Zapraszam na drugą cześć przeglądu debiutantów w barwach azjatyckich potęg. Po Korei Południowej bierzemy pod lupę zespół, który ostatnio zabłyszczał na arenie międzynarodowej i pokazał cojones – Japonię. Poniżej kilku nowych Samurai Blue, którzy znaleźli uznanie w oczach Hajime Moriyasu.

Japonia – Samurai Blue

GK Daiya Maekawa – Vissel Kobe (J.League)
191 cm, 26 lat

Syn siedemnastokrotnego reprezentanta Japonii Kazuya Maekawa, legendy Sanfecce Hiroshima (wówczas klub zwany po prostu Mazda) idzie dziarsko w ślady swojego ojca. Chłopak zaczynał granie w piłkę od gry w polu, ale gdy w gimnazjum urósł do 180 cm trenerzy zaczęli ustawiać go między słupkami. Grę na tej pozycji miał we krwi, co udowadniał fakt, że przez 4 lata reprezentowania barw Kansai University był wybierany, co rok do elitarnej All Japan University (najlepszy skład piłkarzy uniwersyteckich z całej Japonii). Gdy w 2017 trafił do Vissel Kobe z miejsca otrzymał numer 1 na koszulce. Musiał jednak uznać wyższość reprezentanta Korei Południowej, Kim Seung-Gyu. Kiedy dostawał szansę gry, z początku popełniał gapiowskie błędy, a jego fajtłapowate ruchy sugerowały, że z tej mąki chleba nie będzie.

Uratowały go nie tylko długie treningi ze swoim niemieckim przyjacielem Lukasem Podolskim, ale i limity obcokrajowców w składach klubów J.League. Najbogatszy klub w Japonii, chcąc grać takimi gwiazdami jak Iniesta, Podolski, Thomas Vermaelen, Sergi Samper czy Douglas musiał pozbyć się zbędnego balastu na miejscach zajmowanych przez obcokrajowców. Trafiło na koreańskiego bramkarza, Kim Seung-Gyu, którego transfer do Ulsan Hyundai nieświadomie pomógł w rozwoju kariery Maekawy. Po epizodzie w byciu zmiennikiem weterana Ikury, zaliczającego na koniec kariery wpadkę za wpadką Mayekawa wparował na stałe między słupki w sezonie 2020. Najważniejszym wydarzeniem w jego dotychczasowej karierze był niesamowity występ w ostatniej edycji Azjatyckiej Lidze Mistrzów.

Jego świetny występ między słupkami Kobe przyczynił się do tego, że klub w debiucie sięgnął po finał ACL. Jego tragedia i samokrytyka paradoksalnie pozyskała dla niego rzeszę fanów. Po finale ACL 2020 z Ulsan Hyundai Maekawa, bowiem napisał na swoich profilach w social mediach, iż jego klub zagrał bardzo dobry mecz przegrany przez jego pomyłkę. Gdyby nie błąd w ostatnich minutach meczu dający rzut karny dla Ulsan zaliczyłby występ z oceną klasa światowa, co tym bardziej wzbudziło sympatię współczujących mu fanów.

Łączy rzadko spotykaną w Japonii mieszankę umiejętności z warunkami fizycznymi, co na początku jego kariery wydawało się niemożliwością. Atutami są dobry refleks oraz gra na linii to, a wady jak brak zwrotności czy mobilności wychodzą przy jej opuszczeniu.

DC Miki Yamane – Kawasaki Frontale (J. League).
178 cm, 27 lat.

Najmocniej wyczekiwany debiut spośród obecnego rzutu debiutantów, jakich powołał Hajime Moriyasu na mecz z Koreą Południową. Yamane, bowiem, to przedstawiciel szkoły na wymarciu, a tak kochanej w Japonii – ofensywnych środkowych obrońców. To, co wyczyniał grając, jako środkowy defensor, występując w barwach Shonnan Bellmare nie mieści się w głowie. Jego ofensywne rajdy, inicjowanie kontr efektownymi dryblingami czy grą kombinacyjną, zrywało kibiców z krzesełek w całej Japonii. W Bellmare kochano go za to, że zarówno jego styl gry, jak i wyczyny na tak niewdzięcznej pozycji to jedna wielka walka z przeciwnościami losu. Yamane, bowiem przy wzroście 178 cm i rzucony w ustawieniu 3-6-1 na pozycję prawego środkowego obrońcy musiał gimnastykować się własnymi niedostatkami w warunkach fizycznych, jak i harować niczym wół by dać swojej drużynie korzyści zarówno w obronie, jak i ataku. Jego statystyki, choć skromne dla laika; 3 bramki 6 asyst w 118 meczach dla Bellmare to nie oddawały w pełni, tego jak przeogromny wpływ na grę całej drużyny miał „Yamaha”. Stąd tego, czego nie mogę opisać słowami przedstawi wam poniższy materiał, który obowiązkowo trzeba pooglądać by zrozumieć zachwyt Japończyków jego osobą.

Yamane po 4 sezonach spędzonych w Bell mare, został doceniony i pozyskany przez Kawasaki Frontale na kampanie 2020. Znając jego walory, przesunięto go na pozycję prawego obrońcy, gdzie może sobie hasać bez obawy o lukę na newralgicznym środku obrony. Jego liczby poszybowały z automatu do góry i zaliczył w jednym sezonie więcej bramek i asyst niż przez 4 lata grania w Bellmare, co walnie przyczyniło się do zdobycia mistrzostwa przez Frontale.

W temacie nowego lewego obrońcy Samurai Blue napisze Kamila Gala. Wieloletni fan i specjalista od stołecznej drużyny J.League –  FC Tokyo

DL Ryoya Ogawa – FC Tokyo (J.League).
183 cm, 24 lata.

Powołanie Ogawy było takim samym zaskoczeniem, jakim byłoby powołanie Higashiego, bo obaj obniżyli już niskie w poprzednim sezonie loty. Forma Ogawy sprawiła, że kibice FC Tokyo pożałowali oddania Kosuke Oty, bo na lewej stronie zrobiła się mała autostrada. Największym problem z Ogawą jest taki, że potrafi zagrać bezbłędny mecz z tyłu i dawać dużo w ofensywie, ale zdecydowanie częściej zdarzają mu się braki w kryciu, zostawianie wolnej przestrzeni na swoim skrzydle, czy nieprzemyślane zagrania. Problem jest też taki, że nie ma on zmiennika, bo Nakamura jest jeszcze młody i popełnia jeszcze większe błędy. Ogawa Ryoya to w jednym czasie solidny, szybki, dobry technicznie i dysponujący naprawdę niezłym podaniem zawodnik, ale także niestety chaotyczny, i często nienadążający za ustawieniem. Otawa wchodził do zespołu bardzo powoli i przez długi czas nie mógł liczyć na grę, bo grał Ota Kosuke. Jednak z czasem Ota odszedł i na boku zrobiło się miejsce dla Ogawy. W stosunku do niego klub ma więcej cierpliwości, bo jest on wychowankiem i rozegrał dla Tokyo ponad 100 meczów.

Gdyby potrafił utrzymać swoją wysoką formę przez dłuższy czas to byłby zdecydowanie jednym z lepszych LO w J.League. Przez swoją nieregularność umieściłbym go obecnie poza top 5.

DR Ken Matsubara – Yokohama F Marinos (J.League)
180 cm, 28 lat

Piłkarski owoc prefektury Oita. Ken nie tylko urodził się w mieście tejże prefektury Usa, (nie mylić z U.S.A), ale i został wychowankiem lokalnej drużyny J.League Oita Trinita. Chłopak, który, będąc nastolatkiem zastanawiał się nawet czy nie skończyć z piłką z powodu przeogromnej konkurencji w młodzieżówce drużyny, rozwinął się niesamowicie w ostatnich latach. Od statysty w młodzieżówce drugoligowej drużyny Oita przez ich startera, a później Albirexu Nigata, który go pozyskał aż w końcu po gwiazdę mistrza J. League 2019 – Yokohama F Marinos.

Niezauważany przez większą rzeszę fanów w Oicie czy Nigacie, Matsubara stał się jednym z lepszych w fachu, kiedy zaczął grać dla marynarzy z Yokohamy. Dla każdego trenera jest świetnym rozwiązaniem podczas problemów kadrowych, ponieważ Ken potrafi z powodzeniem grać na prawej i lewej obronie oraz jako defensywy pomocnik. Należy do czołówki J.League pod względem celnych podań, a co zabawne jego główną bronią ofensywną nie są jak to zazwyczaj bywa u bocznych obrońców, dośrodkowanie a podanie prostopadłe jak u klasycznej dziesiątki.

Choć debiut w kadrze przed nim, to nie jest to jego pierwsza przygoda z Samurai Blue. Pierwsze swoje powołanie otrzymał już 2014 roku, lecz mimo uczestnictwa w zgrupowaniu nie był w stanie wystąpić przy całej plejadzie gwiazd na jego pozycji (Yuto Nagatomo, Gotoku Sakai, Hiroki Sakai, Atsuto Uchida itd.).

DC Shinnosuke Nakatani – Nagoya Grampus (J.League)
184 cm, 24 lata

Najmniej efektowny, lecz najbardziej pragmatyczny z japońskich debiutantów. Nakatani, niegdyś lider obrony U16 Samurai Blue jest wychowankiem Kashiwy Reysol. Ze swoim młodzieżowym zespołem Reysol U-18 przeszedł do historii Pucharu Cesarza, kiedy to dowodzona przez niego paczka stanęło do walki z drużyną matką, czyli…dorosłą ekipą Kashiwa Reysol. Dwa lata temu trafił do odbudowującej się Nagoyi Grampus gdzie z miejsce były młodzieżowiec Japonii zyskał plac. Przypominający stylem gry Diego Godina czy Juan Perea obrońca słynie z tego, że z linii bramkowej wybił więcej piłek niż nie jeden bramkarz (przykład na poniższym filmiku). Ciekawostką jest harmonijność w karierze Shinnosuke, który zagrał 101 spotkań w barwach Reysol, po czym przeszedł do Nagoyi gdzie rozegrał 101 spotkań, kiedy to przyszło jego powołanie do reprezentacji Japonii. Do tego mecz zostanie rozegrany dzień po jego 25 urodzinach. Lepiej sobie tego zaplanować nie mógł.

MC Sho Inagaki – Nagoya Grampus (J.League)

175 cm, 29 lat

Późny debiut największego pracusia wśród japońskich debiutantów. Karierę zawodową zaczynał Ventforet Kofu gdzie stał się ulubieńcem kibiców za reputacje zawodnika oddanego grze dla klubu.

Grającego non-stop z obrony to ataku dzięki niesamowitej wydolności maskującej jego fizyczne niedostatki. Kiedy przeszedł do kandydata na mistrza J.League Sanfrecce Hiroshima, Inagaki nie tylko potwierdził swoją renomę specjalisty w dziedzinie tzw. Box to Box, ale i rozwinął się w innych aspektach. Po pierwsze poprawił odbiór piłki po tym jak trafił pod skrzydła japońskiego Clauda Makelele – Toshihiro Aoyama. W konstrukcji ataku pozycyjnego również stał się nieocenioną bronią Sanfrecce Hiroshima, czego dowodem był chociażby mecz z Oita Trinita w sezonie 2019 gdzie zaliczył 100% skuteczność 83 podań, pobijając rekord Kazuyoki Morisakiego (80 podań przy 100% skuteczności) W 2020 przeniósł się do Nagoya Grampus gdzie jego ofensywne wejścia z drugiej linii przybrały na sile, ponieważ po 6 kolejkach Sho ma tyle samo bramek, (3) co wynosi jego średnia goli na sezon z poprzednich 9 lat kariery.

A że bramki potrafi strzelać i to w przepięknym stylu można sprawdzić poniżej.

SS Ataru Esaka – Kashiwa Reysol – (J.League)

175 cm, 28 lat

Kolejne bardzo późne powołanie. Jednak Esaka, który był w kręgu zainteresowania już od sezonu, 2017 kiedy to zaczął zachwycać w barwach Omiya Ardija zaliczył pomimo wciągania ligi nosem dwa spadki z rzędu. Wpierw w 2017 z wspomnianymi wiewiórkami (9 bramek wówczas na koncie) a później sensacyjnie w 2018 z ówcesnym uczestnikiem Azjatyckiej Ligi Mistrzów – Kashiwą Reysol (11 bramek w sezonie). Zyskał, więc łatkę człowieka strzelającego bramki, lecz kompletnie bez przełożenia na postawę drużyny barw, której reprezentuje. Łatka Jonasza skończył się po tym jak jego bramki pomogły wywalczyć powrót, a później utrzymanie „słonecznych” w elicie J.League.

Stylem gry chłopak przypomina Shinji Kagawę czy Mario Götze. Czyli nie jest to ani klasyczna dziesiątka do rozgrywania piłki ani typowy napastnik. Najlepiej czuje się, jako wolny elektron lub w roli podwieszanego napastnika gdzie wykorzystuje swoje piłkarskie IQ do wykańczania akcji podbramkowych.  Jak ryba w wodzie czuje się przy szybkich kontrach, wykorzystując wówczas całą mozaikę skutecznych metod na strzelenie bramki.

MC Hayao Kawabe – Sanfrecce Hiroshima (J.League)
178 cm, 25 lat

Kawabe to najwszechstronniejszy zawodnik spośród debiutantów obecnej kadry Hajime Moriyasu. Od lat grywa na trzech pozycjach środkowego lub defensywnego pomocnika oraz klasycznej dziesiątki. Nie jest mu obca gra również na skrzydłach czy w ataku. 25-latek zaczynał w młodzieżówce Sanfrecce Hiroshima, jednak awansie do pierwsze drużyny, choć cieszył się, ze zdobycia mistrzostwa J. League to musiał, patrząc w lustro wiedzieć, że miał na nie taki sam wpływ, jak mucha na chińskie mur. Kawabe, więc skorzystał z opcji wypożyczenia na 3 lata do Jubilo Iwata, gdzie występował jak dobrze pamiętamy u boku naszego polskiego rodzynka w J.League – Krzyśka Kamińskiego. Z miejsca trener Hiroshi Nanami wmontował Kawabe na pozycję środkowego pomocnika pierwszej jedenastki. Pomocnik wpierw pomógł Jubilo awansować do J. League, a później stać się jedną z gwiazd beniaminka po tym jak zaliczył 4 bramki i 5 asysty walnie, przyczyniając się do sukcesu drużyny walczącej do końca o ligę mistrzów. Do Sanfrecce wracał, jako uznana marka i nie musiał już nic udowadniać. Dwa sezony z rzędu zaliczył na równym jak deska poziomie 3 goli i 4 bramek. Jednak statystki nie oddają pracy, jaką wykonuje, ponieważ największym atutem Kawabe jest umiejętność napędzania ataków i kreowania gry. Nadaje płynności grze pozycyjnej, jak i szybkich kontr, których jest sam zarówno prowodyrem, jak i wykańczającym akcje.

AMF Yasuto Wakizaka – Kawasaki Frontale (J.League)
172 cm, 25 lat

Kolejny przedstawiciel gatunku all-round abilities midfielder co też pokazuję kto trafia w gusta selekcjonera Hajime Moriyasu. Wakizaka to wychowanek mistrza J.League Kawasaki Frontale. Był jednym z wielu nowej młodej fali, która zalała Kawasaki Frontale trzy lata temu w celu wykonania wiecznie odkładanej w czasie zmiany pokoleniowej klubu. Zespół zareagował na nią odzyskaniem rok temu mistrzostwa ligi przy pomocy młodych gniewnych.

Yasuto, mimo że szkolił się w zespole U-18 Kawasaki to, zanim dołączył do pierwszej drużyny trafił do drużyny uniwersyteckiej Hannan. Co ciekawe po ściągnięciu go do pierwszej drużyny Kawasaki zadebiutował w prestiżowych rozgrywkach Azjatyckiej Ligi Mistrzów w 2018 roku.

Po zaledwie dwóch zawodowych sezonach stał się uznaną marką w lidze japońskiej. Jego strzały z dystansu, wejścia z drugiej linii oraz inklinację do gry na jeden kontakt powodują frustrację u obrońców rywali. Doskonały zawodnik do gry pozycyjnej czy typowej Japońskiej Tiki-Taki jednak sportowi analitycy, zastanawiają się czy Wakizaka byłby w stanie funkcjonować wyjęty, ze swojego naturalnego środowiska, gdzie nie miałby kolegów wychowanych w tej samej filozofii gry.

Jego debiut reprezentacyjny pomoże skautom z Europy odpowiedzieć na to pytanie.

Ok. to na tyle z nowymi postaciami Południowokoreańskiej i Japońskiej kadry. Z pewnością o wszystkich zawodnikach usłyszymy przy różnych okazjach jeszcze nie raz.
Tekst pisałem niestety przed meczami obu kadr (niestety nie udało się go wcześniej wypuścić w eter) więc możecie teraz sobie zrewidować jak kto zagrał.
Specjalnie nie opisywałem finału przygody wszystkich wymienionych bohaterów, by trochę Was drodzy czytelnicy zmusić do wysiłku by rzucić okiem na mecz naszych azjatyckich Tytanów.

Autor tekstu: Adam Błoński

Wyświetleń: 117

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze