Azjatycki klasyk zarówno na poziomie reprezentacyjnym jak i klubowym to pojedynek Koreańsko-Japoński. Przy jego okazji w powietrzu zawsze unosi się aura złej krwi, podtekstów politycznych i wzajemnej niechęci. Mimo już 54 lat od czasu normalizacji stosunków pomiędzy obydwoma krajami to atmosfera w trakcie spotkań jest iście wojenna.
Oba kraje robią wszystko na poziomie sfer politycznych i kulturowych, aby wymazać wzajemne animozje.
Jednak, co by nie robić w telewizji śniadaniowej w trakcie kwiecistych przemówień to, kiedy sprawy schodzą na poziom sportowej rywalizacji to przy okazji np. meczu USA vs Iran, Serbia vs Albania czy Polska vs Rosja zawsze znajdzie się ktoś, kto poczuje coś więcej niż tylko chęć współzawodnictwa.
Wojna Japońsko-Koreańska trwała (a niektórzy twierdzą, że trwa) latami i to nie tylko w XX wieku naszej ery.  Już w XVI wieku w latach 1592-1598 miała miejsce pomiędzy tymi dwoma krajami zażarta wojna o Półwysep Koreańskich. Wówczas to, przegraną już wojnę przebłyskiem geniuszu i heroicznego samozaparcia wygrał Yi Sun-Sin.

maxresdefault.jpg

Był to początek rollercoastera zwycięstw i porażek potyczek Koreańsko-Japońskich, którą nie będziemy tu przytaczać ze względu na profil
Koreańczycy do dziś mają żal za lata upokorzeń ze strony Japończyków nie tylko podczas wojen, ale przede wszystkim za lata kolonializmu, podczas którego działy się cuda na kiju z ich obywatelami.
Japończycy z kolei mają żal o to, że pomimo upływu lat nadal im się to wypomina nie zważając na fakty mówiące o tym, że kolonizacja przyśpieszyła modernizację Korei Południowej. Zresztą jak i w związku małżeńskim, nikt nie lubi wiecznego wypominania błędów z przeszłości mimo pozytywnej teraźniejszości.

Choć mamy przeróżne przypadki kooperacji obu narodów to niechęć Japońsko-Koreańskich „Kowalskich” („Kimów i Nakamurów”) ma się bardzo dobrze, tak samo jak Niemców, Rosjan czy Anglików z Polakami.
Ku ich złości, Koreańczycy i Japończycy są niczym dwie pierwotne i przeciwne, lecz uzupełniające się siły w znaku Yin Yang. Obie nacje czerpią garściami ze swoich odmiennych stylów gry i zawdzięczają multum sukcesów przezwyciężeniu wzajemnych animozji.
Mundial 2002 to symbol współpracy obu federacji piłkarskich, która przyniosła dużo radości wszystkim fanom piłki nożnej.
Największa gwiazda ostatnich lat Koreańskiej Piłki Park Ji-Sung to wytwór Japońskiego szkolenia, do wielkiej piłki Europejskiej powędrował wprost z klubu J.League Kyoto Purple Sanga.
optimize
Koreańscy piłkarze również od wielu lat byli gwiazdami J.League pomagając swoim zespołom osiągać nie małe sukcesy – członkowie kadry 2002 to w większości gwiazdy J.League.  Strzelcy bramek przeciwko Polsce Yoo Sang-Chul (2x mistrz J.League z Yokohama F Marinos) oraz Hwang Sung-Hong (najlepszy strzelec J.League 1999) byli wręcz celebrytami w Japonii,  a Choi Yong-Soo (86 goli w 146 spotkaniach J.League) oraz legendarny Ahn Jung Hwan (mistrz z Yokohama F Marinos) są wspominani po dziś dzień w kraju kwitnącej wiśni.
Wszyscy powyżsi panowie prócz Ahn Jung Hwana należą do elity szkoleniowców w Korei Południowej skutecznie implementując doświadczenia z Japonii do swojego trenerskiego rzemiosła.

J.League oraz K. League od lat korzystają wzajemnie z swoich zasobów, piłkarze jak i trenerzy wędrują w obie strony zdradzając swoje know-how napędzając rozwój futbolu w obu krajach.

Nikt o zdrowych zmysłach, nie połakomi się o jednoznaczną ocenę która piłkarska nacja jest mocniejsza.
Kiedy Koreańczycy startowali już w 3 mundialu (1994), Japończycy dopiero od roku mieli zawodową ligę (1993).  Dla kontrastu J.League już na starcie dysponowała nazwiskami gwiazd o których Koreańczycy do dziś mogą sobie tylko pomarzyć, a rozwój infrastruktury oraz medialnej otoczki ligi w parę lat zdystansowała popularność K League.
Jeśli chodzi o piłkę międzynarodową klubową do Korea prowadzi w kolekcjonowaniu trofeów Azjatyckiej Ligi Mistrzów – 11 tytułów do 7 Japonii.
Z kolei w kontynentalnych naparzankach reprezentacji – Japonia prowadzi niepodważalnie z 4 tytułami mistrza Azji do dwóch Koreańczyków który nikt nawet na poważnie nie bierze po uwagę, ponieważ były zdobywane w lata 1956, 1960 kiedy to Pucharze Azji partycypowało ledwie parę drużyn. Dzięki zwycięstwom w Pucharze Azji Japończycy mogli pokazywać swój kunszt np. na Pucharze Konfederacji na którym choćby w 2001 zaszli do finały, a kolejne występy były może mnie efektywne lecz równie efektowne (2-2 z Brazylią, 1-0 z Grecją, niezapomniane 3-4 z Włochami).
gettyimages-524410720-612x612.jpg
Dochodzimy teraz do piłki młodzieżowej, tutaj Koreańczycy na kontynencie zdominowali rozgrywki sięgając 12x po tytuł mistrza Azji U19 w porównaniu do Japonii z swoim…jednym zwycięstwem z 2016.
Ale gdy Azjaci wyjeżdżają w dal po mistrzostwach na rozgrywki rangi światowej, to Koreańczycy już wymiękają. Często kończyli Mundial na grupie, a ich największe osiągnięcie to ćwierćfinał, samurajowie potrafili dojść do finału w 1999 roku.

Pozostają jeszcze rozgrywki Olimpijskie na których to Koreańczycy utarli nosa wymęczonej Japonii w meczu o 3 miejsce na Londyńskiej edycji imprezy.
Mimo zdobycia brązu to Samurai Blue byli wyżej oceniani za swój występ pokonując wówczas między innymi Hiszpanów z plejadą gwiazd.

Można dłuuuugo wymieniać, jednak lepiej pokazać ostatnie najbardziej pamiętliwe potyczki obu nacji.

Puchar Azji 2011 półfinały. Niesamowity horror który można było obejrzeć z komentarzem Tomasza Lacha w Eurosporcie.
Japończycy po rzutach karnych górą, jeden z lepszych meczów w historii Pucharu Azji.

Igrzyska Azjatyckie 2018 – Koreańczycy górą. Niesieni motywacją i desperacją uniknięcia obowiązkowej służby mundurowej pokonali odwiecznych rywali 2-1.

Wielki comeback Japończyków i zwycięstwo w finale Mistrzostwa Azji U23 2016.
W meczu tym Yuta Toyokowa, oraz Takuma Asano zabłysnęli na tyle mocno, iż niedługo po tym trafili do Europy.

Finałowa potyczka Pucharu Azji Wschodniej w 2017 roku.
Tzw. początek końca Vahilad Halilhodzica na stanowisku selekcjonera Samurai Blue.

Starcie o brąz na Olimpiadzie 2012 w Londynie. Korea pokonuje ulubieńców publiczności Japonię która wcześniej wyeliminowała faworytów imprezy Hiszpanię.
Mecz zakończony skandalem dot. wyspy Dokdo.

 

Tak, więc jak widzimy historia potyczek Koreańsko-Japońskich nie jest zero jedynkowa.
Kto jest faworytem a kto pretendentem zmieniało się nawet podczas trwania meczu.
Pozytywna energia wynikająca z historii rywalizacji gwarantuje w przypadku potyczek Taeguk Warriors oraz Samurai Blue emocje ciężki do zniesienia dla obywateli obu nacji.

4 kwietnia 2019 miejmy nadzieję, że ta energia będzie odczuwalna podczas meczu 1/8 Mistrzostwa Świata U20 w Lublinie.  Nie ważne, kto wygra, ważne aby znów były emocje, Hitchcockowskie zwroty akcji…słowem zabawa którą Polacy będą pamiętać latami.
Derby Azji w Lublinie to świetny okazja aby zapoczątkować swoją przygodę z Azjatyckim futbolem.  Po końcowym gwizdku i tak Azja przechodzi dalej.
Kto się połakomi na ten mecz jak pokazuje historia nie pożałuje spędzonego czasu z Azjatyckim herosami młodzieżowej piłki.

Autor tekstu:
Adam Błoński
@Adam_Blonski