Kenjim Babą, mówiąc dokładniej. Owy zawodnik występuje obecnie w zespole Oita Trinita, który od najbliższego sezonu będzie występował w Japońskiej elicie. Niemała w tym zasługa naszego dzisiejszego bohatera, bowiem w 31. spotkaniach zakończonego już sezonu J2 zdobył 12 bramek i zaliczył jedną asystę. 33-latek trafił do Oity przed sezonem 2018 i chyba nikt w klubie nie żałuje sprowadzenia go na Ōita Stadium. Sukces Baby nie był wcale taki oczywisty. Weteran trafił bowiem do Oity, z Kamatamare Sanuki, które było jednym z głównych kandydatów do spadku z J2 (nie bez powodu, bo rzeczywiście spadło) i miał po prostu wesprzeć zespół, wchodząc z ławki. Nie liczono z pewnością na taki wybuch formy tego doświadczonego zawodnika, który pokazał, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa w poważnej piłce. Kenji Baba jest (nie licząc Tomohito Shugyo, który odchodzi w styczniu do Imabari) najstarszym zawodnikiem w składzie Oity i kapitanem zespołu, do którego dołączył przed startem sezonu.

Captain Baba

To pokazuje jakim zaufaniem został obdarzony przez klub i trenera, który nie bał się na niego postawić. W rezultacie Baba grał jak natchniony i do spółki z Noriakim Fujimoto stanowił o sile ataku Trinity.

 

800188_l

Kenji Baba (馬場 賢治) pierwsze piłkarskie kroki stawiał w szkółce Shonan Bellmare (wtedy Bellmare Hiratsuka), gdzie występował za czasów szkoły podstawowej. Po latach zakończył jednak przygodę ze szkółką i swoje boiskowe popisy prezentował tylko w szkolnej drużynie. W liceum oraz na uniwersytecie był rozgrywającym i playmakerem, a podczas 3. roku w liceum Toko Gakuen, grał z numerem „10” na plecach. Następnie poszedł na Uniwersytet Kinki, gdzie również prezentował się dobrze. Na tyle dobrze, że po jego ukończeniu spłynęły do niego oferty m.in. z Oity Trinita, czy Visselu Kobe. Młody Baba zdecydował się wybrać Kobe i styczniu 2008. roku podpisał swój pierwszy profesjonalny kontrakt.

Kobe

Pierwszy rok nie był dla niego usłany różami, bowiem musiał zmienić swoją pozycję na boisku i został przemianowany na atakującego. Na szczęście miał się od kogo uczyć, bowiem w ataku Kobe grały wtedy takie nazwiska jak Takayuki Yoshida, czy Keisuke Kurihara. W swoim pierwszym sezonie w J.League, Baba wystąpił w 16. spotkaniach. Rok później po raz pierwszy trafił do siatki, ale z powodu dużej konkurencji w ataku musiał odejść na wypożyczenie. W styczniu 2010 zgłosiła się po niego ekipa Shonan Bellmare i Baba wrócił do klubu, w którym występował na samym początku swojej piłkarskiej przygody. Po roku wrócił do Kobe, ale kontuzja zrujnowała mu kolejny sezon i w porozumieniu z klubem podjęto decyzję o zakończeniu współpracy. W 2012. roku Kenji Baba odszedł do… Shonan Bellmare, które przyjęło go z otwartymi ramionami. Baba prezentował się całkiem nieźle i mocno przyczynił się do awansu Shonan do J1.

Shonany

Podobnie jak w Kobe, w Hiratsuce również nie wszystko potoczyło się tak jak Baba by sobie zakładał. Zagrał tylko w 7. spotkaniach w 2013. roku i znów musiał poszukać sobie innego klubu. Rok później odszedł więc na wypożyczenie do Mito Hollyhock, gdzie w końcu znalazł dla siebie miejsce. No, przynajmniej na jakiś czas. Hollyhock wykupiło zawodnika po zakończeniu wypożyczenia i w ich barwach, gracz rozegrał 74 spotkania, w których zdobył 16 bramek.

01

Epizod w Mito również okazał się tylko epizodem i po dwóch sezonach, Baba zmienił klub. Tym razem odszedł do Kamatamare Sanuki, które było delikatnie mówiąc obniżeniem sobie poprzeczki. Jednak dla zawodnika najważniejsze było wtedy znalezienie środowiska, które zagwarantuje mu regularną grę i przywróci wysoką formę. Tak też się stało. W Kamatamare, Kenji odnalazł się wyjątkowo szybko i wystąpił w aż 83 spotkaniach.

 

Dobre występy przykuły więc uwagę Oity Trinita, która zakontraktowała doświadczonego już zawodnika w styczniu tego roku. Baba miał na stole całkiem dobrą indywidualnie umowę od Sanuki, ale uznał, że chce jeszcze kiedyś zagrać w J1, a projekt Oity wydał mu się interesujący. Z perspektywy czasu widzimy jak kapitalną podjął decyzję. Swoimi genialnymi występami i bramkami dołożył ogromną cegiełkę w powrocie Oity do J1 i z całą pewnością zasłużył na kolejną szansę pokazania się w najwyższej lidze.

 

 

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM