W ostatnim tygodniu mieliśmy dużo sprzecznych emocji płynących od Azjatów grających w Europie. Niektórzy strzelali bramki przyczyniające się do wielkich rzeczy, inni odnosili purysowe zwycięstwa, a gdzie indziej zalewali się łzami po spadku swoich drużyn.
Słowem kalejdoskop emocji.

Przyjrzyjmy się najistotniejszym informacjom dotyczącym „azjatyckiej Europy.”

FC – Shinji Okazaki – Japonia – SD Huesca – Segudna Division.

Oka-Chan
34- letni Japończyk spisywany był na straty, zwłaszcza po przebojowym początku sezonu kiedy to dosłownie na przełomie 3 miesięcy zmienił 3 razy klub.
Wpierw po 4 sezonach odszedł z Leicester Cit, z którym zdobył sensacyjne mistrzostwo Premiership trafiając do Hiszpańskiej Malagi. Klub znany, komercyjny, choć z ogromnymi długami nie był wstanie opłacić i tak obniżonego kontraktu Japończyka, przez co po przepracowanym okresie przygotowawczym…zostawili go na lodzie unieważniając umowę. Gdy trafił do innej drużyny Secunda Division – „anonimowej” SD Huesca usłyszeliśmy…a co to do „H… jest, ale zjazd.” Drużyna ledwie rok temu grała w Primera Division, ale większość fanów piłki nawet nie odnotowała ich obecności.

Uważano, że jest to doskonałe miejsce dla piłkarza, który się skończył czyli anonimowy klub dla kogoś kto już się nie będzie liczył w futbolu.

Jakże wszyscy dziś muszą czuć się głupio.

Okazaki nie dość, że przewodzi z 12 trafieniami w klasyfikacji strzelców w swojej drużynie, to jeszcze poprowadził i nie jest to żadne nadużycie Huesce do dopiero drugiego awansu do Primera Division. Huesca bowiem rzutem na taśmę zdobyła mistrzostwo drugiej ligi hiszpańskiej.

zz

Popularny Oka-Chan pokazał młodszym kolegom z kadry, iż prócz zbierania folowersów na kontach socjal mediów liczy się też ciężka praca i pasja do uprawianego sportu.
Sympatyczny Japończyka jak zaczynał karierę 15 lat temu w Shimizu S-Pulse z uśmiechem na twarzy, tak dalej strzela bramki z tym samym bananem na ustach.
Przypomnijmy również, iż Okazaki jest pierwszym strzelcem reprezentacji Japonii spośród aktywnych piłkarzy z 50 bramkami na koncie.

Na swoim rozkładzie miał bramki strzelane Argentynie, Włochom, Belgii czy Kolumbii, tak więc nie jest to piłkarz, którego popularność wyprzedza osiągnięcia w porównaniu do innych „tworów komercji.”

W kolejce numer 41 Okazaki strzelił bramkę numer 12 przypieczętowując bezpośredni awans Huesci do Primera Division, która ostatecznie zdobyła mistrzostwo Secunda Division.

AMC – Takashi Inui – Japonia – Eibar – Primera Division.

Mizioń Pizioń

Jeden z dychających jeszcze „bliźniaków” czyli magicznego duetu Kagawa & Inui, który niegdyś rozniósł drugą ligę japońską w drzazgi, z gwiazdy mundialu przeistoczył się w zawodnika, który po prostu egzystuje.

Co prawda, zaliczył w 28 występach 2 bramki i 4 asysty, jednak trzeba sobie szczerze powiedzieć, że po pierwsze zawodnika tego stać na podwojenie tych cyfr, a po drugie, iż 32- latek wyraźnie się wypalił i gra bez polotu z dawnych lat.

Przyczyną tego, może być fakt iż jego obecna sytuacja to kwintesencja marazmu.

Gra już 4 sezon w drużynie w której czy siedzi czy leży miejsce mu się należy, ponieważ konkurencja w zespole nie zmusza go do nadmiernego starania się. Eibar przez większość sezonu nie gra, ani o puchary ani o utrzymanie. A sam Inui skończył swoją karierę reprezentacyjną szybciej niż ją zaczął.
Ma świadomość, że Mundial w Rosji, na którym zaliczył 2 bramki to jego ostatni oddech w koszulce niebieskich samurajów. Nikt po Akira Nishino nie próbował już odtwarzać super duetu Kagawa – Inui. Selekcjoner Japonii Hajime Moriyasu aby zaspokoić opinię publiczną wziął go na Puchar Azji 2019, jednak symboliczna minuta w przegranym finale z Katarem była dla niego bardziej upokorzeniem niż docenieniem.

Po pucharze Azji kadra jest przebudowywana i wielu młodych wojowników dostało swoje szanse kosztem zasłużonych weteranów jak Inui. Mowa tu o Doanie, Kubo czy Minamino.

W Inuim ostatecznie zgasiło to resztki żaru jaki posiadał w swoim piłkarskim sercu.

Gra Japończyka przypomina jego ostatnią bramkę ligową strzeloną z…centymetra od linii bramkowej. Niby coś się dzieje są „statsy” ale jak się przyglądniemy bliżej – 4 liter nie urywa.
Wielka szkoda, ponieważ jest to jeden z bardziej błyskotliwych i energetycznych piłkarzy jakich japońska ziemia wyprodukowała.  W historii japońskiej kadry na palcach jednej ręki można policzyć zawodników, którzy dorównują mu techniką czy umiejętnością kreowania sytuacji podbramkowych. To jego podania wykreowały Shinji Kagawę do Borussi Dortmund. 
Może jakiś bodziec w  przyszłym sezonie wznieci znów ogień pasji w zawodniku, który niegdyś potrafił onieśmielić nawet wielką Barcelonę strzelając jej przecudne bramki.

AMC – Takafusa Kubo – Majorka – Primera Division.

Take

19- letni weteran (brzmi śmiesznie, ale to już jego 4 zawodowy sezon :>) wypożyczony z Realu Madryt do Majorki grał w tym sezonie jak na swój wiek przypada chimerycznie.
Dobre występy przeplatał takimi, w których piłka się kompletnie go nie słuchała, choć duża w tym zasługa mizernego towarzystwa w którym się znalazł.
Kiedy już ograł się z kolegami z drużyny i trener zaczął traktować go jako jedną z głównych broni, było już za późno dla ekipy Los Bermellone.
Zaliczył 4 bramki i 5 asyst (najwięcej w drużynie) jednak nie był wstanie pomóc Majorce na tyle by zespół utrzymał się w Primera Division.
Kubo chimeryczny? Owszem, ale piłkarzy z regularnością zegarka szwajcarskiego w wieku 19 lat w historii piłki nożnej było może kilku na całym świecie. Trzeb wziąć pod uwagę iż był to pierwszy sezon w Europie Kubo, w którym rozegrał łącznie 40 spotkań.
To ogromna dawka dla tak młodego organizmu, piłkarza rozbudowującego cały czas swoje warunki fizyczne oraz adoptującego się do nowej ligi.

Jeśli młody samuraj zalicza tyle występów, plus taką liczbę asyst i bramek w wieku 19 lat, to przyszłość kreuje możliwości dające nadzieje na to, iż jesteśmy świadkami rozwoju przyszłej gwiazdy światowego futbolu.  Postacie opisywane wcześniej powyżej, będą powoli zawieszać buty na kołku i ich akcje będą spadały nieubłaganie w dół.

Kubo z kolei to melodia przyszłości,  zawodnik który osiągnie apogeum swoich umiejętności za 3-4 lata.  Jego usługami jest zainteresowane już ponad 40 klubów a sam Real nie mówi kategorycznego „NIE” w sprawie wcielenia go do pierwszego składu na sezon 2021/2020.  Możemy być pewni jednego. O Kubo będzie jeszcze nieraz głośno, a Azja Gola niezależnie w którą stronę potoczy się jego kariera będzie trzymać za niego kciuki.

FC – Wu Lei – Chiny – Espanyol Barcelona – Primera Division

Wu Lei

Największa gwiazda chińskiej reprezentacji Wu Lei zaliczył sezon wzlotów i upadków.
Strzelał bramki na każdym froncie, w lidze, pucharach krajowych i międzynarodowych.
Łącznie 49 występów 8 bramek w tym trafienie przeciwko wielkiej Barcelonie (Azjaci jak widać lubują się w bramkach przeciwko Katalończykom) dzięki czemu stał się pierwszą strzelbą biało niebieskich.
Występy byłego gwiazdora Shanghai SIPG biły rekordy oglądalności z powodu wykupionych praw telewizyjnych do transmisji meczu Espanyolu przez Chińczyków.
Za jego popularnością nie szły jednak wyniki, dość powiedzieć, że Wu Lei w lidze strzelił bramkę w tylko jednym meczu zakończonym zwycięstwem. Espanyol spadł do drugiej ligi i był bezsprzecznie najsłabszą drużyną Primera Division.  Mówienie, że Wu Lei miał słabych partnerów jest po części prawdą, z drugiej strony Chińczyk nie zaliczył choćby jednej asysty i nie tworzył przewagi mogącej kreować sytuacje bramkowe dla kolegów. Tak więc, niestety jest na tej samej „stronie” co reszta zawodników, którzy doprowadzili do upokarzającego spadku. Espanyol zagra dzięki tym mocarzom pierwszy raz od sezonu 1993/94 w drugiej lidze hiszpańskiej.

Jak wszyscy wiemy właścicielami Espanyolu Barcelona są Chińczycy, a konkretniej Chen Yansheng, tak więc jeśli tylko będzie taka wola Wu Lei to nasz sympatyczny snajper ma bezpieczne miejsce w składzie. Tylko, czy bogaci sponsorzy i włodarze TV nie wymyślą intrygi w której Chiński rodzynek nie trafi do innego klubu Primera Division ?

Niebawem się przekonamy.

DR- Takehiro Tomiyasu – Japonia – Bologna FC – Seria A

Takehiro

Wychowanek japońskiej fili Barcelony doczekał się szczęśliwej chwili w tragicznym momencie. Japoński obrońca strzelił bowiem swojego debiutanckiego gola w spotkaniu który zakończył się kompletnym pogromem jego drużyny – podczas porażki 5-1 z Milanem. Grający na prawej obronie od tego sezonu Tommy – strzelił naprawdę cudaśnego gola po ścięciu z prawej strony do środka i uderzając swoją słabszą lewą nogą prosto w okienko Donnarummy.  Genialnie gdyby nie fakt, że w obronie nie pomógł zespołowi by oszczędzić sobie wstydu po takim wyniku. Bynajmniej, okazał się jedynym pozytywem Bolonii w tym spotkaniu.

FC – Son Heung-Min – Korea Południowa -Tottenham- Premiership

Koreańczyk trzyma swój standardowy wysoki poziom, zaliczając w ostatnich 3 spotkaniach 2 bramki i 1 asystę. Son ma na swoim koncie już 11 trafień i zapowiada się na to, iż zakończy 3 sezon z rzędu, w który zakończy z 12 bramkami na zakończenie kampanii. Jakaś magiczna liczba ? Czyżby specjalnie celował w parszywą dwunastkę?
Żarty, żartami ale przykry jest fakt, iż w sezonie 2019/20 te same liczby a nawet większe, ponieważ „Sony” zaliczył również 11 asyst (w porównaniu do 7 z roku poprzedniego), kompletnie nic nie dają.
Tottenhamowi została ostatnia kolejka 26 lipca i nawet zwycięstwo wyrzuca ich poza strefę europejskich pucharów. Żaden, Azjata w Europie nie może pochwalić się double-double jak „Sony” – mimo to, kompletnie nic to nie dało.
Reprezentant Korei pokazał piłkarską wersję słowa Syzyfowe prace.

Jak widać Azjaci w tym roku mają prawdziwy rollercoaster – cieszy  jednak fakt, iż cały czas są obecni w europejskiej piłce dodając jej nie tylko kolorytu ale wspomagając również swoimi umiejętnościami.

Azja Gola będzie bacznie się im przyglądać i raportować dla czytelników ich poczynania.

Autor tekstu: Adam Błoński 

Wyświetleń: 1,930

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze