Nie obyło się bez emocji, sporej ilości goli i niespodzianek. Czas na półfinały Pucharu Uzbekistanu 🙂

Kokand-1912 – Pachtakor Taszkent 2:5 (Chałmuchamedow 6-karny, Berdyjew 90+1 – Thiago Bezerra 1, 77, Rachmatullajew 21, Esmael Goncalves 45+1, Maszaripow 66) https://www.youtube.com/watch?v=MC9Gm3Hg-Rk
1538113137
Zaczęło się z grubej rury. Sujunow wykopał piłkę spod własnej bramki, Ćeran zagrał głową do przodu a Brazylijczyk strzałem na dłuższy słupek dał prowadzenie Lwom. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Sidikow poszedł przebojem w pole karne a Rachmatullajew go sfaulował. Sędzia wskazał na wapno a Murod Chałmuchamedow się nie pomylił i mieliśmy remis. Aczkolwiek Sujunow dobrze się rzucił. Kwadrans później sprawca jedenastki odkupił winę i huknięciem zza pola karnego odzyskał prowadzenie gościom. Jusupow nawet się nie rzucił. Tuż przed zejściem na przerwę Pachtakor przeprowadził kolejną bramkową akcję. Maszaripow zagrał po ziemi do przodu a Esmael był gdzie być powinien i z bliska podwyższył rezultat. Pragnę zauważyć, że gracze gości często byli łapani w pułapki ofsajdowe. Wg mnie sędziowie się nie mylili, odgwizdując spalone, zatem tym razem Pachtakor nie został okradziony z żadnego gola, jak to już bywało kilkakrotnie w bieżącym sezonie ligowym. Po przerwie Lwom udało się jeszcze bardziej bramkowo odskoczyć od gospodarzy. Esmael Goncalves rozegrał klepkę z Szorachmedowem, wjechał z prawej strony w pole karne, dośrodkował, Jusupow ręką odbił piłkę lecz z bliska głową w bramce zmieścił ją Maszaripow. W 77. minucie po mięciutkim zagraniu górą Sajfijewa z lewego skrzydła piłkę przejął zawodnik z numerem… 77. Po czym spokojnie kopnął ją obok Jusupowa. Bezerra uczcił pieczętującego wejście do finału gola fikołkiem i rękami wzniesionymi do góry. Najstarsza uzbecka drużyna na otarcie łez zdobyła gola po rzucie wolnym pośrednim z pola karnego (Sajfijew podał do własnego bramkarza). Po strzale Berdyjewa piłka odbiła się od poprzeczki a następnie od muru po czym wpadła do bramki. Gola zaliczono na konto gracza gospodarzy. Numon Hasanow nie znalazł sposobu na zespół, który prowadził w latach 2015-16, zatem nie udało się Kokandczykom awansować do finału po raz drugi (w 1992 roku grali tam jako Temirjulczi Kokand, przegrali finał po rzutach karnych z Nawbahorem Namangan). Z kolei drużyna Szoty Arweładzego wygrała trzecie kolejne spotkanie a od siedmiu jest niepokonana i może cieszyć się z pierwszego od 2011 roku finału Ozbekiston Kubogi. Widzów: 6301

Kokand-Pachtakor

Bunyodkor Taszkent – AGMK Olmalik 1:2 (Murod Toszmatow 80 – Muzaffarow 57, Połwonow 63) https://www.youtube.com/watch?v=F9LGV5eQLbk
1538212645
Co może zaskakiwać, to Górnicy byli stroną przeważającą w pierwszej połowie. Potwierdzenie przewagi nadeszło, gdy minutę po wejściu na boisko Muzaffarow dostał piłkę z prawej strony od Pirimowa i oddał niespodziewany niski strzał z dystansu. Zaskoczony Suchrobdzon Sultanow (w pierwszej połowie się nie nudził) musiał wyciągać piłkę z siatki. 6 minut później zrobił to samo po tym, gdy z prawej strony akcję zrobili Hodżiachmedow, Pirimow i Jokić. Serb kopnął piłkę tyłem do środka a Połwonow odpowiednio ustawił głowę i mamy 0:2. Od tego momentu Jaskółki wzięły się do roboty. W 80. minucie po centrze z prawej strony piłkę głową zgrał Mirachmadow a Toszmatow przyjął ją i ładnym strzałem w długi róg pokonał Abdułowa. Wyrównać się nie udało, zatem awans do pierwszego finału w historii olmalickiego klubu stał się faktem. Dodam, że równo 10 lat temu, czyli w 2008 roku drogę do bezpośredniego spotkania o trofeum zamknął mu… Bunyodkor (łącznie 8:1 w dwumeczu a w stołecznym zespole grał wówczas Dżasur Hasanow, obecnie piłkarz… AGMK). Zatem zemsta była słodka. Dla ekipy Bachtiora Aszurmatowa była to trzecia kolejna wygrana. Natomiast Jaskółki na swój jubileuszowy, dziesiąty finał poczekają co najmniej jeszcze rok. Od 13 lutego 2014 roku AGMK czekał na zwycięstwo z Bunyodkorem (wówczas ograł go 4:1 w Pucharze Ligi). Widzów: 2447

Bunyodkor - AGMK

Finał Pachtakor – AGMK zostanie rozegrany 28 października na stadionie Istiqlol (niepodległość) w Ferganie. Dla klubu ze stolicy będzie to już czternasty finał (11 razy wygrywali) zaś dla zespołu z Olmaliku – pierwszy. Na pewno będą emocje 🙂

Autor tekstu: Łukasz Bobruk
https://twitter.com/red_bobini91