W dniach 29 sierpnia-8 września w Tadżykistanie i Uzbekistanie rozegrano drugą edycję mistrzostw strefy środkowoazjatyckiej, czyli CAFA.
Wystąpiły w niej wszystkie 4 „nasze” reprezentacje a także Iran, Afganistan oraz gościnnie zaproszone Indie (pierwotnie miała być Malezja lecz zrezygnowała) i Oman. Ośmiu uczestników podzielono na dwie czterozespołowe grupy.
Grupa A (Taszkent)
1. kolejka (30 sierpnia)
Kirgistan – Turkmenistan 1:1 (Kojo 45 – Dżumajew 44)
W pierwszej połowie nieco aktywniejsi byli Kirigizi. Raz mieli piłkę wybitą z linii bramkowej a w 35. minucie Joel Kojo obił poprzeczkę. Ale to Turkmeni jako pierwsi trafili do sieci. Po centrze Tirkiszowa z lewego rogu celnie główkował Wepa Dżumajew. Radość „Szmaragdów” z prowadzenia nie trwałą długo. Wspomniany Kojo dostał lagę od Sulajmonowa, wyszedł między rywali i podcinką pokonał Czaryjewa, który… przewrócił się na plecy. Piłka odbiła się od poprzeczki i spadła całym obwodem za linię bramkową. Po przerwie zaatakowali gracze Rowszana Meredowa ale Tokotajew między słupkami spisywał się znakomicie i tym oto sposobem debiut tymczasowego selekcjonera „Białych Sokołów” Urmata Abdukaimowa wypadł na remis.
Uzbekistan – Oman 1:1 (Erkinow 55 – Al-Rawahi 4)
„Czerwoni” niezłego zonka zrobili gospodarzom. Al-Rawahi przedarł się odważnie w pole karne, jego strzał obronił Nematow a przy dobitce mogła się lepiej zachować cała defensywa – piłkarz Al-Seeb z łatwością zmieścił piłkę w siatce. Potem błędu Jeszmurodowa nie wykorzystał Al-Yahmadi, którego powstrzymał Nematow. Po przerwie udało się wyrównać. W zamieszaniu podbramkowym Norczajew podał do mającego sporo wolnego miejsca Erkinowa a gracz Pachtakora celnie strzelił od słupka. Potem nieco więcej szans mieli gospodarze ale wynik się nie zmienił.
I tym oto sposobem po pierwszej kolejce wszyscy mieli po punkcie i bilans bramkowy 1:1.
2. kolejka (2 września)
Oman – Kirgistan 2:1 (Al-Sabhi 90+1, 90+5 – Kozubajew 24)
Pierwsza połowa była obiecująca. Kenżebajew podał do Atabajewa, ten nisko dośrodkował z prawej flanki, Kojo zagrał do Ałykułowa, ten z prawego słupka do środka a Kozubajew wbił piłkę od razu do sieci. Potem swoich szans poszukali Omańczycy ale długo nie przynosiło to efektów. W 68. minucie Kirgizi byli bliscy podwyższenia wyniku lecz przy strzale Żyrgałbek uulu faulował bramkarza Omanu, Al-Mukhainiego. W 78. minucie gola zdobył Kojo lecz zagrał ręką i dalej było 0:1. 7 minut wcześniej miał miejsce inny kluczowy moment tego spotkania – wejście na boisko Essama Al-Sabhiego. Piłkarz irackiego Al-Quwa Al-Jawiya Bagdad okazał się jokerem w talii Carlosa Queiroza. Najpierw celnie główkował po zagraniu Al-Mashaikiego z prawego narożnika (piłka jeszcze odbiła się od głowy próbującego powstrzymać strzał Miszczenki) a potem celnie główkował po dośrodkowaniu Al-Ghassaniego. Wielka szkoda, że nie udało się utrzymać choćby remisu…
Turkmenistan – Uzbekistan 1:2 (Durdyjew 84-karny – Siergiejew 37, 44-karny)
Tradycji stało się zadość. Uzbecy znów ograli Turkmenów lecz tym razem nie poszło im tak gładko jak choćby w Pucharze Azji 2019, kiedy było 4:0 dla „Białych Wilków”. Zawodnicy Rowszana Meredowa tez mieli swoje sytuacje lecz to było za mało, by pokonać Ergaszewa. Niewykorzystane sytuacje zemściły się w 37. minucie, kiedy po niskiej centrze Dżijanowa z prawego skrzydła od razu uderzył celnie Siergiejew. Niedługo potem Tirkiszow zagrał ręką w polu karnym (za co dostał żółtą kartkę) a po wskazaniu na jedenasty metr nie pomylił się wspomniany Siergiejew. W drugiej połowie Uzbekistan się osłabił, gdyż w 59. minucie czerwoną kartkę za stanięcie na głowie Czaryjewowi otrzymał Sajfijew. Turkmenom tylko częściowo udało się wykorzystać grę w przewadze. Wpuszczony z ławki Durdyjew został w polu karnym sfaulowany przez Abdullajewa, po czym sam wymierzył sprawiedliwość. „Szmaragdy” niemal w całości oparte o graczy FK Arkadag (co widać na poniższym zdjęciu) spisały się nieźle ale to faworyci byli górą. Widzów: 2037

3. kolejka (5 września)
Turkmenistan – Oman 1:2 (Bałłakow 51 – Ahałłyjew 12-samobój, Al-Ghassani 90+4)
„Czerwoni” wyszli na prowadzenie dość szczęśliwie. Po główce Al-Subhiego piłka ześlizgnęła się Ahałłyjewowi z rąk po czym golkiper Arkadaga złapał ją już zza linii bramkowej. Analiza VAR wykazała, że piłka przekroczyła linię całym obwodem. W 19. minucie Al-Subhi mógł podwyższyć rezultat ale huknął w poprzeczkę. W 37. minucie piłkę, lecącą do bramki po strzale Al-Rawahiego wybił Sapargułyjew. I o ile Omańczycy przeważali w pierwszej połowie o tyle w drugiej śmielej poczynali sobie Turkmeni. Durdyjew podał do Bieknazarowa, ten rozciągnął akcję na lewo, Sapargułyjew dośrodkował, piłkę przed polem karnym opanował Bałłakow i posłał strzał życia nie do obrony dla Al-Balushiego. Następnie zawodnicy Carlosa Queiroza rzucili się do ataków i znów dopiero w doliczonym czasie przyniosły one skutek (wcześniej Ahałłyjew rehabilitował się dobrymi interwencjami). Al-Aghbari poszedł środkiem, zagrał do Al-Ghassaniego, który wszedł z lewej strony w pole karne i celnie uderzył w dalszy róg. Omańczykom pozostało zatem czekać na to, co zrobią gospodarze…
Uzbekistan – Kirgistan 4:0 (Mozgowoj 20, Szukurow 67-karny, Siergiejew 82, Turgunbojew 90+3)
Uzbecy zawsze pokonywali Kirgizów i to się nie zmieniło. Choć w 5. minucie Atabajew trafił z rzutu wolnego w poprzeczkę. Potem Alikułow posłał lagę do przodu, piłkę opanował Mozgowoj (aż się zdziwiłem, że nie było spalonego) i w sytuacji sam na sam z Tokotajewem strzelił po ziemi. W doliczonym czasie pierwszej połowy z boiska wyleciał kapitan gości, Walerij Kiczyn, który w „faulu ostatniej szansy” przewinił na Fajzullajewie. Na początku drugiej połowy nie został uznany gol dla gospodarzy, gdyż Mozgowoj tak popchnął Kozubajewa, że ten przewrócił się o Tokotajewa. Bramkarz Andiżanu doznał kontuzji, zatem zmienił go Priadkin. Gol na 2:0 to zagranie ręką Junusowa i pewna jedenastka Szukurowa. Potem Szukurow dostał podanie od aktywnego po wejściu z ławki Urunowa, dośrodkował z lewego skrzydła a Siergiejew celnie główkował. Na koniec Sulajmonow źle wybił piłkę, po czym Turgunbojew się nie wahał i pewnie pokonał Priadkina. Piłkarze Timura Kapadzego spokojnie punktowali Kirgizów i nabijali na nich różnicę goli, by była wyższa od Omanu. I tak oto udało im się osiągnąć finał.
Tabela końcowa grupy:

Grupa B (Gisar)
1. kolejka (29 sierpnia)
Iran – Afganistan 3:1 (Aliyari 26, 64, Hosseinzadeh 37 – Musawi 21)
Zaskoczyli Afgańczycy faworytów, którzy nie grali w najmocniejszym składzie. Najpierw Musawi wykończył podanie Rahimiego. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Po wrzutce Noorafkana z rzutu rożnego celnie główkował Aliyari. Jeszcze przed przerwą gracz Sepahan asystował przy trafieniu Hosseinzadeha zaś w drugiej połowie dobił piłkę po jego centrze. Broniący trofeum piłkarze Amira Ghalenoeia zadanie wykonali. Widzów: 4520
Tadżykistan – Indie 1:2 (Samijew 23 – Ali 5, Jhingan 13)
Dali się Tadżycy podejść Hindusom jak dzieciaki. Najpierw po wrzutce Uvaisa z autu z lewej strony mieliśmy siatkówkę w polu karnym aż Anwar Ali głową posłał piłkę do sieci. Nazarow próbował wybić piłkę, lecącą do bramki ale trafił w… kolegę z drużyny, czyli Karomatullozodę. Następnie strzał głową Bheke (dośrodkował Ali) wprawdzie obronił Chasanow lecz dobitka Jhingana okazała się skuteczna. Podopiecznych Geli Szekiladzego stać było na gola kontaktowego jeszcze w pierwszej połowie. Nazarow podał do Pandższanbego, zawodnik Istiqlola Duszanbe został przewrócony lecz mimo to zdołał podać do Bobojewa, który zagrał prostopadle do Samijewa a ten wykorzystał sytuację sam na sam z Singhiem Sandhu. W drugiej połowie była świetna sposobność, by wyrównać. Partap Singh faulował Soirowa w polu karnym a w 73. minucie sam poszkodowany chciał wymierzyć z jedenastu metrów lecz strzelił w nogi Singha Sandhu. Nawet remisu nie było a jedynie pokaz nieudolności i „bezjajeczności” Tadżyków. Widzów: 17450
2. kolejka (1 września)
Indie – Iran 0:3 (Hosseinzadeh 59, Alipour 89, Taremi 90+6)
Nakręcone wygraną z Tadżykami Indie postawiły opór faworytom. Na tyle skuteczny, że ci przez prawie godzinę nie mogli znaleźć drogi do siatki. Aż wynik otworzył Hosseinzadeh. W końcówce podwyższył Alipour zaś wchodzący z ławki Mehdi Taremi skorzystał z podania innego rezerwowego – Alirezy Jahanbakhsha i dobił Hindusów. Iran był tym samym jedną nogą w finale. Widzów: 1050
Afganistan – Tadżykistan 0:2 (Pandższanbe 24-karny, Mabatszojew 90+3)
Udało się podopiecznym Geli Szekiladzego podnieść po porażce z Indiami. Wyszli oni na prowadzenie dość szczęśliwie. Hanifi zagrał ręką w polu karnym, po czym Pandższanbe nie pomylił się z jedenastu metrów. Gospodarze mieli przewagę ale długo nie mogli potwierdzić tego drugim trafieniem. Aż nadszedł doliczony czas gry. Samijew podał do Pandższanbego, zawodnik Istiqlola zagrał do wchodzącego w pole karne Mabatszojewa a ten celnie uderzył od razu. Nadzieja przed ostatnią kolejką pojawiła się, by zagrać chociaż o brąz.
3. kolejka (4 września)
„Lwy Chorasanu” miały na tym turnieju swoje dobre momenty i udało im się urwać oczko faworyzowanym Indiom, które mogły zapewnić sobie walkę o brąz lecz same sobie utrudniły zadanie. A jako że zdobyły tylko punkt to „Niebieskim Tygrysom” pozostało zerkać na drugi mecz w grupie i… kibicować Irańczykom. Widzów: 1100
Tadżykistan – Iran 2:2 (Samijew 58, Dżurabojew 77 – Mohammadmehdi Mohebi 38, Mohammad Mohebi 47)
A Irańczykom wcale nie było łatwo z gospodarzami, którzy koniecznie musieli wygrać, by być dalej w grze (wygrana dawała im… zwycięstwo w grupie). W 24. minucie prowadzenie Persom mógł dać Mohammadmehdi Mohebi ale Jatimow sparował jego strzał na poprzeczkę. Prawie kwadrans później po dośrodkowaniu Mohammada Mohebiego piłkę przed siebie wybił Jatimow lecz Mohammadmehdi Mohebi wślizgiem wbił ją do siatki. Na początku drugiej połowy Mohammadmehdi Mohebi podał do przodu, tam popędził z piłką Mohammad Mohebi, wjechał z lewej strony w pole karne i płaskim strzałem pokonał Jatimowa. Potem do Tadżyków uśmiechnęło się szczęście. Po strzale Samijewa piłka wyślizgnęła się Niazmandowi z rąk po czym golkiper Persepolisu złapał ją już za linią bramkową (przynajmniej według analizy VAR). Z kolei na początku ostatniego kwadransa po centrze Umarbajewa z prawej flanki celnie główkował z bliska Dżurabojew. Można było pokusić się nawet o jakąś sensację lecz zabrakło sił i szczęścia. Szkoda zrobiło się tej porażki z Indiami na początku. A tak to Gela Szekiladze stracił pracę…
Tabela końcowa grupy:

Mecz o 3. miejsce (8 września, Gisar)
Indie➡️ – Oman 1:1 (Kumam 80 – Al-Yahmadi 55), karne 2:3
Można powiedzieć, że jest pewne zaskoczenie. Zgodnie z planem jako pierwsi strzelili Omańczycy a konkretnie Al-Yahmadi, wpychający z bliska piłkę do sieci. Do remisu doprowadził jednak Kumam strzałem głową. W dogrywce „Czerwoni” się osłabili, gdyż za uderzenie rywala wyleciał w 96. minucie z boiska Al-Busaidi. Mimo zmiany liczby sztuk na boisku wynik nie uległ zmianie, toteż konieczne były jedenastki:
1:0 – Chhangte +
1:0 – Al-Saadi – (aut)
2:0 – Bheke +
2:0 – Al-Kaabi – (aut)
2:0 – Ali – (Al-Mukhaini obronił)
2:1 – Al-Rushaidi +
3:1 – Jithin +
3:2 – Al-Ghassani +
3:2 – Singh – (aut)
3:2 – Al-Yahmadi – (Sandhu obronił)
I tak oto stawiające na rodzimą myśl szkoleniową po raz pierwszy od Savio Medeiry w 2012 roku Indie (Khalid Jamil) zgarnęły brązowe medale. Dodam, że zastąpiły Malezję, która się wycofała. Myślę, że nie żałują.
Finał (8 września, Taszkent)
Uzbekistan➡️ – Iran 1:0 po dogrywce (Alidżonow 120)
Mecze obu reprezentacji przeszły do historii jako „Klasyki Strefy CAFA”. Zatem nie ma się co dziwić, że finał turnieju jest taki a nie inny. Spotkanie nie ułożyło się pomyślnie dla „Team Melli”. Już w 5. minucie czerwoną kartkę za stanięcie na Fajzullajewie otrzymał Yousefi. Uzbecy postanowili wykorzystać przewagę liczebną i stworzyli sobie wiele sytuacji w pierwszej połowie. Nic jednak z tego nie wychodziło a Niazmand nie został pokonany. Po przerwie swoich szans szukali również goście a w 73. minucie doszło do kontrowersji – Nazarow, który w 53. minucie zmienił w bramce Jusupowa, podstawił nogę Kaananiemu. Kirgiski sędzia jednak nie widział przewinienia. Ponadto w 87. minucie najpierw za „faul ostatniej szansy” na Taremim czerwoną kartkę dostał Alidżonow lecz po analizie VAR okazało się, że nieznacznie przed graczem Pachtakora był Mozgowoj. Grano dalej 11 vs 11. W 104. minucie Urunow trafił w słupek. Niedługo później gracz ten został sfaulowany w polu karnym przez Aghasiego i pan Abdykadyrow wskazał na jedenasty metr. Eldor Szomurodow jednak posłał piłkę nad poprzeczkę. A kiedy już pachniało rzutami karnymi, nadeszła 120. minuta. Iskanderow podał na prawo do Chamralijewa, zawodnik Pachtakora dośrodkował a jego klubowy kolega, wspomniany już Alidżonow głową pokonał Niazmanda. Nie najlepsze sędziowanie mąci nieco radość z wygranej lecz nie zmienia to faktu, że dla Timura Kapadzego i spółki jest to ogromny sukces. Uzbekistan pieczętuje znakomity rok w futbolu reprezentacyjnym. Najpierw pierwszy awans na Mundial a teraz pierwsze trofeum od 1994 roku i triumfu w Igrzyskach Azjatyckich. Gratulacje! Widzów: 11482
Tu macie ceremonię wręczenia trofeum, na której był obecny nawet sam przewodniczący FIFA Gianni Infantino:
MVP turnieju: Chożiakbar Alidżonow (Uzbekistan)
Najlepszy bramkarz: Payam Niazmand (Iran)
Król strzelców: Igor Siergiejew (Uzbekistan) – 3 gole
Nagroda Fair Play: Tadżykistan
Turniej można generalnie zaliczyć do udanych choć z jednej strony Uzbecy sięgnęli po historyczny triumf to jednak z drugiej reszta postsowieckich reprezentacji nie zachwyciła. Tadżykom zabrakło niewiele do strefy medalowej (za co Szekiladze zapłacił posadą ale pod wodzą Gruzina „Synowie Wyżyn” nie zachwycali już wcześniej) a Turkmeni i Kirgizi, choć mieli przebłyski to jednak wystarczyło im to do zdobycia jedynie po punkcie.
Jeśli chodzi o resztę uczestników – w Iranie srebrny medal potraktowano jak porażkę a i nie brakuje nawet głosów, opowiadających się za zwolnieniem Amira Ghalenoeia. Zarzuca mu się styl gry oraz niezrozumiałe decyzje personalne. Na plus zaskoczyły Indie (no, może poza remisem z Afganistanem), po których raczej nie spodziewano się medalu. Oman, który zajął 2 lata temu trzecie miejsce, teraz pod wodzą Carlosa Queiroza wprawdzie pokazał, że będzie dla każdego niewygodnym rywalem (gole w końcówkach meczów z Kirgistanem i Turkmenistanem) lecz jednak czegoś z Indiami mu zabrakło. W każdym razie Portugalczyk ma spory poligon doświadczalny przed październikowymi starciami barażowymi o Mundial z dość trudnymi przeciwnikami – Katarem oraz Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. A co do Afganistanu to największymi plusami były postraszenie sąsiadów z Iranu a także remis z faworyzowanymi Indiami.
Poziom turnieju rozkręcał się stopniowo, gdyż warto zwrócić uwagę, że rozpoczął się kilka dni przed oficjalnym początkiem wrześniowego okienka reprezentacyjnego, stąd przynajmniej Iran czy Uzbekistan początkowo grały bez największych gwiazd (Taremiego, Fajzullajewa czy Szomurodowa), które dojechały na turniej na końcówkę fazy grupowej.
Kolejna edycja CAFA Nations Cup odbędzie się za 2 lata. Szczegóły póki co jeszcze nie są znane.
Autor tekstu: Łukasz Bobruk
Wyświetleń: 215