Zapraszamy na przegląd 22. kolejki J2. League, w której nie zabrakło emocji, pięknych bramek i niespodzianek.

Yokohama FC – Montedio Yamagata

Yoko 1-1 Montedio

Na początek zaglądamy na NHK Spring Mitzusawa Stadium, gdzie gospodarz obiektu, Yokohama FC podejmowała Montedio Yamagatę, która nie przegrała od 9. spotkań.

W 20. minucie pierwszą ładną akcję przeprowadzili gospodarze, a konkretnie Kitazume, który uciekł obrońcom i wycofał piłkę do dobrze ustawionego Laajaba. Norweg próbował poszukać Nomury w polu karnym, ale zagrał zbyt mocno i piłka wyleciała za linię końcową, co zepsuło dobrą akcję Yokohamy. 2. minuty później odpowiedzieli goście. W dobrej sytuacji uderzał Nakamura, ale jego strzał obronił Minami. Strzał Nakamury dobijał jeszcze Minami (nie mylić z bramkarzem Yokohamy), jednak posłał piłkę obok bramki.

Po przerwie przeważali goście, którzy stwarzali sobie więcej dogodnych okazji do zdobycia bramki. W 50. minucie znów wykazać się musiał golkiper gospodarzy i z trudem obronił uderzenie Kobayashiego. W 62. minucie ładnie w polu karnym zachował się Minami i oddał strzał w kierunku bramki strzeżonej przez zawodnika z tym samym nazwiskiem. Ponownie górą z tego pojedynku wyszedł Minami z Yokohamy. Zawodnicy Montedio usilnie dążyli do objęcia prowadzenia, ale stawał im na drodze Minami, albo nie potrafili wykonać ostatniego podania. W 79. minucie to gospodarze mogli cieszyć się z prowadzenia, bowiem doskonałą sytuację miał Takeda. Japończyk nie zdołał jednak pokonać Kushibikiego i jego strzał wylądował na poprzeczce.

W 84. minucie gościom udało się w końcu wyjść na prowadzenie. Bramkę strzelił Yuruki, po genialnej asyście Nakayamy. Obaj zawodnicy pojawili się na murawie niewiele wcześniej i trzeba oddać Panu Takashiemu Kiyamie, że dokonał bardzo trafionych zmian.

Kiedy wydawało się, że Yamagata zgarnie komplet punktów, gospodarze doprowadzili do wyrównania. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry, po sporym zamieszaniu w polu karnym, bramkę strzelił Sato i obie drużyny musiały podzielić się punktami.

Składy:

Yokohama: Minami; Tadokoro, Bae, Kawasaki, Kitazume; Domigues (86′ Toshima), Takeda, Nomura, Sato, Watanabe (70′ Jeong); Laajab

Yamagata – Kushibiki; Matsumoto, Kuriyama, Kumamoto; Yamada, Nakamura, Honda, Miki; Kobayashi (70′ Yuruki), Sakano (79′ Nakayama), Minami (88′ Rodrigues)

Matsumoto Yamaga – Albirex Niigata

Matsumoto 2-0 Albirex

Przenosimy się do Matsumoto, gdzie miejscowa Yamaga podejmowała Albirex Niigata. Gospodarze po tym zwycięstwie wskoczyli na fotel lidera J2, a goście zaliczyli tym samym 4. mecz z rzędu bez zwycięstwa.

W pierwszej części spotkanie było dość wyrównane z kilkoma sytuacjami po obu stronach. Najlepszą sytuację stworzyli sobie w 46. minucie goście, ale piłka po strzale Kawaty przeleciała obok słupka.

Po zmianie stron, pierwszą doskonałą okazję stworzyli sobie gospodarze. Rzut wolny blisko bramki wykonał Iwakami, ale trafił w poprzeczkę. Do piłki dopadł jeszcze Daizen Maeda, jednak znajdował się w trudnej sytuacji i nieczysto trafił w piłkę, przez co na tablicy wyników nadal widniał bezbramkowy remis.

W 55. minucie wielkim sprytem w polu karnym wykazał się Takasaki i wywalczył rzut karny dla swojego zespołu. Do piłki podszedł sam poszkodowany i pokonał Muralhę, który miał jednak piłkę na rękach i był o włos od skutecznej interwencji.W 79. minucie zawodnicy Albirexu mogli wyrównać, ale strzał Tanaki obronił Morita.

Dwie minuty później było już po meczu, gdyż Takasaki zdobył swoją drugą bramkę w tym spotkaniu, ustalając tym samym końcowy rezultat. Dzięki tej wygranej Matsumoto Yamaga została nowym liderem J2.

Składy:

Yamaga – Morita; Urata, Iwama, Iida; N. Maeda (90+4′ Yamamoto), Ishihara, Fujita, Paulihno, Iwakami; Takasaki (89′ Nagai), D. Maeda (78′ Serginho)

Albirex – Muralha; Watanabe (88′ Kawaguchi), Tomisawa, Hara, Yasuda; Takagi, Toshima, Kato (75′ Ogawa), Isomura; Kawata (64′ Yano), Tanaka

Tokyo Verdy – Fagiano Okayama

Verdy 0-1 Fagiano

Okayama przystępowała do tego spotkania w lekkim kryzysie, bo jak inaczej wytłumaczyć 6. spotkań bez zwycięstwa klubu, który realnie bił się o awans do J2. Verdy natomiast doznali kompromitującej porażki w poprzedniej kolejce z Kamatamare Sanuki. Mogliśmy się więc spodziewać, że spotkanie nie będzie należało do wyjątkowo porywających.

Pierwszy niebezpieczny strzał na bramkę rywali oddał w 12. minucie Nakama, który próbował wykorzystać błąd obrońców Verdy. Uderzał jednak z dość znacznej odległości i nie trafił w światło bramki. Pierwsza połowa nie obfitowała w sytuacje bramkowe, których po prostu nie było i oba zespoły schodziły do szatni przy bezbramkowym remisie.

Zaraz po przerwie, bo już w 48. minucie, Verdy stworzyło zagrożenie po stałym fragmencie gry. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Sato, a piłkę do siatki próbował skierować Ibayashi. Trafił jednak w boczną siatkę i wciąż nie oglądaliśmy bramek na Ajinomoto Stadium.

W 59. minucie szybką akcję przeprowadzili goście. Piłkę w pole karne dośrodkował Mukuhara, a tam najwyżej wyskoczył Nakama i potężnym uderzeniem głową wyprowadził Okayamę na prowadzenie. Zawodnicy Fagiano chcieli iść za ciosem i nadal atakowali bramkę Verdy. Dwie minuty po zdobyciu bramki przeprowadzili kolejną szybką akcję, którą strzałem chciał kończyć Saito. Uderzenie Japończyka zostało jednak zablokowane i goście mieli tylko rzut rożny. W 66. minucie gospodarze odpowiedzieli równie szybką akcją, która skończyła się tak samo jak ta Fagiano, a więc zblokowany, strzałem i rzutem rożnym. Dwie minuty później, Verdy znów zaatakowali i tym razem udało im się skończyć akcję celnym strzałem. Zza pola karnego uderzał Hatanaka, ale świetnie w bramce spisał się Kanayama. Gospodarze się nie poddawali i 5 minut przed końcem doskonałą okazję do wyrównania miał Tamura, ale uderzył zbyt lekko i golkiper gości nie miał problemów z obroną tego strzału. W 90. minucie mieliśmy niemałą kontrowersję. W polu karnym Okayamy upadł Vieira i Verdy domagali się rzutu karnego. Sędzia uznał, że wejście obrońców Fagiano było zgodne z przepisami i ukarał Brazylijczyka żółtą kartką. Powtórki pokazują jednak, że obrońcy nie trafili w piłkę i doszło do kontaktu z zawodnikiem z Tokio, stąd też uzasadnione pretensje „zielonych”. Nie była to jednak ostatnia szansa Verdy. W 93. minucie, głową z najbliższej odległości uderzał Ri Yong. Północnokoreański zawodnik jednak, nie potrafił skierować piłki do siatki i Verdy uległo przed własną publicznością ekipie Fagiano.

Składy:

Verdy – Kamifukumoto; Narawa, Hatanaka, Ibayashi, Tamura; Inoue (71′ Ri Yong), Watanabe, Uchida; Hayashi (51′ Vieira), Sato (58′ Pinheiro), Fujimoto

Fagiano – Kanayama; Kiyama, Hamada, Goto; Mimura, Ueda (67′ Sueyoshi), Tsukagawa, Mukuhara; Nakama, Saito (82′ Fukumoto), Ito (71′ Akamine)

Mito Hollyhock – Kamatamare Sanuki

Mito Hollyhock 5-0 Tochigi

Przyszedł czas na grające „wesoły” futbol Mito. Dlaczego „wesoły”? Cóż, wesoły dla obiektywnego kibica, ale nie do końca dla fanów tego zespołu. Potrafią oni bowiem przegrać z przeciętnym w tym sezonie Gifu 4:0, ale też wygrać 5:0 z Sanuki, totalnie deklasując rywala.  Kamatamare z kolei, wygrało w poprzedniej kolejce z Verdy i opuściło strefę spadkową. Nie na długo jak się okazało, gdyż porażka z Mito zepchnęła ich z powrotem na 21. miejsce.

Lepiej Hollyhock nie mogło zacząć tego spotkania. Już w 37. sekundzie objęli prowadzenie po bramce Ito, który wykorzystał podanie Jeffersona. Po spokojniejszym fragmencie meczu, gospodarze znów stworzyli sobie groźną sytuację. W 21. minucie obrońcy Kamatamare totalnie się pogubili i przed szansą stanął Jefferson, ale skutecznie przeszkadzał mu obrońca i Brazylijczyk posłał piłkę nad poprzeczką.

Co nie udało się napastnikowi gospodarzy w 20. minucie, udało się w 33. Kolejny fatalny błąd w defensywie popełnili goście. Futbolówkę przejął Kurokawa i idealnie zagrał do niepilnowanego Jeffersona, który podwyższył prowadzenie Mito.

Jeszcze przed przerwą, zawodnicy Hollyhock zamknęli mecz zdobywając trzecią bramkę. Fantastycznym podaniem na kilkadziesiąt metrów popisał się Ito, a całą akcję pewnie wykończył Kurokawa.

Po przerwie tempo trochę spadło, ale nie powinno to dziwić, gdyż gospodarze mieli wysokie prowadzenie, a goście nie byli w stanie nic specjalnego zaoferować. Nie oznaczało to jednak końca strzelania. W 68. minucie, po ładnej wymianie podań, bramkę zdobył Kojima, a w 75. minucie Sanuki dobił Kimura.

Piękną goleadę urządzili sobie zawodnicy Mito i choć trochę osłodzili kibicom ten trudny dla nich sezon.

Składy:

Mito – Matsui; Fukui, Hosokawa, Ito, Tamukai (66′ Sato); Kimura, Ito (66′ Motegi), Kojima, Kurokawa (72′ Kishimoto), Hiroyuki; Jefferson

Sanuki – Shimizu; Alex Santos, Nakashima (46′ Asada), Okamura, Sasaki (46′ Ichimura); Shigematsu, Watanabe (66′ Arabori), Shigematsu; Hara, Kijima

Machida Zelvia – Tochigi SC

Machida 0-1 Tochigi

Gdyby Machida pokonała u siebie jeden z najsłabszych zespołów ligi odpowiednio wysoko, zasiadłaby na fotelu lidera. Jednak w myśl zasady „oczekuj nieoczekiwanego”, można się było spodziewać, że nie zasiądzie. Tak też się stało, bowiem uległa Tochigi przed własną publicznością i pozostała na 4. miejscu w tabeli, tracąc 3 punkty do liderującej trójki. Tochigi natomiast wyprzedziło w tabeli Kumamoto i komplet punktów był dla nich jak oddech świeżego powietrza.

Goście już w 15. minucie meczu zaskoczyli wszystkich i wyszli na prowadzenie, po świetnym strzale głową Oguro. Wypada wspomnieć o świetnym podaniu za linię obrony, autorstwa Okazakiego.

W 39. minucie, dobrą okazję do wyrównania mieli gospodarze, ale strzał Otaniego został obroniony przez Takeshige. Zawodnicy Machidy próbowali doprowadzić do wyrównania, ale niewiele mogli zdziałać przy ambitnie walczącej defensywie Tochigi. Do przerwy mieliśmy więc zaskakujące prowadzenie gości.

Po zmianie stron byliśmy świadkami dość ciekawych obrazków, albowiem to goście ruszyli do ataku i w pierwszych minutach zagrażali bramce gospodarzy. Głównie po stałych fragmentach gry. Musieli wziąć sobie do serca powiedzenie, że „najlepszą obroną jest atak” i trzymali rywali z dala od własnej bramki. W 58. minucie ładnym indywidualnym rajdem popisał się Hamashita, ale jego strzał bez większych problemów obronił Fukui. Trzy minuty później, znów Hamashita pojawił się w roli głównej i po sprincie lewą stroną dograł idealną piłkę do niepilnowanego Oguro. Strzelec pierwszej i jak się okazało jedynej bramki, uderzył piłkę bez przyjęcia i bardzo nieznacznie się pomylił. W 66. minucie nareszcie zaatakowali zawodnicy Machidy. Po rzucie rożnym uderzał Fukatsu, ale posłał piłkę tuż nad poprzeczką. Czas uciekał, a faworyzowani przed spotkaniem gospodarzy mieli coraz większy problem. W okolicach 71. minuty doszło do nieładnej przepychanki pomiędzy zawodnikami, która wynikła z brutalnego i bezmyślnego faulu Fukatsu chwilę wcześniej. Sędzia jednak w porę opanował sytuację i ostudził zapędy zawodników wlepiając Okazakiemu i Fukatsu po żółtej kartce. Japończycy nie okazują emocji nawet na boisku? Niech każdy kto tak twierdzi, powie to Fukatsu, który wylądował na ziemi po odepchnięciu przez wściekłego Okazakiego. W 82. minucie gospodarze byli bardzo blisko wyrównania. Po dośrodkowaniu z narożnika boiska, piłka dość przypadkowo spadła pod nogi Shimosaki, a ten bez zastanowienia oddał strzał w kierunku bramki. Na szczęście dla gości, na posterunku był Takeshige i zatrzymał uderzenie obrońcy Machidy. To była już ostatnia szansa Zelvii na wyrównanie i niespodzianka stała się faktem. Tochigi pokonuje na wyjeździe Machidę.

Składy:

Machida – Fukui; Otani, Fukatsu, Shimosaka, Okuyama; Hirato (85′ Frank), Morimura (76′ Babunski), Inoue, Sugimori (56′ Todaka); Suzuki, Nakashima

Tochigi – Takeshige; Fukuoka, Hattori, Tashiro, Hisadomi; Wada, Okazaki, Henik, Hamashita (90+3′ Ushinohama); Oguro (89′ Pecnik), Kamigata (84′ Nishizawa)

JEF United Chiba – Omiya Ardija

JEF 1-3 Omiya

Powoli zbliżająca się do miejsca gwarantującego grę w play-offach Omiya, złożyła wizytę na Fukuda Denshi Arenie, gdzie jej rywalem był gospodarz obiektu, JEF United.

Wszystko zaczęło się po myśli gospodarzy, bowiem już w 10. minucie, Larrivey wyprowadził ich na prowadzenie. Argentyńczyk otrzymał ładne podanie od Tamedy i nie dał bramkarzowi większych szans.

Odpowiedź gości nastąpiła w 30. minucie, kiedy to Mateus doprowadził do wyrównania. Brazylijczyka idealnym podaniem obsłużył Sakai, który znalazł lukę pomiędzy obrońcami i otworzył drogę do bramki napastnikowi Omiyi.

W 42. minucie, JEF znów mógł objąć prowadzenie. Świetnie głową uderzał Inui, ale piłkę z linii bramkowej wybił Tomiyama.

Po zmianie stron, jako pierwsi poważne zagrożenie stworzyli goście. W 56. minucie głową uderzał Omae, ale posłał piłkę tuż obok słupka.

W 69. minucie drugą świetną asystę zaliczył Sakai, a bramkę zdobył zawodnik, który w pierwszej połowie uratował Omiye przed stratą bramki, a więc Tomiyama.

Niespełna dwie minuty później było już 3:1 dla Ardiji. Omae ładnie przyjął piłkę w polu karnym i pokonał bezradnego Rodrigueza. Trzecia bramka całkowicie pozbawiła gospodarzy złudzeń i nie zdobyli się oni nawet na bramkę kontaktową.

Składy:

JEF – Rodriguez; Inui, Masushima, Kondo, Chajima (74′ Yamamoto); Funayama, Yada (46′ Kojima), Kumagai; Larrivey, Tameda, Ibusuki (58′ Kiyotake)

Omiya – Kasahara; Kawazura, Komoto, Yamakoshi, Sakai; Mateus (63′ Shimada), Mikado, Oyama, Barada (87′ Yokotani); Omae, Tomiyama (81′ Simovic)

Tokushima Vortis – Roasso Kumamoto

Tokushima 1-0 Roasso

Żaden z wyżej wymienionych zespołów nie jest pewny utrzymania. Vortis mają 10 punktów nad strefą spadkową, a Roasso tylko 4. W obliczu porażki Niigaty i JEF, gospodarze przeskoczyli oba zespoły w tabeli i zajmują obecnie 15. pozycję.

Goście oddali pierwszy dobry i celny strzał w 16. minucie meczu. Autorem uderzenia był Tanaka, ale był to strzał zbyt słaby dla Kajikawy. Dobrą próbę podjął jednak skrzydłowy Kumamoto, gdyż przy mocnym deszczu jaki mieliśmy w ten chłodny sobotni wieczór w Tokushimie, każda piłka mogła sprawić bramkarzowi problem. Niewiele działo się w pierwszej części gry i zawodnicy schodzili na przerwę przy bezbramkowym remisie.

W 52. minucie, zza pola karnego uderzał Konishi, ale przeniósł piłkę tuż nad poprzeczką.

W 80. minucie pojawił się na boisku Bueno, który zmienił Izutsu, a w 84. minucie zdobył zwycięską bramkę dla Vortis. Brazylijczyk pokonał bramkarza głową, wykorzystując świetnie wymierzone dogranie od Omoto.W doliczonym czasie gry, bliscy wyrównania byli goście, ale dobrze ustawiony Kajikawa obronił uderzenie Tanaki.

Składy:

Vortis – Kajikawa; Izutsu (80′ Bueno), Ishii, Fujiwara, Omoto; Konishi, Sisi, Hirose (75′ Uchida), Iwao; Sugimoto (53′ Kano), Shimaya

Roasso – Sato; Kuroki, Murakami, Kotani (82′ Hayashi); Katayama, Yonehara, Kamimura, Tanaka; Ito (78′ Takase), Minagawa, An (73′ Nakayama)

Oita Trinita – Ventforet Kofu

Oita 2-4 Kofu]

Kiedy Oita pokonywała Matsumoto Yamagę i Fukuokę, wydawało się, że wraca zespół z początku sezonu i Trinita na dobre zasiądzie na fotelu lidera J2. Nic bardziej mylnego. Po porażce w fatalnym stylu z Tokushimą Vortis przyszedł czas na drugą z rzędu wysoką porażkę. 3 porażki w 5. spotkaniach to zdecydowanie nie taki bilans jakiego oczekują kibice od klubu, który miał przebojem wedrzeć się do J.League.

Goście rozpoczęli strzelanie w 20. minucie, kiedy to Horigome ładnie zachował się w polu karnym i strzałem w długi róg pokonał golkipera Oity.

Zaledwie 4 minuty później stadion w Oicie zamilkł ponownie, gdyż Kofu prowadziło już 2:0. Niezrozumiale dużo miejsca miał przed polem karnym Soneda, który wykorzystał przestrzeń i spokojnie oddał precyzyjny strzał, którym podwoił prowadzenie gości.

Po przerwie, a konkretnie w 52. minucie gospodarze mieli wyśmienitą okazję, aby strzelić bramkę kontaktową. Nieporozumienie obrońców Ventforetu próbował wykorzystać Isa, który stanął oko w oko z bramkarzem, ale uderzył w sam środek i golkiper z Kofu nie bez problemów, ale obronił strzał pomocnika Oity.

Niestety dla Trinity, spełniło się stare piłkarskie porzekadło. Bynajmniej nie chodzi o „2:0 to niebezpieczny wynik”, ale o „niewykorzystane sytuacje się mszczą”. Nie inaczej było i tym razem. W 59. minucie Horigome zobaczył wysuniętego bramkarza Oity i próbował go „przelobować”, niczym Francesco Totti w pamiętnym spotkaniu z Interem Mediolan. Włoch zdobył wspaniałą bramkę, ale Japończyk musiał zadowolić się asystą, bowiem piłka odbiła się od poprzeczki i z najbliższej odległości do siatki wpakował ją Sato. Przy 3:0 było już jasne, że kolejna porażka Oity stanie się faktem.

W 75. minucie gospodarze dostali rzut karny po faulu na Fujimoto. Sam poszkodowany podszedł do wykonywania jedenastki i bardzo pewnie pokonał Kawate.

W 84. minucie mieliśmy dalszy ciąg koszmaru Oity. Fatalny błąd przed własnym polem karnym popełnił Kotegawa i w konsekwencji Sato zdobył swoją drugą bramkę w tym spotkaniu.

Na pocieszenie (marne pocieszenie, trzeba przyznać),Oita zdołała zdobyć jeszcze jedną bramkę. Znów na listę strzelców wpisał się Fujimoto i znów z jedenastu metrów.

Oita doznaje więc kolejnej porażki i traci pozycję lidera J2. Istny rollercoaster na szczycie tabeli i po Renofie, Fukuoce i Oicie, nowym liderem zostaje Matsumoto Yamaga. Wszystko to w przeciągu paru tygodni.

Składy:

Oita – Takagi; Tone, Suzuki, Kishida; Hoshi (46′ Isa), Himeno (42′ Kawanishi), Kotegawa, Matsumoto; Fujimoto, Baba (77′ Mitsuhira), Kokubu

Kofu – Kawata; Lima, Koide, Imazu; Soneda (66′ Tanaka), Sato, Shimakawa (49′ Kubota), Yuzawa; Ogura, Michibuchi, Horigome (83′ Takano)

Zweigen Kanazawa – Renofa Yamaguchi

Zweigen 2-2 Renofa

Renofa, która zaledwie trzy kolejki temu była liderem J2, zalicza trzeci mecz bez zwycięstwa i ląduje na trzecim miejscu w tabeli. Na jej szczęście inni kandydaci do mistrzostwa, a więc Oita, Machida i Fukuoka, również potraciły punkty. Wygrała za to Yamaga i dzięki temu 3 pierwsze ekipy mają po 40 punktów. Kanazawa natomiast znajduje się na 13. miejscu, lecz nad strefą spadkową ma zaledwie 10 punktów przewagi.

Zgodnie z przewidywaniami, to goście jako pierwsi zdobyli bramkę. Już w 5. minucie świetnym strzałem z powietrza popisał się Onaiwu i wyprowadził Renofę na prowadzenie.

W 27. minucie gospodarze mogli odpowiedzieć, również strzałem z powietrza. Ohashi próbował pokonać Fujishime zza pola karnego, ale golkiper Renofy był dobrze ustawiony i poradził sobie ze strzałem pomocnika Zweigen. Jeszcze lepszą okazję stworzyli sobie gospodarze w 41. minucie, kiedy to Sugiura próbował zaskoczyć bramkarza Renofy sytuacyjnym uderzeniem z powietrza. Uderzył jednak za wysoko i przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Po przerwie, zawodnicy Kanazawy mieli wyborną okazję do wyrównania, bowiem w 55. minucie Kato zdołał ograć Mae i stanął oko w oko z bramkarzem. Uderzył jednak fatalnie i bramkarz gości spokojnie obronił jego strzał. 4 minuty później, gospodarze mieli rzut karny. Sugiura został sfaulowany przez Gelsona i z 11. metrów do wyrównania doprowadził Quintanilha.

3 minuty później Zweigen wyszło na prowadzenie. Świetne podanie, strzelca pierwszej bramki, wykorzystał Kato.

W 69. minucie mieliśmy już remis, za sprawą ładnego trafienia Takagiego. W 75. minucie, Renofa mogła nawet wyjść na prowadzenie, ale świetną paradą popisał się Shirai i obronił strzał Yamashity. Mogli wygrać goście, ale mogli też gospodarze. W 85. minucie Kato wypatrzył w polu karnym Kakite i posłał do niego otwierające podanie. Ten przyjęciem minął bramkarza, ale wyrzucił się do boku i nie był już w stanie skierować piłki do pustej bramki Renofy. W 92. minucie gospodarze mieli jeszcze lepszą okazję. Wyszli z atakiem 3 na 1, ale nie potrafili się porozumieć kto ma przejąć piłkę. Z bramkę wyszedł więc Fujishima, ale został ograny przez Miyazakiego. Ten od razu uderzył w kierunku pustej bramki, ale zrobił to zbyt słabo i futbolówkę z linii bramkowej wybili obrońcy. Patrząc z perspektywy ostatnich minut, Renofa miała masę szczęścia, że udało jej się wywieźć z Kanazawy punkt.

Składy:

Zweigen – Shirai; Numata, Sakuda, Shoji, Mori; Kato, Fujimura, Ohashi, Kiyohara (76′ Sato); Quintanilha (69′ Kakita), Sugiura (69′ Miyazaki)

Renofa – Fujishima; Torikai, Watanabe (61′ Matsumoto), Gerson, Mae; Osaki (61′ Yamashita), Miyuki, Ikegami (67′ Kiyonaga), Onose; Onaiwu, Takagi

FC Gifu – Ehime FC

Gifu 1-2 Ehime

Przed tą kolejką, Ehime było najgorszym zespołem w J2 z 15. punktami na koncie. Wygrana z Gifu sprawiła, że wydostali się ze strefy spadkowej i zbliżyli się na zaledwie 4 punkty do Kumamoto. Gifu z kolei nie grozi ani spadek, ani awans, mimo iż tracą tylko 7 punktów do miejsc premiowanych grą w play-offach.

Gospodarze wyszli na prowadzenie już w 10. minucie po strzale głową Abe.

W 34. minucie Ehime mogło wyrównać, ale strzał głową Uehary, fantastycznie obronił Victor. Nie minęła minuta, a Victor znów uratował gospodarzy przed stratą bramki. Tym razem świetnie zachował się w sytuacji 1 na 1 i odbitą przez Hiszpana piłkę wybili obrońcy. W 42. minucie goście mieli dobrą sytuację do strzelenia bramki. W polu karnym, piłkę dostał Kondo i bez namysłu uderzył z powietrza w kierunku bramki. Przeniósł piłkę ponad poprzeczką, lecz gdyby trafił, to tym razem Victor nie miałby najmniejszych szans. Kolejne poważne ostrzeżenie dla Gifu.

Drugą połowę (podobnie jak pierwszą) lepiej rozpoczęli gospodarze. Strzelał m.in. Tanaka, ale nie trafił w światło bramki. W 58. minucie znów bliski szczęścia był Tanaka, ale z najbliższej odległości nie był w stanie pokonać Okamoto.

W 61. minucie w końcu zaatakowali goście. Początkowo wydawało się, że gospodarze mają wszystko pod kontrolą i zaraz oddalą zagrożenie, ale fatalny błąd popełnił Nakashima, który wybił futbolówkę wprost pod nogi Maeno. Ten bez zastanowienia oddał piękny strzał na bramkę i doprowadził do wyrównania.

W 70. minucie Ehime po raz kolejny uciszyli Nagaragawa Stadium. Wspaniałą piłkę za linię obrony posłał Nishioka. Do piłki ruszył Arita i w doskonałej sytuacji pokonał Victora, ustanawiając wynik meczu.

Pod koniec meczu gospodarze mieli kilka sytuacji, po których mogli doprowadzić do wyrównania, ale ostatecznie nie potrafili już skierować piłki do siatki i sensacyjne zwycięstwo Ehime stało się faktem.

Składy:

Gifu – Victor; Fukumura, Takeda, Tamori, Abe; Nakashima, Miyamoto, Ono (83′ Namba); Furuhashi, Kazama (66′ Yabuuchi), Tanaka (71′ Yamagishi)

Ehime – Okamoto; Maeno, Nishioka, Rindo, Tamabayashi; Kogure, Tanaka (90+1′ Yamazaki), Nozawa, Kondo; Uehara (53′ Arita), Niwa (81′ Kawahara)

Kyoto Sanga – Avispa Fukuoka

Kyoto Avispa

Spotkanie pomiędzy Kyoto Sangą, a Avispą Fukuoka, nie odbyło się z powodu złych warunków atmosferycznych i powodzi jakie nawiedziły region Kioto.

Autor tekstu: Kamil Gala                                                                                                  @GalsonHM

Zapisz

Zapisz

Wyświetleń: 29

Autor tekstu: Kamil Gala

Social media

Strefa sponsorowana

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze