O Chinach można powiedzieć wiele dobrego, lecz nie można przechodzić obojętnie obok pewnych złych spraw. Jeśli ktoś uważa, że w 1989 roku na Placu Tiananmen nic się nie stało, to niech lepiej na tym zdaniu skończy czytanie tego artykułu. Nie będzie tutaj tuszowania prawdy. Powiedzmy sobie szczerze – w Sinciangu (potocznie Xinjiang) źle się dzieje. ChRL od wielu lat stara się zsinizować Ujgurów, którzy od czasu do czasu odpowiadają atakami terrorystycznymi. Mówi się, że w tzw. „obozach reedukacji” przebywa obecnie nawet milion chińskich muzułmanów. Piękna kraina, która w przeszłości leżała na trasie legendarnego Jedwabnego Szlaku, jest obecnie areną poważnego konfliktu wewnątrzkrajowego. A gdzieś w głębi tego wszystkiego, prawie anonimowo, swoje mecze rozgrywa drugoligowa drużyna Xinjiang Tianshan.

Pisząc o klubie z miasta Urumczi nie sposób nie wchodzić w tematy polityczne. Sama stolica Regionu Autonomicznego Sinciang-Ujgur (inaczej Turkiestanu Wschodniego) nie raz była świadkiem krwawych wydarzeń na tle etnicznym. 5 lipca 2009 na ulice Urumczi i Kaszgaru wyszły tysiące Ujgurów w proteście przeciw dyskryminacji etnicznej, zaczęli napadać na Chińczyków narodowości Han (90% populacji całych Chin), grabiąc ich sklepy, rozbijając samochody, a nawet zabijając niewinne osoby. Do akcji wkroczyły potężne siły policji, które brutalnie rozprawiły się z demonstrującymi. Według „oficjalnych” danych zginęło 197 osób, z czego 134 to Chińczycy Han. Z kolei przewodnicząca Światowego Kongresu Ujgurów Rabije Kadir zarzuciła chińskim władzom kłamstwo, twierdząc że to policja pierwsza zaatakowała pokojową demonstrację Ujgurów, a rzeczywista liczba ofiar to ponad 400 osób. Trzeba przyznać, że w takich przypadkach chińska cenzura działa naprawdę sprawnie, bardzo szybko zawieszono międzynarodowe rozmowy telefoniczne z Sinciangu, blokowano jakiekolwiek treści przedostające się do zachodnich serwisów takich jak Twitter czy Youtube. Rząd zadbał o to, żeby światowa opinia publiczna nie interesowała się tym, co działo się w Urumczi. Oczywiście, wiele krajów i organizacji wyraziło swoje zaniepokojenie, jednak powiedzmy sobie szczerze – czy ktoś rzeczywiście interweniował w sprawie Sinciangu? Ten region to kolejny obok Tybetu, Tajwanu czy ostatnio Hong Kongu niewygodny dla Chińskiej Republiki Ludowej punkt na mapie. Najlepszym sposobem dla władz byłoby totalne podporządkowanie tych zbuntowanych miejsc.

Xinjiang Tianshan Leopard Football Club został założony w grudniu 2011 roku, a więc zaledwie 2,5 roku po tamtych wydarzeniach. Dlaczego tak dużo czasu poświęciłem zamieszkom z lipca 2009 roku? Należy bowiem zrozumieć, jak od tego czasu postrzegany jest Sinciang i jego mieszkańcy przez Hanów. Chińska propaganda kształtuje w narodzie obraz Ujgurów, jako niebezpiecznej grupy etnicznej, o charakterze ekstremistycznym i terrorystycznym. Bardzo ciężko znaleźć jakiekolwiek wiadomości stawiające chińskich muzułmanów w lepszym świetle. Dlatego tak ważne jest podkreślenie trudności, z jaką musi radzić sobie drużyna występująca na drugim szczeblu drugoligowych rozgrywek.

Tianshan

Tianshan (chn. „Niebiańskie Góry”) to zjawiskowy łańcuch na granich Chin, Uzbekistanu, Kirgistanu i Kazachstanu. Najwyższym punktem jest Szczyt Zwycięstwa, który wznosi się na wysokość 7439 m n.p.m.

