze Hong Kong mógł dumnie grać swój hymn w meczu przeciw Chińczykom w 2015 roku ta biedna piłkarsko nacja potrafiła zremisować z wielkim mocarstwem 0-0. Pokazuje, to, jaki „power” dostaje reprezentacja Hong Kongu, kiedy staje przed nimi „Drużyna Smoka.

Wracając do samego turnieju to od 9 edycji mamy pewien standard powołań wśród wyżej wymienionych nacji.

„Zobaczymy czy:”

Są już gotowi na kadrę – Japonia.

Są wstanie nadal grać w kadrze – Korea Południowa.

Najlepsze, co mamy to w ogóle coś dobrego – Chiny.

Dawać, co najlepsze by się nie zbłaźnić – Hong Kong.

Mamy jednak w tej edycji przełamania tej tezy.

Wszyscy fani Samurai Blue zawsze czekają z utęsknieniem na East Asian Cup, ponieważ wielu zawodników, którzy czekają w blokach startowych od lat i nie mogę dostać się do „koryta” z powodu utwierdzonej hierarchii mogę w końcu pokazać, na co ich stać.

Dzięki temu w składzie mieliśmy, aż 13 debiutantów! W drużynie znaleźli się tacy zawodnicy jak bramkarze Kosei Tani, Zion Zuzuki, obrońcy Hayato Araki, Takum Ominami i Ryuta Koike, pomocnicy Gokuto Notsuda, Kota Mizunuma oraz Joel Chima Fujita. Atak został zbudowany kompletnie z debiutantów takich jak Takuma Nishimura, Yuto Iwasaki, Shuto Machino, Mao Hosoya oraz Makoto Mitsuda.

Ciekawe są zwłaszcza powołania „starych debiutantów”, jak Kota Mizunuma (32 lata) oraz Notsuda (28 lat), którzy z pewnością wypruwać będą flaki by pokazać się trenerowi.

Korea Południowa z kolei jak zawsze wykorzystuje turniej by sprawdzić, czy ich weterani, którzy z powodu bogactwa rotacji nie byli pierwszoplanowymi postaciami są wstanie wykrzesać z siebie iskrę na poziomie międzynarodowym.

W składzie, więc pojawili się boczni obrońcy: Hong Chul (31 lat, 43 mecze) i Kim Jin-Su  (30 lat, 58 meczy) oraz środkowi Park Ji-Soo (28 lat, 12 powołań ) i Kwon Kyung-Won (30 lat, 24 powołania).

Nie zabrakło miejsce również dla debiutantów, których do Japonii portugalski selekcjoner Paulo Bento zabrał w szczęśliwej liczbie 7. Dwóch z nich to bramkarze, jednak kibice czekają już od paru lat na debiut golkipera mistrza K LeagueSong Bum-Keun’a.  Największą enigmą wśród debiutantów to dynamiczni skrzydłowi Lee Ki-Hyuk oraz Kang Seong-Jin, którzy są tyleż samo efektowni podczas ligowych potyczek, co chimeryczni.

Chiny budują już kadrę na kolejne turnieju – Puchar Azji 2023 i…Mundial 2026.
Nie dziwi, więc odmłodzony garnitur Smoków, którzy imponowali nie tylko średnią wieku na poziomie 22,5, ale i liczbą debiutantów – 20!

Rodzynkiem jest tutaj postać rosłego ex-kolegi Adriana Mierzejewskiego – Tan Longa. Weteran chińskich ligowych boisk oraz ulubieniec ultrasów Changchun Yatai mimo rozgrywania swojego 14. zawodowego sezonu zalicza dopiero 7. spotkanie w reprezentacji.

Ciekawą i kontrowersyjną postacią wśród „weteranów” jest były zawodnik Oxfordu – Dai Wai Tsun. Nadzieja piłki Hong Kongu mimo pompowania w niego pieniędzy oraz marketingu, jako przyszłej twarzy reprezentacji została w 2020 przejęta przez kadrę „wielkiego (niedobrego) brata”.
Kiedy obywatele Hong Kongu walczyli o swoje podczas licznych protestów, przechwycenie ich największego talentu przez Chiny był krótko mówiąc upokarzające dla fanów tamtejszej piłki.   Mało prawdopodobne, by Dai Wai Tsun był liderem reprezentacji Chin, a sięganie przez mający 1,4 miliarda ludności kraj po piłkarza z zaledwie 7 milionowej nacji jest kwintesencją przysłowia o psie ogrodnika.

Hong Kong, jak zawsze na East Asian Cup zapodał wszystko, co najlepsze w swoim skromnym arsenale.
Problem w tym, że wszystko, co najlepsze jest kompletnie bez formy, co nie może dziwić, biorąc pod uwagę fakt wstrzymania rozgrywek od zeszłego roku.  Covid skutecznie wybił z głowy nawiązanie, choćby walki z najpotężniejszymi w regionie.  Talentem i zasobami ludzkimi Hong Kong zawsze ustępował pozostałej trójce jednak tym razem musieli borykać się jeszcze z kompletnym brakiem przygotowania meczowego.  W ekipie „Siły” oczekiwano na debiuty bramkarza Chan Ka Ho, który ma być nową ostoją defensywy oraz utalentowanego japońskiego rezydenta – ledwo 17 letniego Sohgo Ichikawy!

1. Kolejka

Japonia 6-0 Hong Kong

Gospodarz zdemolował Hong Kong 6:0 w pierwszym meczu Mistrzostw Azji Wschodniej, mimo, że wystawił drużynę składającą się wyłącznie z graczy J-League.

Yuki Soma, Shuto Machino i Takuma Nishimura strzelili po dwa gole, aby rozpocząć udanie rywalizację Japonii w rozgrywkach, których pucharu nie podnieśli od 2013 roku.

Trener Hajime Moriyasu wybrał drużynę składającą się wyłącznie z graczy rodzimej ligi, a obrońcy Miki Yamane i Shogo Taniguchi byli jedynymi członkami pierwszego składu, którzy pojawili się w ostatniej fazie eliminacji do Mistrzostw Świata w Katarze.

Skrzydłowy Nagoya Grampus, Soma, zapewnił gospodarzom doskonały start, kiedy „wkręcił” piłkę z rzutu wolnego prawą nogą z 25. metrów, pokonując „słoniowato”(wiem, profesor Miodek nie byłby dumny, ale naprawdę popatrzcie) poruszającego się cały mecz bramkarza Hongkongu Paulo Cesara.

Machino podwoił prowadzenie Japonii w 20. minucie strzałem głową po dośrodkowaniu Yamane’a z prawej strony. Podopieczni Moriyasu powiększyli przewagę dwie minuty później, gdy były zawodnik CSKA Moskwa – Nishimura skierował swój strzał w dolny róg.

Nishimura zaliczył drugie uderzenie pięć minut przed przerwą, soczyście uderzając z dystansu wprowadzają w zachwyt rozanieloną ofensywną grą Samurai Blue publiczność.

Soma ponownie strzelił gola 10 minut po wznowieniu, sprytną akrobatyczną sztuczką, która z miejsca przydzieliła mu tytuł bramki turnieju. Swoją drugą asystę w tym przypadku trzeba podkreślić, zaliczył piłkarz Kawasaki Frontale – Yamane. Dzieło zniszczenia zakończył młodziutki 22 letni napastnik Shonan Bellmare – Shuto Machino, który wykorzystał kolejny błąd tragicznie broniącego w tym spotkaniu Cesara.

Japonia cieszyła się 77. procentami posiadania piłki, a Hongkong nie zdołał oddać strzału na bramkę.

Korea Południowa – Chiny 3:0

Napastnik Cho Gue-sung i pomocnik Kwon Chang-Hoon strzelili po jednym golu na stadionie Toyota, podczas gdy Chiny wspomogły jeszcze Koreę Południową bramką samobójczą.

Korea Południowa, zajmująca 28. miejsce na świecie, ma teraz na koncie 21 zwycięstw, 13 remisów i dwie porażki z będącymi na 78. miejscu w rankingu FIFA Chinami.

Korea Południowa, jak można się było spodziewać, zdominowała mecz od samego początku przeciwko drużynie Chin, złożonej z zawodników w większości poniżej 23 lat. Pomocnicy Na Sang-ho i Hwang In-Beom non stop zagrażali defensorom Chin, a gwiazda wojskowych Gimcheon SangmuCho w 34. minucie o mały włos nie pokonał Hana Jiaqiego.

Korea Południowa objęła prowadzenie w 39. minucie po samobójczym trafieniu chińskiego obrońcy Zhu Chenjie, który niechcący skierował do własnej bramki długie podanie defensora Gamba Osaka Kwona Kyung-Wona.

Dziewięć minut po przerwie ex-gwiazda francuskich boisk Kwon Chang-hoon strzelił bramkę po podaniu głową lewego obrońcy, Kim Jin-su, aby podwoić przewagę Korei Południowej. Następnie w 80. minucie Cho dokończy dzieło zniszczenia, przypieczętowując swój dobry występ strzelając na 3-0.

Korea Południowa wyprzedziła Chiny 19-1 i miała przewagę 9-0 w rzutach rożnych.

2. Kolejka

Korea Południowa 3-0 Hong Kong

Taeguk Warriors o krok bliżej do obrony tytułu mistrza regionu, pokonując Hongkong 3:0 w drugim meczu 2022 EAFF E-1 w niedzielne popołudnie (to zdanie brzmi śmiesznie z perspektywy czasu). Po pokonaniu Chin 3:0, było to drugie z rzędu zwycięstwo Korei z czystym kontem.

Gwiazdą meczu z Hongkongiem został 19-letni napastnik Kang Sung-Jin, który popisał się prawdziwą walecznością, strzelając pierwszego i drugiego gola w reprezentacji w swoim pierwszym starcie w jedenastce Taeguk Warriors.

Pierwszy występ Kanga z reprezentacją narodową miał miejsce zaledwie pięć dni wcześniej podczas meczu z Chinami, kiedy został wpuszczony w 73. minucie.

Mecz nie przebiegał zgodnie z przewidywaniami, ponieważ portugalski selekcjoner zrobił coś niespotykanego dla siebie.

Trener Paulo Bento dokonał dwóch zmian w przerwie: Paik Seung-Ho zajął miejsce, Kim Moon-hwana na prawym skrzydle, a Cho Yu-Min zajął miejsce Park Ji-Su na środku obrony.

Dokonywanie dwóch zmian w przerwie jest niezwykłym posunięciem, ponieważ Bento rzadko dokonuje więcej niż dwóch zmian, zwłaszcza bez niezwykłych powodów, takich jak kontuzja. To pierwszy raz, kiedy Bento wykonał dwie zmiany w przerwie od 11. spotkań.
Ostatni raz takiej sztuki dokonał w towarzyskim spotkaniu z Islandią 22 stycznia. Wyłączając mecze towarzyskie, ostatni raz zrobił taki manewr w czerwcu zeszłego roku, kiedy Korea zmierzyła się ze Sri Lanką w eliminacjach do Mistrzostw Świata.

Przyznać trzeba, że zmiany pomogły drużynie lepiej zorganizować się ofensywnie w drugiej połowie, a Korea dodała dwa gole.  Trzecią bramkę i to przepiękną z ostrego konta, strzelił weteran, Kapitan drużyny Hong Chul. Lewy obrońca pokazał, że ma jeszcze dużo paliwa w baku, wpierw mijając obrońcę Hong Kongu, a później wystrzeliwując bombę, której nie powstydziłby się nie jeden klasowy napastnik.

Na pochwałę za mecz zasługuje również, Kim Jin-Kyu, który zaliczył dwie piękne asysty.

Japonia 0-0 Chiny

Samurai Blue zremisowali bezbramkowo z Chinami po tym, jak nie wykorzystali druzgocącej przewagi posiadania piłki. Drużyna lokalnych graczy Hajime Moriyasu miała dobrą passę przez cały czas trwania zawodów na stadionie Toyota Stadium w prefekturze Aichi, ale „Samuraje wyszli do walki bez mieczów.”

Gospodarze niewiele zrobili, aby niepokoić chińskiego bramkarza Han Jiaqi przed przerwą, mimo że większość pierwszej połowy spędzili, obozując wokół pola przeciwnika.

Mao Hosoya zmarnował szansę dla Japonii na początku drugiej połowy, przerzucają piłkę nad poprzeczką z małej odległości. Napastnik Kashiwa Reysol posłał kolejny strzał prosto w Hana po sfinalizowaniu hokejowego zamku złożonego z praktycznie całej drużyny Japonii.

O mały włos  Japonia  nie byłaby bohaterem przysłowia „niewykorzystane szanse się mszczą”, ponieważ obrońca Zhu Chenjie mógł zdobyć swoją bramkę z rzutu wolnego.

Japonia wielokrotnie atakowała  pole karne Chin w późnej fazie gry, ale brakowało jej wykończenia.

Samurai Blue otworzył turniej wygrywając 6-0 z Hongkongiem na stadionie Kashima w ubiegły wtorek. Zmierzą się z niepokonaną Koreą Południową w środowym meczu finałowym na stadionie Toyota Stadium.

3. Kolejka 

Chiny vs Hong Kong 1-0

Weteran Tan Long strzelił jedynego gola dla Chin, wykorzystując błąd popełniony przez obrońców Hongkongu w 66. minucie. Był to pierwszy gol Chin w turnieju po przegranej 0:3 z Koreą Południową i remisie 0:0 z Japonią w poprzednich dwóch meczach.

Zwycięstwo chińskiej reprezentacji było pierwszym w ciągu 293 dni od pokonania Wietnamu 3:2 w październiku ubiegłego roku. Od tego czasu zespół zanotował cztery remisy i pięć porażek.

Chociaż Chiny wygrały 18 z poprzednich 29 meczów z „chińskim” Hongkongiem, a ostatnia porażka miała miejsce w lutym 1995 roku, mecz w środowe popołudnie nie był łatwym zwycięstwem. Chiński Hongkong prowadził w strzałach (15:6) i miał szansę wyrównać wynik, gdyby nie niesamowita interwencja bramkarza Han Jiaqi.

Chiny miały kilka ofensywnych zrywów na boisku. Remis z Japonią dał zespołowi pewność siebie. Ich podania były płynniejsze, niż wcześniej, a gracze nie wahali się wykonać ruchu z piłką, gdy zobaczyli szansę. Zespół był w stanie tworzyć ofensywne zagrożenia, atakując skrzydłami.

Jednak przypomniały się problemy Chin, zwłaszcza ich niezdolność do przekucia swojej przewagi w konkrety. Gdy Hongkong szczelnie się bronił, jego  szybka druga linia zaczęła wyprowadzać ostre kontrataki i oddawać kilka strzałów, które testowały linię obrony Chin.

Na szczęście dla ekipy Smoków, były kolega Adriana Mierzejwskiego Tan Long zapewnił im skromne, lecz ratujące ich od upokorzenie zwycięstwo.

FINAŁ

Japonia vs Korea Południowa 3-0

Japonia, która nie miała innego wyjścia, jak tylko wygrać w celu zdobycia mistrzostwa, zmieniła dziewięciu zawodników jedenastki z meczu z Chinami. Akio Tani wszedł do bramki, a obrońcy Ryuta Koike, Shogo Taniguchi, Hatanaka Makinosuke i kluczowy Sho Sasaki zostali wyznaczeni do zabezpieczenia defensywy. W drugiej linii uplasowali się pomocnik Kota Mizunuma, oraz gwiazdy spotkania z Hong Kongiem – Takuma Nishimura, Yuki Soma oraz Shuto Machino.

To Japonia od początku rozpoczęła ofensywę, dając wyraźny sygnał własnej widowni, że idą po trofeum. Machino oddał odważny strzał w mniej, niż 30 sekund od gwizdka rozpoczynającego mecz. W bramce oczywiście czujny był golkiper Cho Hyeon-Woo, ale potem Japonia próbowała iść tylko za ciosem. Korea Południowa również od czasu do czasu pokazywała groźne kontrataki, ale widać było brak pomysłu i przetrenowania tego aspektu. Zawsze czegoś brakowało. Odpowiedniej liczby zawodników, albo dobrego finalnego podania, a innym razem zrozumienia ze strony partnerów.

Widać, było brak wyraźnej koncepcji Paulo Bento, którego Hajime Moriyasu już drugi raz w ciągu dwóch sezonów rozegrał jak Kasparow przedszkolaka.

Japończycy w pierwszej połowie mieli duże problemy z zaznaczeniem swojej przewagi. Dość powiedzieć, że najlepsze ich sytuacje jak kontra Somy (strzał w słupek z ostrego konta) oraz uderzenie z pierwszej piłki po rzucie rożnym Mizunumy były dalekie od setek.

W drugiej połowie, o ile Moriyasu w szatni zmotywował jeszcze bardziej swoich wojowników, o tyle Bento dzielił się chyba swoimi planami urlopowymi, ponieważ po wznowieniu gry na boisko skoncentrowana na wyniku wyszła tylko jedna drużyna.

Minęło 4 minuty, od kiedy mecz ruszył, a Japonia pokazała już dobry start w drugiej połowie.  Pomocnik Fujita zdobył trochę wolnej przestrzeni i dostarczył idealne, miękkie dośrodkowanie z głębi pola w stronę Somy.  Lewy pomocnik (lub obrońca) Nagoyi Grampus (klub Jakuba Świerczoka) pokazał po raz kolejny, że nie wzrost (165 cm) jest istotny, a świetny timing i positioning.  Zamykający swoją stronę prawy obrońca, Kim Moon-Hwan o dobry metr był spóźniony za o głowę mniejszym strzelcem bramki Somą.

Japonia potwierdziła tą tezę, strzelając bramkę w 64. minucie. X-Factor meczu Sho Sasaki, który dzielił i rządził zarówno w ataku, jaki i obronie całe 90 minut strzelił bramkę zabijającą mecz po pięknej główce. „Show” znany jest ze swojej dominacji w powietrzu mając, „zaledwie” 176 cm. Sztuki tej dokonuje nie tylko dzięki wybitnej skoczności, ale przede wszystkim antycypacji oraz umiejętności wykorzystania przestrzeni wokół siebie i rywala. W ten sposób był wstanie strzelić bramkę nad głowami, Kim Young-Kwona (188 cm) oraz Kim Jin-Su (177 cm).

Po tej bramce Japonia złapała luz i swoje Flow japońskiej Tiki Taki. Korea z kolei kompletnie nie umiała odnaleźć się w meczu, a zmiany Bento zamiast poprawiać sytuacje tylko odsłaniały Japonii drogę do skutecznych kontr (zmniejszono liczbę piłkarzy z odbiorem, a zwiększono ofensywnych).

W 72. minucie nowa gwiazda Bellmare – Machino wykończył najładniejszą, koronkową akcję meczu, dając wyraziste prowadzenie 3:0. Na koniec nie mogło zabraknąć i złych wieści dla Samurai Blue, ponieważ były Wonder Kid  Feyenoordu – Ryo Miyaichi doznał swojej „setnej” kontuzji.

Japonia zdobyła swoje pierwsze mistrzostwo E-1 od 2013 roku, przerywając passę trzech zwycięstw z rzędu Korei Południowej.  Zasłużone zwycięstwo, które zapewnia ból głowy selekcjonerom obu drużyn.

Już niedługo zobaczymy jak turniej wpłynie na wybory Paulo Bento i Hajime Moriyasu podczas kolejnych spotkań przygotowujących obie reprezentacje na Katarski Mundial.  Czy gwiazdy turnieju na dłużej zawitają w składach Japonii i Korei Południowej?

Autor tekstu: Adam Błoński

Wyświetleń: 144

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze