Machida Zelvia – Ehime FC

Zelvia - Ehime.JPG

Zaglądamy do miasta Machida, położonego w aglomeracji Tokio, gdzie miejscowa Machida Zelvia podejmowała w sobotę ekipę Ehime FC.

Pierwszy strzał w tym spotkaniu oglądaliśmy w 5. minucie meczu. Strzał tylko do odnotowania w statystykach, gdyż nie przeleciał nawet blisko bramki gości. Uderzał Koki Sugimori. 5 minut później po zamieszaniu w polu karnym celny strzał oddał Koji Suzuki, ale zbyt lekki, aby mógł poważniej zagrozić bramce strzeżonej przez Okamoto. I to by było na tyle, jeżeli chodzi o pierwszy kwadrans. W 16. minucie gospodarze stworzyli sobie pierwszą dobrą sytuację, która mogła, a nawet powinna, zakończyć się zdobyciem bramki. Sugimori kapitalnie wrzucił piłkę wprost na głowę Yoshihamy, a ten posłał ją tuż obok bramki. Goście odpowiedzieli parę minut później, kiedy to Kondo popisał się nienaganną techniką oraz szybkością i strzałem z lewej nogi próbował zaskoczyć golkipera Machidy. Strzał jednak był niecelny i Koki Fukui wznawiał grę z 5. metra. Po tej akcji piłkarze Ehime zaczęli grać odważniej i częściej próbowali zagrozić bramce Zelvii. W dalszym ciągu, podobnie jak gospodarze, nie potrafili zakończyć swoich sytuacji bramką. Z pomocą przyszedł im… obrońca gospodarzy Otani, który w swoim polu karnym zagrał piłkę ręką i sędzia wskazał na 11. metr. Do piłki podszedł Go Nishida i w 38. minucie, pewnym strzałem w dolny róg, wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

Kiedy wydawało się, że podopieczni Kenty Kawaiego dowiozą prowadzenie do przerwy, Yuki Nakashima wykorzystał niefrasobliwość obrońców Ehime i minutę przed przerwą doprowadził do wyrównania.

Druga połowa prowadzona była w nieco szybszym tempie, głównie za sprawą gospodarzy, którzy szybko chcieli zdobyć bramkę dającą im prowadzenie. Często stwarzali sobie dobre okazje, ale równie często je marnowali. Chyba najlepszą szansę miał w 65. minucie Kojima, ale mając przed sobą pustą bramkę, nie potrafił skierować piłki do siatki. Parę minut później zawodnicy Machidy wyszli z szybką kontrą, którą groźnym strzałem zakończył Koji Suzuki, jednak doskonale w bramce spisał się Okamoto. W 84. minucie po rzucie wolnym dla gospodarzy, arbiter podyktował drugą w tym meczu jedenastkę. Jego zdaniem faulowany był Fukatsu i Machida stanęła przed szansą na objęcie po raz pierwszy w tym meczu prowadzenia. Tak też się stało i Suzuki pewnym strzałem pokonał Okamoto.

W tym spotkaniu nie wydarzyło się już nic więcej i ostatecznie Machida Zelvia pokonała 2:1 Ehime FC.

Skrót meczu:

Fagiano Okayama FC – Montedio Yamagata

Fagiano - Montedio

Przenosimy się do Okayamy i pojedynku Fagiano – Montedio Yamagata.

Spotkanie toczone było w niezłym tempie. Nie brakowało strzałów, ładnych bramek, ani emocji.  Już w 14 minucie meczu, gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Takeda, który pięknym, atomowym uderzeniem zza pola karnego, pokonał Kushibikiego. Po golu gra się nieco uspokoiła i na jakąś groźną sytuację musieliśmy poczekać do 42. minuty, kiedy to Seigo Kobayashi próbował wykorzystać fatalny błąd obrony Fagiano. Po minięciu bramkarza miałby przed sobą pustą bramkę, ale golkiper gospodarzy sfaulował Japończyka i mieliśmy jedenastkę. Do piłki podszedł sam poszkodowany i zdobył bramkę dla swojego zespołu.

Druga połowa zaczęła się odwrotnie w stosunku do pierwszej części. To goście mieli lepsze fragmenty gry i to oni jako pierwsi zdobyli bramkę. W 50. minucie meczu, świetnym zagraniem za linię obrony, został obsłużony Toyofumi Sakano i strzałem z powietrza w krótki róg pokonał Junki Kanayame.

Gospodarze zdołali odpowiedzieć w 70. minucie, za sprawą ładnej bramki głową Mizuki Hamady.

Spotkanie było dość wyrównane i wynik całkiem sprawiedliwie odzwierciedla jego przebieg.

Skrót meczu:

Avispa Fukuoka – Tokushima Vortis

Fukuoka-Vortis.JPG

W Fukuoce, obecny wicelider, Avispa, mierzyła się z znajdującą się w okolicach środkowej części tabeli Tokushimą Vortis.

W pierwszej części działo się tyle co po wciśnięciu do oporu pedału gazu w starej Hondzie Civic, czyli niewiele. Jak już pojawił się jakiś strzał na bramkę to odległość jej minięcia, przez piłkę, wyrażana była w metrach.

W drugiej połowie, oba zespoły starały się wejść na wyższy poziom. Groźne akcje przeprowadzali gospodarze, a także goście, których jedną z lepszych okazji był strzał z okolic pola karnego w wykonaniu Maekawy, który doskonale obronił Kentaro Kakoi.

W 58. minucie Dudu znalazł sobie trochę miejsca w okolicach 20. metra od bramki gości i cudownym uderzeniem w samo okienko pokonał golkipera gości. Kandydat do gola kolejki? Całkiem prawdopodobne. Dał prowadzenie swojej drużynie, a parę minut później uratował ją przed stratą gola. Piłka uderzona przez Leo Osakiego, zmierzała prosto do siatki, ale interwencje na linii bramkowej zaliczył właśnie Dudu i głową oddalił zagrożenie. Piłkarze Avispy ewidentnie przestali sobie radzić z atakami gości, którzy znów mogli doprowadzić do wyrównania, ale tym razem piłka zatrzymała się na poprzeczce.

Na szczęście dla podopiecznych Masamiego Ihary, mecz się skończył i 3pkt. zostały w Fukuoce.

Skrót meczu:

FC Gifu – Mito HollyhockGifu - Hollyhock.JPG

Na północ od Nagoi, w prefekturze Gifu i w mieście o tej samej nazwie, najlepszy klub z tejże prefektury, mierzył się sobotniego popołudnia z Mito Hollyhock, a więc klubem, który byłby prawdopodobnie najmocniej wspierany przez władzę, gdyby ród Tokugawa nie został jej pozbawiony bardzo dawno temu.

O ile Siogunat byłby dumny z nazwy i herbu zespołu, o tyle, po zobaczeniu okoliczności w jakich w 19. minucie meczu został podyktowany rzut karny dla gospodarzy, mógłby zażądać zerwania z nimi jakichkolwiek powiązań. Pięciu zawodników z Mito próbowało wybić wstrzeloną w pole karne piłkę, ale albo w nią nie trafiali, albo nabijali siebie nawzajem, albo jak w ostatniej fazie „akcji” zagrywali piłkę ręką. Rzut karny, pewnym strzałem, na bramkę zamienił Yuya Yamagishi. To nie był jednak koniec „popisów” defensywy Hollyhock w tym meczu. Niedługo po rozpoczęciu drugiej połowy Koji Homma próbował złapać lekkie i niedokładne dośrodkowanie zawodnika Gifu, ale łapiąc piłkę, wbiegł najpierw w swojego obrońcę, a potem w napastnika gospodarzy, w efekcie czego futbolówka wypadła mu z rąk i zamiast złapać ją, złapał przeciwnika. Sędzia znów wskazał na wapno. Tym razem do piłki podszedł Kyogo Furuhashi i FC Gifu prowadziło już 2:0.

Można by pomyśleć, że gorzej już być nie może. Otóż mogło. Minęło 15. minut i było już 3:0. Goście rozgrywali piłkę w swoim polu karnym pod presją rywala, niczym Real Madryt w finale Ligi Mistrzów, gdy tercet Mane – Salah – Firmino tylko czyhał na błąd defensorów „królewskich”. Liverpoolczycy się nie doczekali, ale doczekali się zawodnicy Gifu, którym goście tę piłkę po prostu oddali. Pierwszy strzał obronił jeszcze Homma, ale przy dobitce nie miał najmniejszych szans, gdyż stało przy nim 3(!) zawodników drużyny przeciwnej, podczas gdy obrona uznała, że i tak padnie bramka, więc nie ma potrzeby ruszać w kierunku piłki. Pod koniec meczu padła jeszcze jedna bramka. Oczywiście dla Gifu. Czwarty gol, czwarty błąd defensywy. Na szczęście dla Hollyhock to był koniec i niczym więcej nie zdążyli nas już zaskoczyć.

Skrót meczu:

Yokohama FC – Tokyo Verdy

Yokohama - Verdy.jpg

W ostatnim niedzielnym meczu, Yokohama FC podejmowała na NHK Spring Mitsuzawa Stadium ekipę Tokyo Verdy. Dwie duże firmy z wielkimi ambicjami, ale potencjałem tylko na środek tabeli J2.

Mecz lepiej rozpoczęli goście ze stolicy, którzy już w drugiej minucie poważnie zagrozili bramce  Shugo Tsujiego, za sprawą Fujimoto. w 14. minucie Watanabe świetnie zatańczył z piłką przed polem karnym Yokohamy, zwiódł obrońcę i znalazł dobrze ustawionego Yuheia Sato, który pokonał golkipera gospodarzy. Świetnie dysponowani byli Fujimoto i Watanabe, z którymi nie radzili sobie defensorzy z Jokohamy. Mimo to do przerwy wynik się nie zmienił i goście prowadzili 1:0.

W drugiej połowie gospodarze zabrali się do odrabiania strat. Częściej naciskali i atakowali rywala, który z kolei nie był już tak aktywny jak w pierwszej części. Udało im się wyrównać w 57. minucie, za sprawą główki Kensuke Sato, który wykorzystał problemy z kryciem, jakie mieli obrońcy gości i niepilnowany wyskoczył do piłki.

Zawodników Verdy wyraźnie podłamała strata bramki i nie byli w stanie przeprowadzić żadnej składnej akcji, która mogłaby zakończyć się choćby groźnym strzałem na bramkę. Oddali inicjatywę gospodarzom, którzy szli za ciosem, szukając drugiej bramki. Konsekwencja i dążenie do celu przyniosło spodziewany efekt i w 74. minucie cieszyli się po raz pierwszy z prowadzenia w tym spotkaniu. Akira Toshima wykorzystał fenomenalne zagranie wzdłuż bramki, Naokiego Nomury. Podopiecznym Miguela Ángela Lotiny zajrzało w oczy widmo porażki i przypomnieli sobie, że aby tego uniknąć, to trzeba zaatakować przeciwnika i poszukać bramki. Tak też zrobili i kiedy już wszyscy myśleli, że Yokohama wygra ten mecz, oni w 95. minucie meczu doprowadzili do wyrównania. Shugo Tsuji popełnił błąd w stylu Ikera Casillasa z finału Ligi Mistrzów w 2014 roku i zupełnie niepotrzebnie zrobił parę kroków do przodu. Lee Yong Jick wygrał walkę o górną piłkę i głową przelobował golkipera Yokohamy.

Tokyo Verdy w iście Japońskim stylu, pokazało charakter i grało do końca, dzięki czemu wywiozło z Jokohamy cenny punkt.

Skrót meczu:

Autor tekstu: Kamil Gala
@TokyoGalson 

Omiya Ardija VS. Kamatamare Sanuki

Omiya - Kamatamare.jpg

Omiya to drużyna, która nigdy nie była potęgą J.League, ale to z boisk pierwszoligowych ją kojarzymy. Derby Saitamy między nimi a Urawą Reds należały, co roku do najpiękniejszych batalii w lidze Japońskiej, zarówno pod względem sportowym jak i oprawy fanów.
Mimo to zeszłoroczny spadkowicz robi wszystko, aby nie wrócić do elity i wraz z Albirexem Nigata i Jef United bije się o miano najbardziej rozczarowującej drużyny w stosunku do swojego potencjału.
Gdyby Omiya grała w Polsce już dawno by usłyszała z trybun „przestańcie sprzedawać mecze”. Oczywiście nie wątpię w uczciwość potężnych Wiewiór, ale liczba spotkań, które przegrywają mimo miażdżącej przewagi jest kuriozalna (JEF i Albirexu również), na co można powiedzieć tylko jedno, „Całe J.League”.

Samo spotkanie to jedna wielka piguła goryczy dla fanów Omiyi.
Huraganowe ataki „Wiewiór” nie dały zespołowi nic prócz dzwona w tył głowy, w postaci bramki weterana Tetsuya Kijima.  Co może być bardziej orzeźwiające niż dać sobie strzelić bramkę 34 latkowi, który na 16 lat swojej kariery spędził tylko 6 w profesjonalnej lidze ?

7 minut później wyraz swojej frustracji wyraził przepięknym golem Noriyoshi Sakai młodszy brat Gotoku Sakaiego – zawodnika HSV i reprezentanta Japonii na przyszłych MŚ 2018.
Noriyoshi grający na prawej obronie „Mocarnych Wiewiór” ściął do środka dryblingiem, po czym pięknie oddał lewą nogą strzał, którego nie powstydziłyby się największe gwiazdy świata.
W 38 minucie mecz w polu karnym sfaulowany został napastnik Takamitsu „Tommy” Tomiyama, karnego na bramkę zamienił niezawodny w tym aspekcie gry Genki Omae strzelając swojego 9 gola w sezonie (17 bramka w karierze z rzutu karnego).
Omiya do 55 minuty miała jeszcze z 3-4 dobre sytuacje by dobić ranne zwierzę, zamiast tego po raz drugi dali się upokorzyć dając sobie strzelić gola po stałym fragmencie gry.
Bramkę strzelił  kolejny „filigranowy, niemający warunków fizycznych” Japoński obrońca mierzący 190 cm Taiki Nakashima. To jego pierwsza bramka w 23 spotkaniach, jakie rozegrał 23 latek w całej swoje zawodowej karierze.

Omiya mimo wprowadzenie dwóch dodatkowych napastników Simowica i Toscano nie zdołała przebić się przez zasieki Sanuki.

Jeśli tak doświadczony klub jak Omiya mający multum weteranów z J1, nie potrafi udowodnić wyższości w ataku jak i obronie nad ostatnią drużyną J2, to ciężko sobie wyobrazić, nad kim będzie mógł ją dowieść. 

Składy:
Omiya Ardija –  Kasahara, Kawazura, Komoto, Yamakoshi, Sakai (69′ Ryo Okui), Oyama, Mikado, Mateus, Shimada(75′ Marcelo Toscano), Tomiyama (Robin Simovic), Omae.
Kamatamere Sanuki – Shimizu, Alex, Nakajima, Okamura, Takeda, Watanabe, Takagi, Moriwaki, Nishi (84′ Ichimura), Kijima(78′ Ganaha), Sasaki

JEF United Chiba vs Renofa Yamaguchi FC

JEF - Yamaguchi

W czołówce drużyn, które grają poniżej oczekiwań od wielu lat (a dokładniej, od 2010 bo od wtedy nie mogą się wydostać z J2) jest JEF United Ichihara.
Kadrowo na papierze zespół mogący grać w środku tabeli J.League, jednak z niewiadomych powodów oscylujących wokół fantasy, sztuk mistycznych, klątw etc. co roku doprowadzają swoich wiernych fanów do rozpaczy.
Albo zakończą sezon o włos od play offów, albo odpadają już w nich po jakichś kuriozalnych błędach bramkarza, sędziego itd.

W obecnym sezonie klub postawił mocno na Argentyńskiego trenera Juan’a Esnaider’a który w zeszłym sezonie doprowadził ich do 6 miejsca i walki w Play offach (gdzie już ich własny bramkarz Sato, wyrzucił z gry). Dodał paru doświadczonych, uzdolnionych graczy z doświadczeniem takich jak Heberta z Piasta Gliwice, Yusuke Chajima z Sanfrecce (mistrz Japonii) Tatsuya Masushima z Kashiwy (również mistrz J.League) nowego bramkarza Diego Rodriguez’a z Rosario oraz Jason Geria z Malbourne.
Powyżsi zawodnicy plus dotychczasowe gwiazdy zespołu jak Larrivey, Jorge Salinas, Funayama czy Koki Kiyotake i bez problemu zajmujemy…uwaga werble…12 Pozycję w tabeli. To tak typowe zmarnowanie potencjału dla tej drużyn, że szkoda już się nad tym rozwodzić.

Renofa Yamaguchi z kolei po cichu bez większych nazwisk, leje wszystko, co napotka. Są bardzo tolerancyjni/liberalni w stosunku do rywali, bez wyjątku czy to drużyna z dołu tabeli, renomowana firma, kandydat do awansu czy nie, bez respektu naparzają każdego, a do tego grają przy tym atrakcyjną dla oka piłkę.

W składzie mają tylko 3 znaczące na papierze nazwiska.
Keisuke Tsuboi – 40 krotny reprezentant Japonii – dziś 38 latek grający na doświadczeniu, kiedyś jeden z najszybszych obrońców na świecie.
Ado Onaiwu –  Mistrz Azji U23 z 2016 roku,   oraz od lat jeden z najzdolniejszych napastników młodego pokolenia w Japonii. Zaczynający karierę w Shochi High School gracz zaczął karierę w…JEF United w 2014 gdzie po 3 latach trafił do potęgi Urawy Reds.
Mistrzowie Ligi Mistrzów 2017 wypożyczyli w tym roku Japończyka (Ojciec Nigeryjczyk, matka Japonka) do Yamaguchi, aby ten w wieku 22 lat ogrywał się, zamiast siedzieć na trybunach. Ado w 17 spotkaniach strzelił już 11 goli i zaliczył 2 asysty – jest to najlepsze wypożyczenie roku 2018.
Takayuki Mae – 24 letni prawy obrońca,   drugi sezon z rzędu kandydat do miana najlepszego na tej pozycji w J2 (już 2 gole i 5 asyst).

Jakim wynikiem zakończyło się to starcie papierowego i niespodziewanego tytana ?
Pierwsza, przeciwnika napoczęła ekipa żółtych, w 16 minucie po świetnym dośrodkowaniu bocznego obrońcy Toshiyi Takagiego bramkę głową skierował „mały, filigranowy” napastnik mierzący 195 Hiroshi Ibusuki. 
W 32 minucie wyrównali goście z Yamaguchi, po koronkowej akcji między trójką zawodników Ikegami, Onose, Onaiwu bramkę zdobył ten ostatni.
Była to 11 bramka Onaiwu w tym sezonie i pierwsze przeciwko swojemu byłemu zespołowi, w którym stawiał pierwsze profesjonalne kroki.
Ledwie 6 minut znów duet lewy obrońca, rosły napastnik doszli do głosu. Po dośrodkowaniu Takagiego – Ibusuki, choć na raty, to zdołał pokonać niezdarnie interweniującego bramkarza Fujishime.
Obie drużyny okładały się niczym w walce Don Frye vs Yoshihiro Takayama, czyli bez gardy na wykończenie. Efektownie, tylko, że w tym spotkaniu heroicznym acz pokonanym Takayamą została ekipa z Ichihary.  Prowadząc 2-1 dali sobie wyrwać zwycięstwo, mimo że w składzie mają 3 mistrzów J.League, byłych graczy drużyn Primera Division itd., czyli grupę doświadczonych chłopów, którzy winni wiedzieć, co robić by poradzić sobie z „fikającym gówniarzem”.
Bohaterem spotkania został prawy obrońca Renofa Yamaguchi – Takayuki Mae.
Mae 
już w doliczonym czasie gry, a dokładniej w 94 minucie niespodziewanie będąc prawym obrońcą – zamykał akcję w polu karnym, efektownie przeskakując o głowę wyższego obrońcę. Było to o tyle zaskakujące iż dośrodkowanie szło z prawej strony, a nabiegał on z lewej strony pola karnego na główkę – NIKT ŁĄCZNIE Z KIBICAMI RENOFY NIE SPODZIEWAŁ SIĘ GO TAM ZOBACZYĆ !
Piękny gol – ustalający wynik 2-2

Rezultat ten można nazwać „przegranym remisem” JEF United. Młokosi z Renofy ich upokorzyli odbierając 3 punkty na 2 minuty przed końcowym gwizdkiem.
Do tego statystyki 13 strzałów dla JEF – 22 dla Yamaguchi pokazują, iż Renofa, gdyby to był mecz bokserski, spokojnie wygrałaby decyzją sędziowską spotkanie.

Trener Esnaider musi się zastanowić, czy aby przypadkiem włodarze „żółtych” nie rozważają już zmiany trenera.

Składy:
JEF United:  Rodriguez; Takagi, Kondo, Masushim, Chajima(77′ Jason Geria), Yamamoto (66′ Jorge Salinas), Kumagai, Yada, Funayama, Ibusuki, Larrivey (69′ Toriumi)
Renofa Yamaguchi: Fujishima; Torikai (82′ Osaki) Tsuboi (86′ Gerson) Watanabe, Mae, Miyuki, Yamashita, Ikegami, Takagi (66′ Kishida), Onaiwu, Onose

Oita Trinita vs Roasso Kumamoto

Oita - Kumamoto

„Oita Time” !
Oita Trinita to w tym sezonie grająca najradośniejszą piłkę ekipa w J2, cieszą oko, grają pozytywną piłkę i zajmują pierwsze miejsce w lidze.
Jeśli w tym roku nie awansują do J1 to ciężko będzie uwierzyć w piękno futbolu, ponieważ co roku awansują najbardziej wyrachowane drużyny, a nie te grające najefektowniej.
Oita po kuble zimnej wody, jakim było lanie 6-2 od spadkowicza J.League Ventforetu Kofu w kolejce 16, podeszła do spotkaniu z Roasso Kumamoto śmiertelnie poważnie.
Pierwszy raz w tym sezonie, Oita nie grała w stylu „Jeźdźca  bez głowy”, a bardziej pragmatyczną piłkę.
Roasso Kumamoto mimo że zajmują 17 pozycję w lidze,   mogą się nazwać zabójcą gigantów J2 , ponieważ w tym sezonie zdążyli zdobyć już skalp takich drużyna jak Omiya Ardija czy Albirex Nigata.

Mecz jednak od początku do końca przechodził pod dyktando wręcz przesadnie grającej stonowaną piłkę Oitę Trinite.
Na prowadzenie wyprowadził Azzurro niezawodny w tym sezonie Kenji Baba w 23 minucie, strzelając swojego 8 gola w sezonie.
Roasso mimo usilnych starań nie byli wstanie w fortecy, jaką jest Oita Bank Dome (na 10 spotkań w domu Oita przegrała tylko raz) strzelić wyrównującej bramki.

Rozpaczliwe ataki z kolei naraziły Kumamoto na akcję meczu, która dobiła gwóźdź do trumny.
Środkowy obrońca Yoshinori Suzuki wyszedł wysoko pressingiem do byłego reprezentanta Japonii Yusuke Minagawy,  samodzielnie odebrał mu piłkę, po czym niczym rasowy napastnik przebiegł połowę boiska, i idealnie w tempo podał do swojego snajpera Yusuke Goto, który podwyższył na 2-0.
Przepiękna akcją, która jest kwintesencją szkolenia środkowych obrońców w Japonii, gdzie gra z piłką przy nodze jest ich ogromnym atutem.

Składy:
Oita Trinita: Takagi; Tone, Suzuki, Fukumori, Matsumoto, Marutani, Miyasaka(69′ Kokubo), Hoshi, Goto, Baba(69′ Kawanishi), Isa(82′ Mitsuhira).
Roasso Kumamoto: Sato; Kotani(85′ Sano), Yonehara, Aoki, Tanaka, Nakayama (77′ Nakayama), Murekami, Hachikubo, Kuroki, Minagawa, An Byong-Jun (69′ Ito)

Zweigen Kanazawa vs Kyoto Sanga

Zweigen - Kyoto

Kyoto odniosło zwycięstwo za 6 pkt. z drużyną, z którą sąsiaduje w ponurym dole tabeli. Dzięki wygranej na wyjeździe Kyoto oddaliło się na 4 pkt. od Ehime, czyli pierwszego zespołu zajmującego spadkowe miejsce.
Kyoto, jako drużyna łącząca skrajnie zużytych weteranów z przesadne młodymi i niedoświadczonymi zawodnikami. Mimo że ta mieszanka wedlowska nie przynosiła do tej pory zadowalających wyników (12 pkt. po 16 kolejkach), to 2 czerwca 2018 włodarze klubu mogli czuć się dumni jak „świnia na łyżwach”,  ponieważ bramki strzelali dwaj drugoroczniacy i jeden weteran, dla którego jest to obecnie 13 sezon.
Mowa tutaj o dwóch 23 latkach, pomocniku Keiya Sento oraz napastniku Yohei Ono i liderze całej drużyny z Kyoto  prawym obrońcy 34 latku Yosuke Ishibitsu.
Zwłaszcza ten ostatni, od kiedy w 2007 strzelił swoją pierwszą bramkę, fani w całej Japonii czekają, co roku na jego przepiękne uderzenia  z dystansu.
I w tym spotkaniu takowym się popisał, dają nadziej wszystkim fanom Kyoto na lepszą przyszłość.
Bramkę na pocieszenie dla Zweigen strzelił ich najlepszy strzelec z zeszłego sezonu (16 goli w 2017) Koichi Sato.

Składy:
Zweigen Kanazawa:
Shirai; Hiroi, Sakuda, Namuta, Mori, Fujimura, Ohashi, Kiyohara, Kato (71′ Kaneko), Rodrigo (90+4′ Sato) Kakita (77′ Sugiura) 
Kyoto Purple Sanga:
Wakahara, Ishibitsu, Masukawa, Someya, Honda, Miyagi, Koyamatsu (Koyamatsu 90′), Sento, Escudero, Lopez (54′ Ono), Iwasaki (90+1 Kozuki)

 

 Matsumoto Yamaga vs Tochigi 

Matsumoto - Tochigi

W ostatnim spotkaniu, Matsumoto Yamaga mimo skromnego wyniku, przejechała się jak walec po Tochigi.
Gospodarze w obecności 12 334 rozśpiewanych fanów kontrolowali przebieg meczu od początku do końca.
Bramkę strzelił były zawodnik Kawasaki Frontale Paulinho.
Yamaga dzięki temu zwycięstwu uplasowała się na 6 miejscu gwarantującym play offy o awans do J.League.
Tochigi po raz kolejny pokazuje, iż o ile w obronie radzą sobie poprawnie, o tyle w ataku mają ogromne problemy z kreowaniem akcji ofensywnych.

Składy:
Matsumoto Yamaga: Morita; Hashiuchi (40′ Toma), Iida, Paulinho, Ishihara, Iwakami, Maeda (90′ Kudo), Fujita, Iwama. Nakami, Takasaki
Tochigi: Leoni; Tada, Hisadomi (Miyazaki), Tashiro, Hattori, Kan, Henik, Okazaki (73′ Sakaki), Nishiya, Oguro, Kamigata (56′ Futagawa)

Autor tekstu: Adam Błoński
@Adam_Blonski

Wyświetleń: 75

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze