Gra Al Sadd w sezonie 2018/19 w Katarskiej Lidze Gwiazd (Stars League) przypomina nierówną grę profesjonalnych piłkarzy z adeptami szkółki U16 drugoligowego zespołu.  Oglądając mecze „Bossów” wpierw rzuca się w oczy ogromna różnica umiejętności między nimi a rywalami, później dyscyplina taktyczna rzadko widziana w zespołach krajów arabskich. Po chwili zdajemy sobie sprawę, że dominują pod każdym względem w każdej formacji nad rywalem.
Po tym jak już docenimy kunszt Al-Sadd w mózgownicy uruchamia się nam tryb pytający, no dobra ile można oglądać zabawę „kota z ranną myszką.”

Poniżej ostatnie spotkania Al Sadd w Katarskiej lidze.
Al-Sadd

Jak widać w 8 z 17 spotkań „wilki” pokonały swoich rywali aplikując im 5 lub więcej goli.
Wczoraj spotkali się z Al Rayyan, ośmiokrotnym mistrzem Kataru oraz uczestnikiem Azjatyckiej Ligi Mistrzów, obecnie zajmującym 4 miejsce w tabeli.
Spotkanie to reklamowane było jako Katarskie Clasico.
Na papierze starcie tytanów, w realu jednostronne show i to z gatunku „czy wytrzymasz do końca zanim Cię trafi szlag.”

D0AOQ3FWoAEIl2B

Akram Afif nasz „ulubieniec” z Pucharu Azji to z pewnością jeden z największych młodych talentów na kontynencie.  Kto go ogląda dłużej niż jedno spotkanie wie, że jest równie utalentowany, co irytujący.
Wiecznie prowokuje, działa rywalom na nerwy ośmieszając ich czy dodatkowo wkurza (inne słowo tu pasuje) po strzeleniu gola. W drugą stronę przy lekkich kontaktach potrafi pokazać całą horografię pływania synchronicznego w wersji „bez wody.”

W spotkaniu z Al Rayyan również dodał oliwy do ognia.

Wpierw strzelił przepięknie rzut karny, wprowadził do tego stałego fragmentu gry elementy jeziora łabędzi, co wyglądało na tyle efektownie, iż Beata Tyszkiewicz podniosła by tabliczkę z dziesiątką.

Po strzeleniu swojego drugiego gola Akram ewidentnie chciał „palnąć” Dame Traore z Al Rayyan. Po pierwsze „dame się nie bije,” po drugie…
Wyszło to tragikomicznie, ponieważ naturalizowany Katarczyk przypomina zawodnika MMA i nasz bohater negatywny nawet ocierając się o niego stracił równowagę jak po zderzeniu z bunkrem.

Dziwnym trafem nikt nie chciał zweryfikować zajścia na VARZE, ale kto nie jest fanem Al SADD w tym momencie meczu już z wkurzenia wyłączał tv.

Mecz zakończył się wynikiem 4-0, sporą porcją niepotrzebnych nerwów, tylko dwiema czerwonymi kartkami (jak na poziom nerwicy w tym spotkaniu to naprawdę mało)oraz przytupnięciem na fotelu lidera Stars League.

D0G_UZxXgAcfexE

Al Sadd na parę kolejek przed końcem sezonu 2018/2019 ma 4 punktową przewagę na mistrzem z zeszłego sezonu Al Duhail.  Jednak przy obecnej formie wydaje się niemożliwe zgubienie punktów i zaprzepaszczenie szansy na pierwsze mistrzostwo kraju od sezonu 2012/2013. Choć czego to Azja już nie widziała.

Pytanie, które się rodzi oglądając wyczyny piłkarzy Al Sadd to jak długo będzie ich bawić tłuczenie rywali, którzy nie mogą zrobić przy nich sztychu.

Moim subiektywnym zdaniem piłkarze tacy jak Katarczycy Akram Afif (19 goli 14 asyst)Hassan Al. Heidos (7 goli 7 asyst) czy Algierczyk Baghdad Bounedjah (31 goli 8 asyst) jeśli zdobędą mistrzostwo powinni spróbować swoich sił w Europie.

Inaczej będą kolejnym przykładem gwiazdy lubującej się w tłuczeniu słabszego, co przy wynikach jak 10-1  z Al-Arabi robi się już karykaturalne.  Znamy przykład Omara Abdulrahmana, który co roku wyjeżdżał, aby pokazać światu swój talent, a skończył w Arabii Saudyjskiej z poważną kontuzją.

Baghdad Bounedjah to idealna dziewiątka dla każdego zespołu oczekującego od napastnika bramek a nie niepotrzebnych bajerów z piłką.

Al-Haydos poprowadził swój zespół już do zwycięstwa w Azjatyckiej Lidze Mistrzów, mistrzostwa kraju oraz wygrania z Katarem Pucharu Azji. Jego doświadczenia mogłyby się przydać każdej drużynie globu.

Afifi, choć już dawno przewyższył Neymara w poziomie „negatywnego” aktorstwa to świetny piłkarz mogący pomóc każdej Europejskiej drużynie.
Problemem może być tylko jego krnąbrny charakter.
Co prawda Afif grał już w Europie, dopiero rok temu zaczął swoją karierę w Al Sadd, jednak jego talent w ostatnich 12 miesiącach eksplodował i dziś jest on zdecydowanie innym piłkarzem. Kibiców zżera ciekawość czy „TEN” Afif poradziłby sobie na starym kontynencie.

Jeśli piłkarze nie tylko zaczną przychodzić do Al Sadd, ale również i wyjeżdżać z niego do lepszych klubów i tam się sprawdzać, to zawsze ich sukcesy będzie można skwitować kawałem…

„W nocy policjant wraca do domu i mówi żonie: – Napadła mnie banda chuliganów, ale jednego tak kopnąłem, że mu kredki z tornistra wypadły.”

Azja Gola będzie obserwować zarówno Al Sadd jak i ich obecnych gwiazdorów.

Poniżej skrót spotkania Al Sadd  vs Al-Rayyan.

Autor tekstu: Adam Błoński
@Adam_Blonski