Już w sobotę rozpoczyna się od dawna oczekiwany Puchar Azji! 24 pełne ambicji i woli walki zespoły rozpoczną swój marsz w kierunku wyznaczonych celów. Dla jednych jest to trofeum, dla innych wyjście z grupy, a dla innych pokazanie się z dobrej strony na tle najlepszych ekip kontynentu.

Tegoroczna edycja AFC Asian Cup odbywa się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i po raz pierwszy w rozgrywkach wystąpią 24. zespoły, które trafiły do 6. grup. A prezentują się one następująco:

Grupa A

A

W grupie A znaleźli się oczywiście gospodarze, co do których oczekiwania są bardzo wysokie. Do jak najlepszego rezultatu poprowadzi ich Alberto Zaccheroni, który w 2011. roku zostawał Mistrzem Azji z reprezentacją Japonii. W kadrze na turniej znalazło się również 6. zawodników Al-Ain, czyli tegorocznego finalisty Klubowych Mistrzostw Świata, którzy wiedzą jak radzić sobie w ważnych spotkaniach. Poza ZEA, w grupie A znalazły się jeszcze ekipy Tajlandii, Indii i Bahrajnu. Ci pierwsi, mają w swoich szeregach m.in. Chanathipa Songkrasina, który na co dzień gra w Hokkaido Consadole Sapporo i został wybrany do najlepszej 11. sezonu J.League, oraz Teerasila Dangdę, który ostatni sezon spędził w ekipie wicemistrza Japonii, Sanfrecce Hiroshimie. Dangda ma także na koncie 42. bramki w reprezentacji, co czyni go 4. najlepszym strzelcem kadr narodowych na turnieju. Indie, nazywane „Niebieskimi tygrysami” również mają o co walczyć. Wracają bowiem do turnieju po długiej nieobecności i z pewnością będą niewygodnym rywalem. W składzie Indii wyróżnia się nazwisko Sunil Chhetri, które należy do najlepszego strzelca „Niebieskich tygrysów”. Chhetri zgromadził na swoim koncie 65 bramek na reprezentacji i jest też jedynym członkiem kadry, który grał na Pucharze Azji w 2011. roku.

Bahrajn to teoretycznie najsłabszy zespół grupy, ale jak już nauczyła nas azjatycka piłka, nie będziemy nikogo skreślać, gdyż zawsze należy „spodziewać się niespodziewanego”.

Grupa B

b

Faworytem grupy B jest bez wątpienia Australia, czyli obrońca tytułu. Australijczycy sięgnęli po Puchar Azji w 2015. roku i był to dla nich pierwszy triumf w tych rozgrywkach. Poza nimi jest zawsze mocna Syria, która otarła się o awans na rosyjskie Mistrzostwa Świata i będzie chciała pokazać, że ich dobry występ nie był przypadkowy. W stawce pojawiły się jeszcze ekipy Palestyny i Jordanii, które postarają się sprawić niespodziankę i powalczyć z mocniejszymi na papierze rywalami.

Grupa C

c

Grupa C, to grupa wielkich nazwisk… zwłaszcza na ławkach trenerskich. Szkoleniowcem Korei jest Paulo Bento, Chin – Marcello Lippi, Kirgistanu – Alexander Krestinin, a Filipin – Sven Goran Eriksson. Jeżeli chodzi o potencjał zespołów, to trzeba powiedzieć, że Korea jest jednym z głównych faworytów do ostatecznego triumfu. Moc tej kadry jest ogromna, czego dowodzi obecność m.in. Son Heung-Mina, Lee Yonga, Lee Jaesunga, Ki Sung-Yuenga, czy Hwanga Ui-Jo.  Chiny natomiast zabrały ze sobą kadrę złożoną tylko z zawodników rodzimej ligi, której największą gwiazdą jest napastnik Shanghai SIPG Wu Lei. Potężne pieniądze inwestowane co roku w Chiński futbol wywierają na zespole sporą presję. Chiński plan rozwoju zakłada zdobycie przez reprezentację Mistrzostwa Świata do roku 2050., więc jeżeli chodzi o Puchar Azji, ambicje muszą być bardzo wysokie. Dla Filipin i Kirgistanu będzie to historyczny turniej, bowiem oba zespoły zakwalifikowały się do niego po raz pierwszy w swojej historii.

Grupa D

d

Reprezentacja Iranu przystępuje do turnieju jako jeden z faworytów i ten fakt nie powinien nikogo dziwić. Irańczycy mają za sobą dość udany mundial, na którym postawili się Hiszpanii i Portugalii, z którymi zagrali jak równy z równym. Zespół Iranu jest złożony z zawodników o niespecjalnie wyróżniających się nazwiskach, ale ich ogromną siłą jest ich trener. Carlos Queiroz jest mentorem i wzorem dla swoich piłkarzy. W momencie w którym zaczyna przemawiać, na treningach zapada cisza i każdy słucha dokładnie co Portugalczyk ma do przekazania. Queiroz stworzył z Iranu bardzo silny zespół, który charakteryzuje się wielką jednością i grą do upadłego.

queiroz

Irak, pokazał w 2007. roku, że można pokonać zespoły pokroju Japonii, Korei, czy Australii i sięgnął po swoje jedyne jak dotąd mistrzostwo Azji. Podopieczni Słoweńca Srecko Kataneca na pewno nie będą chłopcami do bicia i postarają się popsuć krwi najlepszym. Wietnam również nie ma w swoich szeregach głośnych nazwisk, gdyż jego kadra złożona jest wyłącznie z graczy ligi wietnamskiej, ale Wietnamczycy to doskonały przykład pasji i niezwykłej waleczności, które potrafią wygrywać mecze. „Złote smoki” wracają do rywalizacji w Pucharze Azji, po dwóch z rzędu nieobecnościach na turnieju. Ostatnią ekipą w tej grupie jest Jemen, którego trenerem jest Słowak Jan Kocian.

Grupa E

e

Arabia Saudyjska, czyli kolejny uczestnik mundialu w Rosji. Saudyjczycy z pewnością będą chcieli zmazać swój nie najlepszy występ na Mistrzostwach Świata i idąc za wzorem swojej młodzieżowej kadry, będą chcieli powalczyć o zostanie najlepszą ekipą na kontynencie. Aby tego dokonać, podopieczni Juana Pizziego będą musieli najpierw wyjść ze swojej grupy, w której znajduje się jeszcze Katar, Liban i Korea Północna. Katarczycy, podobnie jak Chińczycy, inwestują monstrualne pieniądze w rozwój piłki nożnej w swoim kraju, Do ligi sprowadzono m.in. Gabiego, czy Xaviego, którzy poza grą w piłkę udzielają się także w szkoleniu młodzieży i… programach sportowych. W kraju oczekiwania w stosunku do zespołu są bardzo wysokie i celem minimum jest wyjście z grupy. Przeszkodzić im w tym spróbują Koreańczycy, którzy także będą celować w wyjście z grupy u boku Arabii Saudyjskiej. Jeżeli myślicie, że Korea Północna to „słaba drużyna” złożona tylko z graczy ligi koreańskiej, to bardziej mylić się nie możecie. W kadrze Korei Północnej znajdziemy m.in. Ri Yong Jika, który reprezentuje barwy Tokyo Verdy, Han Kwang Songa, zawodnika Cagliari Calcio, czy Jong II Gwana, czyli piłkarza szwajcarskiego FC Luzern. Liban jest teoretycznym outsiderem grupy, ale „spodziewajmy się niespodziewanego”. Jak zawsze.

Grupa F

f

I tak docieramy do ostatniej grupy na turnieju, w której znalazła się najbardziej utytułowana ekipa Pucharu Azji. Japonia, bo o niej mowa, zdobyła dotychczas 4 Mistrzostwa Azji (ostatnie w 2011. roku), najwięcej spośród wszystkich uczestników i w tym roku powalczy o swój piąty triumf. Japończycy pojechali do ZEA bez Shinji Kagawy, Shinji Okazakiego, czy Takashi Inuiego, ale jakość zespołu „Niebieskich Samurajów” nadal jest bardzo wysoka. Endo, Shibasaki, Haraguchi, Nakajima, Minamino, Muto itd. to już teraz zawodnicy klasy światowej, którzy występują na co dzień w europejskich klubach. Hajime Moriyasu miał prawdziwy ból głowy kiedy przyszło mu rozesłać powołania, ale spotkania towarzyskie pokazały, że dokonał dobrych wyborów. Gra Japonii mogła się podobać i wyniki były więcej niż satysfakcjonujące. A Japończycy za rywali mieli m.in. Wenezuelę, Kostarykę, Urugwaj, czy Panamę. Ponadto dobry mundial w wykonaniu Samurajów podsycił nieco atmosferę i wszystko inne niż mistrzostwo, będzie dla Japończyków wielkim zawodem. Drugą interesującą ekipą tej grupy jest Uzbekistan, którego trenerem jest Argentyńczyk Hector Cuper. Uzbecy już nie raz psuli krew największym ekipom na kontynencie i są w stanie zrobić to ponownie. Oman i Turkmenistan to ekipy o podobnych możliwościach, dla których urwanie punktów Japończykom, czy Uzbekom będzie dużym sukcesem.

 

Ciężko przewidzieć który zespół ma największe szanse na triumf, aczkolwiek pewni Panowie pokusili się już o wytypowanie zwycięzców tegorocznego Pucharu Azji. Pierwszy z nich to Xavi, którzy uznał, że największe szanse ma Katar, który w finale pokona reprezentację Japonii.

ksawi

Drugi z Panów to Youssef El-Arabi. Jego zdaniem imprezę wygra Iran, który w finale okaże się lepszy od Korei Południowej.

arabi

A zdaniem AzjaGola? Zdaniem AzjaGola turniej dostarczy nam wielu emocji i będzie niepowtarzalną okazją, aby na własnej skórze poczuć niepowtarzalną Azjatycką atmosferę. Oczywiście zapraszamy na relacje z meczów i artykuły związane z Pucharem Azji 2019, które będą pojawiały się na naszej stronie.

 

 

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM