W tym artykule skupię się na trzech meczach towarzyskich, jakie w ciągu ostatniego tygodnia rozegrały reprezentacje z grona państw, umownie zwanych „PA4” daleko na wschód od domu.

Zacznę od australijskiego zgrupowania Uzbekistanu i jego dwóch spotkań.

Robina Stadium, Gold Coast:
Uzbekistan – Liban 0:0

https://www.youtube.com/watch?v=Da1e1wY_ZV0
7ea4cd96ba2f1c05440655bab1647c0ea5af1736
Zbyt wiele się nie dało zobaczyć, ale można było zauważyć, że gra była niemrawa. Częściej przy piłce byli Uzbecy i mieli więcej sytuacji, ale szwankowała skuteczność, zatem Liban „nie zapłonął” jak w jednej z piosenek zespołu KSU. Ponadto od 60. minuty graczy z Azji Środkowej było o jednego mniej niż normalnie. Dla drużyny Miodraga Radulovicia był to trzeci z rzędu mecz bez wygranej i strzelonego gola (3 dni później przedłużyli serię przegrywając 0:3 z Australią). Obie reprezentacje mierzyły się ze sobą po raz szósty. Bilans zdecydowanie korzystny dla Uzbeków, którzy czterokrotnie zwyciężali. Poza tym dwukrotnie padał remis (bramki 8:1).
Uzbekistan - Liban 1Uzbekistan - Liban 2

Queensland Sport and Athletics Centre, Brisbane:
Korea PołudniowaUzbekistan 4:0 (Nam Tae-Hee 9 po podaniu Lee Yonga, Hwang Ui-jo 24, Moon Seon-Min 70, Suk Hyun-Jun 82 po asyście Lee Jin-Hyuna)

https://www.youtube.com/watch?v=WnS0G4cYNl8
8a8095d16af9a53e07f86876a55cda58d335ceb2c27758db09a8be8dbd807d476ebe00cc641a254ec476b2d147854b70373a4f1f1c8359b86857e7cc6baa018a23f4cd0428ffaa7a70a17c415b8fa70e67536bee968269c5e1e7e20af1714aef43bc0c9829f742db0123f6f7723c9f18548c51b2bfb41036

Nie minęło 10 minut a żwawsi Wojownicy Taegeuk wyszli na prowadzenie. Hwang Il-Beom prostopadle zagrał do Lee Yonga, gracz Jeonbuk Motors zacentrował z prawej strony a Nam Tae-Hee uderzył z pierwszej piłki. Kwadrans później z lewego narożnika piłkę wrzucał Ju Se-Jong, po małym bilardzie strzał oddał Lee Yong, Niestierow przytomnie zachował się na linii lecz przy dobitce Hwanga Ui-Jo (niezwykle aktywny w pierwszej połowie) był bezradny. Potem troszkę Koreańczycy odpuścili a Uzbecy szukali swoich szans, lecz ich strzały nie sprawiały problemów Cho Hyun-Woo. Po przerwie znów szły ataki Korei, w 70. minucie po kolejnej wrzutce Ju Se-Jonga z lewego narożnika i odbitej piłce Moon Seon-Min posłał ładnie zakręcony strzał przy słupku, aż Ignaś Niestierow stanął z wrażenia. Ostatni gol okazał się truskawką na torcie, wręcz kwintesencją całego spotkania. Suk Hyun-Yun do Na Sang-Ho, ten ładnie zagrał piętką do Lee Jin-Hyuna, który podał ponownie do Seon-Mina, który to posłał cios nokautujący Białe Wilki. Ogółem piłkarze z południowej części półwyspu koreańskiego mogą jak najbardziej być zadowoleni ze spotkania, poza jednym pechowcem, który nazywa się Nam Tae-Hee. Gracz katarskiego Al-Duhail zszedł z placu gry w 52. minucie z powodu kontuzji i może opuścić Puchar Azji. Byłby to jego podwójny pech, gdyż kontuzja wykluczyła go również z udziału na rosyjskim Mundialu. Piłkarze Paulo Bento nie przegrali siódmego kolejnego spotkania zaś ekipa Hectora Cupera padła po trzech występach bez porażki i straconej bramki. W ogóle Korea Południowa jest dla Uzbekistanu rywalem szalenie niewygodnym. Na 16 spotkań między tymi krajami Białe Wilki wygrały tylko raz (w pierwszym starciu obu krajów na Igrzyskach Azjatyckich w 1994 roku, wówczas Uzbecy wygrali 1:0). Poza tym czterokrotnie padł remis zaś po raz jedenasty zwyciężyli Koreańczycy z południa (bramki 34:14).
Uzbekistan - Korea PłdUzbekistan - Korea Płd 2

Podsumowując:
jeszcze sporo jest do poprawy. Mecz z Libanem pokazał problemy w ofensywie (jak się bierze jednego nominalnego napastnika do kadry to tak bywa) zaś spotkanie z Koreańczykami obnażyło problemy z tyłu. Statyczna uzbecka defensywa z kapitanem Anzurem Ismajłowem na czele w zderzeniu z ruchliwymi i grającymi azjatycką tiki-takę Koreańczykami wyglądała momentami jak zderzenie malucha z Pendolino. Oby w styczniu Japończycy nie zrobili im tego samego…

A propos Japonii, tam został rozegrany trzeci z interesujących nas meczów.

 

Toyota Stadium, Toyota City:
Japonia – Kirgistan 4:0 (Yamanaka 2 po podaniu Sugimoto, Haraguchi 19, Osako 72 po asyście Kitagawy, Nakajima 73 po podaniu Doana)

https://www.youtube.com/watch?v=Ckp42b9nbtM
Szybki gong na początku i drugi garnitur Japonii na prowadzeniu. 2 prostopadłe zagrania po ziemi do przodu zakończył gracz Yokohama Marinos precyzyjnym strzałem po ziemi przy dłuższym słupku. Potem sam poszkodowany Gienio Haraguchi z Hannoveru 96 precyzyjnie wykonał rzut wolny. Matiaszowi piłka uciekła spod rąk. A gdyby Yunya Ito (Kashiwa Reysol) był trochę skuteczniejszy, Kirgizi na przerwę schodziliby z większym bagażem goli niż 2. W drugiej połowie szły kolejne ataki Niebieskich Samurajów. Kitagawa dostał znakomitą piłkę do przodu, zagrał do Osako a gracz Werderu Brema spokojnie pokonał Matiasza. Minutkę później prawdziwe wejście japońskiego smoka zanotował Shoya Nakajima. Najpierw Minamino podał do Doana, ten z pierwszej piłki zagrał do piłkarza portugalskiego Portimonense a ten również z pierwszej piłki ustalił wynik meczu, w którym przewaga gospodarzy była wyraźna: 17 do 2 w strzałach na bramkę (żadnego celnego ze strony Kirgizów – Shuichi Gonda mógł się położyć spać na siatce i tak zachowałby czyste konto) i 73% do 27% w posiadaniu piłki. Przyjezdni stanowili tylko tło. Ale wygraną Japonii można było przewidzieć, w końcu miesiąc temu wygrała z Urugwajem, co też świadczy o poziomie ekipy, która bez wątpienia będzie wymieniana w gronie faworytów styczniowego turnieju. Obawiam się, że jeśli nic się nie zmieni, Korea Południowa w styczniu przejedzie się po Kirgizach jak walec po świeżo wylanym asfalcie. Dla zespołu Hajime Moriyasu był to piąty kolejny występ bez porażki zaś zawodnicy Aleksandra Kriestinina padli po trzech starciach bez przegranej. Aha, było to pierwsze w historii starcie obu reprezentacji.
Tutaj macie galerię ze spotkania w Toyocie: http://sport.akipress.org/news:112695?from=sport&place=rightcat
Japonia - KirgistanJaponia - Kirgistan 2

Jeśli chodzi o grę Kirgizów, znalazłem ciekawy artykuł jednego z redaktorów tamtejszego portalu SPORT.AKIpress, który zwraca uwagę na problemy, jakie przed styczniowym czempionatem kontynentu dotykają ekipę Białych Sokołów.

Problem nr 1
– Kirgizi po marcowym awansie na pierwsze w historii mistrzostwa Azji za bardzo popadli w samozadowolenie, zaś selekcjoner kadry, Aleksandr Kriestinin bardziej skupiał się na zdobyciu podwójnej korony z Dordoiem Biszkek niż na pracy selekcjonerskiej (majowe 0:3 z Azerbejdżanem zdaje się potwierdzać tezę). Ponadto u kluczowych graczy rozpoczynały się kłopoty w klubach, o czym więcej piszę poniżej.

Problem nr 2
– kontuzje i niedobór liderów. Anton Zemlianuchin wciąż ma problem z wyleczeniem kontuzji a w FTs Ilbirs Biszkek nawet nie zagrał ani minuty. Mirlan Murzajew ugrzązł w czwartej lidze tureckiej i wygląda na takiego, który nie chce się rozwijać. Azamat Bajmatow z powodu urazu ma z głowy styczniowy turniej. Farchat Musabekow bardziej skupił się na życiu osobistym niż na karierze, Wiktor Maier wciąż zmaga się z kontuzjami a Achlidin Israiłow, choć regularnie powoływany jest do reprezentacji to od maja pozostaje bez klubu (ostatnio występował w indonezyjskim PSIS Semarang). Kriestinin tłumaczy, że Israiłow dostaje powołania, gdyż w Kirgistanie brakuje graczy na poziom reprezentacji (taa, jasne…). Jedynym graczem, godnym noszenia miana lidera kirgiskiej kadry jest dobrze nam znany Edgar Bernhardt, lecz niczym Kuba Błaszczykowski, sam meczu nie wygra, choćby nie powiem, co zrobił.

Problem nr 3
– Paweł Matiasz i obsada bramki. Rosły golkiper od sierpnia nie gra w AGMK Olmalik. Autorowi artykułu od razu przypomina się spotkanie z października zeszłego roku, kiedy Matiasz puścił babola w Birmie i zamiast zwycięstwa Kirgizi wywieźli stamtąd remis 2:2. Teraz nie popisał się przy wolnym Haraguchiego. Choć warunki fizyczne ma bardzo dobre, to trzeba jednak stwierdzić, że nie przypominam sobie spotkania, w którym spektakularnymi interwencjami ratowałby Kirgistan z opresji. Zatem pojawia się jako alternatywa Walerij Kaszuba, którego Kriestinin zna znakomicie, gdyż w tym sezonie miał spory udział w zdobyciu mistrzostwa i Pucharu Kirgistanu z Dordoiem Biszkek. W eliminacjach Pucharu Azji był golkiperem nr 2 a w czterech meczach tychże eliminacji wpuścił aż 7 goli. Jednak parę lat od tego czasu minęło, zatem może warto dać mu kolejną szansę?

Problem nr 4 – kłopoty defensywne. Wspominałem o kontuzji Bajmatowa, który był dowódcą obrony Kirgizów. Jednak trzeba będzie nauczyć się grać bez niego. Walerij Kiczyn odmówił reprezentacji i skupia się na grze w Jeniseju Krasnojarsk. Zatem na lidera obrony wybrano Tamirlana Kozubajewa, którego ta funkcja wyraźnie przerosła. Do pomocy dano mu przeniesionego z pomocy Bachtiora Dujszobekowa lecz gracz bengalskiej Bashundhary Kings przegrywał pojedynki jeden na jeden. Niby dobrze grę czytał naturalizowany Ghańczyk Daniel Tagoe lecz gracz innego klubu z Bangladeszu – Abahani Chittagong ma już 31 lat a wiek już daje o sobie znać. Ponadto Iliaz Alimow wrócił do kadry po długiej przerwie, Szerzod Szakirow opuścił plac gry po 35 minutach a Ajzar Akmatow wciąż jest jeszcze młody i nieograny w kadrze (20 lat zawodnika Ałgi Biszkek). Z kolei pierwsza bramka obciąża konto Mustafy Jusupowa, który nie potrafił należycie upilnować Yamanaki na lewym skrzydle, przez co ten mógł zapytać Matiasza, w który róg ma uderzyć. Jak można było zauważyć szczególnie przy dwóch ostatnich bramkach dla Japonii, gospodarze zagraniami z pierwszej piłki zdobywali pole i robili co chcieli. Nie pomogło tu nawet ustawienie 1-5-4-1. Zatem trzeba szukać optymalnej kombinacji w defensywie… A i zapytam jeszcze: czemu Weniamin Szumiejko nawet nie powąchał murawy i przyglądał się tej obronnej mizerii z ławki zamiast próbować grać i coś zmienić? Panie Kriestinin, puk puk!

Są jednak małe iskierki, które próbują podtrzymać nadzieje kirgiskich kibiców na COKOLWIEK w emirackim turnieju. Jest to „dordojski” tercet Biekżan Sagynbajew, Murolim Achmedow i Ernist Batyrkanow. Ten drugi powinien częściej występować na „dziesiątce” zaś po tym, jak bezradnego Liuksa zmienił ten ostatni, gra z przodu nieco się ożywiła. Kairatowi Żyrgałbek Uulu tytuł najlepszego gracza kirgiskiej Top Ligi minionego sezonu bardzo pomaga i o nim też parę ciepłych jak kaloryfery późną jesienią słów jak najbardziej można powiedzieć.

Do opisanej wyżej sytuacji w reprezentacji Kirgistanu pasuje jedno z moich ulubionych przysłów: spodziewaj się najgorszego ale miej nadzieję na najlepsze.
I ja osobiście również mam nadzieję, że do stycznia Olkowi Kriestininowi coś z tej kirgiskiej mąki uda się konkretnego ulepić. Tym bardziej, że rosyjski trener nie będzie musiał skupiać się na Dordojewcach, gdyż liga się skończyła, zatem 100% swego zaangażowania przerzuci na reprezentację.
A oto artykuł, na który się powołałem w powyższej analizie: http://sport.akipress.org/news:112694?from=sport&place=rightcat

Na koniec zajrzyjmy do południowego sąsiada Kirgizów.
Reprezentacja Tadżykistanu, choć na Puchar Azji nie jedzie, ponadto odwołała mecz towarzyski z Pakistanem, na grudzień zaplanowała tournee po krajach arabskich. I tak:
– 9 grudnia w Dosze (Katar) zmierzy się z Jemenem
– 13 i 16 grudnia w Maskacie zagra dwumecz z reprezentacją Omanu
– na koniec 20 grudnia w Manamie jej rywalem będzie Bahrajn
Dla przeciwników tadżyckiej kadry wymienione spotkania będą grane w ramach przygotowań na styczniową imprezę. Potwierdzenie informacji o tournee macie tutaj: http://fft.tj/sbornaya-tadzhikistana-provedet-v-dekabre-tovarishheskie-matchi-s-jemenom-omanom-i-bahrejnom/

Autor tekstu: Łukasz Bobruk
red_bobini91