Okres pandemii był bardzo trudnym czasem dla niemal każdego klubu piłkarskiego na całym świecie. Jedne kluby poradziły sobie z tym lepiej, a inne popadły w poważne kłopoty finansowe. Jeszcze inne wykorzystały ten wymagający moment do wdrożenia nowych rozwiązań i usprawnienia swoich działań, co przyniosło duże korzyści w czasie szalejącej pandemii, ale co przyniesie duże ułatwienia także po jej zakończeniu.

Jednym z takich klubów jest Urawa Red Diamonds, która doskonale przeszła przez okres pandemii i wykorzystała ten trudny czas na wprowadzanie nowych rozwiązań między innymi przy transferach. Najlepszym tego przykładem był transfer Kaspera Junkera z ligi norweskiej. Przez pandemie było wiele przeciwności, z którymi zmierzyć się musieli włodarze klubu z miasta Saitama. Poradzili sobie jednak z nimi bez zarzutu i jednocześnie znaleźli nowy dla siebie sposób na przeprowadzanie transferów, który jak mówią będzie przez nich wykorzystywany także po zakończeniu szalejącego koronawirusa. Swoją drogą należy przyznać, że transfer Duńczyka był kolejnym strzałem w 10. Były gracz Bodo/Glimt doskonale wprowadził się do nowego zespołu i w pierwszych 20 spotkaniach zdobył 13 bramek.

Urawa jest klubem z miasta Saitama, a więc z przedmieść najbardziej zaawansowanego technologicznie miasta świata, czyli Tokio. Nic więc dziwnego, że w zarządzaniu klubem bierze udział tak dużo osób, sztabów, ale też „cyfrowych pracowników” takich jak TwentyFirst Group, TransferRoom czy Wyscout, a więc systemów pozwalających na ocenę zawodnika bez konieczności oglądania go na żywo i porównanie go z innymi graczami. Wspomniane systemy pozwalają na szybką i bezpośrednią komunikację z innymi klubami bez udziału osób trzecich. Pozwala to zaoszczędzić pieniądze i czas, ale także uzyskać dokładniejsze informacje. Japoński klub stara się popierać każdą decyzję dużą ilością danych, a wszystko nadzoruje dyrektor techniczny klubu, Tsutomu Nishino. Postanowiliśmy więc skontaktować się z Japończykiem i przeprowadzić z nim krótką rozmowę.

Jest Pan dyrektorem technicznym Urawy Red Diamonds. Jak wygląda Pańska praca? Co robi Pan podczas zwyczajnego dnia w pracy?

Moja praca dotyczy planowania składów i zarządzania drużyną.

„Planowanie składów” oznacza zatrudnianie, skauting, podpisywanie kontraktów, odnawianie kontraktów i tak dalej. Posiadamy 3 sztaby skautingu, 2 ogólne i jeden sztab zajmujący się kwestiami prawnymi. Z tymi sztabami pod moim kierownictwem jestem odpowiedzialny za planowanie składu i zarządzanie.

„Zarządzanie drużyną” oznacza planowanie i wdrażanie codziennych treningów, przygotowanie do treningów, zarządzanie wyjazdami, wypłatę wynagrodzeń dla piłkarzy i pracowników klubu oraz ocenianie ich pracy.

Zajmuję się także komunikacją z zarządem i prezydentem klubu.

Jaki jest Pański główny cel jako dyrektora technicznego Urawy Reds?

Chcę w ciągu pięciu lat doprowadzić zespół i klub na szczyt Azji. Pod względem piłkarskim i biznesowym. Następnie chcę utrzymać się na tym poziomie, aby móc rywalizować na międzynarodowych turniejach takich jak Klubowe Mistrzostwa Świata FIFA.

Ostatnio Urawa sprowadziła nowych graczy ze Skandynawii. Dlaczego zdecydowaliście się szukać zawodników właśnie tam?

Nie skupialiśmy się na jakimś konkretnym regionie, ani kraju. To się po prostu stało, zbieg okoliczności. Jednakże gracze ze Skandynawii są bardzo elastyczni i łatwo adaptują się do Japonii i naszego futbolu. To bardzo ważne, aby odnosić sukces jako piłkarz i jako drużyna.

Skoro jesteśmy przy zawodnikach ze Skandynawii. Mógłby nam Pan powiedzieć kilka słów o transferze Kaspera Junkera? Miał on miejsce w czasie pandemii i zawodnik nie przechodził testów w Japonii.

W czasie pandemii było nam znacznie trudniej wykonać całą operację i gracz przeszedł testy medyczne w Rotterdamie.

Jak monitorowaliście cały proces?

Mogliśmy monitorować całą sytuację przy pełnym wsparciu Feyenoordu, który umożliwił nam i piłkarzowi ukończenie całego procesu testów medycznych przed przyjściem do Japonii.

Zamierzacie używać podobnych technik i technologii nawet po zakończeniu pandemii?

Tak, to opłacalne ekonomicznie. Możemy zaoszczędzić trochę pieniędzy i czasu naszych pracowników. Jakiekolwiek sieci, włączając oficjalne partnerstwa z klubami i prywatne sieci będą mogły do tego służyć.

Czy Wasi skauci stale monitorują ten rynek?

Oczywiście. Teraz mamy więcej sieci w tamtym rejonie i jest nam łatwiej pozyskiwać informacje niż wcześniej.

Ci skauci przebywają fizycznie w Europie, czy wykonują swoje obowiązki na odległość, z Japonii?

Mamy trzech skautów na pełny etat w naszym biurze w Japonii. Oraz jednego na niepełny, który przebywa w Europie.

Czy utrzymanie tego skauta, który przebywa w Europie jest drogą sprawą dla klubu?

Nie wydaje mi się, bo jeśli nie uda nam się podpisać nowych zawodników, to dopiero wtedy poniesiemy duży koszt.

Chodzą słuchy, że Urawa chce uczynić swój skład bardziej międzynarodowym. Czy są prawdziwe?

Cóż, w J.League można mieć pięciu zagranicznych piłkarzy na boisku. Obecnie mamy ich tylko trzech. To oznacza, że pozostają nam jeszcze dwa miejsca dla zawodników spoza Japonii.

W jakie rynki planujecie teraz uderzyć?

W żadne konkretne. Jeżeli znajdziemy dobrego zawodnika, którego sprowadzenie będzie ekonomicznie opłacalne, to może pochodzić z każdego miejsca na świecie.

Jak Urawa chce poprawić swoją pozycję w lidze w przyszłości?

Przez zorganizowanie najlepszego zespołu zarządców w Japonii. Ma on zawierać m.in. HRM (zarządzanie zasobami ludzkimi – przyp. red.), skauting i system oceniania zawodników. Chcemy też zakorzenić własną piłkarską filozofię dzieląc ją z akademią i lokalnymi klubami piłkarskimi.

Pandemia zmieniła niestety futbol na całym świecie, głównie pod względem finansowym. Muszę więc zapytać, jak Urawa Reds uporała się z finansowymi stratami spowodowanymi przez Covid-19?

Zrobiliśmy wszystko, aby ciąć koszty jako firma. Od cięć wynagrodzeń/bonusów dla pracowników, po wszelkie „małe” koszty takie jak pranie koszulek zawodników, posiłki i tym podobne. W poprzednim roku zorganizowaliśmy także event crowdfundingowy, który w miesiąc pozwolił nam zebrać około 1 miliona dolarów.

Przenieśmy się na chwilę do nieco przyjemniejszych czasów. Był Pan także piłkarzem i grał Pan w Urawie Reds przez całą swoją karierę. Jak klub zmienił się na przestrzeni lat? Co wygląda inaczej za kulisami?

Cóż, stale jesteśmy w procesie zmian. Przede wszystkim dyrektor sportowy i dyrektor techniczny zostali zastąpieni nowymi, między innymi mną w grudniu 2019 roku. Od tamtego czasu zmieniamy sposób myślenia w klubie i chcemy uformować nowy zespół w zakresie zarządzania.

A jak w tym czasie zmieniła się liga?

Przede wszystkim J.League zwiększyła się do 57. klubów w trzech dywizjach. W pierwszym roku, czyli w 1993 było to tylko 10 drużyn.

Jak oceniłby Pan realną siłę J.League w porównaniu do lig europejskich?

Nadal dużo brakuje nam do pięciu najlepszych lig europejskich, ale jesteśmy już bardzo blisko takich krajów jak Belgia, Szwajcaria, Dania, Turcja, Portugalia i wiele innych. Tak uważam.

Co robi J.League aby podnieść poziom i stawać się silniejszą z każdym rokiem?

Między innymi, J.League stale zmienia system bonusów i nagród dla całej ligi oraz zwycięskich klubów, które dzięki temu mogą zarobić więcej. To sprawia, że z każdym rokiem, aby wygrać J.League potrzeba mocniejszych i większych drużyn niż wcześniej.

J.League przyciąga więcej europejskich zawodników niż jeszcze niedawno. Mógłby Pan wyjaśnić skąd ta zmiana?

To przez atrakcyjność zarówno ligi, jak i Japonii. Słyszałem, że piłkarze uważają, iż J.League jest bardzo dobrze zorganizowana i zagranicznym zawodnikom łatwo jest się do niej dopasować. Natomiast życie w Japonii jest dla nich atrakcyjniejsze niż np. w innych krajach azjatyckich.

Ambicje Urawy Reds są bardzo duże, a możliwości klubu jeszcze większe. Poza biznesowym postępem jaki niewątpliwie uczynił zespół „diamentów”, przyszedł także spory postęp sportowy. Urawa w końcu może wrócić do konkurowania z największymi, co pokazała wyeliminowaniem Kawasaki Frontale z pucharu ligi po szalonym dwumeczu zakończonym wynikiem 4-4.

W tabeli J.League Urawa zajmuje 7. miejsce, ale traci zaledwie trzy punkty do trzeciego Visselu Kobe. Poza tym należy pamiętać, że Urawa jest nadal klubem w budowie. Jej trenerem jest Ricardo Rodriguez, który w imponującym stylu doprowadził rok temu Tokushimę do wygrania J2 i upragnionego awansu do J1. Do klubu dołączyli także tacy piłkarze jak wspomniany Kasper Junker, Alexander Scholz, Tatsuya Tanaka, Hiroki Sakai, czy Ataru Esaka. Urawa powoli wraca do bycia jednym z mocniejszych zespołów w Japonii, który sięgał po Azjatycką Ligę Mistrzów. Na to potrzeba oczywiście czasu, ale jak widać są tego świadomi włodarze Urawy. Czy kibiców z Saitama Stadium czeka świetlana przyszłość? To pokaże właśnie czas. Można jednak stwierdzić, że Red Diamonds są na najlepszej drodze, aby wrócić na szczyt.

Wyświetleń: 2,816

Autor tekstu: Kamil Gala

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze