Vissel Kobe pokonał Shonan Bellmare 3-0 w ostatniej kolejce sezonu 2024 i po raz drugi z rzędu oraz po raz drugi w swojej historii zdobył Mistrzostwo Japonii. Ekipa, która jeszcze niedawno kojarzona była z przepłaconymi gwiazdami z Europy, teraz kojarzy się ze stabilizacją, rozwojem, świetnie poukładanym zespołem i absolutnym czołem J.League.

Vissel Kobe jest doskonałym przykładem tego, że pieniądze to nie wszystko. We wspomnianych czasach wielkich europejskich nazwisk, ekipa z prefektury Hyōgo miała wielkie problemy z zajęciem dobrego miejsca w tabeli J.League. Było miejsce 10, 8, następnie 14. Tylko raz, w 2021 roku, Vissel zajął miejsce na podium zajmując 3 lokatę, ale w sezonie 2022 Kobe znów było na miejscu 12. I właśnie ten rok był przełomowy dla klubu. Zmieniono model i postanowiono wydawać pieniądze nieco mądrzej. W klubie nie było już Podolskiego, Villi, ani Vermaelena. Był jeszcze Iniesta, ale jego nikt już nie brał pod uwagę w planach na przyszły sezon, bo było jasne, że ten wkrótce pożegna się z zespołem. Iniesta też nie miał w planach przesadnie się przejmować grą w Japonii. Od lutego do sierpnia 2023 rozegrał łącznie 95 minut w J.League, co było pewnym podsumowaniem jego czasu spędzonego w J.League.

Włodarze Kobe postanowili odpuścić sobie sprowadzanie emerytowanych europejskich gwiazd i zbudowali zespół wokół gwiazd piłki japońskiej, takich jak Yoshinori Muto, Yuya Osako, Hotaru Yamaguchi czy Gotoku Sakai. Przestano też szukać rozwiązania w trenerze z nazwiskiem i zza granicy. Nareszcie postanowiono dać prawdziwą szansę, Takayukiemu Yoshidzie, którego należy nazywać już legendą klubu. Trenerski wychowanek Kobe trenował już wcześniej Kobe i zawsze ratował klub po nieudanych przygodach zagranicznych trenerów. O tym jak „dziękował” mu klub za jego pracę między innymi w 2018 roku, pisaliśmy wcześniej na naszym portalu.

Takayuki Yoshida to człowiek, który jest żołnierzem Visselu Kobe. Jest kimś pokroju Zinedine’a Zidane’a dla Realu Madryt. Zawsze gdy pojawiała się potrzeba to obejmował klub i ratował go przed blamażem. A gdy akurat nie trenował, to sprawował inne funkcje w klubie, jak na przykład rolę skauta od lutego do sierpnia 2022 roku. Właśnie w sierpniu 2022 roku zaproponowano mu po raz kolejny zaszczytną rolę strażaka, który miałby zostać zadysponowany do gaszenia kolejnego pożaru. Ten oczywiście przyjął ofertę i ponownie objął Vissel Kobe. Nie wiadomo, czy spodziewał się, że znów tylko dokończy sezon, a w jego miejsce przyjdzie kolejny zagraniczny trener, który zawiedzie, ale jak to zawsze miał w zwyczaju wziął się mocno do pracy. Ostatecznie okazało się, że tym razem dostanie czas, środki i możliwość budowy zespołu po swojemu. No i Yoshida zbudował swoje Kobe oparte na doświadczonych japońskich zawodnikach, których uzupełnił młodszymi graczami. Wprowadził też swój styl gry, dzięki czemu Kobe w końcu zaczęło swój styl gry posiadać. Za poprzednich trenerów Kobe bazowało głównie na indywidualnych przebłyskach i nie radziło sobie z dobrze zorganizowanymi zespołami mającymi pomysł na grę. Za Yoshidy to się diametralnie zmieniło i to Kobe stało się właśnie takim zorganizowanym zespołem. Japończyk dokonał z klubem rzeczy niemożliwej i odmienił jego oblicze o 180 stopni. Sprawił, że nie dość iż Kobe sięgnęło po swoje w historii mistrzostwo, nie dość, że rok później je obronił, to przede wszystkim sprawił, że Vissel Kobe zaczął być w Japonii szanowany.
Wyświetleń: 457