Tylko i aż 2 punkty zdobył nasz jedynak w lidze Chińskiej Adrian Mierzejewski w ostatnich dwóch kolejkach.  Polak zaliczył gorzko słodki dublet remisów, ponieważ o ile drugi mecz można zaliczyć, jako sukces biorąc pod uwagę, że było to starcie z liderem tabeli Ghuangzhou Evergrande o tyle pierwszy z przedostatnim zespołem ligi był rozczarowującym przeżyciem.

Zatem pozwólmy sobie „nurnąć w Chińskie klimaty” wraz z bohaterem tejże kolumny i sprawdzić „cóż tam się stanęło.”

Co tu się stanelo.jpg

CHONGQING DANGDAI LIFAN vs TIANJIN TIANHAI  1 – 1

W meczu z przed ostatnią drużyną ligi – znów matka fortuna sfajdała się na kołderkę szczęścia zespołowi Jordi Cruijffa.  Nie dość, że jedyną bramkę dla rywali strzelili sobie sami, a dokładniej bramkarz Sui Weijie, któremu ostatnio zespół więcej zawdzięcza niż ma za złe, to jeszcze jedną bramkę mieli anulowaną przez VAR.
W finalnym rozrachunku okazałaby się zwycięska.

Nie uznany GOl Mierzeja 2

Po prawdzie, mówimy przedostatnia drużyna i w myślach stawiamy znak równości z miernotami, ale chciałbym kiedyś zobaczyć, by któraś polska drużyna miała w swoim składzie piłkarzy formatu Alana, Leonardo, Song Ju-Huna czy Renatinho.
Każdy z tych zawodników byłby ogromną wartością dla zespołów z topowych lig, tutaj są grajkami ligowych słabeuszy. To wymownie pokazuję, jakim potencjałem ludzkim dysponuje CSL.

Nasz ambasador Polskiej piłki, był najaktywniejszym zawodnikiem wśród obu zespołów, zaliczył nawet 1,5 asysty.  Jedną stuprocentową, niezaliczoną przez VAR, która byłaby ozdobą meczu, druga to asysta hokejowa/drugiego stopnia.

Gola Mierzeja nie uznany
Mierzone podanie (albo Mierzejowe) zostało jeszcze zbite przez kolegę Yin Congyao wprost pod strzelającego samobója Zheng Dalun’a.

Gol Mierzeja.gif

Chongqing w obecności 23 536 kibiców mogło powiedzieć sobie pod nosem „FUCK”, ponieważ byli zdecydowanie lepszą drużyną, która jedyne, jakiej przewagi się dorobiła to w ilości pechowych sytuacji, po których mogli sobie przeklinać pod nosem.

Stracone 2 punkty, zdobyty 1.  Mierzej w formie na piątkę – jednak bez szczęścia.

GUANGZHOU EVERGRANDE vs CHONGQING DANGDAI LIFAN  1 – 1

Sam Adrian jak cała drużyna Chongqing Dangdai Lifan gra tym lepiej, czym lepszy i bardziej renomowany rywal staje im naprzeciwko.  Z drużyną 7 krotnego mistrza Chinese Super League ekipa z Chongqing w kwietniu przegrała ledwo 1-0 ale np. już listopadzie 2018 roku wygrali zdecydowanie 2-0.  Tak, więc na papierze wyglądało to strasznie, jednak jak widać zespół „Mierzeja” potrafi i lubi grać z tytanem chińskiej ligi.

Mecz zaczął się od przewagi gospodarzy wspieranych przez 48 tysięcy „czerwonych” kibiców.
W 30 minucie dla Guangzhou piękną bramkę z rzutu wolnego zaaplikował niezawodny Talisca, dla którego była to 8 bramka w sezonie.

Talisca.gif

Beckhamowskie popisy dawnego gwiazdora Benfica Lizbona przebił kapitalny rajd Feng Jina będący żywym dowodem, że Chińczycy również potrafią grać w piłkę.

Adrian „Valderrama” Mierzejewski dzięki trafieniu swojego kolegi z pomocy zaliczył swoją 8 i chyba najłatwiejszą asystę w lidze.  W tym przypadku Feng Jin wykonał najtrudniejszą robotę z swoją szarżą jeźdźca bez głowy i zatkał kakao kilkudziesięciu tysiącom fanów „tygrysów.”
To, że Feng Jin ma tylko jeden występ w reprezentacji Chin to wynik niestety jego chimeryczności, ponieważ choć to piłkarz o ogromnym talencie to nie zawsze go bierze ze sobą po wyjściu z szatni na murawę.
Jin.gif

W wielu meczach narzekaliśmy na obronę Chongqing, jednak w tym spotkaniu chłopaki walczyli jeden za wszystkich wszyscy za jednego, irytując miłośników ćwierćfinalistów Azjatyckiej Ligi Mistrzów.

005BUxg5gy1g60oe6tjvrg30am0531l0.gifObrona.gif
Zdecydowanie najlepszą decyzją trenera Jordi Cruijffa ostatnich tygodni było sprowadzenie z powrotem między słupki weterana boisk Hong Kongu – Sui Weije. 36 Latek naprawdę wie jak dyrygować swoją obroną i z nim w składzie zespół gra o 180 stopni inaczej w defensywie.

Wynik 1-1 odziwo zasłużony, Guangzhou nie może czuć się pokrzywdzone.
Z kolei Chongqing zalicza świetną partię, pokazując, że nawet bez swojego najlepszego strzelca Alana Kardeca stać ich na dobry mecz.

Adrian również zalicza kolejny skalp Chińskiego giganta.

„Najbardziej Polski” klub w CSL (no co? w sumie można tak powiedzieć :>) ustabilizował się na pozycji numer 8. Wpływ na spadek formy jaką już cieszył się zespół, miał przede wszystkim fakt utraty klasowej dziewiątki jakim był Alan Kardec. Najlepszy strzelec drużyny (9 goli) nie tylko dostarczał bramki, ale i był ważnym ogniwem taktycznej układanki Cruijffa, dzięki któremu całej drużynie grało się lepiej.
Remis z takim potworem jak Guangzhou pokazuje, że zespół nauczył się już grać bez Brazylijczyka.
CSL ma obecnie przerwę aż do 20 września, zobaczymy jak ta przerwa wpłynie na formę zespołu. Nie możemy się już doczekać.

A do tego czasu…

Jia You Adrian!

autor tekstu: Adam Błoński
@Adam_Blonski

Wyświetleń: 165

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze