Zapraszamy na przegląd 29. kolejki J.League!

 

Yokohama F. Marinos – Consadole Sapporo

Marinos 2-1 Sapporo

Chyba wraca wielka Yokohama Marinos. 3. wygrana z rzędu i awans na 10. pozycję w tabeli pokazują, że „Marynarze” złapali wiatr w żagle i niełatwo będzie ich zatrzymać. Sapporo natomiast marnuje swoją przewagę nad FC Tokyo i spada na 5. miejsce.

W 16. minucie Sapporo pierwszy raz poważnie zagroziło bramce Marinos i za sprawą Chanathipa Songkrasina wyszło na prowadzenie. No, tak się początkowo wydawało, ale bramka reprezentanta Tajlandii została anulowana z powodu pozycji spalonej Bothroyda, który absorbował uwagę bramkarza.

W 21. minucie Anglik odkupił swoje winy i ładnym strzałem z krawędzi pola karnego dał gościom prowadzenie.

Consadole nie cieszyło się z prowadzenia zbyt długo, bowiem zaledwie 3 minuty po bramce Bothroyda, do wyrównania doprowadził Nakagawa. Japończyk dostał podanie od Vieiry, ładnie zwiódł obrońcę i precyzyjnym strzałem pokonał golkipera Sapporo.

Gospodarze zdołali wyjść na prowadzenie jeszcze przed przerwą, a konkretnie w 42. minucie. Tym razem do siatki trafił Hugo Vieira, który wykorzystał podanie Yamanaki i z najbliższej odległości skierował piłkę do siatki.

Po przerwie Marinos byli zespołem zdecydowanie lepszym i byli bliżej zdobycia kolejnej bramki aniżeli goście wyrównania. W 70. minucie dobrym strzałem zza pola karnego popisał się Matsubara, ale doskonale interweniował Gu. W 87. minucie piłkę na lewej stronie dostał Endo. Skrzydłowy Yokohamy ładnie zgubił rywala i oddał zaskakujący strzał w kierunku bliższego słupka. Na szczęście dla gości, znów czujny w bramce był Gu i zdołał sparować uderzenie gracza gospodarzy.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Hugo Vieira (Yokohama F. Marinos)
Asysta przy pierwszym golu i trafienie na 2:1, które pozwoliło Marinos sięgnąć po trzy punkty pokazują, że Portugalczyk był absolutnie kluczową postacią tego spotkania.

Marinos: Iikura; Yamanaka, Martins, Hatanaka, Matsubara; Amano (90′ Nakamachi), Otsu (83′ Kida), Ogihara; Endo, Vieira (90+2′ Boumal), Nakagawa

Sapporo: Gu; Kim, Shindo, Hayasaka (46′ Ishikawa); Miyoshi (76′ Miyayoshi), Suga, Fukai (72′ Hyodo), Arano, Komai; Bothroyd, Songkrasin

 

Cerezo Osaka – Gamba Osaka

Cerezo 0-1 Gamba

Jedne z najgorętszych derbów Japonii, w których nigdy nie brakuje emocji. Nie inaczej było i tym razem. Świetne spotkanie zobaczyliśmy na Nagai Stadium w Osace, z którego zwycięsko wyszedł zespół Gamby. Wygrana gości była dla nich niezwykle ważna, gdyż nie dość, iż zdobyli teren największego rywala, to jeszcze wskoczyli na 12. pozycję w tabeli łapiąc dystans do strefy spadkowej.

Już w drugiej minucie Souza trafił do siatki, ale arbiter słusznie nie uznał tego trafienia, gdyż Kimoto, który absorbował uwagę bramkarza, był na pozycji spalonej. W 5. minucie na dobrą pozycję wyszedł Watanabe, ale były zawodnik Visselu Kobe uderzał z dość ostrego kąta i jego strzał bez problemu zatrzymał Kim. W 22. minucie kapitalną okazję do wyjścia na prowadzenie miała Gamba. Ademilson zagrał świetną piłkę do Kuraty, który stanął oko w oko z bramkarzem. Strzał pomocnika Gamby obronił jednak bramkarz, a odbitą i zmierzającą do bramki piłkę wybił Takagi. W 39. minucie znów to Cerezo było bliskie trafienia do siatki. Z okolic 25. metra potężnie uderzał Souza, ale jego strzał na poprzeczkę sparował Higashiguchi.

Wydawało się, iż do przerwy będzie 0:0, ale w 45. minucie Gamba wyszła na prowadzenie. Ademilson otrzymał świetne podanie za linię obrony od Kuraty i sprytnie posłał piłkę nad bramkarzem Cerezo.

Po przerwie gospodarze dążyli do wyrównania i w 54. minucie byli bardzo blisko osiągnięcia celu. Piłka spadła pod nogi niepilnowanego w polu karnym Maruhashiego, ale ten z bliskiej odległości posłał piłkę obok bramki. W 73. minucie znów potężnie uderzał Souza i ponownie świetnie w bramce spisał się Higashiguchi, który był tego dnia nie do pokonania i mocno przyczynił się do niesamowicie ważnego i prestiżowego zwycięstwa Gamby.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Masaaki Higashiguchi (Gamba Osaka)
Bramkarz Gamby rozegrał świetne zawody i był niczym mur nie do przejścia.

Cerezo: Kim; Jonjic, Kimoto (89′ Tanaka), Maruhashi, Matsuda (14′ Takagi); Barba, Souza, Kiyotake, Mizunuma (71′ Sawakami), Yamaguchi;  Yamamura

Gamba: Higashiguchi; Oh, Miura, Fujiharu (89′ Koh), Fabio; Onose, Konno, Kurata (76′ Yonekura), Endo; Watanabe, Ademilson (81′ Ichimi)

 

Sanfrecce Hiroshima – Kashiwa Reysol

Hiroshima 0-3 Reysol

Bez wątpienia największa niespodzianka tej kolejki. Reysol, które przed tą kolejką znajdowało się w strefie spadkowej dało prawdziwy koncert na Big Arch Stadium bijąc Hiroshimę aż 3:0. Spektakularny występ ekipy z Kashiwy, która dzięki tej wygranej awansuje na 14. miejsce w tabeli.

Kashiwa wyszła na prowadzenie w 23. minucie po świetnym uderzeniu z dystansu Ito. Pomocnik Reysol wykorzystał złe wybicie Hayashiego i pokonał go mocnym strzałem z powietrza.

Cztery minuty później Ito Junya zdobył jeszcze piękniejszą bramkę i podwyższył prowadzenie Kashiwy. Hayashi nie miał szans przy mocnym i precyzyjnym uderzeniu Ito, które będzie mocnym kandydatem do bramki 29. kolejki J.League.

W 35. minucie było już 3:0 dla gości. Cristiano zagrał świetną piłkę do Olungi, a ten dobrze przymierzył i pokonał golkipera Hiroshimy. W pierwszej połowie gospodarze byli całkowicie bezradni i nie byli w stanie stworzyć żadnego poważnego zagrożenia pod bramką gości.

Niewidoczny w tym spotkaniu był Patric, który pierwsze zagrożenie stworzył w 67. minucie, kiedy to uderzał głową z dość bliskiej odległości. To nie był jednak dzień Hiroshimy i jego strzał został zatrzymany przez Kirihatę. W 75. minucie wymarzoną sytuację do zwiększenie rozmiarów zwycięstwa miało Reysol. Cristiano dostał piłkę od Olungi i miał przed sobą tylko golkipera Sanfrecce. Brazylijczyk nie do końca wiedział co ma zrobić i uderzył wprost w interweniującego Hayashiego. W 89. minucie jeszcze raz usłyszeliśmy o Patricu, który trafił w słupek. W 92. minucie kolejną i już ostatnią świetną okazję zmarnowali goście, a konkretnie Koike.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Ito Junya (Kashiwa Reysol)
Szybkie i piękne dwa gole pomocnika Reysol rozbiły rywala, który nie mógł się pozbierać do końca spotkania. Reprezentant Japonii zagrał zgodnie z pokładanymi w nim nadziejami i mocno przyczynił się do zdemolowania Hiroshimy na jej stadionie.

Sanfrecce: Hayashi; Sasaki, Mizumoto, Nogami, Wada (66′ Berisha); Kashiwa, Inagaki, Aoyama, Shibasaki (62′ Kawabe); Patric, Kudo (36′ Dangda)

Reysol: Kirihata; Takagi, Park, Suzuki, Koike (90+4′ Kamekawa); Otani, Koizumi, Ito (90+1′ Esaka); Olunga, Segawa (72′ Nakayama), Cristiano

 

Sagan Tosu – Shonan Bellmare

Tosu 0-1 Shonan.jpg

Tosu przerwało swoją świetną serię zwycięstw na własnym stadionie i mocno skomplikowało sobie sytuację w tabeli. Sagan ma bowiem tylko 2 punkty przewagi nad ostatnim w tabeli Nagasaki. Shonan natomiast wskoczyło na 13. lokatę wyprzedzając Jubilo Iwatę.

Już w 40. sekundzie mogło być 1:0 dla Tosu. Nieudany strzał Fujity przeciął Kanazaki i jego strzał bardzo nieznacznie minął słupek bramki Shonan. W 18. minucie oglądaliśmy świetną indywidualną akcję zawodnika Saganu. Znów w roli głównej pojawił się Mu Kanazazki, który był tego dnia niezwykle aktywny i pod nieobecność Torresa sam dźwigał ofensywę zespołu. W 27. minucie Tosu miało rzut wolny z dość bliskiej odległości i do piłki podszedł najlepszy specjalista od stałych fragmentów gry w klubie, czyli Harakawa. Uderzenie pomocnika gospodarzy było bardzo dobre, ale trafiło tylko w boczną siatkę.

Shonan „obudziło się” dopiero w drugiej połowie i w pierwszych minutach stworzyło sobie parę dobrych sytuacji. Niestety dla gości, niewiele z tego wynikało i w dalszym ciągu utrzymywał się bezbramkowy remis.

Do czasu, bowiem w 62. minucie Bellmare objęło prowadzenie. Do siatki trafił Okamoto, który wykorzystał dogranie Yamane i… rykoszet, który uniemożliwił Gondzie skuteczną interwencję. W 84. minucie dobrą sytuację do wyrównania mieli gospodarze, ale obrońcy Shonan ofiarnie rzucali się pod nogi zawodnikom Tosu i uniemożliwili im skuteczny strzał. Sagan Tosu miał w tym meczu wiele okazji, ale nie potrafił wykorzystać żadnej. Shonan miało jedną i zdołało zdobyć zwycięską bramkę.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Mu Kanazaki (Sagan Tosu)
Były zawodnik Kashimy Antlers brał na siebie ciężar napędzania i wykańczania akcji ofensywnych zespołu. Pod nieobecność Torresa był liderem ataku i niemal w pojedynkę stwarzał mnóstwo zagrożenia pod bramką Shonan.

Sagan: Gonda; Yoshida, Oumari, Kim, Fujita; Harakawa (68′ Takahashi), Takahashi, Fukuta (85′ Tagawa), Ono; Jo Dong-Geon (66′ Toyoda), Kanazaki

Shonan: Akimoto; Ono, Saka, Yamane; Sugioka, Ishikawa, Matsuda (57′ Saito), Okamoto (88′ Takayama), Umesaki, Kikuchi; Yamasaki (90+3′ Shimamura)

 

Vissel Kobe – V-Varen Nagasaki

Kobe 1-1 Nagasaki

Po 6. porażkach z rzędu przyszedł czas na remis na własnym stadionie z ostatnim w tabeli Nagasaki. 7. meczów bez wygranej zespołu z Podolskim i Iniestą w składzie to chyba nie to czego oczekiwali „eksperci” twierdzący, że obaj Panowie „zjedzą tę ligę”. Rzeczywistość bywa brutalna.

Już w 4. minucie gospodarze mieli wspaniałą okazję do wyjścia na prowadzenie. Podolski mocno wstrzelił piłkę w pole karne, a tam odnalazł się Wellington, który oddał strzał z najbliższej odległości. Na szczęście dla gości, doskonale interweniował Tokushige. Minutę później odpowiedzieli gracze z Nagasaki, za sprawą uderzenia głową Takasugiego. Dobrze w bramce zachował się jednak Kim i obronił strzał obrońcy V-Varen.

W 22. minucie Kim już nie miał szans i został pokonany przez Sawade. Zawodnik Nagasaki doskonale ograł całą defensywę Kobe i umieścił piłkę w bramce gospodarzy.

8 minut później było już 1:1. Wellington zgrał piłkę do Mihary, a ten bez zastanowienia oddał mocny strzał na bramkę i doprowadził do wyrównania. W 86. minucie idealną i niemal 100%. sytuację miało Nagasaki. Piłka spadła pod nogi Juanmy Delgado, a ten z ok. 5. metrów nie trafił w światło bramki. Mnóstwo szczęścia mieli w tej sytuacji gospodarze. Nerwów w tym spotkaniu nie wytrzymał obrońca Kobe, Bunmatan i w 92. minucie obejrzał czerwoną kartkę za brzydki faul na Ryutaro. Kobe znów rozczarowało i miało szczęście, iż Nagasaki nie wykorzystało swoich sytuacji.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Takashi Sawada (V-Varen Nagasaki)
Autor jedynej bramki dla Nagasaki w tym spotkaniu. Japończyk wyglądał w tym spotkaniu niezwykle świeżo i obrońcy Kobe nie potrafili go upilnować.

Kobe: Kim; Bunmatan, Watanabe, Osaki, Mihara; Furuhashi (86′ Tanaka), Fujita (80′ Inoha), Mita, Goke (59′ Iniesta); Podolski, Wellington

Nagasaki: Tokushige; Takasugi, Bujis, Tagami; Onaga, Isomura, Kurogi, Ryutaro, Omoto (66′ Nakamura), Sawada (90+3′ Hiramatsu); Juanma Delgado

 

Kashima Antlers – Kawasaki Frontale

Kashima 0-0 Frontale

Spotkanie mistrza z wicemistrzem z poprzedniego sezonu. Nie tego jednak wszyscy oczekiwali, gdyż nie zobaczyliśmy w tym spotkaniu bramek. Co oznacza ten remis? Otóż Frontale odskoczyli od Hiroshimy na 1 punkt i są samodzielnym liderem tabeli. Antlers stracili dwupunktową przewagę jaką mieli nad FC Tokyo i wyprzedzają „Gazowników” tylko dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu.

Na Kashima Stadium przywitała nas ładna oprawa przygotowana przez kibiców Antlers.

3

Już w 8. minucie Frontale mogli uciszyć cały stadion i zmarnować cały wysiłek kibiców, którzy przygotowali oprawę, bowiem po ładnej akcji całego zespołu Yu Kobayashi trafił w słupek. Król strzelców z poprzedniego sezonu złapał się za głowę, bo nie mógł uwierzyć, że nie zdobył w tej sytuacji bramki. W 36. minucie znów Kobayashi wpadł z piłką w pole karne i został powalony na ziemie przez obrońcę. Arbiter nie miał wyboru i wskazał na 11. metr. Do piłki podszedł sam poszkodowany, ale jego strzał fantastycznie obronił Kwon. W 41. minucie w końcu strzał na bramkę oddali Antlers, a konkretnie ich najlepszy strzelec, Yuma Suzuki. Uderzenie było jednak słabe i przeleciało ponad bramką.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Goście atakowali, a gospodarze okazjonalnie odpowiadali po kontratakach. W 69. minucie dobrą okazję zmarnował Abe, który dostał świetne podanie od Kengo Nakamury i uderzył wprost w interweniującego Kwona. Koreański bramkarz wykazał się niezłym refleksem i wybił piłkę na rzut rożny. W 91. minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Abe. Oczywiście nie pochwalamy nieprzepisowych zagrań, ale pomocnik Frontale zrobił co zrobić powinien, gdyż Antlers wychodzili z kontrą 3 na 1.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Kwon Sun-Tae (Kashima Antlers)
Bramkarz Kashimy nie dawał się pokonać z akcji i nie dał się też pokonać z jedenastu metrów. Bardzo dobre zawody Koreańczyka.

Antlers: Kwon; Yamamoto, Inukai, Jung, Anzai; Abe (59′ Doi), Silva, Misao, Endo (78′ Uchida); Suzuki, Serginho (83′ Nagaki)

Frontale: Jung; Kurumaya, Taniguchi, Nara, Elsinho; Oshima, Morita (66′ Chinen), Noborizato (85′ Suzuki), Nakamura, Abe; Kobayashi (82′ Hasegawa)

 

Vegalta Sendai – Urawa Red Diamonds

Vegalta 1-1 Urawa

Remis w tym spotkaniu najbardziej ucieszył FC Tokyo, które zwiększyło swoją przewagę nad oboma zespołami. Podział punktów nie jest jednak tak złą wiadomością dla Vegalty i Urawy, gdyż te dwie drużyny wyprzedziły właśnie Cerezo Osakę i zajmują kolejno 7. i 6. pozycję.

Zdecydowanie lepiej w mecz weszła ekipa z Saitamy, który raz za razem atakowała swojego przeciwnika. W 19. minucie ładny rajd prawą stroną przeprowadził młodziutki Hashioka i dograł w pole karne do Shinzo Korokiego. Najlepszy strzelec Urawy w tym sezonie trafił jednak tylko w boczną siatkę.

W 24. minucie Urawa wyszła na prowadzenie. Nagasawa wykonał świetne, kilkudziesięciometrowe podanie, a do siatki trafił Hashioka, który inteligentnym strzałem głową pokonał golkipera Vegalty. Trafienie mocno przypomina słynnego gola Robina Van Persiego, który podczas MŚ w 2014. roku trafił do siatki po podaniu Blinda. Dla 19-letniego wychowanka Urawy Reds był to pierwszy gol w profesjonalnej karierze.

W 40. minucie Vegalta doprowadziła do wyrównania po równie ładnym trafieniu głową. Autorem bramki był Itakura, a w rolę podającego wcielił się w tej sytuacji Notsuda. W 43. minucie gospodarze byli blisko wyjścia na prowadzenie, ale z najbliższej odległości spudłował Hachisuka.

Po przerwie piłkarze z Sendai kontynuowali swój napór i w 56. minucie znów mieli dobrą okazję, którą zmarnował Itakura. W 87. minucie zaatakowała Urawa i mogło się to skończyć bardzo źle dla gospodarzy. Z okolic 20. metra mocno uderzał Ugajin i tylko doskonała interwencja Schmidta uchroniła Vegaltę od straty bramki. W 92. minucie było jeszcze bliżej, gdyż szybką kontrę strzałem kończył Nabbout i trzeba przyznać, że Australijczyk pomylił się bardzo nieznacznie. W 96. minucie znów wysilić się musiał Schmidt, bowiem mocno z powietrza uderzał Tomoaki Makino. Bramkarza Vegalty ponownie wykazał się jednak dobrą paradą i zapobiegł utracie bramki.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Daiki Hashioka (Urawa Red Diamonds)
Młody zawodnik był bardzo aktywny przez całe spotkanie i dobre 90 minut skwitował debiutancką bramką w J.League.

Vegalta: Schmidt; Itakura, Oiwa, Hiraoka; Sekiguchi (85′ Nagato), Hachisuka, Ryang (69′ Okuno), Shiihashi; Ishihara, Abe (77′ Ramon), Notsuda

Urawa: Nishikawa; Makino, Mauricio, Iwanami; Nagasawa (84′ Shibato), Kashiwagi, Ugajin, Aoki (60′ Abe), Hashioka; Koroki (77′ Nabbout), Muto

 

Shimizu S-Pulse – Jubilo Iwata

Shimizu 5-1 Jubilo

Derby Shizuoki, czyli drugie wielkie derby tej kolejki. Gospodarze starcia, czyli Shimizu S-Pulse, nie pozostawili żadnych złudzeń ekipie Krzysztofa Kamińskiego i odnieśli bardzo wysokie zwycięstwo. S-Pulse zajmuje obecnie 9. miejsce, a Jubilo spadło aż na 15. lokatę.

Shimizu objęło prowadzenie już w 50. sekundzie meczu po trafieniu Kitagawy. Napastnik S-Pulse wykorzystał świetne, otwierające podanie Douglasa i pokonał Polskiego bramkarza. W 5. minucie było blisko wyrównania, ale uderzenia zawodników z Iwaty były dobrze blokowane przez obrońców Shimizu. W 7. minucie Jubilo miało rzut wolny z okolic 30. metra. i do piłki podszedł Shunsuke Nakamura. Wiadomo, że gdy były gracz m.in. Celticu i Yokohamy F. Marinos podchodzi do stałego fragmentu gry to zaraz będzie groźnie. Nie inaczej było i tym razem i potężne uderzenie legendarnego Japończyka z trudem obronił Rokutan.

W 38. minucie było już 2:0 dla „pomarańczowych”. Dwójkową akcję z Kitagawą wykończył Douglas, który oszukał obrońców w polu karnym i pokonał Kamińskiego precyzyjnym strzałem w dolny róg.

W 51. minucie Jubilo zdobyło bramkę kontaktową, za sprawą trafienia Taniguchiego. Wydawało się, że Iwata wraca do gry, ale było to tylko złudzenie.

10 minut później ponownie do siatki trafił Douglas, który po podaniu Kitagawy minął obrońcę i oddał strzał w lewy dolny róg bramki. Ponownie bez szans był Krzysztof Kamiński.

W 72. minucie swoją drugą bramkę w tym spotkaniu zdobył Koya Kitagawa, który wykorzystał podanie Ishige i posłał piłkę obok bezradnego Polaka. Totalnie rozbite było w tym spotkaniu Jubilo.

W 94. minucie Shimizu zdobyło 5. bramkę w tym spotkaniu i była to zdecydowanie ozdoba tegorocznych derbów Shizuoki. Murata, który zameldował się na placu gry kilka minut wcześniej, pokonał Kamińskiego fenomenalnym uderzeniem w górny róg. Tym mocnym akcentem zakończyło się spotkanie w Shizuoce, gdzie Shimizu zdemolowało lokalnego rywala z Iwaty.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Koya Kitagawa (Shimizu S-Pulse)
Dwa gole i dwie asysty mówią same za siebie.

Shimizu: Rokutan; Matsubara, Freire, Hwang, Tatsuta; Ishige (88′ Murata), Kaneko (90+2′ Mizutani), Shirasaki, Takeuchi; Douglas, Kitagawa (79′ Crislan)

Jubilo: Kamiński; Takahashi, Morishita, Albayrak (72′ Matsuura), Sakurauchi, Oi; Uehara (46′ Yamamoto), Nakamura, Taguchi; Okubo (46′ Araki), Kawamata

 

Nagoya Grampus – FC Tokyo

Nagoya 1-2 Tokyo

Nagoya doznaje 3. porażki z rzędu, a Tokyo w końcu się odblokowało i po 9. meczach bez wygranej w końcu sięga po komplet punktów. Podopieczni Kenty Hasegawy długo kazali nam czekać na zwycięstwo i miejmy nadzieję, że kolejnymi spotkaniami zapoczątkują inną serię. Serię zwycięstw.

W 5. minucie Tokyo miało bardzo dobrą okazję do wczesnego wyjścia na prowadzenie. Ota dośrodkował idealnie na głowę Morishige, a ten z bliskiej odległości uderzył wprost w interweniującego Langeraka. W 21. minucie indywidualną akcję przeprowadził Nagai, który otoczony 4. zawodnikami Nagoi oddał groźny strzał na bramkę. Langerak tylko stał i odprowadzał piłkę wzrokiem licząc, że przeleci ona obok słupka. Jego modlitwy zostały wysłuchane i strzał Nagaiego bardzo nieznacznie minął bramkę. W 39. minucie szczęścia z dystansu poszukał Hashimoto, ale jedyne co znalazł tym strzałem to reklamę ustawioną za bramką.

Po zmianie stron wszystko wyglądało niemal tak samo. Tokyo atakowało, ale nieskutecznie, a Nagoya okazjonalnie przeprowadzała jakąś kontrę. W 48. minucie jedną z okazji po stronie gości miał Oliveira, który uderzał zza „szesnastki”. Strzał Brazylijczyka był jednak minimalnie niecelny. Dwie minuty później ponownie uderzał Diego, ale jego strzał obronił Langerak. Kibice Tokyo mogli się poczuć jak przy okazji poprzednich spotkań, gdyż „gazownicy” mieli sporo okazji, ale nic nie chciało wpadać.

Niektórzy zaczęli się już pewnie dopatrywać w tym wszystkim udziału sił paranormalnych, ale w 65. minucie „Boski Diego” (bynajmniej nie ten z Argentyny) przeprowadził akcję w swoim stylu i zagrał w pole karne do niepilnowanego Omoriego. Były zawodnik Visselu Kobe doskonale wiedział co zrobić w tej sytuacji i pokonał bezradnego Langeraka.

Trzy minuty później było już 2:0 dla FC Tokyo. Higashi zagrał długą piłkę do Nagaiego. Ten ładnie ją opanował, zszedł na lewą nogę i bardzo ładnym strzałem od poprzeczki pokonał Australijskiego bramkarza. W tym momencie wydawało się, iż jeżeli w braku szczęścia Tokyo maczały palce jakieś siły nadprzyrodzone, to już pewnie sobie poszły i zaczęły szukać nowej ofiary.

Nic bardziej mylnego, bowiem w doliczonym czasie gry do własnej bramki trafił Jang, który w niezrozumiały sposób głową pokonał Hayashiego. Wyglądało to tak, jakby się nie spodziewał, iż piłka spadnie mu na głowę, ale właśnie tego powinien się był spodziewać środkowy obrońca we własnym polu karnym. Nagoya miała więc bramkę kontaktową, ale nie miała już czasu, aby powalczyć o coś więcej i FC Tokyo po bardzo dobrym meczu zgarnia upragniony komplet punktów.

Zawodnik meczu według Azja Gola: Kensuke Nagai (FC Tokyo)
Japończyk zostawił serce i dusze na boisku. Całe spotkanie był niezwykle aktywny, pracował w defensywie i był zabójczo niebezpieczny w ofensywie, co zwieńczył przepiękną bramką na 2:0.

Nagoya: Langerak; Kanai (75′ Akiyama), Nakatani, Maruyama, Miyahara (13′ Hasegawa); Tamada, Izumi, Kobayashi, Maeda; Jo, Aoki (66′ Xavier)

Tokyo: Hayashi; Ota, Morishige, Jang, Muroya; Omori (90+6′ Niwa), Takahagi, Hashimoto, Higashi; Nagai (84′ Yajima), Oliviera (89′ Lins)

 

 

 

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM

Zapisz

Zapisz

Zapisz