Trzeba jednak zaznaczyć, że początkowo klub swoją siedzibę miał w prowincji Hubei. Od samego początku jest finansowany przez Shenzhen China-Kyle Special Steel Co., Ltd, firmę posiadającą kilka dużych hut stali, działających między innymi właśnie Sinciangu. Wraz z pomocą związku piłkarskiego w Hubei, udało się zarejestrować zespół do występów w 3 lidze chińskiej w roku 2012. Pierwszym trenerem został Li Jun, który w przeszłości grał w Wuhan Optics Valley FC i Chongqing Lifan. Debiutancki sezon zakończył się bardzo udanie, bowiem Hubei China-Kyle FC (tak wtedy nazywał się opisywany w tym artykule klub) zajął drugą lokatę na koniec rozgrywek i awansował do Chinese League One. Początek w drugiej lidze był trudny, w szczególności przez kwestie finansowe. Jeszcze przez rozpoczęciem sezonu zespół miał udać się na obóz przygotowawczy w Dongguan w prowincji Kanton, jednak przez brak pieniędzy nie kupiono biletów na samolot, a zawodnicy dotarli na miejsce w autokarze. Mimo to, Li Jun uratował drużynę przed spadkiem z ligi, w ostatnim, decydującym meczu pokonując Chengdu Tiancheng 2:0.

Na początku 2014 roku postanowiono przenieść drużynę do innej prowincji w poszukiwaniu sponsorów. Faworytem było początkowo miasto Xi’an, jednak ostatecznie lepszą ofertę złożyło Biuro Sportu Regionu Autonomicznego Sinciang-Ujgur, dlatego podjęto decyzję o przeniesienie klubu do miasta Urumczi i zmianę nazwy na obecną, czyli Xinjiang Tianshan Leopards FC. W 2018 roku Li Yuna zastąpił znany przede wszystkim z pracy w Afryce Belg Paul Put. Niestety, drużyna była wtedy w fatalnej formie i na koniec sezonu zajęła ostatnie miejsce w lidze. Jednak dzięki temu, że Yanbian Fude zostało zdyskwalifikowane za długi, Zhejiang Yiteng nie otrzymał licencji na grę w Chinese League One, a Dalian Transcendence zmienił status na amatorski i również wycofał się z ligi, Lamparty z Sinciangu utrzymały się na drugim szczeblu rozgrywek. Od tego roku za wyniki odpowiada Hiszpan Fernando Sanchez Cipitria, który jako zawodnik występował w młodzieżowych sekcjach Realu Madryt, a jako senior grał min. w Betisie, Deportivo La Coruna czy Osasunie Pampelunie. W 2012 roku jako jeden z kilkunastu trenerów z Hiszpanii został zatrudniony w nowo powstałej przeogromnej szkółce piłkarskiej klubu Guangzhou Evergrande, gdzie pracował do czasu przenosin do Sinciangu.

Zwa

W obecnym sezonie Lamparty również będą do końca rozgrywek walczyć o utrzymanie – w tej chwili mają 4 punkty przewagi nad miejscem barażowym. Forma to istna sinusoida – od 15 maja do 14 lipca zespół wygrał 7 z 9 meczów, a stracił 2 gole tylko w przegranych spotkaniach z Zhejiang Greentown i Shaanxi Chang’an. Potem przyszedł kryzys i od 5 meczów podopieczni Fernando nie zwyciężyli ani razu, tracąc w tym okresie aż 15 bramek. Najlepszym strzelcem drużyny jest Brazylijczyk Stefano Pinto
(9 goli), który w przeszłości grał min. w Minnesota United, Miami FC i Orlando City, a w 2015 roku zdobył statuetkę MVP i tytuł króla strzelców NASL w barwach Fort Lauderdale Strikers.

Oprócz niego w obecnej kadrze Tianshan jest jeszcze dwóch obcokrajowców: Łotewski obrońca Ritus Krjauklis, który większość kariery spędził w ojczyźnie, ale zaliczył także epizod w RPA, oraz kolejny Brazylijczyk Naldinho, który jest obecnie wypożyczony z Al-Shabab. Największą gwiazdą, która kiedykolwiek występowała z zespole z Urumczi, był tragicznie zmarły Jose Antonio Reyes, w przeszłości zawodnik min. Realu Madryt, Arsenalu czy Sevilli.

Reyes

Jose Antonio Reyes podczas swojej prezentacji jako nowy gracz Lampartów z Sinciangu

Xinjiang Tianshan to jedna z najbiedniejszych drużyn w Chinach, czego dowodem może być tabela najdroższych transferów do klubu. Widnieje tam…JEDNO nazwisko. Tak, ekipa z Sinciangu w swojej historii przeprowadziła JEDEN transfer gotówkowy. Był nim środkowy obrońca Biao Deng, sprowadzony za 13 tysięcy (!) euro z rezerw Shanghai Shenhua. Wszyscy inni przechodzili do zespołu jako wolni zawodnicy.

 Jak wygląda kwestia lokalnych piłkarzy w zespole? W obecnym składzie znajduje się jedynie 6 Chińczyków narodowości Han. Ujgurzy lub inni chińscy muzułmanie stanowią zdecydowaną większość, ponieważ jest ich 20. Najlepszy z nich to Shewket Yalqun, który formalnie jest zawodnikiem Guangzhou Evergrande, a w Tianshan przebywa na wypożyczeniu.
Oprócz niego trzeba wspomnieć o Sabicie Abdulsalamie, najbardziej wartościowym Ujgurze z drużyny według Transfermarkt. W 2019 roku rozegrał 17 meczów i zdobył 4 gole.

AFC Champions League

Ujgur Efran Hezim po roku spędzonym w obozie reedukacji wrócił do gry dla Jiangsu Suning

Ktoś może zadać pytanie: Skoro w tym klubie gra tylu chińskich muzułmanów, to może ich sytuacja nie jest taka zła? Krótka odpowiedź: Jest zła. Wschodząca gwiazda ujgurskiej piłki, Efran Hezim, który jest zawodnikiem Jiangsu Suning, został w lutym ubiegłego roku zatrzymany i osadzony w obozie reedukacji. Spędził tam cały rok, a o jego uwolnienie wstawiła się nawet FIFPro, federacja zrzeszająca piłkarzy na całym świecie. Jak straszny to musiał być dla niego czas świadczy jego oświadczenie wydane kilka miesięcy po opuszczeniu obozu, przesiąknięte partyjną propagandą i sztucznością: Chciałbym podziękować Partii i rządowi. Bez ich dobrej polityki, nie byłoby szczęśliwie żyjącego narodu chińskiego. Dziękuję także Partii i rządowi za danie mi szansy na realizację swoich marzeń”. Był to jego jedyny komentarz na temat całej sytuacji, nigdy więcej nie udzielił już wywiadu, mimo wielu prób podejmowanych przez zachodnie media. Hezim dał się poznać chińskim kibicom w 2017 roku, kiedy to strzelił przepiękną bramkę przewrotką w meczu reprezentacji u-19 przeciwko Węgrom. Nie jest do końca pewne, dlaczego został aresztowany, jednak według wielu doniesień, duża część Ujgurów jest zatrzymywana po wizycie w muzułmańskim kraju. Zawodnik kilka tygodni przed umieszczeniem w obozie pojechał z drużyną Jiangsu Suning na mecz do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Rzecznik ujgurskiego rządu, Gene Bunin, powiedział: „Został wypuszczony z powodów wizerunkowych, ponieważ może być przydatny dla chińskiego klubu, będzie „wolny” tak długo jak będzie się uśmiechał i udawał, że wszystko jest w porządku. Czy to jest „wolność”? Oczywiście, że nie, a bolesne doświadczenie i zniszczenie psychiki muszą być dla takiej osoby niezwykle ciężkie”.

Fani.jpg

Jaka przyszłość czeka Region Autonomiczny Sinciang-Ujgur? Niestety, wszystko jest w rękach Komunistycznej Partii Chin, która zamierza podporządkować sobie wszystkie nie zsinizowane tereny, a jednym z pierwszych na liście jest właśnie Turkiestan Wschodni. Przepiękna, historyczna kraina i jej mieszkańcy są teraz niszczeni przez potężne władze z Pekinu. Drodzy Kibice, przeczytajcie ten tekst i zapamiętajcie drużynę Lampartów z Sinciangu. Jej zawodnicy przez 90 minut każdego weekendu próbują oderwać myśli swoje i lokalnych fanów od ich ciężkiej sytuacji. Pomimo małego budżetu dumnie walczą za swój region w rozgrywkach drugiej ligi chińskiej, często spotykając się z niechęcią
i pogardą w innych częściach kraju. Spójrzmy tam, gdzie oczy Europy nie patrzą.

999

Autor tekstu:
Maciek Łoś.

Wyświetleń: 185

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze