To, że w lidze włoskiej mamy Uzbeka (nasz kochany Eldor, rzecz jasna) to wszyscy wiedzą. Tymczasem 19 lutego po raz pierwszy zdarzyła się odwrotna sytuacja – pierwszy raz w uzbeckim klubie będzie występował przedstawiciel Italii.

Martin Boakye urodził się 10 lutego 1995 roku w miasteczku Valdagno na północy Włoch. Kopać piłkę zaczął w małych klubach Ponte dei Nori i Solesinese. W 2016 roku wyjechał na północ, konkretnie do Austrii. Tam grał w klubach z trzeciego poziomu rozgrywek. Dla VfB Hohenems grał jeden sezon, w którym rozegrał 28 meczów i strzelił 9 goli. 2 kolejne lata spędził w FC Kitzbühel, gdzie w 58 spotkaniach 29 razy trafiał do siatki. W 2019 roku blisko było awansu do drugiej ligi ale jego klub zajął 2. miejsce a awansował tylko zwycięzca (FC Dornbirn).

Z Austrii trafił do Luksemburga. W Jeunesse Esch spędził jeden sezon, w dodatku przerwany przez pandemię koronawirusa. Znawca luksemburskiej piłki Łukasz Karpiak ocenia pobyt Boakyego w tym klubie następująco:

„W Jeunesse był czołowym piłkarzem, wyróżniał się techniką i siłą. Gdyby jednak wszystko wykorzystywał i zachowywał więcej spokoju w polu karnym, spokojnie dwucyfrową liczbę bramek by wykręcił.”

Karpiak potwierdził również, że Boakye był jednym z lepszych piłkarzy całej ligi luksemburskiej, lecz byłoby jeszcze lepiej, gdyby nie był tak chaotyczny. Łącznie w 18 spotkaniach ligowych i pucharowych strzelił 8 goli i trzykrotnie asystował. W sumie i tak nieźle.

Jesień 2020 Włoch z ghańskimi korzeniami spędził w chorwackim klubie Slaven Belupo Koprivnica. Niespecjalnie się tam odnalazł, gdyż zagrał tam wprawdzie w 11 meczach ale żadnego w pełnym wymiarze czasowym (najwięcej to było 65 minut). Strzelił 3 gole, z czego 2 w Pucharze Chorwacji w spotkaniu z trzecioligową Murską Sredisce, wygranym 9:0. Szału zatem nie było i zimą pożegnano się z nim bez żalu.

Aż pojawiła się oferta z Uzbekistanu. Boakye z niej skorzystał i podpisał umowę z Andidżanem do końca 2021 roku. Co ciekawe, nie będzie jedynym obcokrajowcem w drużynie – „Orły” zimą zakontraktowały znanego z polskiej ligi Edgara Bernhardta (ostatnio Dordoi Biszkek) oraz bułgarskiego środkowego obrońcę Płamena Dimowa, który przez kilka lat grał w klubach kazachskich, ostatnio w Okżetpesie Kokczetaw. Czy drużyna, która uratowała uzbecką ekstraklasę w barażach zdoła namieszać w tym sezonie, to się jeszcze okaże.

Tu macie próbkę jego możliwości:

Andrea Giuseppe Tommasi, redaktor współpracującej z moim „Piłką w okno na Wschód” włoskiej strony o postsowieckiej piłce Calcio Sovietico przeprowadził wywiad z Martinem Boakye. Jako że nie wszyscy znają włoski (przyznam, ja poza takimi słowami jak „pizza”, spaghetti”, „cinquecento” czy „Rai Uno” też nie za bardzo) to spróbowałem dzięki translatorowi internetowemu przełożyć wywiad na nasz polski język. Zobaczcie co z tego wyszło:

AGT: Dzień dobry Martin! Rozpoczyna się nowa przygoda: właśnie podpisałeś kontrakt z FK Andidżan żeby uratować formę.

MB: Za tydzień (wywiad z 2 marca – przyp. red.) przeprowadzę się do Uzbekistanu. Miałem tam być w zeszłym tygodniu, ale zatrzymano mnie w Turcji z powodu problemów zdrowotnych we Włoszech.

AGT: Cofnijmy się jednak do początku: niewielu cię zna, opowiedz nam trochę o sobie!

MB: Jestem środkowym napastnikiem i zaczynałem w drużynie Ponte dei Nori z Valdagno. Zadebiutowałem wśród starszych graczy w wieku 15 lat, następnie spędziłem kilka sezonów w Solesinese a w wieku 18 lat miałem okazję przejść do trzeciej ligi austriackiej dzięki znajomemu agentowi mojego taty. Byłem tam przez cztery i pół roku i strzeliłem wiele goli dla Kitzbühel i Hohenhems. Dzięki moim dobrym występom mogłem zrobić skok jakościowy i udać się do Jeunesse Esch, jednej z najsilniejszych drużyn w Luksemburgu. Tam też świetnie się bawiłem: zaliczyłem dwie asysty w moim pierwszym meczu a dobry rok zaowocował przejściem do Slaven Belupo Koprivnica w chorwackiej ekstraklasie.

AGT: Jednak doświadczenie w Chorwacji nie było tak dobre…

MB: Nie. Grałem mało i podobnie jak wielu innych kolegów z drużyny miałem problemy z trenerem. Postanowiłem więc uwolnić się i wrócić do domu. W ostatnich miesiącach byłem bliski przejścia do drugiej ligi tureckiej i do drużyny z Serie C walczącej o utrzymanie. Ta druga wolała jednak skupić się na kimś bardziej przygotowanym fizycznie, ponieważ byłem poza domem przez kilka miesięcy a było już blisko końca sezonu. Byłem rozczarowany, gdyż znam swoje ciało i wiem, że po dwóch meczach od razu będę w dobrej formie, ale przyjąłem decyzję bez słowa. Poza tym we Włoszech często idzie w takich przypadkach o merytokrację i koneksje.

AGT: Jakim jesteś graczem?

MB: Jestem środkowym napastnikiem, często atakuję pierwszy słupek i dobrze gram głową. Dużo biegam i lubię pomagać zespołowi, kryjąc i zapewniając duże wsparcie. Nie jestem typem gracza, który ogranicza się do „pracy domowej” i nie gram tylko dla siebie.

AGT: Czy masz gracza, który Cię inspiruje?

MB: Mam trzech: Balotelli, Lukaku i Drogba. Naprawdę podziwiam siłę Lukaku oraz charakter i sposób gry Drogby.

AGT: Przejdźmy teraz do Uzbekistanu: jak doszło do transferu?

MB: Mój agent poinformował mnie, że w Uzbekistanie jest zespół, który jest mną zainteresowany i pomyślałem, że to dobra okazja. Podpisałem roczną umowę z możliwością przedłużenia.

AGT: Liga uzbecka jest na dobrym poziomie jak na Azję. Czy znałeś w ogóle turniej i kraj w momencie otrzymania oferty? Czy jesteś już w kontakcie z przyszłymi członkami drużyny?

MB: Nic o nim nie wiedziałem. Zrobiłem kilka badań i obejrzałem kilka klipów z meczów na YouTube, aby zrozumieć, jak grają drużyny, zwłaszcza Andidżan. To dobra liga i mogę grać jako podstawowy zawodnik. Powiedzieli mi, że jeśli będę dobrze sobie radził, mogę zostać zauważony przez silniejsze drużyny, nawet zagraniczne, np. z Rosji. W Chorwacji nie miałem na to czasu. Co do klubowych kolegów, jeszcze ich nie znam.

AGT: Andidżan w zeszłym roku utrzymał się w barażach. Myślę, że celem jest utrzymanie w ekstraklasie.

MB: Tak, chcę dobrze grać, strzelać wiele bramek i pomagać drużynie w uzyskaniu lepszej pozycji niż w zeszłym roku.

AGT: Grałeś w Austrii, Luksemburgu i Chorwacji: jaki rodzaj futbolu lubisz najbardziej?

MB: Moje najlepsze doświadczenie jako piłkarza miało miejsce w Luksemburgu, jednak bardzo lubię też ligę chorwacką, nawet jeśli źle się w niej czułem. Nacisk kładziony tam jest na jakość i grę piłką.

AGT: Marzysz o tym, aby któregoś dnia wrócić do Włoch?

MB: Tak, gra w Serie C byłaby fajna, ale być może pewnego dnia nadarzy się kolejna okazja. Może nawet do gry w Serie B. Byłoby świetnie!

A może kiedyś zawita do polskiej ekstraklasy? Kto wie 🙂

Cały wywiad w oryginale możecie zobaczyć tutaj: https://www.calciosovietico.it/2021/03/02/pioniere-doriente-martin-boakye-primo-italiano-a-giocare-in-uzbekistan/

Na razie pozostaje życzyć powodzenia pierwszemu Włochowi w Super Lidze Uzbekistanu. Oby odbudował swą formę i uczynił Andidżan wielkim!

Autor tekstu: Łukasz Bobruk
red_bobini91

Wyświetleń: 181

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze