Zapraszamy na przegląd 30. kolejki J.League!

Kashiwa Reysol – Nagoya Grampus

Reysol 0-1 Nagoya

Nieudany powrót do ligowej rzeczywistości dla Reysol. Porażka z Nagoyą spycha ich bowiem na 16. miejsce w tabeli. Dla gości, zwycięstwo było powrotem na zwycięską ścieżkę po 3. porażkach z rzędu.

Już w 4. minucie gospodarze byli bardzo blisko wyjścia na prowadzenie. Takagi przeprowadził ładną akcję lewą stroną boiska i zagrał do idealnie ustawionego Esaki, który oddał strzał z okolic 5. metra od bramki Nagoi. Na jego nieszczęście kapitalną interwencją popisał się Langerak, który zapobiegł utracie bramki. W 11. minucie oglądaliśmy kolejną świetną akcję Reysol, którą bardzo dobrym strzałem skończył Otani. Ponownie jednak na drodze gracza Kashiwy stanął Australijski bramkarz, który sparował piłkę na rzut rożny. Bardzo dobrze w mecz weszli gospodarze, którzy byli naprawdę blisko objęcia prowadzenia. Z biegiem czasu Nagoya zaczynała dochodzić do głosu. Najpierw w 25. minucie gospodarzy postraszył Kobayashi, a w 30. minucie tylko cud zwany Kirihatą sprawił iż Nagoya nie objęła prowadzenia.

„Co się odwlecze to nie uciecze” jak to mawiają i w 36. minucie Nagoya wyszła na prowadzenie. Do siatki trafił genialny Naoki Maeda, który wykorzystał świetne dogranie Gabriela Xaviera. Zaspała w tej sytuacji defensywa Reysol, która zostawiła niepilnowanych Maede i Jo przed bramką Kirihaty. W 42. minucie znów obudzili się gospodarze i dobry, mocny strzał oddał Segawa. Ponownie jednak na posterunku był Langerak, który popisał się wyśmienitą interwencją. Kapitalne zawody rozgrywał były zawodnik Borussii Dortmund.

Po przerwie czekał nas dalszy ciąg tego emocjonującego starcia. Już w 47. minucie goście mogli podwyższyć swoje prowadzenie, ale dobre uderzenie Izumiego obronił Kirihata. Parę minut później przenieśliśmy się pod drugą bramkę i Kashiwa trafiła do siatki. Radość kibiców zgromadzonych na Hitachi Stadium została jednak szybko zgaszona przez arbitra liniowego, który zasygnalizował pozycję spaloną Segawy. W 71. minucie Reysol mieli kolejną doskonałą sytuację do zdobycia bramki, ale tym razem źle zachował się Cristiano, który zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i z interwencją zdążył Maruyama. Były gracz FC Tokyo był tak zadowolony ze swojej interwencji, że świętował swój wślizg niczym zdobycie bramki. W 76. minucie sytuacja Kashiwy uległa znacznemu pogorszeniu, bowiem drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Takagi. Nagoya grając w przewadze zdołała więc utrzymać swoje skromne prowadzenie i odnotowała bardzo ważne zwycięstwo na zawsze trudnym terenie.

Zawodnik meczu według AzjaGola: Mitchell Langerak (Nagoya Grampus)
Australijczyk dokonywał często niemożliwych interwencji. Dwoił się i troił, aby powstrzymać ofensywę Reysol i perfekcyjnie wywiązał się ze swojego zadania.

Reysol – Kirihata; Takagi, Nakayama, Suzuki, Koike; Esaka (60′ Olunga), Otani (88′ Yamazaki), Koizumi, Ito; Cristiano, Segawa

Nagoya – Langerak; Kushibiki, Maruyama, Nakatani; Aoki (46′ Izumi), Neto, Kobayashi, Maeda (79′ Soma), Tamada (90′ Kanai), Xavier; Jo

Shimizu S-Pulse – Sanfrecce Hiroshima

Shimizu 2-0 Sanfrecce

Ależ formę złapało Shimizu! 3. wygrana z rzędu i to z wielkimi firmami. Efektem awans na 7. miejsce w lidze i strata zaledwie 4. punktów do 4. miejsca. Hiroshima jest przeciwieństwem gospodarzy i notuje 3. porażkę z rzędu, w dodatku bez strzelonej bramki.

Shimizu wyszło na prowadzenie w 19. minucie, po trafieniu Kitagawy. Zawodnicy z Shizuoki wykonali rzut rożny w sposób niekonwencjonalny, czym totalnie zmylili obronę rywala i napastnik S-Pulse, nie niepokojony przez nikogo, mógł oddać idealny strzał. „Pomarańczowi” wyszli niesamowicie naładowani na to spotkanie i byli niczym wściekły pies goniący ofiarę. Bezwzględni, agresywni i nie wybaczali błędów. Obrońcy Hiroshimy wyglądali jakby ich każdy kontakt z piłką miał skończyć się dla nich tragicznie i w szybki i często nieprzemyślany sposób pozbywali się futbolówki. Wysoki pressing założony przez graczy S-Pulse przynosił więc zamierzone efekty. W 25. minucie mieliśmy idealny przykład wyżej wymienionych sytuacji. Trzech zawodników gospodarzy dopadło do Inagakiego i odebrało mu piłkę. Ta trafiła pod nogi Kitagawy, który bez wahania oddał dobry strzał zza pola karnego. Dobrze w tej sytuacji zachował się Hayashi, który końcami palców sparował piłkę na rzut rożny. W 30. minucie Sanfrecce zdołało sobie jednak stworzyć groźną sytuację. Z piłką w pole karne wpadł Kudo, ale jego uderzenie pewnie obronił Rokutan. W 33. minucie nieprzyjemnej kontuzji nabawił się Crislan, którego na placu gry zmienił Koreańczyk z północy, Tese Chong. Zmiana wymuszona, ale jak się okazało kluczowa dla losów spotkania.

W 47. minucie Shimizu zaskoczyło Sanfrecce szybką kontrą. Kitagawa tracąc równowagę zagrał do wbiegającego Chonga i Koreańczyk precyzyjnym strzałem pokonał Hayashiego dając gospodarzom bezpieczne prowadzenie. W 51. minucie goście byli bliscy zdobycia bramki kontaktowej, ale Patric nie trafił do siatki z paru metrów. Dobre minuty rozgrywała Hiroshima w tamtym fragmencie gry. Oddawała sporo groźnych strzałów i kilkukrotnie była bliska szczęścia. W 75. minucie ładnie głową uderzał Berisha, ale jeszcze lepiej interweniował Rokutan, który zapobiegł utracie bramki. W 95. minucie bramkarz S-Pulse popisał się jeszcze jedną kapitalną interwencją, tym razem po strzale Dangdy. Dobra postawa golkipera w końcówce meczu zaowocowała czystym kontem Shimizu i pewnym zwycięstwem 2:0 nad wiceliderem tabeli.

Zawodnik meczu według AzjaGola: Koya Kitagawa (Shimizu S-Pulse)
Napastnik z Shizuoki miał bezpośredni udział przy obu trafieniach gospodarzy, przez co był absolutnie kluczową postacią tego spotkania.

Shimizu – Rokutan; Matsubara, Freire, Hwang, Tatsuta; Ishige (67′ Kawai), Takeuchi, Shirasaki, Kaneko; Crislan (37′ Chong), Kitagawa (81′ Mizutani)

Sanfrecce – Hayashi; Sasaki, Mizumoto, Nogami, Wada; Kawabe, Aoyama, Inagaki (56′ Kashiwa), Shibasaki; Patric (74′ Berisha), Kudo (49′ Dangda)

Vegalta Sendai – Sagan Tosu

Vegalta 2-3 Tosu

Istnego powrotu z zaświatów doświadczyli piłkarze i kibice Tosu. Ich klub zdołał bowiem wygrać na bardzo gorącym terenie, czym przerwał serię 3. meczów bez zwycięstwa i jest blisko opuszczenia strefy spadkowej. Vegalta natomiast zmarnowała szansę na utrzymanie bliskiego kontaktu z czołówką.

