Yuta Toyokawa po 2 latach spędzonych w Belgijskim KAS Eupen wraca do Japonii, właśnie podpisał kontrakt z piątym zespołem J.League Cerezo Osaka.

Toyokawa rozegrał dla Belgijskiego klubu 67 spotkań w trakcie, których strzelił 17 goli oraz zaliczył 3 asysty.  Mimo krótkiego czasu spędzonego w państwie zachodniej Europy to Yuta zdążył zapisać się złotymi głoskami w kartach historii nie tylko klubu Eupen, ale i całej Jupiler Pro League stając się autorem, jednego z efektownego comebacku.

Wszystko za sprawą ostatniego meczu sezonu 2017/2018, kiedy to niemal w pojedynkę uratował swój zespół przed spadkiem. Przed ostatnią kolejką jego Eupen było ostatnie i miało tyle samo punktów, co bezpieczne Mechelen, które wygrało swój ostatni mecz 2:0. Ekipa Toyokawy musiała więc wygrać przynajmniej 4: 0, aby przeskoczyć rywali korzystniejszym bilansem bramkowym.
Eupen prowadzone wówczas przez Claude’a  Makélélé nie było w stanie przełamać impasu. Wówczas Toyokawa pojawił się na placu gry w 57 minucie. W ciągu 33. minut(!) ustrzelił hat-tricka i zaliczył asystę, a Eupen wygrało 4:0 i rzutem na taśmę utrzymało się w Jupiler Pro League.Co zabawne przed tym spotkaniem, Toya zaliczył ledwie 80 minut w 3 meczach i miał zerowy dorobek bramkowy oraz asyst.  Z anonima momentalnie stał się bohaterem całego miasta, przed którym stało widmo oglądania swojego klubu w czeluściach drugiej ligi.

Poniżej tweet z tamtego okresu (wiem, pomyliłem się w nazwie, ale byłem wtedy równie rozemocjonowany co fani klubu wspieranego przez Aspire Academy).

Niestety Toya to jedna z pierwszych ofiar Igrzysk Olimpijskich w Tokyo.  O czym mowa?
Jeszcze do niedawna, aby dostać się do kadry niebieskich samurajów trzeba było wyjechać do Europy i udowodnić światu, że popisy z J.League można przetransferować w konfrontacji z inną kulturą gry.
Obecnie selekcjoner Hajime Moriyasu dzieli występy swojej kadry na dwie mało elastyczne, hermetyczne grupy. W eliminacjach do mistrzostw świata używa praktycznie niezmienionej kadry od czasu Pucharu Azji 2019, a pozostałych meczach (jak Copa America, Puchar Azji Wschodniej) testuje piłkarzy mogących zagrać na Igrzyskach Olimpijskich.
Toyakawa po swoim hat-tricku wystrzelił w Belgijskiej lidze niczym rakieta balistyczna w Korei Północnej, w kolejnych 8 spotkaniach zaliczył jeszcze 4 bramki, (co dało w sumie 7) a kolejny sezon rozpoczął już, jako uznana marka w Eupen i poprawił swój rekord, strzelając 9 goli.

Na początku tego sezonu, Toyakawa ewidentnie przygasł, jego motywacja równa była zeru.
25 latek zdał sobie sprawę, że jego wyczyny w Belgii nie pomogły mu zwrócić uwagę sztabu szkoleniowego Hajime Moriyasu, który przestał się sugerować przynależnością klubową przy powołaniach. Żeby nie wiem, jakie wygibusy, sitaki, dryblingi, piękne bramki nie wykonał to i tak powołania były dobrodziejstwem innych.

Również środowisko Belgijskiej ligi zmieniło swój status wśród Japończyków. Liczne transfery do Jupiler League dobrych, średnich a nawet nieradzących sobie w swoich rodzimych ligach spowodowały, że osiągnięcia Toyakawy straciły trochę swojego blasku i poklasku wśród Japońskich kibiców.

Czara goryczy przelała się po Pucharze Azji Wschodniej, kiedy to powołania dostawali piłkarze niegrający nawet w klubach J.League a napad stworzono z chłopaków grających np. w J2 czy zaliczających aż…1 bramkę w sezonie.

Makelele.jpg

Nikt nie zabierze mu już doświadczenia, jakim była praca z legendą Francuskiej piłki jakim jest Claude Makelele

Czara goryczy przelała się po Pucharze Azji Wschodniej, kiedy to powołania dostawali piłkarze niegrający nawet w klubach J.League a napad stworzono z chłopaków grających np. w J2 czy zaliczających aż…1 bramkę w sezonie.

Yuta poprosił klub o rozwiązanie umowy widząc, że ta współpraca nie rusza jego kariery nawet o krok. Przedstawił jasno klubowi swoją chęć powrotu do J.League gdzie jak widać sytuacja się odwróciła i szybciej można napatoczyć się pod oczy skautów kadry niż grając w Jupiler League.

Przeżywające przebudowę Cerozo Osaka i szukające swojej nowej tożsamości, zakontraktowało byłego zawodnika Kashimy Antlers oraz Fagiano Okayama w nadziei na odbudowanie ofensywy, z której słynęła przełomie lat.

Mistrz Azji U23 z 2016 roku będzie liczył na powołania dzięki regularnej grze w Cerezo (choć nie mów hop zanim nie skoczysz) jednocześnie wysyła wyraźny sygnał o sytuacji która musiała w końcu nastąpić po wielkim exodusie Japońskich piłkarzy.
Gra w Europie, ba udana gra na starym kontynencie nie oznacza już automatycznego powołania do reprezentacji niebieskich samurajów.

Co kolwiek się nie wydarzy, w pamięci fanów Azjatyckiej piłki zawsze pozostanie widok „no-name’a” przynoszącego ogromną radość kibicom z Eupen.

Autor tekstu: Adam Błoński 

Wyświetleń: 92

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze