Patrząc na to w jaki sposób reprezentacja Indonezji U-22 przygotowywała się do tegorocznego Pucharu AFF u-22 można przytoczyć słynne powiedzenie byłego trenera Lecha Poznań – “to je cirkus”. Tak chyba można określić ponad dwumiesięczne zgrupowanie reprezentacji Indonezji. Ale o co dokładnie chodzi?

AREMA
W połowie lutego zaczął się Puchar AFF w Kambodży, w którym biorą udział wszystkie kraje ASEAN (oprócz Australii oraz Singapuru, które odmówiły udziału).
Patrząc na to z europejskiej perspektywy, jest to turniej, na który nikt nie zwróci uwagi, pomimo kilku ciekawych zawodników, którzy biegają po kambodżańskiej sztucznej trawie.
W turnieju udział bierze 8 krajów, najmocniejsza z całej stawki wydaje się Tajlandia oraz Wietnam. Moją uwagę przykuła arena zmagań młodych Azjatów.
Boisko w stolicy Kambodży ma sztuczną nawierzchnię.
Na pewno jest to wygodniejsze, ponieważ warunki pogodowe w Azji Południowo-Wschodniej sprawiają, że ciężko utrzymać boiska z naturalną nawierzchnią. Jednak nie potrafię zrozumieć decyzji oficjeli, którzy tak utworzyli terminarz, że mecze rozgrywane są od godziny 15:30. W lutym temperatura powietrza w Kambodży wacha się od 30 – 35 stopni Celcjusza.
Kto miał okazję pohasać na orliku w temperaturze 30 stopni ten wie, że murawa (gumki w szczególności) jest tak nagrzana, że po 15 minutach gry czuć poparzenia 3 stopnia. Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego młodzi piłkarze muszą grać w takich warunkach pogodowych.

Puciu

Jednakże, Indonezja piłką nożną stoi. Kibice są fanatyczni i z uwagą śledzą wszystkie nowinki dotyczące ich reprezentacji (czyli na przykład to w jaki sposób lekarz reprezentacji opracował tajemny plan nawadniania piłkarzy, żeby wytrzymali w trudnych warunkach pogodowych) nie mówiąc już o samych meczach.
W Indonezji (szczególnie na Jawie) przywiązanie do kraju, patriotyzm oraz narodowa tożsamość są wszędzie manifestowane. Myślę, że furorę zrobiłby nawet mecz indonezyjskich rybaków z birmańskimi pasterzami, zapewne byłby mocno celebrowany.
Każdy sukces sportowy jest wyczekiwany z utęsknieniem, szczególnie jeśli mowa o piłce nożnej. Dlatego też federacja wymyśliła nowy, niespotykany plan przygotowań do zmagań w Pucharze. Zgrupowanie Indonezyjczycy zaczęli na początku grudnia, oznaczało to, że każdy klub grzecznie oddał swoje młode gwiazdy, grając ostatnie dwie kolejki w osłabieniu. Co ciekawsze młodzi piłkarze w ramach przygotować do turnieju zagrali 6 sparingów z…. zespołami z Indonezji.
Tourne (cirkus) trwał ponad dwa miesiące, a Garuda Muda (Młode Orły) zagrała na sześciu różnych stadionach z przedstawicielami indonezyjskiej ekstraklasy.
tenor.gif
Wyobraźmy sobie, że Czesław Michniewicz wyciąga Kownackiego, Gumnego, Szymańskiego i innych, aby Ci mogli się ograć i rozegrać kilka sparingów z Koroną, Lechem czy Lechią.
W Lechii, gdy dowiedzieli się, że Egy ma jechać na 3 miesięczne (liczę też czas turnieju) z reprezentacją, stanowczo (jestem pewien, że nie mogli uwierzyć w coś takiego) odmówili.
Trener Lechii stwierdził, że “tu jest Europa” i takie rzeczy nie mają prawa się dziać. Tym bardziej, że mówimy o turnieju, który nie jest w oficjalnym kalendarzu FIFA.
4Akqy8L.gif
Więc jak to jest w Indonezji? Solidarność, chęć wykręcenia dobrego wyniku oraz pokonania swoich sąsiadów, są na tyle silne, że nikt nie stawiał oporu. Wszystkie kluby, bez narzekania oddały swoich zawodników pod opiekę sztabu reprezentacji. Co więcej- na meczach przed turniejem, na trybunach zjawiało się po kilkadziesiąt tysięcy ludzi, pragnących zobaczyć młode nadzieje Indonezyjskiej piłki (i jak tu ich nie kochać?). Prawda jest taka, że ich fanatyzm jest zaraźliwy, dlatego kibicuje im z całego serca. Balonik jest tak mocno pompowany, że nawet afera z ustawianiem meczy w 1,2 i 3 lidze indonezyjskiej, jest aktualnie trochę w cieniu poczynań Młodych Orłów (godłem Indonezji też jest Orzeł, ale czarny nie biały)
Póki co, w fazie grupowej, Indonezja zajęła 1 miejsce! (Rewolucja a nie cirkus!), remisując z Birmą, Malezją oraz wygrywając z Kambodżą. Na uwagę zasługuje kilku zawodników, Marinus Wanewar (został ochrzczony indonezyjskim Lukaku) to najskuteczniejszy strzelec zespołu. Młody Papuas wyróżnia się zdecydowanie warunkami fizycznymi na tle swoich kolegów i dzięki temu zyskał swój przydomek.

(Marinus po strzeleniu drugiej bramki w meczu z Kambodżą)

ZIZIZI

Drugim zawodnikiem jest Gian Zola, filigranowa “8”, która zręcznie dyryguje swoimi kolegami, reguluje tempo gry, potrafi zagrać ciekawe, prostopadłe piłki oraz przedryblować kilku zawodników.
ZIZIZIZI.jpg
(Gian Zola)

Trzecim zawodnikiem, który jest “na świeczniku” jest Witan Sulaiman. Ten chłopak nie ma jeszcze 18 lat, a już dwa razy zagrał w podstawowym składzie reprezentacji na turnieju, strzelając jedną bramkę.
Witan(Witan)

Lubię oglądać mecze transmitowane z Azji.
Niedziela, godzina 9:30, do porannej kawy i śniadania można śledzić zmagania młodych Indonezyjczyków grających z Wietnamem.
Put+them+in+labor+campsat+least+they+earn+th+money+_e731368b12028e1706d0b031b9b0c4e7
Na murawie widać było ciężar meczu. Zawodnicy rzadko podejmowali zbędne ryzyko, skupiając się głównie na destrukcji.
Po zmianie stron Wietnam był bliżej strzelenia bramki, ale to Indonezyjczycy oddali jedyny skuteczny strzał na bramkę. Luthfi Kamal uderzył piłkę z rzutu wolnego i do końca spotkania wynik nie uległ zmianie.

Indonezja w finale zmierzy się z Tajlandią! Dziś znów wyróżniali się Wanewar, Witan, Zola oraz strzelec bramki Kamal. Jednak nie ukrywam, że najbardziej do gustu przypadł mi znów papuaski napastnik. Wanewar jest na swój sposób mało indonezyjski, okrzyknięty już ”indonezyjskim Balotellim” ponieważ ponownie prowokacyjnie cieszył się ze zwycięstwa swojej drużyny. Gdy reszta drużyny wydaje się grzeczna, spokojna i poukładana, on jest pierwiastkiem szaleństwa, który zapewnia więcej kolorytu na boisku.
Spotkanie finałowe już we wtorek o 12:30!

Autor tekstu: Wiktor Derda