Zapraszamy na przegląd 21. kolejki J.League. Tym razem wyjątkowo bez grafik przez drobne problemy z siecią.

 

Vissel Kobe – Gamba Osaka

Iście historyczny mecz. Gamba jako drugi klub po Kashimie Antlers przekracza granicę 1500 punktów w J.League. Ponadto potężna legenda jaką jest Yasuhito Endo notuje swój mecz numer 1000 w profesjonalnej karierze.

Teraz stricte o meczu. Z dalekiej podróży wracają piłkarze, a przede wszystkim trener Kobe, który przy porażce mógłby podzielić los swoich poprzedników. Mecz na NOEVIR Stadium miał w sobie wszystko poza… umiejętnościami. Gamba powinna była spokojnie zamknąć ten mecz, ale była niesamowicie nieskuteczna. Kobe poza nieskutecznością wykazywało się także tragiczną obroną, która przypominała obronę z gry FIFA na poziomie „amator”. Kobe utrzymuje jednak ostatnie bezpieczne, 15. miejsce, a Gamba spada na miejsce 13.
Już w 8. minucie goście z Osaki objęli prowadzenie, a na listę strzelców wpisał się Kurata, który kapitalnie opanował podanie Yajimy i posłał piłkę obok debiutującego w Kobe Iikury. Na kolejne trafienie musieliśmy poczekać do 53. minuty. Wtedy to Patric zabawił się z obroną Visselu i skierował piłkę do pustej bramki. W poprzedniej kolejce Brazylijczyk również trafił do siatki, ale wtedy reprezentował jeszcze barwy Sanfrecce Hiroshimy. Gol zdobyty w Kobe był jego pierwszym dla Gamby Osaka od lipca 2016. roku, kiedy to zdobył dublet w spotkaniu Gamba – Vegalta. Piątkowe spotkanie w Kobe było także czwartą wizytą z rzędu z golem dla Brazylijskiego snajpera. Patric czuje się w Kobe prawie tak komfortowo jak ostatnio Kawasaki w Tokyo. W 78. minucie gospodarze otrzymali rzut karny. Do piłki podszedł Iniesta, ale jego strzał został obroniony przez Higashiguchiego. Piłka jednak szczęśliwie wróciła pod nogi Hiszpana, który na raty pokonał golkipera Gamby. Bramka kontaktowa dała Kobe motywującego „kopa” i zespół prowadzony przez trenera Finka zdołał doprowadzić jeszcze do wyrównania. Decydującą bramkę zdobył w 84. minucie Masuyama.

Kobe – Iikura; Hatsuse, Osaki, Dankler, Fujitani (79′ Nishi); Samper (61′ Tanaka), Iniesta, Yamaguchi; Furuhashi, Wellington, Ogawa (66′ Masuyama)

Gamba – Higashiguchi; Takao, Kim, Miura; Yajima; Fukuda, Usami (87′ Meshino), Kurata, Onose (75′ Suzuki); Ademilson, Patric (64′ Endo)

 

FC Tokyo – Cerezo Osaka 

Pokaz siły FC Tokyo, które dzięki kapitalnej drugiej połowie zdeklasowało na własnym stadionie Cerezo Osakę. Po raz pierwszy od pierwszych minut wystąpił Oh Jae-suk, który został ściągnięty do Tokyo, aby wypełnić lukę jaką zostawił po sobie Kosuke Ota. Koreańczyk wypadł bardzo dobrze i odwdzięczył się za zaufanie swojemu staremu nowemu trenerowi.
Pierwsza połowa nie była specjalnie porywająca i jedyną dobrą okazję mieli goście, którzy próbowali wykorzystać błąd Tsuyoshiego Watanabe. Doskonale spisała się jednak defensywa Tokyo. Najlepsza obok Kawasaki defensywa ligi, czyli Cerezo Osaka, pokazała nam, że statystyka to tylko ładne kłamstwo. Według niej Cerezo to żelazna defensywa, która straciła najmniej bramek w lidze, ale w rzeczywistości była ona rozrywana przez Nagaiego, czy Oliveire. Pierwszą bramkę oglądaliśmy w 47. minucie, a jej autorem był właśnie fantastyczny Kensuke Nagai, który w ostatnich pięciu meczach, 5 razy trafił do siatki rywala. W 68. minucie było już 2-0, a na listę strzelców wpisał się Masato Morishige, który wykorzystał dośrodkowanie Mity z rzutu wolnego. W doliczonym czasie gry Tokyo podwyższyło na 3-0, za sprawą brazylijskiego duetu Jael – Oliveira. Ten pierwszy pobawił się trochę z obrońcami Cerezo i wystawił piłkę temu drugiemu. Najlepszy strzelec FC Tokyo takich sytuacji nie marnuje i pewnym strzałem po ziemi pokonał bramkarza z Osaki.

Tokyo – Hayashi; Oh Jae-suk, Morishige, Watanabe, Muroya; Omori (66′ Mita), Takahagi, Hashimoto, Higashi (86′ Na Sang-ho); Nagai (76′ Jael), Diego Oliveira

Cerezo – Kim; Jonjić, Seko, Maruhashi, Matsuda; Kiyotake, Mizunuma, Fujita (66′ Souza), Kimoto (76′ Desabato); Okuno (56′ Kakitani), Bruno Mendes

 

Vegalta Sendai – Jubilo Iwata

Historyczna (bo pierwsza) Polsko – polska bitwa w J.League, z której zwycięsko wyszedł jeszcze niedoświadczony były bramkarz Śląska Wrocław. Krzysztof Kamiński jak zwykle robił co mógł, ale musiał uznać wyższość swojego młodszego kolegi po fachu.
Wszystko rozstrzygnęło się jeszcze w pierwszej połowie i to w pierwszych 8. minutach. W 4. minucie Sekiguchi dał Vegalcie prowadzenie, a 4 minuty później zaliczył asystę przy trafieniu Michibuchiego. Szybkie dwa trafienia dały Vegalcie duży spokój, a graczom gości mocno utrudniły zadanie. Jubilo nie miało jednak zamiaru się poddawać i zdobyło bramkę kontaktową jeszcze przed przerwą. Uczynił to konkretnie Yasuyuki Konno, który ostatnią bramkę w lidze zdobył w 2017. roku jeszcze w barwach Gamby Osaka. Więcej bramek w tym meczu nie oglądaliśmy i Vegalta zdobywa bardzo ważne 3 punkty.

Vegalta – Słowik; Nagato, Hiraoka, Simao, Hachisuka; Sekiguchi (73′ Ryang), Matsushita, Michibuchi, Tomita; Ramon (88′ Kim), Ishihara (64′ Nagasawa)

Jubilo – Kamiński; Takahashi, Akiyama (85′ Taguchi), Shinzato, Oi; Uehara (63′ Adailton), Yamamoto (73′ Moriya), Yamada, Matsumoto, Konno; Lukian

 

Yokohama F. Marinos – Shimizu S-Pulse 

Największa niespodzianka tej kolejki. Wicelider z Yokohamy miał łatwo i szybko rozprawić się z S-Pulse, a tymczasem poniósł szóstą porażkę w tym sezonie. Wielki wynik dla gości z Shizuoki, którzy dzięki tej wygranej odskoczyli od Kobe na 3 punkty.
Jedyną bramkę w meczu zdobył w 50. minucie Nishizawa, który wykorzystał asystę Kawaia. Do postawy swoich zawodników dopasowali się kibice Shimizu, którzy przed pierwszym gwizdkiem dali na Nissan Stadium niezłe show.

Marinos – Park; Bunmatan, Hatanaka, Ito, Hirose; Junior, Kida, Ogihara (64′ Miyoshi); Endo, Otsu (88′ Nakagawa), Nakagawa

Shimizu – Nishibe; Matsubara, Futami, Yoshimoto (84′ Nakamura), Elsinho; Nishizawa, Kaneko (76′ Tatsuta), Takeuchi, Renato; Douglas, Kawai (65′ Musaka)

 

Shonan Bellmare – Kashima Antlers

Pogoń Kashimy za podium chwilowo powstrzymana. Antlers przegrywają na BMW Hiratsuka Stadium z nieobliczalnym Shonan, które pokazało w tym sezonie, że jest w stanie wygrać dosłownie z każdym.
W pierwszej części gry nie oglądaliśmy bramek i na pierwsze trafienie musieliśmy poczekać do 49. minuty. Do siatki trafił wtedy Yamasaki, który wykorzystał dogranie Matsudy. Zaledwie 3 minuty później wynik na 2-0 podwyższył Noda i Shonan było w bardzo komfortowej sytuacji. Rywalem Bellmare była jednak Kashima Antlers, która potrafi odwracać wynik i co zresztą pokazała. W 61. minucie bramkę strzelił Serginho, a w 73. minucie do wyrównania doprowadził Ito, który wykorzystał rzut karny. Wielka remontada Kashimy, ale równie wielki duch walki Shonan, które w 96. minucie zdołało wygrać ten mecz. Do siatki trafił Keisuke Saka, który wyszedł w górę niczym Cristiano Ronaldo i głową pokonał golkipera Kashimy.

Shonan – Akimoto; Ono, Saka, Yamane; Sugioka, Kaneko, Saito, Suzuki (70′ Okamoto); Noda (78′ Umesaki), Yamasaki, Matsuda (88′ Crislan)

Kashima – Kwon; Koike (54′ Yamamoto), Inukai, Jung, Nagaki; Shirasaki, Leandro (54′ Ito), Nago, Misao; Serginho, Doi (86′ Ueda)

 

Sanfrecce Hiroshima – Hokkaido Consadole Sapporo

Są mecze, które fundują zawał serca mega emocjami i zwrotami akcji. Ten z kolei chciał zamordować widzów nudą, gdyby nie walczące w pierwszej połowie Sapporo. Można powiedzieć, że to „typowa Hiroshima”, która zanudzała i usypiała grą i wygrała 1-0.
Zwycięskie trafienie zobaczyliśmy w 49. minucie, a jego autorem był Inagaki. 

Hiroshima – Osako; Nogami, Araki, Ibayashi; Kashiwa, Inagaki, Kawabe (63′ Aoyama), Rhayner; Morishima (86′ Watari), Vieira, Notsuda (81′ Shibasaki)

Sapporo – Gu; Fukumori, Kim, Shindo; Suga, Fukai (73′ Fernandes), Miyazawa, Shirai; Chanathip Songkrasin, Bothroyd (75′ Lopes), Suzuki

 

Urawa Red Diamonds – Nagoya Grampus

Heroiczna remontada Urawy Reds, która ponownie ratuje punkty dzięki bramce w ostatnich sekundach. Dla Nagoi remis jest fatalnym rezultatem, bowiem oznacza przedłużenie passy meczów bez wygranej do aż dziesięciu. Ostatnią ligową wygraną Grampus odnotowali w maju, kiedy to pokonali… Urawę Reds.
To Nagoya jako pierwsza trafiła do siatki, a uczynił to Izumi już w drugiej minucie, który trafił do siatki po asyście Maedy. W 25. minucie było już 2-0 dla Grampus, a tym razem w rolę strzelca wpisał się podający przy pierwszej bramce Naoki Maeda. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy, Urawa zdobyła niezwykle ważną bramkę kontaktową, której autorem był niezawodny Shinzo Koroki. Druga połowa to znaczna przewaga gospodarzy, którzy wytrwale dążyli do wyrównania. Osiągnęli swój cel dopiero w 93. minucie, kiedy to Sekine głową pokonał golkipera Nagoi.

Urawa – Nishikawa; Makino, Suzuki, Iwanami; Sekine, Aoki, Shibato (68′ Nagasawa), Hashioka (61′ Yamanaka); Fabricio (76′ Sugimoto), Koroki, Muto

Nagoya – Langerak; Ota, Nakatani, Miyahara (71′ Hasegawa); Yoshida (57′ Soma), Schmidt, Neto, Izumi; Xavier, Jo, Maeda (79′ Kanai)

 

Kawasaki Frontale – Matsumoto Yamaga

Mistrz Japonii znów gubi punkty. Tym razem cenny dorobek punktowy wywozi z Todoroki Matsumoto Yamaga, dla której każde oczko jest dosłownie na wagę złota. Kawasaki przeskakuje Yokohamę, która swój mecz przegrała, ale do liderującego FC Tokyo traci już 6 punktów.
Mówiąc szczerze taka gra mistrzowi i tegorocznemu potentatowi po prostu nie przystoi. Kawasaki przez 90 minut oddało jeden celny strzał na bramkę, przy dwóch celnych strzałach gości. Szybka, często efektowna gra nie była jednak do końca efektywna i w niedzielny wieczór na Todoroki Stadium w Kawasaki nie obejrzeliśmy bramek.

Frontale – Jung; Kurumaya, Taniguchi, Jesiel, Noborizato; Shimoda (77′ Kobayashi), Tanaka, Saito (74′ Hasegawa), Nakamura, Ienaga; Chinen (63′ Damiao)

Matsumoto – Morita; Toma (46′ Urata), Iida, Imai; Takahashi, Paulinho, Fujita, Tanaka; Serginho (79′ Machida), Sakano (90+1′ Takasaki), Sugimoto

 

Sagan Tosu – Oita Trinita

Sagan Tosu vs Oita Trinita, czyli derby wyspy Kiusiu. Jak na derby przystało, mieliśmy dużo emocji, bramek i agresywnej gry. Remis nie jest jednak idealnym wynikiem dla żadnej ze stron. Dla Oity strata punktów oznacza utratę 5. miejsca na rzecz Hiroshimy, a dla Tosu oznacza ona pozostanie w strefie spadkowej i stratę 4. punktów do ostatniego bezpiecznego Kobe.
Wszystkie bramki zobaczyliśmy w drugiej części spotkania. W 47. minucie gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Ahn Yong-woo, dla którego było to drugie trafienie w tym sezonie. W 63. minucie wyrównał Misao, który wykorzystał dogranie Tanaki. W 82. minucie prowadzenie Oicie dał Iwata i wydawało się, że Trinita dowiezie do końca skromne prowadzenie. W doliczonym czasie gry cała defensywa gości popełniła absurdalny błąd, który musiał zostać wykorzystany przez Kanazakiego. Brak koncentracji w ostatnich sekundach kosztował więc Oitę aż 2 punkty.

Tosu – Okubo; Kobayashi, Park, Takahashi, Hara; Harakawa, Fukuta (84′ Alves), Matsuoka, Ahn (65′ Kanamori); Kanazaki, Torres (77′ Cuenca)

Oita – Takagi; Iwata, Suzuki, Misao; Tanaka, Puangchan (60′ Fujimoto), Hasegawa, Matsumoto; Onaiwu, Kozuka (79′ Mitsuhira), Goto (69′ Maeda)

 

Tabela po 21. kolejkach

Tabela

 

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM