To było do przewidzenia. W ostatnim meczu w ramach Levain CUP, Tokyo przegrywa
z Vegaltą 0:1.

O ile wynik nie powinien zaskakiwać, o tyle, postawa obu zespołów w tym spotkaniu, już tak.  Tokyo zagrało całkiem dobre spotkanie, czego nie można powiedzieć o gościach, którzy mieli wyjść na murawę Ajinomoto naładowani energią, w celu rozstrzelania gospodarzy, aby zapewnić sobie pierwsze miejsce w grupie, a wyszli dość spokojni. Stwarzali sobie mało sytuacji, bo w zasadzie tylko dwie w całym spotkaniu. Po jednej
z nich padła bramka, aczkolwiek bardzo przypadkowa, gdyż Yamada skierował piłkę do własnej bramki.
Sendai Tokyo

Piłkarze FC Tokyo natomiast, pokazali, że drugi garnitur również stać na dobrą i ładną dla oka grę. Głównym kreatorem gry był nie kto inny, jak Takefusa Kubo. Młodzieżowy reprezentant Japonii popisywał się świetnym rajdami i genialnymi podaniami, przecinającymi linie obrony rywala, jak na samym początku meczu, kiedy biegnąc
z piłką zgubił rywali i zagrał prostopadłą piłkę do Veloso, którego strzał z trudem obronił Kawanami. Były zawodnik młodzieżowych ekip FC Barcelony błysnął kolejnym, genialnym rajdem w drugiej części spotkania, po którym znów poszukał Lipe Veloso, ale ten tym razem nie trafił w światło bramki. W końcówce młody Japończyk oddał jeszcze strzał z dość bliskiej odległości, jednak fatalnie przestrzelił. Oczywiście nie grał tylko Kubo. Kapitalną i chyba najlepszą okazję do wyrównania miał Kiichi Yajima, który głową próbował pokonać golkipera gości. Ten jednak wykazał się wspaniałym refleksem
i obronił strzał zawodnika, występującego na co dzień w Tokyo U-23.

Tyle pozytywów, więc skąd taki wynik, można zapytać. A no stąd, że „gazownicy” byli dziś bardzo nieskuteczni, zupełnie jak w tegorocznym ligowym spotkaniu z Vegaltą. Byli też bardzo niepewni w obronie, co najlepiej podsumowuje bramka samobójcza Masoyuki Yamady, oraz sytuacja Sendai, która wynikła z niewytłumaczalnego zachowania obrońców w polu karnym i która miała miejsce parę minut po strzelonej bramce, kiedy to Okubo popisał się potrójną (tak, potrójną) interwencją i zapobiegł utracie drugiego gola.

Ogółem, z całego, tegorocznego Levain CUP, zapamiętamy z pewnością bramkę Kubo
z meczu z Niigatą i fatalną postawę zespołu w innych meczach. Całe szczęście, że był to ostatni mecz. Teraz czas skupić się na lidze.

Po meczu, zawodnicy wraz z trenerem, wyszli podziękować kibicom za wsparcie na przestrzeni całego turnieju.

Skład FC Tokyo: Okubo; Okazaki, Yoshimoto, Yamada, Ogawa; Kubo, Kajiyama, Shinada, Veloso; Togashi, Yajima.

Sendai Tokyo 3

Skrót meczu:

Autor tekstu: Kamil Gala
@TokyoGalson