W 17. minucie błąd w środku pola popełnili zawodnicy Vegalty i goście wyszli z kontratakiem. Takahashi popędził z piłką w stronę bramki i zagrał do dobrze ustawionego Fernando Torresa, który miał przed sobą tylko bramkarza. Górą z tego pojedynku wyszedł jednak golkiper Sendai Schmidt.

W 37. minucie goście wyszli na prowadzenie. Do siatki trafił Yoshiki Takahashi, który dopadł do bezpańskiej piłki i mocnym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi gospodarzy. Strata bramki bardzo podłamała piłkarzy Sendai, czego efektem była strata kolejnej zaledwie minutę później.

W 38. minucie do siatki trafił Fernando Torres, dla którego było to dopiero drugie trafienie w tym sezonie J.League. Mistrz świata z 2010. roku ładnie wyszedł w powietrze i głową pokonał Schmidta.

W 40. minucie indywidualną akcję w polu karnym Tosu przeprowadził Abe i został powalony na ziemię przez Takahashiego. Arbiter się przyglądał, rozglądał, myślał, aż w końcu wskazał na 11. metr. Do piłki podszedł Notsuda i pewnie pokonał Gonde.

W 58. minucie Vegalta doprowadziła do wyrównania. Świetne dośrodkowanie w pole karne posłał urodzony w Japonii Koreańczyk z północy, Ryang Yong-Gi, a do siatki trafił Ishihara. Sagan Tosu przyjechał jednak do Sendai po 3 punkty i bez nich nie zamierzał wracać.

W 78. minucie goście po raz kolejny wyszli na prowadzenie. Tym razem na listę strzelców wpisał się Oumari, który głową pokonał golkipera Vegalty. Następnie na kilkanaście minut zgasła połowa oświetlenia na stadionie i mieliśmy przerwę. Po przerwie najciekawszym wydarzeniem był kapitalny strzał Mu Kanazakiego z rzutu wolnego, który zatrzymał się na poprzeczce.

Zawodnik meczu według AzjaGola: Fernando Torres (Sagan Tosu)
Bez wątpienia Hiszpan zasłużył na to wyróżnienie. Starał się jak nigdy, nieustannie szukał sobie miejsca i wychodził partnerom na pozycję. Zdobył też ładną i jak się okazało ważną bramkę.

Vegalta – Schimdt; Itakura, Oiwa, Hiraoka; Sekiguchi (61′ Nagato), Shiihashi, Ryang (68′ Okuno), Hachisuka; Abe (73′ Ramon), Ishihara, Notsuda

Tosu – Gonda; Mitsumaru, Oumari, Takahashi, Kobayashi (84′ Kim); Takahashi, Takahashi, Fukuta (74′ Anzai); Kanazaki, Torres (75′ Jo Dong-Geon), Ono

Gamba Osaka – Yokohama F. Marinos

Gamba 2-1 Marinos

5. zwycięstwo z rzędu Gamby i awans na 10. miejsce. Kibice klubu z Osaki (w końcu) przeżywają dobre chwile i mogą być dumni z postawy swojego zespołu. Marinos przerwali co prawda serię 3. zwycięstw z rzędu i nie zdołali przeskoczyć Gamby, ale i tak patrząc z perspektywy poprzednich kolejek, ich kibice nie powinni narzekać.

Pierwsze i niecelne uderzenie oglądaliśmy w 8. minucie meczu. Jego autorem był Amano, który próbował zaskoczyć bramkarza gospodarzy strzałem z powietrza. W pierwszych minutach oglądaliśmy wiele strzałów z obu stron, ale były to uderzenia raczej niegroźne.

Pierwsza połowa przebiegała z lekkim wskazaniem na Marinos, którzy skwitowali swoją przewagę zdobyciem bramki. W 36. minucie do siatki trafił Nakagawa, który wykorzystał świetne zagranie Amano i pokonał bezradnego Higashiguchiego.

Po przerwie gospodarze ruszyli na przeciwnika i coraz mocniej dążyli do wyrównania. Obrońcy Yokohamy zaczynali się gubić pod wpływem wysokiego pressingu Gamby i efektem było kilka dobrych sytuacji ekipy z Osaki. Jedną z nich miał Watanabe w 56. minucie. Były zawodnik Visselu Kobe przejął piłkę w środku pola i swoją akcje zwieńczył celnym strzałem. Niestety dla niego był to strzał zbyt lekki i nie mógł poważniej zagrozić bramkarzowi gości. Minutę później to goście mogli podwyższyć swoje prowadzenie. Amano wybornie opanował piłkę na lewej stronie i zagrał do znajdującego się w polu karnym Endo. Ten oddał bardzo dobry strzał głową, ale dobrą interwencją wykazał się Higashiguchi. W 69. minucie bramkarz Gamby został zmuszony do kolejnej interwencji i ponownie spisał się bez zarzutu.

W 71. minucie kolejny błąd w środku pola popełnili goście, czego efektem było wyjście Gamby z szybkim atakiem i bramka Hwanga Ui-Jo. Koreańczyk otrzymał podanie od Ademilsona, minął obrońcę i nie dał szans Iikurze strzałem w długi róg.

W 86. minucie Gamba wyszła na prowadzenie, którego już nie oddała. Do siatki trafił Onose, który wykorzystał dogranie Fujiharu i z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Statystyki w tym spotkaniu były zdecydowanie po stronie „Marynarzy”, ale ta jedna, najważniejsza była po stronie Gamby. Ekipa z Osaki zdołała więc podnieść się po słabej 1. połowie i zgarnąć bardzo cenne 3 punkty.

Zawodnik meczu według AzjaGola: Hwang Ui-Jo (Gamba Osaka)
Chyba nikt nie powinien być zaskoczony tym wyborem. „Udzio” pojawił się na boisku w drugiej połowie i rozruszał grę Gamby, która przegrywała 0:1. Bramka Koreańczyka rozbudziła nadzieje gospodarzy na korzystny rezultat i zdołali oni zgarnąć 3 punkty.

Gamba – Higashiguchi; Suganuma (46′ Hwang Ui-Jo), Fabio, Miura; Fujiharu, Konno, Endo, Oh, Kurata, Onose; Watanabe (65′ Ademilson)

Marinos – Iikura; Yamanaka, Cvetinović, Martins, Matsubara; Amano (83′ Nakamachi), Ogihara, Otsu; Endo (64′ Shinozuka), Vieira, Nakagawa (75′ Kida)

Urawa Red Diamonds – Kashima Antlers

Urawa 3-1 Antlers

Spotkanie dwóch budzących się potęg Japońskiego futbolu musiało obfitować w bramki i emocje. Nie inaczej było i tym razem. Kashima Antlers nie poradziła sobie na zawsze gorącym Saitama Stadium i utraciła 3. miejsce w lidze. Urawa doskoczyła do Antlers i Tokyo na 1 punkt.

Japońskie El Clasico rozpoczęło się od mocnego uderzenia gospodarzy, którzy od początku wiedzieli czego chcą i narzucili bardzo wysokie tempo. Już w 2. minucie byli blisko wyjścia na prowadzenie. Koroki opanował piłkę w polu karnym i wystawił ją idealnie wbiegającemu Moriwakiemu. Pomocnik Urawy włożył jednak w uderzenie zbyt dużo siły i przeniósł piłkę nad poprzeczką. W 10. minucie oglądaliśmy podobną sytuację, lecz tym razem uderzał Nagasawa. Środkowy pomocnik gospodarzy trafił w bramkę, ale dobrze interweniował Kwon. Dwie minuty później ładną indywidualną akcję przeprowadził Muto, który zdołał jeszcze skończyć wszystko strzałem. Całkiem niezłym strzałem, ale niestety dla niego minimalnie niecelnym. Kashima zupełnie nie istniała w pierwszych minutach i miała dużo szczęścia, że nie przegrywała kilkoma bramkami.

Kashima nie istniała, ale w 38. minucie to ona objęła prowadzenie. Yamamoto świetnie wypatrzył wbiegającego w pole karne Nishiego i zagrał w jego stronę idealną piłkę. Prawy obrońca Antlers nie miał więc innego wyjścia niż skierować piłkę do siatki. Patrząc z przebiegu meczu, prowadzenie Kashimy do przerwy było dość niespodziewane.

Po przerwie sprawy w swoje ręce wzięli jednak gospodarze i w 52. minucie doprowadzili do wyrównania. Świetnie wykonany rzut rożny przez Kashiwagiego znalazł adresata, którym był Iwanami. Ten wyskoczył najwyżej i ładnym strzałem głową pokonał golkipera Antlers.

W 60. minucie było już 2:1 dla Urawy. Na listę strzelców wpisał się Muto, który wspaniałym strzałem z dystansu wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Kwon nie miał najmniejszych szans przy tym potężnym i niezwykle precyzyjnym uderzeniu. W 75. minucie Kashima była bliska wyrównania po strzale głową Yumy Suzukiego. Najlepszy napastnik Antlers w tym sezonie, trafił jednak tylko w słupek.

W 93. minucie Muto ustalił wynik spotkania. Japończyk przeprowadził fantastyczną indywidualną akcję, podczas której z łatwością mijał kolejnych rywali i pokonał Kwona mocnym strzałem po ziemi. Urawa dokonała więc imponującej „remontady” i pokonała przed własną publicznością Kashimę Antlers.

Zawodnik meczu według AzjaGola: Yuki Muto (Urawa Red Diamonds)
Napastnik Urawy zrobił co do niego należało. Dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, przez co był pierwszoplanową postacią tego spotkania.

Urawa – Nishikawa; Makino, Mauricio, Iwanami; Ugaijn, Kashiwagi, Aoki, Nagasawa (78′ Abe), Moriwaki (72′ Shibato); Koroki (85′ Nabbout), Muto

Kashima – Kwon; Yamamoto (82′ Yamaguchi), Shoji, Jung, Nishi; Anzai, Ogasawara (62′ Suzuki), Nagaki, Endo (66′ Oda); Doi, Serginho

Shonan Bellmare – Consadole Sapporo

Shonan 2-2 Sapporo

Sapporo ciągłe odkłada swój powrót na 3. lokatę i po raz kolejny gubi punkty na terenie rywala. Dla Shonan remis nie jest spełnieniem marzeń, ale zawodnicy z Hiratsuki zdołali utrzymać bezpieczny dystans nad strefą spadkową.

Przed spotkaniem uhonorowany został Tsuyoshi Shimamura, dla którego mecz z Sapporo był meczem nr. 200 w J.League (J1+J2). 33-latek co prawda nie zagrał, ale kwiaty odebrał.

1

Już w 9. minucie Sapporo miało doskonałą okazję do objęcia prowadzenia. Dośrodkowanie Fukumoriego próbował wykorzystać Miyazawa, ale jego strzał zatrzymał się na słupku. Przez długi czas nie działo się nic ciekawego i mieliśmy dużo siermiężnej gry w środku pola. Do czasu.

W 39. minucie Shonan wyszło na prowadzenie, za sprawą trafienia Yamasakiego. Napastnik Bellmare dostał podanie od Umesakiego i strzałem z pierwszej piłki pokonał bramkarza gości.

Pięć minut po zmianie stron Sapporo doprowadziło do wyrównania. Spore zamieszanie pod bramką Akimoto wykorzystał Bothroyd, który niemal wepchnął piłkę do siatki z najbliższej odległości.

W 60. minucie Shonan po raz drugi objęło prowadzenie. Gospodarze wykonywali rzut wolny ze znacznej odległości i wydawało się, iż Umesaki odda bezpośredni strzał. Ten jednak wystawił piłkę na strzał Sugioce, który pokonał Gu bardzo ładnym i precyzyjnym uderzeniem.

W 76. minucie Consadole po raz drugi dogoniło rywala, a bramkę zdobył Chanathip Songkrasin. Reprezentant Tajlandii zaczął całą akcję w okolicach środka pola i wykończył ją przy pomocy jednego z obrońców. Na tym zakończyło się strzelanie w tym spotkaniu i oba zespoły zabierają ze sobą po 1. punkcie.

Zawodnik meczu według AzjaGola: Tsukasa Umesaki (Shonan Bellmare)
Absolutnie niezbędny zawodnik Shonan w tym spotkaniu. Zaliczył bowiem asysty przy obu trafieniach swojego zespołu.

Shonan – Akimoto; Ono, Saka, Yamane; Sugioka, Kaneko, Ishikawa, Okamoto; Umesaki (74′ Takayama), Yamasaki (81′ Noda), Matsuda (86′ Ogawa)

Sapporo – Gu; Fumuori, Miyazawa, Shindo; Suga (64′ Shirai), Arano (71′ Hayasaka), Fukai, Komai, Chanathip Songkrasin (89′ Miyoshi); Tokura, Bothroyd

FC Tokyo – Cerezo Osaka

Tokyo 0-1 Cerezo

Tokyo zrobiło coś, co robi w tym sezonie najlepiej, czyli zmarnowało prezenty w postaci wyników innych spotkań i samo również postanowiło przegrać. „Gazownicy” wskoczyli co prawda na 3. miejsce, gdyż wyprzedzili Kashimę bilansem bramkowym, ale w tym momencie mają zaledwie 3. punkty przewagi na 8. w tabeli Shimizu S-Pulse. Jedno zwycięstwo w 11. meczach to bilans jakiego nie powstydziłoby się Nagasaki. Cerezo natomiast utrzymało 7. miejsce i gdy wygra zaległe spotkanie, wskoczy na 3. lokatę.

Zawodnicy Tokyo bardzo dobrze weszli w mecz i widać było zaangażowanie w ich grze. W 14. minucie ładną dwójkową akcję przeprowadzili Oliveira z Nagaim i Japończyk oddał dobry, celny strzał. Kim był jednak na posterunku i popisał się świetną interwencją. W 33. minucie z ładną kontrą, którą napędził Kiyotake, wyszli piłkarze Cerezo. Sugimoto otrzymał piłkę na lewym skrzydle i posłał świetne dośrodkowanie w kierunku Mizunumy. Piłkarz z Osaki oddał dobry strzał głową, ale został zablokowany przez świetnie interweniującego Morishige. W 41. minucie po raz kolejny dobrze zachował się Diego Oliveira, który idealnie wystawił piłkę na strzał Higashiemu. Wystarczyło tylko oddać celny strzał aby Tokyo mogło cieszyć się z prowadzenia, ale skrzydłowy „gazowników” zbyt długo zbierał się do uderzenia, które swoją drogą było bardzo słabe. Dlatego też został z łatwością zblokowany przez obrońcę i kolejna dobra okazja gospodarzy została zmarnowana. Jak to zwykle bywa w tym sezonie, podopieczni Kenty Hasegawy po niewykorzystaniu kilku sytuacji spuszczają głowy i przechodzą do głębokiej defensywy czekając na nieuchronny cios rywala.

Tuż po przerwie nie było tego widać, gdyż Tokyo znów próbowało atakować rywala, czego efektem był groźny strzał Muroi zza pola karnego. Ponownie jednak na posterunku był Kim, który pewnie wyłapał próbę defensora Tokyo. W 64. minucie Diego Oliveira przeprowadził świetną indywidualną akcję, którą zakończył… upadkiem w polu karnym. Protestowało całe Ajinomoto, ale arbiter nie dopatrzył się żadnego przewinienia i Cerezo natychmiast wyszło z szybką kontrą, którą bardzo dobrym strzałem zakończył Mizunuma. Zawodnik „wiśniowych” pomylił się jednak bardzo nieznacznie i posłał piłkę tuż nad poprzeczką.

W 84. minucie Cerezo zdobyło decydującą bramkę w tym spotkaniu. Sugimoto świetnie utrzymał się w środku pola i rozpoczął kontrę gości. Zagrał na skrzydło do Mizunumy, którego strzał został odbity przez obrońców. Niefortunnie dla Tokyo, a szczęśliwie dla Cerezo, piłka spadła pod nogi Kiyotake, który strzałem z powietrza pokonał Hayashiego. Bramkarz Tokyo nie miał absolutnie nic do powiedzenia, gdyż piłka po drodze odbiła się jeszcze od Muroi. Tokyo było stać na jedną odpowiedź. W 88. minucie Lins urwał się obrońcom i popędził w stronę bramki. Minął Kima, ale mając przed sobą pustą bramkę trafił zaledwie w boczną siatkę, co było idealnym podsumowaniem spotkania w wykonaniu gospodarzy.

Zawodnik meczu według AzjaGola: Hiroshi Kiyotake (Cerezo Osaka)
Japończyk przez całe spotkanie dyrygował grą swojego zespołu i w końcówce zdobył piękną bramkę, która przesądziła o losach meczu.

Tokyo – Hayashi; Ota (88′ Ogawa), Morishige, Niwa, Muroya; Omori, Takahagi, Hashimoto, Higashi; Oliveira (82′ Maeda), Nagai (69′ Lins)

Cerezo – Kim; Yamashita, Jonjić, Tanaka; Maruhashi, Souza (90+1′ Barba), Yamaguchi, Mizunuma (88′ Takagi), Kiyotake, Kakitani; Sugimoto

Kawasaki Frontale – Vissel Kobe

Frontale 5-3 Kobe

Kawasaki zagrało jak na mistrza przystało. Po szalonej pierwszej połowie, gospodarze pokazali, kto rządzi na Todoroki i nie dali szans Kobe. Dzięki porażce Hiroshimy, Frontale mają nad nią już 4 punkty przewagi. Kobe też ma 4 punkty przewagi, ale nad strefą spadkową.

W 8. minucie Kobe wyprowadziło szybką kontrę, którą strzałem zakończył Lukas Podolski. Niemiecki zawodnik uderzył w sam środek bramki, czym nie sprawił problemów Jungowi. Były piłkarz m.in. Bayernu Monachium zareagował jednak po swojemu i winą za taki obrót spraw obarczył swoich kolegów z zespołu.

W 13. minucie gospodarze otrzymali rzut karny. Do „jedenastki” podszedł Yu Kobayashi i precyzyjnym strzałem w boczną siatkę pokonał golkipera Kobe.

Dwie minuty później było już 1:1. Podolski wygrał walkę o piłkę w polu karnym i zagrał ją wzdłuż bramki. Spanikowani obrońcy Frontale starali się od razu oddalić zagrożenie, ale… wybicie piłki przez Elsinho trafiło w Nare, który plecami skierował piłkę do własnej bramki.

W 28. minucie Vissel objął prowadzenie. Podolski zagrał piłkę do Furuhashiego, a ten bez zastanowienia huknął z dystansu i pokonał interweniującego Junga. Świetny strzał napastnika Kobe dał gościom zastrzyk energii, przez co dążyli oni do zdobycia kolejnego gola.

Niesamowite rzeczy działy się tego wieczoru w deszczowym Kawasaki. W 35. minucie goście prowadzili już 3:1 po wspaniałym trafieniu Mity. Japończyk otrzymał podanie od Podolskiego, zszedł na lewą nogę i pięknym strzałem w długi róg pokonał Junga. Zaskoczenie i konsternacja pojawiły się na twarzach kibiców zgromadzonych na Todoroki Stadium.

Jeszcze przed przerwą gospodarze zdołali strzelić bramkę kontaktową. Ładną akcję przeprowadził Oshima, który następnie wyłożył piłkę Ienadze. Ten bez problemów pokonał Kima i Frontale wrócili do gry jeszcze przez zmianą stron.

W 65. minucie Kawasaki doprowadziło do wyrównania. Ienaga podciągnął z piłkę kilkanaście metrów i dograł do Saito. Ten postanowił oddać strzał z dość trudnej pozycji, ale podjął kapitalną decyzję, gdyż udało mu się pokonać bramkarza Kobe.

5 minut później Frontale przeprowadziło bez wątpienia akcję kolejki. Wymiana podań w stylu FC Barcelony Pepa Guardioli zakończyła się ładnym trafieniem Oshimy, który z bliska pokonał Kima. Obrońcy Kobe mogli jedynie przyglądać się grze Frontale i wzrokiem podążać za piłką zagrywaną przez gospodarzy.

W 76. minucie wynik ustalił Elsinho, który sprytnym strzałem pokonał golkipera Kobe. Ładna gra gości w 1. części na niewiele się zdała, bowiem maszyna z Kawasaki zrobiła w drugiej połowie swoje.

Zawodnik meczu według AzjaGola: Ryota Oshima (Kawasaki Frontale)
Japończyk zagrał świetne spotkanie, które zwieńczył bramką i dwoma asystami. Chyba wrócił do formy, która parę miesięcy temu zaowocowała powołaniem na mundial w Rosji.

Frontale – Jung; Noborizato, Taniguchi, Nara, Elsinho; Saito (81′ Hasegawa), Ienaga, Nakamura, Oshima (86′ Shimoda); Chinen (87′ Suzuki), Kobayashi

Kobe – Kim; Hashimoto, Nasu (76′ Yasser), Osaki, Fujitani (90′ Otsuki); Iniesta, Fujita, Mita (71′ Inoha); Furuhashi, Wellington, Podolski

V-Varen Nagasaki – Jubilo Iwata

Nagasaki 0-0 Jubilo

Jedyny bezbramkowy remis tej kolejki padł w niedzielnym spotkaniu pomiędzy ostatnim i 4. od końca zespołem. Jubilo dzięki temu remisowi opuściło strefę spadkową nad którą ma punkt przewagi, a Nagasaki chyba powoli przypieczętowuje swój los.

Jak można się było spodziewać, od początku spotkania przeważali goście. Nie wynikało z tego jednak nic szczególnego. Pierwszą dobrą okazję w tym spotkaniu oglądaliśmy w 35. minucie. Blisko zdobycia bramki byli zawodnicy Nagasaki, a konkretnie Juanma Delgado, który stanął oko w oko z Polskim bramkarzem. Górą z tego pojedynku wyszedł były gracz Ruchu Chorzów, który sparował strzał Hiszpana na rzut rożny.

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Przeważali goście, ale to gospodarze mogli wyjść na prowadzenie. W 54. minucie V-Varen miało rzut rożny, po którym bliski zdobycia bramki był Kurogi. Pomocnik gospodarzy był niepilnowany w polu karnym i gdyby tylko dobrze uderzył, to Nagasaki cieszyłoby się z prowadzenia. Wściekły na kolegów był Krzysztof Kamiński, ale miał w tej sytuacji zupełną rację. Minutę później Jubilo podrażnione groźną sytuacją gospodarzy, samo było bliskie wyjścia na prowadzenie. Dobrą piłkę za linię obrony otrzymał Matsuura, ale jego dogranie nie znalazło ostatecznie adresata i defensorzy V-Varen zdołali oddalić zagrożenie. W 72. minucie szczęścia próbował Sawada, ale jego strzał był niecelny. 8 minut później, po podaniu Shunsuke Nakamury uderzał Kengo Kawamata, ale jego strzał był zbyt lekki, aby mógł postraszyć Tokushige. W końcówce Iwata stworzyła kilkukrotnie zagrożenie po stałych fragmentach gry, ale ostatecznie żadna ze stron nie znalazła drogi do siatki i spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.

Zawodnik meczu według AzjaGola: Krzysztof Kamiński (Jubilo Iwata)
Polak ratował swój zespół kilkukrotnie. Wybronił najlepszą okazję Nagasaki w tym spotkaniu i był najpewniejszym punktem swojego zespołu.

Nagasaki – Tokushige; Takasugi, Bujis, Tagami; Onaga, Kurogi, Isomura (60′ Niizato), Iio, Nakamura (83′ Morillas), Sawada (90+3′ Maeda); Juanma Delgado

Jubilo – Kamiński; Albayrak, Takahashi, Oi, Sakurauchi; Taguchi, Uehara (72′ Araki), Yamada, Matsuura (67′ Okubo), Nakamura (82′ Ogawa); Kawamata

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Wyświetleń: 111

Autor tekstu: Kamil Gala

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze