K League w cieniu wojskowych, 3 zwycięstwa w 3 pierwszych spotkaniach dają im pozycje samodzielnego lidera i powoduje opad szczęki piłkarskich speców.
Sangju Sangmu dla nieznających realiów Koreańskiej piłki to zespół, w którym piłkarze odbywają obowiązkową służbę mundurową  –  a dokładniej w przypadku Feniksów – wojskową.
Trener Kim Tae-Wan zasłużył na medal z bakłażana za to iż mimo wkurzającej rotacji w „koszarach” (co 6 miesięcy 15 zawodników przychodzi 15 odchodzi czyt. kończy służbę) zdołał poukładać puzzle na tyle skuteczny, że ujrzeliśmy obrazek niekwestionowanego lidera tabeli.  Z świetną obroną (ledwie 1 stracony gol) z dobrą ofensywa (6 bramek) mogą patrzeć bez obaw w przyszłość.

Plecy mundurowych ogląda mistrz Jeonbuk Motors, uczestnicy ligi mistrzów jak Ulsan, Gyeongnam czy Daegu.  Jak długo będziemy oglądać taki stan rzeczy zanim spuchną ?
Musimy pamiętać, iż jest to Azja – a co za tym stoi, nie ma pewności czy chłopcy w moro nie zaczną zaraz dostawać seryjnie po 3-0.
Z ciekawością będziemy śledzić losy Sangju. Póki, co jesteśmy świadkiem fajnej historii, w której to najuboższy klub K League bije miliarderów z koncernów Samsunga czy Hyundaia.

SANGJU SANGMU VS. INCHEON UNITED 2 – 0

Są mecze, w których bramkarze urastają do rangi czegoś więcej niż tylko bohater jednego spotkania..
Stają się idolami, dzięki którym dzieciaki zaczynają grać w piłkę, ikonami klubów i na stałe pozostają w pamięci fanów – kimś takim stał się 25 latek Yoo Bo-Sang po meczu z Incheon United.
Choć swoją drogą ciężko zostać ikoną klubu, w którym żeby skały sr..y możesz maksymalnie zostać 24 miesiące (maksymalny okres służby).
Bramkarz Sangju Sangmu bronił jak w transie, chwytał wszystko, co można było sobie tylko wymarzyć, jako zawodowy bramkarz (albo żołnierz). Piłkarze przyjezdnych, co rusz aplikowali sobie nervosol po epickich wiązankach, kiedy to kolejna składna akcja była niszczona, przez Bo-Sanga.
Niewykorzystane szansę się mszczą, a tych czarnoniebiescy mieli multum, nic, więc dziwnego, że los pokarał ich dwoma plaskaczami  w niefortunne lico.
Bohaterem ofensywnych poczynań w meczu, był najbardziej rozpoznawalny piłkarz Feniksów, Kim Min-Woo – lewy obrońca reprezentacji Korei Południowej na MŚ 2018.
Wpierw zaliczył przepiękną asystę w 53 minucie przy golu Park Yong-Ji, po czym w minucie 82 wykończył świetnie wykonany stały fragment gry.  Rzut wolny wykonywany przez Yoon Bit-Garama na długi słupek został przerzucony na przeciwległą stronę gdzie dawny gwiazdor Sagan Tosu wpakował bezproblemowo piłkę do siatki. Czapki z głów, zero przypadkowości widać starannie wytrenowaną sekwencję zdarzeń.
Trzeba również dodać, iż tak naprawdę to nie lewy obrońca Sangju wygrał to spotkanie swoim golem i asystą, vis-a-vis z Incheon Kim Jin-Ya kompletnie je zawalił.
W przypadku obu bramek to zwycięzca ostatnich Igrzysk Azjatyckich kompletnie sabotował swój zespół swoim zachowaniem. Młodzi adepci gry na lewej obronie, strzeżcie się takiego zachowania!

Strzelcy bramek:
Sangju Sangmu: Park Yong-Ji (asysta Kim Min-Woo) 53 min, Kim Min-Woo (asysta Kim Young-Bin) 82 min.

 

POHANG STEELERS VS. GYEONGNAM 4 – 1

Pohang Steelers znane jest z tego, że nie mając nikogo znanego (nawet w Korei Połduniowej) potrafiło wygrywać mistrzostwa (5 x) kraju czy Azjatycką Ligę Mistrzów (3x). Nigdy nie mieli zamiaru za to kogokolwiek przepraszać.
Mecze z przeszłości wyglądały tak iż komentatorzy poświęcali cały czas antenowy na komercyjnych rywali Pohang, po czym w trakcie meczu musieli uczyć się na szybko nazwisk piłkarzy Steelers ponieważ głupio nie powiedzieć czegoś o zwycięscy.
Tego typu historie na własnej skórze przeżyli uczestnicy Azjatyckiej Ligi Mistrzów Gyeongnam FC.
Przed mecze słuchaliśmy historii o byłymi piłkarzu Interu Mediolan Lucu Castaignosie, Jordanie Mutchu z Crystal Palace czy magiku Neguebie.
Skończyło się iż 4 „no name’y” z pozamiatały bezpardonowo celebrytów powodując przeciążenia Wikipedii na haśle Pohang Steelers.
Wpierw 23 latek Lee Gwang Hyuk wykorzystał idealne podanie Gyeongnam do jego osoby strzelając bramkę na 1-0.  Lee znany jest z tego, że robi dużo zamieszania, jest upierdliwy dla rywali, ale jego produktywność jest znikoma rekord życiowy pod względem goli w jednym sezonie zamknął na…2 bramkach (gra 6 sezon).  Po golu już w trzeciej kolejce miłośnicy jego talentu zacierają ręce w nadziei na otwarcie sezonu strzeleckiego.
Na kolejne gole trzeba było czekać do drugiej połowy, w której to legenda Pohang Kim Seung-Dae zamienił podanie Davida Silvy na bramkę w 53 minucie. Były zawodnik Yanbian Funde był w gazie podczas tej potyczki, co rusz uprzykrzając się obronie Gyeongnam, dzięki czemu wywalczył sobie tytuł najlepszego zawodnika meczu.
Bramkę numer 3 była autorstwa byłego super strzelca ligi Indonezyjskiej Davida Silvy, a dzieło zniszczenia dokończył, Kim Jin-Min w 75 minucie po asyście kapitana, Kim Seung-Dae.
Dla gości bramką pocieszenia zdobył niezawodny Negueba, choć niektórzy statystycy odczytali to trafienie, jako samobój Jeon Min-Kwanga.
Steelers bez apelacyjnie rozłożyli na łopatki Gyeongnam zaliczając swoje pierwsze 3 punkty w sezonie.

Zdobywcy bramek:
Pohang Steelers: Lee Gwang-Hyuk 8 min, Kim Seung-Dae (asysta David Silva) 53 min, David Silva (asysta Wanderson Carvalho) 69 min, Kim Ji-Min (asysta Kim Seung-Dae) 75 min.
Gyeongnam FC: Jeon Min-Kwang – samobój 84 min.

 

 

JEONBUK MOTORS VS. GANGWON 0 – 1

Jeonbuk Motors pod wodzą Portugalczyka Jose Moraisa nie jest wstanie sprostać konfrontacji z erą Choi Kang-Hee (z 9 różnymi tytułami). Były trener Karpaty Lwów w przeciągu 4 dni przegrał z drużynami, które pod względem budżetu czy poziomu talentu w składzie stoją nie parę półek niżej, to nawet nie są te same regały w innym sklepie.
Wpierw w Azjatyckiej Lidze Mistrzów przegrali z Tajskim Buriram United a później…no właśnie…u siebie z GANGWON.
Przy całym szacunku do tej drużyny, jest to zespół, którego ambicją jest niebicie się do ostatniej kolejki w strefie spadkowej.
O ile zwycięstwo może być niespodzianką, o tyle walka Gangwon jak równy z równym z 6 krotnym mistrzem K League jest już upokarzająca dla zielonych i zwiastuje niemałe problemy.
Zwycięską bramkę zdobył 22 letni misiek, Kim Jin-Hyun, który zmienił Bośniaka Nemanja Bilbija w pierwszej połowie. Co zabawniejsze i jeszcze bardziej niedorzeczne, Gangwon poradziło sobie z mistrzem K League bez swojej największej gwiazdy Urosa Derica, drugiego strzelca zeszłorocznych rozgrywek (24 gole).
Żeby dodać koloryty żałosności Jeonbuk w tym spotkaniu – czerwoną kartkę otrzymał, Kim Jin-Su wielokrotny reprezentant Korei Południowej. Co może to się pieprzy w zespole sponsorowanym przez Hyundaia.
„Jose Moraisie i psie Sabo, nie idźcie tą drogą.”

Strzelcy bramek:
Gangwon FC: Kim Jin-Hyun (asysta Han Kook-Young) 63 min

 

DAEGU VS. ULSAN 1 – 1

Ależ to było meczycho!
Nowy stadion Daegu – DGB Arena i od razu powiew nowej, jakości zespołu, który w tym roku debiutuje w Azjatyckiej Lidze Mistrzów. Były mistrz tych rozgrywek Ulsan Hyundai z kolei w każdym sezonie należy do czołówki K League pod względem ofensywnych poczynań.
Daegu od początku roku 2019 zarówno w AFC Champions League jak i w K League nie pieprzy się w tańcu i z chłopca do bicia przepoczwarzyli się w osiłka, który tłucze rywali bez litości.
W obecności 11 tysięcy żywiołowo reagujących kibiców rozegrano świetne widowisko.
Jednym z bohaterów spotkania Tsubasa Nishi – były piłkarz Stomila Olsztyn, harujący całe 90 minut defensywny pomocnik zaliczył efektowną asystę przy wyrównującej bramce jeszcze efektowniej finiszującego Brazylijczyka Cesinhi.
Wcześniej dla Ulsan bombę w swoim stylu sieknął były zawodnik Cardiff City, Kim Bo-Kyung.

Enough Said – po prostu pooglądajcie ten super mecz.

Strzelcy bramek:
Daegu: Cesinha (asysta T.Nishi) 80 min.
Ulsan: Kim Bo-Kyung 65 min.

 

SEONGNAM VS. SUWON BLUEWINGS 2 – 1

Dobre złego początki.
Suwon Bluewings po dwóch porażkach w dwóch pierwszych kolejkach zaczęli świetnie mecz z beniaminkiem z Seongnam Ilhwa.
Jeon Se-Jin młodzieżowy reprezentant Korei Południowej, którego z pewnością zobaczymy na MŚ U20 w Polsce, wywalczył swoim efektownym dryblingiem rzut karny w 28 minucie.
Jeśli stały fragment gry to oczywiście do piłki w niebieskoskrzydłych podchodzi najlepszy specjalista w tej materii – Yeom Ki-Hun, dla którego była to 88 bramka na Koreańskich boiskach.
Aby „Sroczki” nie były poszkodowane 9 minut później sędzia podyktował rzut karny też i dla nich.
Jedenastkę na gola zamienił weteran Koreańskich boisk – 32 letni Eder.
Po wzajemnej wymianie ciosów, nokaut ostatecznie był autorstwa Seongnam, a konkretniej Cho Sung-Juna w 92 minucie meczu.  Piłkarz, który zdobywał mistrzostwo K League 2 w zeszłym sezonie będąc policjantem Asan Mugunghwa sieknął bezbłędnie z dystansu.
Kibice Suwon delikatnie mówiąc zaniepokojeni, 3 mecze = 3 dotkliwe porażki.
Wyniki potrafią wpędzić w depresje.  Czyżby Suwon miałoby podzielić losy FC Seul z zeszłego sezonu ?

Strzelcy bramek:
Suwon Bluewings: Yeom Ki-Hun 28 min.
Seongnam FC: Eder 37 Min, Cho Sung-Jun (asysta Seo Bo-Min) 92 min.

 

SEOUL VS. JEJU UNITED 0 – 0

Ostatnim mecz w naszym przeglądzie to potyczka dwóch ekip próbujących uzyskać odkupienie za poprzedni sezon w oczach swoich kibiców.   FC Seoul  pod wodzą Choi Yong-Soo udaje się wykonać swoją pokutę ponieważ na razie są niepokonani.  Wyspiarze z kolei męczą się w ofensywie (1 gol) i nie dają swoim kibicom powodów, aby móc znów myśleć o Lidze Mistrzów.
Mecz zakończył się wynikiem 0-0, jednak okraszony był ogromną dawką emocji, które ciężej opowiedzieć niżeli pokazać.
Zapraszam do skrótu.

 

tabela.jpg

Autor tekstu: Adam Błoński
@Adam_Blonski