Tytuł oczywiście mocno sarkastyczny nawiązujący do pierwszej bramki Niemca Sukuta-Pasu w barwach Seoul E-Land. Do momentu strzelenia swojej pierwszej bramki w 6 kolejce K-League 2 były reprezentant niemieckich młodzieżówek był łagodnie to ujmując rozczarowaniem sezonu. Jego ostatni jednak występ, był atrakcją kolejki, ponieważ wszystko zaczynało się i kończyło na 31 latku a samo E-Land w końcu pokazuje potencjał na coś więcej, niż tylko tło dla bardziej utytułowanych rywali.

Jeśli pod wodzą, Chung Jung-Yonga wszystko będzie się zazębiało tak jak w potyczce z „pierdzącym” gotówką Daejeon Hana, to możemy być pewni, że sezon 2020 nabierze dodatkowego kolorytu.

Jeju oraz Bucheon nadal prowadzą, ze sobą korespondencyjną wojnę, w której górą w 6 kolejce okazali się wyspiarze.

Anyang i ex Policjanci z Asan nie byli wstanie udowodnić swojej wyższości nad rywalem i musieli zaspokoić się nic im niedającym remisem.

Gyeongnam po bezpłciowym meczu wygrało z Ansan Greeners, w którym zadebiutował kolejny Brazylijski Shaq (w Korei Brazylijczyków chyba kupują na wagę).

Słowem, było jak zawsze ciekawie.

Nie przedłużając wstępu, zapraszam na przegląd 6 kolejki K League 2!

SEOUL E-LAND VS. DAEJEON HANA CITIZEN  2 – 0

Trener Chung Jung-Yong,  który poprowadził Koreę Południową do srebra na MŚ U20 w Polski przywraca honor Seoul E-Land pokonując kichające kasą Daejeon 2-0

Mieliśmy tutaj parę międzynarodowych smaczków.

Asystentem przy 1 golu Kim Min-Gyoon ex Jagielonia Białystok, (kiedy to było) bodajże jedyny do tej pory Koreańczyk w Polskiej Ekstraklasie.
Dziś asystą przypomniał, że oddycha i żyje. W Polsce dał się zapamiętać z tego, że był na tyle grzeczny, iż dał się ubrać w Białostockiej galerii w kostium sumo nie protestując, że jest Koreańczykiem a nie Japończykiem. Dla osób rozumnych był to widok żałosny, ale Kim był na tyle wyrozumiały, że jak zobaczył uśmiechy dzieciaków w szalikach Jagi to stwierdził….”a co mi tam.”

Niestety w Polskiej lidze się nie sprawdził, choć tutaj bardziej powody leżały w aklimatyzacji, barierze językowej i wielu innych aspektach niemających miejsca na murawie. Jego rozstanie z klubem posłużyło obu stronom, które nie rościły do siebie pretensji.

Po 100 latach (a dokładniej po siedmiu) możemy go oglądać w Seoul E Land – zespole, którego nawet własny fanklub prosił o „eutanazje.”

Włodarze klubu postarali się w tym sezonie i póki co ruchy transferowe zarówno na ławce trenerskiej jak i wśród piłkarzy zazębiają się.
I pierwszy raz od 5 lat możemy powiedzieć, że E-Land nie będzie chłopcem do bicia.

Drugiego gola strzelił, bowiem Richard Sukuta-Pasu znany z Bundesligi, ale i z licznych spotkań kadry Niemiec U20. Potężnie zbudowany były zawodniki choćby Bayeru Leverkusen zaliczył swoje premierowe trafienie.

Zobaczymy, czy jedno z wielu, czy chciał tylko przypomnieć szefostwu, za co mu w ogóle płacą (dopiero pierwsze trafienie w 6 kolejkach).

ANYANG VS. CHUNGNAM ASAN  1 – 1

Było już blisko pierwszego zwycięstwa ex-policjantów z Asan. W meczu brylowali „pięknie dwudziestoletni” niczym w książce Marka Hłaski.

Wpierw bramkę a’la „podwórkowy trzepak” strzelił 20 latek Lee Sang-Min na 1-0.
Defensywny pomocnik uderzył w tak pokraczny sposób, że równie mocno cieszyła się ekipa z Asanu, co dziwili się „WTF” rywale z Anyang.

Po wzajemnej wymianie ciosów historyczne 3 punkty nie można było zaliczyć gościom.

Niestety bramka z gatunku „piękne, ale Archiwum-X” autorstwa Lee Seon-Geola ustaliła wynik na remis 1-1. Bramka tyleż samo piękna, co obciążająca konto świetnie interweniującego w tym spotkaniu Ham Seok-Min’a, który wielokrotnie ratował
zespół.

Remis sprawiedliwy, choć biorąc pod uwagę niesprawiedliwości, które w poprzednich latach musieli ścierpieć piłkarze Asanu – nieszczęśliwy.

PS.
Komentatorzy w tym meczu, dawali z siebie wszystko – ubarwiając całe widowisko.
Nawet jak ktoś nie zna Koreańskiego, to można zarazić się pozytywnymi emocjami.

BUCHEON 1995 VS. JEONNAM DRAGONS  0 – 1

Mimo skromnego wyniku w meczu działo się i to wiele.
Pościg Bucheon był naprawdę emocjonujący, kolejne bramki wisiały w powietrzu.

Swoją drugą bramkę strzelił Norweski czołg jakim jest mierzący 198 cm Julian Kristoffersen. Chłopak strzelił już drugą ważną bramkę, ponieważ jego premierowe trafienie zapewniło punkt, dzięki karnemu strzelonemu w doliczonym czasie gry w meczu z Anyang. 

Ps. Jesteście wstanie policzyć ile razy komentatorzy użyli słowa „Shot” w tym skrócie?
To tylko, pokazuje, ileż działo się w tym na pierwszy rzut oka mizernym widowisku.

JEJU UNITED VS. SUWON  1 – 0

Wyspiarze zaczęli od przepięknej główki 20 latka Kim Yeong-Uka a kończyli na panicznej obronie wyniku i ratującej remis interwencji Oh Seung-Hoon’a.

Juju walczy o powrót do K League choć robią to w „tak przekonujący sposób,” że pewnym można bardziej być liści na wierzbie w czasie burzy, niż ich gry.
Dziś mając skład o dwie półki lepszy niż Suwon w drugiej połowie, dali się kompletnie zdominować. Tak po prawdzie, to Suwon przegrało z powodu swojej nieskuteczności niż „pomarańczowi” z powodu swojej „świetności.”

Jeju póki, co bardziej przypomina „Pijanego Mistrza” z filmu z Jackie Chanem – niż Mistrza K League.

Oddać jednak im trzeba, że zaliczają właśnie 3 zwycięstwo z rzędu.

GYEONGNAM VS. ANSAN GREENERS  2 – 1

Tabela po 6 kolejkach K League 2

K League 2 po mizioń pizioń kolejkach

Najlepsi strzelcy K League 2 po 6 kolejkach

Najlepsi strzelcy K League 2 po 6 kolejkach

Zapraszamy na kolejne przeglądy drugiej ligi Koreańskiej na łamach naszej strony.

 
Autor tekstu: Adam Błoński

Wyświetleń: 2,485

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze