TEKST JEST WYŁĄCZNIE OPINIĄ AUTORA I NIE JEST STANOWISKIEM CAŁEJ REDAKCJI AZJAGOLA.COM

Czasami niełatwo jest kochać ten klub. Czasami serce pęka, gdy widzi jak ten nie radzi sobie ze swoimi problemami i gdy nie może nic zrobić, aby ten pomimo wielu lat walki w końcu sięgnął po najwyższe trofeum na które tak bardzo zasługuje. Na które zasługuje swoimi wartościami, ciągłą walką, wiarą, tym, że jakkolwiek źle by nie było on zawsze się podniesie i będzie walczył dalej, oraz tym jaki po prostu jest.

Ale gdy ktoś szczerze i prawdziwie ten klub pokocha, to nie będzie chciał już nigdy kochać żadnego innego. Zrozumie bowiem jak wyjątkowy, jak niesamowity i jak niepowtarzalny on jest. Gdy ktoś postanowi razem z tym klubem walczyć z tym co najtrudniejsze i wspierać go dosłownie zawsze i wszędzie, pojmie, jak wielkie ma szczęście, że spośród wszystkich klubów piłkarskich na świecie dane mu było pokochać właśnie ten najpiękniejszy i najbardziej niepowtarzalny. Właśnie w takich trudnych i wymagających chwilach poznaje się prawdziwe przywiązanie i uczucia, których później nie jest w stanie złamać absolutnie nic i które zawsze będą dawać siłę do kolejnych walk i wiarę, że na pewno uda się odmienić los. Jest to w stanie przezwyciężyć wszelkie porażki, bolesne chwile i momenty zwątpienia, bo na końcu zawsze najbardziej liczy się to, że jesteśmy z naszym jedynym ukochanym klubem. A ten fakt czyni nas zwycięzcami.

EdOnoHSUYAAcG62

Kibice FC Tokyo przeżyli w swoich życiach wiele wymagających i bardzo bolesnych chwil, przez które pewnie nie raz podważali swoje przywiązanie do tego klubu. Przeżyliśmy bowiem spadek do drugiej ligi, przeżyliśmy upokorzenia w postaci bardzo wysokich porażek, przeżyliśmy przegranie pierwszego tytułu mistrzowskiego w historii przez dwa remisy na własnym stadionie na samym finiszu i przeżyliśmy bardzo trudne pożegnania legend, czy zawodników, których grę w naszym klubie podziwialiśmy od dosłownie najmłodszych lat.

Naooo

Kibice Tokyo nigdy nie odwrócili się jednak od swojego zespołu, wręcz przeciwnie. Każdy trudny moment sprawiał, że Ci byli jeszcze bardziej do niego przywiązani i jeszcze mocniej chcieli pokazać, że nigdy go nie opuszczą. Kiedy ten występował w J2, kibice zapełniali zastępczy stadion i dopingowali klub, aby ten szybko powrócił. Gdy Tokyo przegrywało 0-3 z Kawasaki pomimo walki o mistrzostwo, kibice Tokyo zapełniali do ostatniego miejsca swoje sektory, pomimo aż 8 wyjazdów z rzędu. Gdy w tym sezonie Tokyo przegrało u siebie z Kawasaki aż 0-4, kibice Tokyo pisali do swoich ulubieńców na portalach społecznościowych, aby Ci się nie poddawali i po prostu walczyli o zwycięstwo w następnym meczu, bo na ich wsparcie będą mogli zawsze liczyć. Ktoś powie, że taka japońska mentalność, ale wystarczy spojrzeć na kibiców Urawy, aby szybko rozwiać wiarygodność tej tezy. Oczywiście mentalność też ma swój wpływ, ale przez to wszystko co kibice Tokyo wycierpieli razem z klubem, są oni po prostu niezniszczalni i nic nie jest w stanie odsunąć ich od ich ukochanego klubu. Poniżej kibice „gazowników” w Kobe.

To właśnie jest TOKYOism. To nie tylko romantyczna i nierealna wizja czegoś pięknego. To niesamowita rzeczywistość. To wyjątkowa relacja Klub-Kibice, o której zdecydowana większość podobnych relacji może pomarzyć. Ten klub i Ci kibice są zwyczajnie dla siebie stworzeni, nawet jeśli w bardzo trudnych chwilach jedna strona nie chce tej drugiej oglądać i wolałaby tę relację zakończyć, bo w danej chwili czuje jedynie wściekłość i nieopisane negatywne emocje. Obie strony wiedzą jednak, że to minie i nadejdą lepsze czasy, bo tak wyjątkowa więź jaka łączy obie strony ostatecznie jest w stanie przetrwać wszystko i pozwala wierzyć, że będzie lepiej. Brzmi jak najbardziej romantyczna historia świata, prawda? Taka właśnie jest. 🙂

Obie strony doskonale o tym wiedzą i uzupełniają się nawzajem. Ostatnio przekonuje się o tym sam klub, który chciałby, ale po prostu nie jest w stanie zobaczyć się ze swoimi kibicami z powodu koronawirusa. Kibice nie mogą jeździć na wyjazdy, a na Ajinomoto obowiązuje limit do 5,000 miejsc. Wiemy jednak, że to chwilowe przeciwności losu, na które nie ma się wpływu. Wkrótce wszystko wróci do normy i obie strony przetrwają ten i każdy inny trudny czas, bo wiedzą, że warto czekać na siebie i na powrót tej niepowtarzalnej, niezłomnej i magicznej relacji.

D-PWJOlUIAA9zfW

TOKYOism w zamyśle tworzą pojedynczy bohaterowie. Pojedynczy kibice i pojedynczy członkowie klubu.

Ediqi6WUYAEG04g

Jednak dopiero razem tworzą coś spektakularnego, co sprawia, że ma to prawdziwy sens i jest siłą, której inne kluby „gazownikom” zazdroszczą i której nie są w stanie złamać.

Ajinomoto Tokyo

Obecny sezon w wykonaniu FC Tokyo pokazuje, że warto być z tym klubem na dobre i na złe. Było ciężko, była długa przerwa i rozłąka z kibicami, ale wbrew obawom rozgrywki powróciły i znów mogliśmy obserwować ciąg dalszy tej ładnej historii. Tokyo przegrało aż 0-4 u siebie z Kawasaki, ale kibice wiedzieli, że nie będzie łatwo. Nikt nie mówił, że tak będzie. Dokładnie tak samo wspierali więc oni swój klub, a ten odwdzięczył się wielką wygraną z Marinos 3:1 i jeszcze większym i pierwszym od wielu długich lat zwycięstwem z Urawą Red Diamonds. Tokyo znajduje się obecnie na 4 miejscu i zachowuje niemałe szanse na ponowną walkę o tytuł mistrzowski. Warto mieć nadzieję do samego końca, bo nawet jeśli wydaje nam się, że wszystko jest stracone i nigdy już nie będzie lepiej (sezon 2019, mecz z Kawasaki), to czasem wystarczy bardzo niewiele, aby odmienić złą kartę i ponownie być najlepszą wersją siebie. Vamos!

FC東京わたしは、あなたを愛しています!

Wyświetleń: 2,747

Autor tekstu: Kamil Gala

Social media

Strefa sponsorowana

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze