Trener Shonan Bellmare Cho Kwi-Jae został oskarżony o nadużywania władzy, zgromadzone przez dowody wystarczyły, aby władze J.League oraz Japońskiej federacji piłkarskiej wszczęły dochodzenie.

Sprawa wybuchła tuż po wygranym meczu z Bellmare 3-2 z Jubilo Iwata, czyli w momencie, kiedy zespół złapał naprawdę dobrą formę.  Jeszcze parę lat temu Shonan Bellmare traktowane było, jako typowa mańka wstańka – a to właśnie Koreański trener uczynił z nich szanowany klub, tym ciężej znieść fanom drużyny oskarżenia.

A o czym tak w ogóle mowa ?

Ssssss.jpg

Podobno trener miał wielokrotnie upokarzać personel klubu, zarówno administracyjny jak i samych piłkarzy.  Według świadków „nadzierając japę” oskarżał o kłamstwa, oszustwa, lenistwo i niekompetencje mnóstwo osób.  Wielokrotnie krzycząc stosował takie metody wywierania opresji jak trzaskanie ręką o biurko, a nawet zdarzyło mu się w trakcie udzielania reprymendy kopnąć w wiatrak.

Często jego oskarżenia padały przy świadkach, w obecności postronnych osób, przez co potęgowało to uczucie upokorzenia.  Wielu pracowników czy piłkarzy z tego powodu odczuwało tak wielki stres, iż nie było wstanie pojawiać się już w klubie.

MinorEntireAmmonite-max-1mb.gif

Ok. powiedzmy sobie szczerze, dla nas Polaków są to zachowania typowego trenera a’la świętej pamięci Janusz Wójcik, których multum na Europejskim rynku.  Trzeba wziąć pod uwagę, iż coach Cho to Koreańczyk (co już powoduję, bardziej wybuchowe zachowanie) wychowany w Japońskiej emigracji, całe życie dotykany rasistowskimi docinkami, traktowany jako Japończyk 3 sortu nie miał prawa wyrosnąć na człowieka o charakterze kucyka pony.

Szedł przez życie, na zasadzie albo dam radę, albo zginę próbując. Dzięki czemu skończył Uniwersyted Waseda, a później zanim zaczął być trenerem grał kilka lat w J.League.
Szkołę trenerską ukończył w Niemieckiej Kolonii, co również zahartowało jego charakter.

Trzeba jednak odróżnić twardą stanowczą rękę, od mobbingu czy nadużywania władzy.  Rzeczy wymienione powyżej dyskwalifikują tak naprawdę zgłaszających a nie trenera. Oglądał ktoś Stan Futbolu z Łukaszem Porębą ? Trener Piotr Błauciak przytoczył fajną historię, kiedy to utalentowany Łukasz już po pierwszym treningu narzekał na zmyślony ból pachwiny.  Kiedy powiedziano mu, aby zadzwonił do rodziny, bo może już pożegnać się z dalszym trenowaniem, to młodzian momentalnie wyzdrowiał.

Łatwo, więc sobie wyobrazić, taką sytuacje z trenerem Choi’em, który nie od dziś wiadomo, był zawsze mocno wymagający, ale i szczery.  Widząc symulanta, jako człek o słabym progu cierpliwości mógł wydrzeć się i określić kogoś kłamcą.
Znany jest z tego, że zwracając komuś uwagę potrafi powiedzieć „Baka” (głupek) sprzedając kuksańca w czerep, czy po niewykonaniu poprawnie treningu nakazać wykonanie karnych pompek (zdjęcia poniżej)

Ale, robienie z tego afery międzynarodowej to gruba przesada.

Sami byli piłkarze, Choia nie dowierzają w to co słyszą i czują ewidentną chęć zrobienia mu krzywdy.

Uczestnik Igrzysk Olimpijskich w Londynie czy ostatniego Pucharu Azji Shuichi Gonda wypowiedział się następująco.
Choi Kwi-Jae dużo mi pomógł na początku mojej kariery. Nigdy nie zmuszał mnie do robienia rzeczy, których nie byłem wstanie zrobić. Był restrykcyjny tylko wtedy, kiedy nie chciałem robić rzeczy, do których byłem zdolny.  To rzadki typ trenera w Japonii, który mówi rzeczy, które trzeba powiedzieć bez względu, kim jesteś.  Za to go szanuje.”

Dodam, że mówi to osoba, która jest już w swoim drugim Europejskim klubie i kto wie, może dzięki doświadczeniu z szczerym Choiem, nie doznał szoku w kontakcie z trenerami starego kontynentu.

Ciekawostką jest fakt, że większość treści z oskarżającego dokumentu pochodzi z czasów luty-lipiec 2018 roku i została zgłoszona przez członków personelu, którzy przyszli wraz z nowym sponsorem firmą Rizap.  Po tym jak Choi podobno słownie ich obrażał w obecności postronnej widowni, pracownicy Ci nie wytrzymując presji zwolnili się miesiąc później.

Ok. zanim kogoś obrażę, powiem tylko tyle, że pracując w Polsce jesteśmy w sytuacji, gdy nasz szef się wkurza i nas obraża w taki lub inny sposób częściej, niż gdy nas głaszczę i chwali.
Gdybym miał za każdym razem, kiedy mamy różnicę zdań z swoim przełożonym zgłaszać nadużycie władzy to sądzę, że ciężko byłoby mi wyjść przez większość życia z sądu.

スクリーンショット-2019-08-11-16.26.58.png

Kiedyś wieloletni kapitan Japonii Makoto Hasebe zaskoczył wszystkich i powiedział, że praca z Felixem Magathem zbudowała jego piłkarski charakter.
„Wiedziałem, że jeśli  przetrwam jego treningi, przetrwam wszystko.”
Gdy widzę młodego w reprezentacji Japonii, który narzeka, każę mu momentalnie przestać, mówiąc, że nie ma pojęcia, co to znaczy ciężki trening.” „Praca z Maghathem, wyczuliła mnie na narzekających piłkarzy. Jeśli poddajesz się już na ciężkim treningu, to jeszcze szybciej poddasz się przy niekorzystnym wyniku podczas meczu.”

Jak widać, niektórzy chwalą sobie pracę z bardziej rygorystycznym trenerem.  Koreańczykowi jak stąd do nieba w porównaniu do Magatha, jednak niektórzy Japończycy nie mogą przyjąć do wiadomości bezpośrednią krytykę, o czym mówił choćby Krzysiek Kamiński w wielu wywiadach.
Często, wolą być obłudnie miłym niż powiedzieć czy usłyszeć prawdę – jak choćby niedawny trener Akira Nishino, który przyszedł rzekomo pomóc poprzedniemu selekcjonerowi Vahidowi Halilhodzićowi, a tak naprawdę wykonywał audyt przygotowujący do zwolnienia Bośniaka jak i przejęcia przez niego kadry.

Wielu byłych wybitnych reprezentantów jak Hidetoshi Nakata, Keisuke Honda czy Shinji Ono mówiło głośno o tym, że Japońscy piłkarze, jeśli nie nauczą się przyjmować krytyki z podniesioną głową to nie mają, co marzyć o wielkiej piłce.

Choi wygrał dwukrotnie J2 z Bellmare a w zeszłym sezonie wygrał sensacyjnie J.League Cup. Gość Wyciąga, co roku z tej rozrywanej przez bogatsze kluby zbieraniny odrzutów i młodych bez przyszłości maksa.

trophy.jpg
Pracuje z drużyną z Hiratsuki już 7 lat i jak wielu mówi, jeśli miały być jakieś problemy dot. zachowania 50 latka, to już byśmy o nich usłyszeli wcześniej.
Kibice, zarząd oraz sponsorzy są za trenerem jak widać poniżej.

Jednakże zarząd postanowił pójść na rękę władzom ligi i odsunąć na czas dochodzenia trenera Choia od prowadzenia zespołu.  Koreańczyk z Japońskim paszportem ma oddać się do pełnej dyspozycji komisji weryfikacyjnej tak, aby jak najszybciej zakończyć tą farsę.

Aktualnie wygląda to jak porządne „robienie komuś koło dupy,” ale póki, co nie wyrokujmy, ponieważ jeśli komisja będzie podejmowała decyzje na takim samym poziomie, co Japońscy sędziowie, to możemy jeszcze nieraz się zdziwić.
Czy po całej tej sytuacji kariera trenera Choia nie zostanie położona na łopatki ?

Ass of Choi.jpg

Trzymamy kciuki aby tak się ni zdarzyło.
Ganbare Choi!

 

Autor tekstu: Adam Błoński
@Adam_Blonski