Hirofumi Watanabe to piłkarz który zawsze łączył cechy profesjonalisty z uśmiechniętym lekkoduchem mającym grom pasji wykraczającej poza piłkarski świat. Mało który Japoński piłkarz przed rozpoczęciem kariery mógł zostać gitarzystą a mekka Europejskiego futbolu była częścią jego dzieciństwa.
Zacznijmy wpierw od przedstawienia danych piłkarza o którym będzie poniższy artykuł.

Dane zawodnika:
Pseudonim: Nabe, Moody
Data urodzenia: 1987 Lipiec 07 (32 lata)
Wzrost 186 cm
Waga: 77 kg
Obecny klub: Vissel Kobe
Pozycje na których może grać: DC, DMC

Osiągnięcia piłkarza: 

J.League 2: 2010
Fuji Xerox Super Cup: 2012
Puchar Cesarza: 2012
Puchar Yamazaki Nabisco 2013
Puchar Suruga Bank: 2014

Od śniegu, przez zakochaną siostrę po słoneczną Hiszpanię.

Watanabe

Watanabe, który część swojego dzieciństwa spędził w Hiszpanii chodząc, co tydzień na mecze Athletico Madryt marzył sobie, że będzie zawodnikiem tego słynnego stołecznego klubu. Mieszkał w Madrycie przez 10 lat więc, jak można podejrzewać język oraz kulturę zna dobrze.
Jednak początek jego historii sięga paradoksalnie „drugiego bieguna klimatycznego” czyli Yamagaty – miejsca urodzenia naszego bohatera. Kto zna geografie Japonii wie że jest to często zaśnieżony , mroźny teren kraju tak więc ciężej było znaleźć zielone boisko nisz innym jego rówieśnikom w pozostałych częściach kraju. Koledzy i koleżanki pałali się sportami zimowymi, a kopanie piłki było traktowane jako śmieszną fanaberię.To już wtedy, a nie po wyjeździe do tonącego w piłce nożnej Madrycie zaczął swoją przygodę z dziś uprawianym przez jego osobę zawodem.

Na kopanie namówiła go (czyt. zmusiła)…siostra która wówczas była zakochana po uszy w piłkarzu. Aby przypodobać się chłopakowi starsza siostra sama zaczęła trenować tą dyscyplinę sportu. Siostra której nakazywano przez rodziców wiecznie ciągnąć za sobą małego „Hiro” codziennie maltretowała przez 2 godziny swojego braciszka.

Jak wspomina Hirofumi Wrzeszczała na mnie – masz zrobić to, masz zrobić tamto.
Choć jak sam piłkarz zachwala, była świetnym trenerem. Ćwiczenia polegały na dryblingach, panowaniu nad piłką czy przyjęciami dalekich podań – więc zero zabaw w stylu kopnij do pustaka – tylko non stop efektywna praca.

Mimo, że wcześniej interesował się bardziej baseballem czy sportami zimowymi, nie miał wyboru. Dzień w dzień siostra ciągnęła go na boisko.

Przymus, stał się przyjemnością kiedy wyjechał na 10 lat do Madrytu, gdzie zakochany w Atletico Madryt młokos polubił piłkę nożną i wybaczył siostrze wcześniejsze tortury.

Atletic.jpg
Na młodym Japończyku atmosfera na meczach Atletico robiło niezapomniane wrażenie

Po powrocie do Japonii trafił wpierw na Yamagata Chuo Senior High School (2003-2005) a później Uniwersytet Senshu.  W obu miejscach grał w drużynach piłkarskich na pozycji „volante.” W tym momencie, jego myśli i pasje były podzielane na dwie rzeczy – piłkę nożną oraz…rock.

„Byłem uzależniony od zespołów rockowych od czwartej klasy szkoły podstawowej do trzeciej klasy gimnazjum, a wraz z przyjaciółmi grałem na basie, lubiłem Hi-STANDARD, MONGOL800, GOING STEADY i ćwiczyłem codziennie” – powiedział dla strony J.League Hirofumi Watanabe

Był tak mocno oddany muzyce, iż odmówił zaproszenia na trening klubu piłkarskiego w szkole średniej, ponieważ dawał koncert na…imprezie kończącej gimnazjum. Występował na żywo przed całą szkołą. Jako gitarzysta/ wokalista grał pierwsze skrzypce (gitarę) w swoim coraz popularniejszym zespole.

Kobe Watanabe.jpg
Watanabe jako wokalista w zespole rockowym

Dziś Watanabe przyznaje, że gdyby nie udała mu się przygoda piłkarska, to z pewnością dzisiaj latałby po całym świecie popisując się swoimi solówkami na koncertach muzycznych.

 

Lecz jego marzeniem i celem numer jeden było dostanie się do drużyny KashiwyReysol. 

Hiro
W ekipie słonecznych 3 razy był na testach i zawsze czegoś mu brakowało a „casting” wygrywali inni znani później zawodnicy

W roku 2005 podszedł do testów po raz pierwszy. Na 2 tygodniowym campie był w pokoju z znanym później zawodnikiem Mondedio Yamagaty czy Omiyi Ardija– potężnie zbudowanym Yu Hasegawą  który przeszedł pomyślnie testy i dostał kontrakt z młodzieżówką Kashiwy. W tej samej ekipie na campie rywalizacje o dostanie się do zawodowej drużyny wygrał Naoki Ishikawa dziś zawodnik Consadole Sapporo.

Chłopak się nie załamał i kontynuował grę na Uniwersytecie jako gracz Senshu University Kashiwa. 3 lata później Kashiwa Reysol już  sama się po niego zgłosiła i poprosiła go o przyjazd na testy, na których… znów sobie nie poradził. Podobno był zbyt miękki i słaby fizycznie. Został jednak wybrany na tak zwanego „specjalnie wyznaczonego zawodnika” (J.League designated special players) – czyli mógł trenować z klubem jednak był nadal zawodnikiem Uniwersyteckim.
Trwało to 3 miesiące lecz wymagało od Watanabe wielkiego samozaparcia ponieważ musiał 5 – 6 razy w tygodniu dojeżdżać na treningi 2 godziny w jedną stronę.
Opłaciło się w roku 2010 po ukończeniu Universytetu, Kashiwa ubiegła inne kluby i zaprosiła rosłego środkowego obrońcę na testy które tym razem przeszedł bez problemu.

W 2010 Staje się zawodnikiem pierwszego zespołu, jednak konkurencja na środku była ogromna, Park Dong Hyuk koreański internacjonał (dziś trener Asan Mugunghwa) , Naoya Kondo, Hiroshi Kaga  tak więc klub wypożycza go po wejściu do J1  do drugoligowca Tochigi S.C. 

Tochigi.jpg
Fani Tochigi witają swojego debiutanta

Z jednej strony Watanabe zyskał szanse gry w pierwszym składzie, ogrania się i nabrania doświadczenia z drugiej, zawodnika ominęła historyczna chwila, kiedy to jego ukochany klub zdobył mistrzostwo będąc beniaminkiem w 2010 roku.  W Tochigi zagrał 33 razy strzelając 3 bramki.
Po odejściu  Koreańczyka Park Dong Hyuka do ligi Chińskiej zwolniło się miejsce na ławce dla Watanabe.  Niestety klub borykał się z tzw. syndromem „drugiego sezonu”, czego ofiarą stał się również Watanabe występujący w zaledwie 5 spotkaniach.

Piątka.jpg
Nieciekawie rozpoczęta przygoda z Reysol w trakcie, której wpierw wypożyczono go do J2 a później nie korzystano z jego usług nie zraziła pozytywnie nastawionego do życia „Nabe”

Przyszła dla chłopak złota chwila finał EmperorsCup z Gambą Osaka w 2012 roku, Spotkanie dwóch klubów, którym nie wyszła przygoda z ligą mistrzów, w sezonie także porażka…ba słynna Gamba nawet zdążyła zyskać miano drugoligowca.  Watanabe wystąpił ku zdziwieniu wszystkich w pierwszym składzie z powodu kontuzji Naoyi Kondo. Mecz był zacięty i żadna ze stron nie mogła pokazać swojej wyższości nad rywalem.  Zespoły rozdzieliła bramka w 35 minucie… po asyście Hirofumi Watanabe!

Gol ten dał Kashiwie puchar Cesarza a co za tym idzie awans do ligi mistrzów – sezon został uratowany przez wcześniej nic nieznaczącego środkowego obrońcę.  Bohaterowie jak widać rodzą się nie tylko w bólu, ale i dzięki cierpliwości.

Poniżej mecz dzięki któremu Watanabe zapisał się złotymi głoskami w historii Kashiwa Reysol.

Watanabe schodząc z boiska płakał mówiąc że to jego najszczęśliwszy dzień w życiu.
Chłopak, który tyle lat starał się zaistnieć w klubie daje mu Puchar.
Piękna historia ponieważ Watanabe od podpisania pierwszej umowy z klubem, twierdził, że jest całym sercem z Kashiwą i jak sam powiedział „jeśli klub sam mnie nie wypcha to żadne Urawy, Kashimy mnie nie interesują.”

Dzięki wyżej wymienionemu finałowi i grze na 0 całego zespołu, Watanabe zaczął grać jako pierwszy środkowy obrońca , wygrywając rywalizacje choćby z Daisuke Suzukim który przecież był pierwszoplanową postacią na olimpiadzie a później grywał w Hiszpanii (dziś Urawa Reds).

Niestety,  jego przygoda w Kashiwa Reysol skończyła się po zaledwie 3 sezonach. Przyzwyczajony do żółtych barw uniformów (Tochigi, Reysol) skierował się do Vegalty Sendai gdzie stał się już prawdziwą ostoją defensywy i tzw. vocal leaderem całego teamu.

GettyImages-619042662.jpg
Dziś występuje w Vissel Kobe z takimi gwiazdami jak Lukas Podolski czy Andree Iniestą. Przybył tam w roku 2017 i choć przez pierwsze 2 sezony grał praktycznie wszystko co tylko można było, to obecna kampania jest najgorsza od czasów jego debiutanckiego sezonu w Kashiwie. Ledwie 3 spotkania ligowe i 8 pucharowych pokazuje, iż rosły 32 latek po zmianie trenera w Kobe zdegradowany został do roli rezerwowego.

Wata z Poldim.jpg

Thomas Vermaelen, Dankler oraz Leo Osaki skutecznie barykadują mu miejsce do pierwszej jedenastki. Znając jednak pozytywne myślenie, cierpliwość i odgryzanie się losowi – Watanabe – usłyszymy w niedalekiej przyszłości jeszcze o tym zawodniku.

Dopóki nie odzyska pierwszego składu gdziekolwiek się nie znajdzie, Watanabe wciąż sercem jest w Kashiwie gdzie otworzył małą knajpkę z hiszpańskim jedzeniem. Za czasów, gry w Reysol codziennie sam tam jadał, wspominając swoje lata w Madrycie. Chciał przynajmniej w małym stopniu odtworzyć sobie Hiszpański świat który opuścił lata temu. Knajpka zwie się Spanish Bar San Rasso i jeśli kiedyś będziecie w Chibie i będziecie chcieli skosztować klimatów salsy w kraju kwitnącej wiśni to wpadajcie na  9-1 Suehirochō Kashiwa.  Może spotkacie, tam samego Watanabe relaksującego się od swoich piłkarskich bolączek.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Autor tekstu: Adam Błoński