Po meczach z Paragwajem i Brazylią, reprezentacja Japonii podejmowała Ghanę oraz Tunezję. Oczekiwania co do gry Japończyków były dość spore, bo Ci pewnie rozprawili się z Paragwajem i pokazali się z bardzo dobrej strony w spotkaniu z Brazylią.

No i z Ghaną Samurajowie znów zagrali dobre spotkanie. Zdominowali rywala, konstruowali ładne i szybkie akcje. I co najważniejsze strzelali bramki. Japonia wygrała to spotkanie 4-1, a rywale trafili do siatki po błędzie japońskiej defensywy. Podopieczni Hajime Moriyasu rozegrali bardzo dobre zawody, a do siatki ekipy z Afryki trafiali Miki Yamane, Kaoru Mitoma, Takefusa Kubo i Daizen Maeda.

Kilka dni później nie było już tak wesoło. Rywalem Japonii była Tunezja, która zdawała się być najniżej notowanym rywalem spośród całej czwórki przeciwników. O tym meczu można powiedzieć, że był i dobry i koszmarny w wykonaniu Samurai Blue. Dobry, bo Japonia stworzyła sobie mnóstwo sytuacji i już do przerwy powinna prowadzić przynajmniej 4-0. Koszmarny, bo marnowała między innymi takie sytuacje:

Pudło Kamady po zagraniu Ito. Koszmarny też z powodu dyspozycji formacji defensywnej, a w szczególności Mayi Yoshidy, na którego konto można zapisać wszystkie stracone bramki. Dokładniej trzy bramki, bo tyle Tunezja zdołała strzelić Japończykom na stadionie Gamby w Osace. Złośliwi kibice Japonii zamieszczali po meczu wpisy proszące kadrę o nieupodabnianie się do gry Gamby tylko dlatego, że ta gra na jej stadionie.

Spośród niezliczonej liczby dogodnych okazji ANI JEDEN strzał Japończyków nie trafił w światło bramki Tunezji. Raz Japonii udało się trafić do siatki za sprawą Minamino, ale gracz Liverpoolu był na pozycji spalonej.

Zero strzałów celnych, zero goli i trzy stracone bramki przeciwko reprezentacji Tunezji. Wynik jest skandaliczny i na kadrę spadło dużo w pełni zasłużonych słów krytyki. Najmocniej dostało się oczywiście trenerowi Moriyasu, z którym na ławce trenerskiej Japonii będzie bardzo ciężko o jakikolwiek korzystny wynik na mundialu w Katarze. Z Tunezją wychodziły jedynie akcje stwarzające zagrożenie, ale poza tym nie działało nic. Obrona była absurdalna, a pomoc zostawiała rywalom zbyt wiele miejsca. Wykończenie akcji było koszmarne, a taktyka Moriyasu i wybory personalne się nie sprawdziły. W efekcie Japonia przegrała u siebie z Tunezją 0-3 i nastroje w kraju wschodzącego słońca zrobiły się bardzo ponure. Do tego stopnia, że po meczu na Twitterze starł się reprezentant Japonii Ritsu Doan z legendą japońskiej piłki Keisuke Hondą.

Honda: „Jeśli zamierzasz grać w piłkę nożną, celuj wysoko”

Doan: „Chodzi o drużynę narodową?”

Honda: „To niemądre pytanie. Przecież reprezentacja Japonii mierzy w Mistrzostwo Świata. Nie mogłem obejrzeć wczorajszego meczu reprezentacji, bo nakładał się na mecz reprezentacji Kambodży.

Jak było?”

Doan: „Przecież to była prawda. Nawet gdyby Honda-san obejrzał mecz, mógłby mieć takie same odczucia.

Ale nie zmienia to naszego marzenia o zdobyciu Mistrzostwa Świata.

Z niecierpliwością czekamy na listopad.”

Honda:

Jak na standardy japońskiej uprzejmości i nie wdawania się w polemiki to ta wymiana tweetów była jak mała kłótnia. Nie jest tajemnicą, że w JFA dochodzi do tarć, za których winę ponosi kierownictwo japońskiej federacji. To ono jest też odpowiedzialne za utrzymywanie Moriyasu na stołku tylko dlatego, że ten jest im wygodny. Niestety odbija się to takimi spotkaniami jak to z Wietnamem i Omanem w eliminacjach, czy wtorkowy sparing z Tunezją. Japonię stać na bardzo wiele. Może ona rywalizować dosłownie z każdym. Ale do tego potrzebna jest jej optymalna dyspozycja i odpowiedni szkoleniowiec. Hajime Moriyasu odpowiednim szkoleniowcem nie jest.

Wyświetleń: 122

Autor tekstu: Kamil Gala

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze