Lee Kang-In jedna z największych nadziei Koreańskiej piłki którego wartość odstępnego wynosi 80 milionów euro przeszedł długą drogę od sensacyjnej maskotki w dziecięcym reality show, po profesjonalnego piłkarza Valencii.

18 latek staje dziś przed wyzwaniem udźwignięcia na swoich barkach łagodnie mówiąc niezbyt utalentowanego pokolenia kadry U20 Korei Południowej.
Skromny chłopak z Incheon dziś, może śmiać się z ironii losu, przy takiej ilości kuźni talentów na całym świecie, jego poważna kariera zaczęła się od występu w programie mającym na celu rozśmieszanie ludzi.

Lee stał się nieświadomie gwiazdą programu Shoot Dori (strzelająca dzieciaki) polegającego na przedstawianiu przygód grupy uroczych dzieciaków trenowanych przez grupę jeszcze bardziej uroczych celebrytów (w większości niezwiązanych z piłką).
W 2007 roku Eksperyment programu polegał na tym aby z uzbieraną grupką dzieciaków walczyć w różnych turniejach dla „bambinos.”
Kang-In był najmniej zabawny, będąc cichym dzieciakiem pozbawionym niedojrzałego poczucia humoru, wychodził na boisko i grał jakby walczył o życie rodziców.
Cała ekipa programu padała z niedowierzania, a z czasem i śmiechu widząc jak 7 latek zamiata w pojedynkę rywali z wyższych roczników profesjonalnych szkółek piłkarskich.
Kiwał każdego jak chciał, mijał jak tyczki, jednak to inne zachowanie przypieczętowało jego dalsze losy.
Podczas kontry małych koczkodanów drużyny przeciwnej, Lee mimo, że był piłkarzem ofensywnym pogonił przez całą długość boiska za rywalem i wyręczył obronę w ostatnich momencie.

Na szczęście w programie był Yoo Sang-Chul – 124 krotny reprezentant Korei – uczestnik dwóch mundiali i…strzelec bramki Polsce w 2002 roku.

(tak przy okazji zauważyliście jak wszystko wiedzący i umiejący Tomcio Hajto zawalił tą bramkę ? – Panie Tomku – Pamiętamy – pokory trochę)

Yoo (widoczny na filmikach) stwierdził, że „ten chłopak to nie materiał do programu rozrywkowego tylko na przyszłego kadrowicza. Widząc jak Kang-In chcę robić wszystko w obronie i w ataku, wiem, że będzie to piłkarz, który da się pokroić za swoich partnerów.

Charakter dzieciaka był idealny do spełnienia wyroczni legendy Koreańskiej Piłki.
Mimo, że wręcz upokarzał swoimi zagraniami przeciwników, nigdy nie celebrował swojej radości. Nie podkreślał w rozmowach swojej przewagi nad innymi dzieciakami, a po meczu potrafił pocieszać pokonanych. Obecność kamer była, dla niego bardziej przykrym obowiązkiem niżeli możliwością poszpanowania.
Zyskał pseudonim Koreańskiego cudu, lub małego Park Ji-Sunga, choć obydwa pseudonimy nie oddawały potencjału jakim dysponował junior.

Po zakończeniu programu Sang-Chul momentalnie wziął chłopaka do młodzieżowej sekcji klubu Incheon United (od miesiąca jest pierwszym trenerem Incheon – o ironio).
W 2011 roku Hiszpański klub Valencia, zwrócił na niego uwagę między innymi dzięki emitowanemu parę lat wcześniej reality show (czytaj – YouTube zaczął lepiej funkcjonować). Zaprosił więc chłopaka wraz z rodziną do miasta nad Morzem Śródziemnym.

Skromność i pracowitość dzieciaka po raz kolejny wzięła górę, Lee zniknął z życia medialnego i przełączył się w tryb „zapieprzacza” na treningach.
Dzielnie zasuwał stając się w szybkim czasie najlepszym graczem klubowej młodzieżówki.

Dzięki temu, że w porównaniu do komercyjnych (Lee Seung Woo, Paik Seung-Ho) kolegów nie trafił do Barcelony czy Realu nikt nie truł mu o – Koreańskim Messim, Ronaldo lub innym przerośniętym pseudonimie będący bardziej presją niż pomocą.
Test mentalności wyszedł na tyle dobrze, iż w wieku zaledwie 17 lat, 10 miesięcy zadebiutował w La Liga 12 stycznia 2019 roku. Stał się przy okazji najmłodszym niehiszpańskim debiutantem w historii Valencii i pierwszym Azjatą który zagrał w barwach nietoperzy.

Na jego korzyść przepowiada również fakt, iż Lee będzie już za moment zarejestrowany  jako piłkarz Hiszpański. Mieszka już na tyle długo w kraju Basków, że w marcu uruchomiono procedurę przyznawania obywatelstwa (nie mam pojęcia czy już się nie zakończyła).
Hiszpańskojęzyczny Koreańczyk o mały włos nie dostał z tego powodu pocałunku śmierci.

Po rozejściu się newsa o podwójnym obywatelstwie, wiele dzienników zaczęło rozpisywać się, iż dzięki temu Lee nie będzie musiał odbywać obowiązkowej w Korei Południowej służby mundurowej.

WOW! Fala hejtu ruszyła w sekundę.
Conan-OBrien-Oh-No-Reaction-Gif.gif
Nie ma nic gorszego w Korei niż próba uniknięcia czegoś, co przeciętny zjadacz chleba musi wykonać bez piśnięcia słowem.
Federacja Koreańskiej Piłki była już gotowa, zabronić występów w młodzieżowych kadrach po usłyszeniu o takim kombinowaniu.

Na ratunek przyszedł ojciec, wyjaśniający na spokojnie publicystom, że takowa wersja wydarzeń nie wyszła z ust syna. Obywatelstwo zostało zaproponowane przez władze Valencii aby móc chłopka łatwiej rejestrować do gry pierwszego zespołu.
Jak wiadomo w Hiszpanii może występować, tylko 3 zawodników z poza Unii Europejski.

Po chwilach strachu, Lee dostał powołanie na MŚ U20 gdzie ma być głównym motorem napędowym kadry. Mogący grać zarówno jako klasyczna dziesiątka, podwieszony napastnika jak i boczny pomocnik wychowanek Valencii będzie wykorzystywany przez trenera Jeong Jeong-yonga na przeróżne sposoby.

Nie ma co ukrywać, obecna kadra U20 jest o jakieś 2-3 półki gorsza niż ta z przed 2 lat.
Pamiętać trzeba jednak, że jest to drużyna Azjatycka, nieobliczalna i wielką niewiadomą jest co Koreańczycy zaprezentują na Polskich Mistrzostwach.

O Lee mówi się, że jest melodią przyszłości. Nuty tego K Popowego utwory delikatnie słychać w Bielsku-Białej gdzie skoszarowani są uśmiechnięci od ucha do ucha Koreańczycy. Przekonamy się czy Beskidzkie powietrze im posłuży, czy jednak usłyszymy rażący po uszach skrecz.
Lee Kang-In mający doświadczenie w branży rozrywkowej z pewnością wie jak zrobić show.
Azja Gola trzyma kciuki, żeby nie stał się statystą w własnym programie.

Autor tekstu: Adam Błoński
@Adam_Blonski