Jutro w trybie błyskawicznym puszczamy przegląd ostatniej kolejki K league. Zanim to jednak nastąpi zobaczmy poprzedzające wydarzenia, które stały się ścieżką do wielkiego finałowego dnia rozgrywek.
Kolejka 37 !
Tak, ten przedostatni krok do celu, jaki sobie zadały zespoły Koreańskiej ligi to przede wszystkim piłkarska wojna (i tutaj to słowo nie jest na wyrost) pomiędzy aktualnym mistrzem – Jeonbuk Motors a Ulsan Hyundai. Wiadomo, zielona moc Jeonbuk to ogromne pieniądze Koreańskiego Czeboli pozwalających na zakup wszystkiego, „co biega i na drzewo nie ucieka.”
Ulsan to z kolei składanka piłkarzy dobrych, lecz nie na tyle by zostali „połknięci” przez Jeonbuk, lub już tam niechcianych jak lider zespołu Kim Bo-Kyung.
O ile Jeonbuk jak wygrywa to zazwyczaj miażdży, kogoś do zera, tak Ulsan robi to z podobną regularnością, lecz zawsze w boju i cierpieniu. Ich bitwa to jak walka Rockego Balboa z Apollo Creed’em (sami wstawcie sobie, kto jest, kim).
Powiedzieć, że mecz był wyrównany to nic nie powiedzieć. Jednak impas wzajemnego wykluczania swoich talentów przerwał niezawodny lewy obrońca Jeonbuk, – Kim Jin-Su. To jak pierdyknął z dystansu reprezentant Korei Południowej zostanie w pamięci na lata i tylko podkreśli złotą klamrą rewaluacyjną karierę byłego piłkarza Hoffenheim.
Kiedy już wydawało się, że zieloni dogonią w tabeli Ulsan, wówczas „maczugi” wyrównały dzięki trafieniu piłkarza, który najbardziej pod ten pseudonim.
Gola wyrównującego strzelił Dave Bulthuis, Holenderski olbrzym zaliczył dopiero pierwsze swoje trafienie i to w tak ważnym meczu.
Po soczystej wymianie ciosów wynik nie uległ zmianie, a my jako kibice musimy czekać do ostatniej kolejki sezonu by przekonać się kto zostanie mistrzem sezonu 2019.
Po drugiej strony tabeli, w grupie spadkowej – zwycięstwo Gyeongnam FC nad Seongnam Ilhwa zrzuciło w czeluści K2 Jeju United. Płakać będą jednak obie drużyny, ponieważ pomimo zwycięstwa „Róże” również utkwiły w strefie barażowej. Wstyd na całego, dla wicemistrza poprzedniego sezonu!
Wyspiarze Jeju United spadają do drugiej ligi, dla zespołu, który jeszcze nie tak dawno temu grał w ćwierćfinałach Azjatyckiej Ligi Mistrzów jest wynik szokujący. Przyczyny ?
Przede wszystkim absencje Australijskiego obrońcy Jovanović, słaba forma stranieri – Kostarykanina Aguilara czy Brazylijczyka Magno Cruza. Nie pomagała również, częsta rotacja na pozycji bramkarza, czy rzucanie jak “szmatą po podłodze” Lee Chang-Minem. Strzelec bramki przeciwko reprezentacji Polski w Chorzowie Chang-Min to największy w Azji spec od strzałów z dystansu. Rzucanie go po bokach pomocy czy obrony pozbawiło Jeju istotnego oręża do zdobywania punktów.
W pozostałych meczach:
Tragedia w Inchoen United, czyli zdiagnozowanie raka u trenera Yoo Sang-Chula (tak, to ten sam, co strzelił Dudkowi bramkę na 2-0 i wychował Lee Kang-Ina) paradoksalnie pomogła scementować drużynę, która z łzami w oczach zdeklarowała, że dla trenera jak trzeba będzie to pogryzą rywali.
Incheon zagrało chyba najpewniejszy mecz w sezonie i pokonało niespodziewanie liderów grupy spadkowej – Sangju Sangmu.
Daegu FC również nie poddają się w walce o zrealizowanie swoich deklaracji.
Pokonali po zaciekłym boju Gangwon FC, które już w swoim stylu miało zamiar wyciągnąć wynik z beznadziejności lecz kiedy byli już blisko osiągnięcia remisu największa gwiazda K League – Cesinha strzelił gola na 4-2.
Piłkarze FC Seoul z kolei są o krok o przewalenia wszystkiego o co ciężko walczyli cały sezon. Pewnie utrzymujący się przez 99% sezonu na miejscu trzecim premiowanym Azjatycką Ligą Mistrzów Seulczycy zaznali 3 porażkę w 4 ostatnich meczach (plus jeden remis) dając doskoczyć do siebie Daegu FC na zaledwie 1 punkt. Porażka 3-0 z nie umywającym się do nich pod względem talentu i pieniędzy Pohang Steelers to największa sensacja 37 kolejki K League 2019.
Tabela po 37 kolejkach K League
Już jutro rozstrzygnięcie sezonu 2019 Koreańskiej pierwszej ligi.
Czy Ulsan zdoła strącić zielonego hegemona Jeonbuk Motors z tronu ?
Zapraszam jutro na przegląd ostatniej 38 kolejki!
Autor tekstu:Adam Błoński
Wyświetleń: 282