Reprezentacja Korei Południowej przegrała z Meksykiem 0:1 w swoim drugim meczu na mistrzostwach świata 2026. O losach spotkania zdecydował jeden z najbardziej kuriozalnych błędów bramkarskich turnieju, a zwycięstwo gospodarzy zapewnił Luis Romo. Mimo porażki Koreańczycy wciąż mają wszystko w swoich rękach przed ostatnią kolejką fazy grupowej.

Mecz, który długo przypominał szachy

Pierwsza połowa była jedną z najmniej widowiskowych na całym mundialu. Meksyk oddał tylko jeden celny strzał, Korea odpowiadała cierpliwym budowaniem akcji, a obie drużyny bardziej bały się popełnić błąd niż zaryzykować.

Najlepszą okazję przed przerwą stworzył Julián Quiñones, którego uderzenie głową bez większych problemów obronił Kim Seung-Gyu.

Choć statystyki posiadania piłki znów były po stronie Azjatów, brakowało konkretów pod bramką rywala. Po dwóch meczach mundialu Korea zanotowała aż 58% posiadania przeciwko Meksykowi i 61% przeciwko Czechom. To dopiero drugi raz od 1966 roku, gdy Koreańczycy przekroczyli próg 55% posiadania w obu pierwszych spotkaniach mundialu.

Katastrofa po przerwie

Decydujący moment nadszedł w 50. minucie.

Po dośrodkowaniu Quiñonesa i zablokowanej główce Raúla Jiméneza piłka wysoko poszybowała w powietrze. Wydawało się, że Kim Seung-Gyu spokojnie ją wyłapie, jednak zderzył się z Lee Gi-Hyukiem i wypuścił futbolówkę z rąk. Najszybciej zareagował Luis Romo, który z kilku metrów wpakował ją do pustej bramki.

To był gol, który bardziej wynikał z nieporozumienia niż z jakości ofensywnej Meksyku.

Co ciekawe, Romo zdobył bramkę na stadionie, który zna doskonale z gry klubowej w Guadalajarze. W wieku 31 lat i 13 dni został drugim najstarszym Meksykaninem, który zdobył gola w debiucie na mundialu.

Korea ruszyła do ataku, ale zabrakło skuteczności

Po stracie bramki Korea przejęła kontrolę nad spotkaniem. Lee Kang-In coraz częściej schodził głębiej po piłkę, próbując rozciągać defensywę gospodarzy, a Hong Myung-bo stopniowo przeszedł na bardziej ofensywne ustawienie.

Największą szansę wyrównania Korea stworzyła dopiero pod koniec meczu.

W 87. minucie Cho Gue-Sung wygrał pojedynek główkowy, lecz fantastycznie interweniował Raúl Rangel. Chwilę później meksykański golkiper zdołał jeszcze odbić dobitkę Yang Hyun-Juna. Była to bez wątpienia jedna z najlepszych podwójnych interwencji całego turnieju.

Son znów cierpiał jako fałszywa dziewiątka

Kolejny raz pojawiły się pytania o sposób wykorzystania Son Heung-Mina.

Kapitan Korei przez dużą część spotkania pełnił rolę wysuniętego napastnika i często walczył o długie podania przeciwko Johanowi Vásquezowi oraz Edsonowi Álvarezowi. Trudno było jednak oczekiwać, że 33-letni Son będzie regularnie wygrywał takie pojedynki fizyczne.

Dopiero po wejściu dodatkowego napastnika Korea zaczęła częściej zagrażać bramce rywali i tworzyć przewagę w polu karnym.

Meksyk już w fazie pucharowej

Choć mecz nie zachwycił poziomem ofensywnym, Meksyk osiągnął dokładnie to, czego potrzebował.

Gospodarze zostali pierwszą drużyną na mundialu 2026, która zapewniła sobie awans do fazy pucharowej. Co więcej, po raz pierwszy w historii mistrzostw świata to właśnie Meksyk został chronologicznie pierwszym zespołem, który zagwarantował sobie miejsce w fazie play-off.

To również trzeci kolejny mundialowy triumf Meksykanów, licząc jeszcze zwycięstwo nad Arabią Saudyjską w Katarze.

Not over yet. South Korea's route to round of 32 explained - The Korea  Herald

Ciekawostki:

  • Meksyk nie stracił gola w pierwszej połowie żadnego z ostatnich 13 meczów mistrzostw świata. Ostatni raz zdarzyło się to w przegranym 1:3 meczu z Argentyną w 2010 roku.
  • Raúl Rangel został dopiero drugim bramkarzem Meksyku, który zachował czyste konto w swoich dwóch pierwszych występach na mundialu. Wcześniej dokonał tego tylko Guillermo Ochoa w 2014 roku.
  • Meksyk awansował z grupy już po dwóch kolejkach i po raz ósmy w dziewięciu ostatnich mundialach zameldował się w fazie pucharowej.
  • Korea Południowa zanotowała ponad 55% posiadania piłki w obu pierwszych meczach turnieju – dopiero drugi taki przypadek w historii jej występów na mundialach.
  • Według modelu xG spotkanie było niezwykle wyrównane: Meksyk wygenerował zaledwie 0,48 gola oczekiwanego, a Korea 0,67.

Taktyczne neunse

1. Son Heung-min jako samotna „9” zabił atak Korei

To najczęściej powtarzany zarzut.

Korea grała długimi podaniami za linię obrony lub bezpośrednio do Sona, który miał walczyć z Johanem Vásquezem i Edsonem Álvarezem. Problem w tym, że Son nigdy nie był klasycznym napastnikiem grającym tyłem do bramki.

W efekcie:

Son nie wygrywał pojedynków powietrznych,
nie miał komu zgrywać piłek,
większość ataków kończyła się stratą.

Wielu ekspertów zwraca uwagę, że skoro plan zakładał granie długą piłką, od początku powinien wystąpić Cho Gue-Sung lub Oh Hyeon-Gyu, a Son powinien grać za napastnikiem albo na skrzydle.
포토]'날아올라 제대로 때렸다' 조규성 - 머니투데이
2. Zmiany przyszły o 20 minut za późno

Po stracie bramki Korea przez długi czas nadal grała dokładnie tak samo jak przy wyniku 0:0.

Dopiero około 70. minuty:

wszedł Cho Gue-Sung,
Korea zaczęła wrzucać piłki w pole karne,
Lee Kang-in schodził szerzej do dośrodkowań,
pojawiły się realne okazje.

Paradoksalnie największe zagrożenie Korea stworzyła właśnie wtedy, gdy zrezygnowała z wcześniejszego planu gry.

Pytanie wielu koreańskich komentatorów brzmi: skoro to działało w ostatnich 15 minutach, dlaczego nie wprowadzono tego już po stracie gola?

3. Kim Moon-hwan na wahadle był kompletnie niewidoczny

To kolejny często podnoszony temat.

Hong Myung-bo postawił na:

Kim Moon-hwana na prawym wahadle, Seol Young-woo na lewym.

Problem polegał na tym, że obaj są bardziej defensywnymi bocznymi obrońcami niż ofensywnymi wahadłowymi.

Jeżeli grasz systemem z trójką stoperów, to właśnie wahadła mają generować przewagę w ataku.

Efekt?

Lee Kang-in był często izolowany,
Korea miała przewagę w posiadaniu piłki,
ale brakowało szerokości i przebojowości.

Coraz więcej głosów domaga się wystawienia Jensa Castropa przeciwko RPA.

4. Trójka stoperów przy wyniku 0:1 była przesadą

To chyba najciekawszy zarzut taktyczny.

Po stracie bramki Meksyk praktycznie nie stwarzał zagrożenia z kontr.

Mimo to Hong Myung-bo:

przez cały mecz utrzymał trzech środkowych obrońców,
nie dołożył dodatkowego pomocnika,
nie przeszedł na bardziej ofensywny wariant.

Koreańczycy pytają: po co było utrzymywać trzech stoperów przeciwko drużynie, która po golu praktycznie przestała atakować?

Mexico First to Reach 2026 World Cup Knockout Stage

5. Lee Kang-in został pozostawiony sam sobie

Meksyk po 30. minucie cofnął blok i oddał Korei piłkę.

Naturalną odpowiedzią powinno być stworzenie większej liczby zawodników między liniami.

Tymczasem Lee Kang-in często musiał:

schodzić bardzo głęboko po piłkę,
sam rozpoczynać akcje,
sam szukać podań za linię obrony.

W praktyce Korea miała 58% posiadania, ale jej najgroźniejszy kreator grał momentami niemal jak cofnięty rozgrywający.

Najmocniejsza teza po meczu

Hong Myung-bo dobrze przygotował Koreę do obrony przeciwko Meksykowi, ale gdy mecz wymagał odwrócenia scenariusza, zbyt długo trzymał się pierwotnego planu. Korea nie przegrała dlatego, że Meksyk był lepszy. Korea przegrała dlatego, że po stracie gola za późno zaczęła grać tak, jak powinna była grać od początku drugiej połowy.

Wszystko rozstrzygnie się z RPA

Porażka nie przekreśla szans Koreańczyków. Remis lub zwycięstwo z Republiką Południowej Afryki w ostatniej kolejce powinny wystarczyć do awansu do fazy pucharowej.

Problem polega na tym, że zamiast spokojnie zarządzać siłami i kartkami, Taegeuk Warriors będą musieli rozegrać kolejny mecz pod ogromną presją.

Najbardziej boli jednak sposób tej porażki. Korea mogła przegrać po dominacji rywala, mogła zostać rozbita przez ofensywę gospodarzy. Tymczasem o wszystkim zdecydował jeden fatalny błąd komunikacyjny we własnym polu karnym. A takie porażki bolą najbardziej.

Meksyk awansował do fazy pucharowej, ale po końcowym gwizdku więcej powodów do frustracji mieli Koreańczycy niż do świętowania gospodarze. Taegeuk Warriors przez długie fragmenty kontrolowali przebieg spotkania, utrzymywali się przy piłce i skutecznie neutralizowali ofensywę rywali, jednak jeden katastrofalny błąd we własnym polu karnym wystarczył, by przegrać 0:1. Czy Hong Myung-bo rzeczywiście ma powody do niepokoju przed meczem z Republiką Południowej Afryki, czy też Korea padła ofiarą jednego pechowego momentu?

Wyświetleń: 98

Autor tekstu: azjagola

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze

Odkryj więcej z AzjaGola

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej