Tak jak się można było spodziewać. Tak jak Turkmenistan 5 lat temu tak teraz Kirgizi wyłamują się z systemu i są jedyną z trzech środkowoazjatyckich ekip, która nie wychodzi z grupy w Pucharze Azji. Ale chociaż pożegnali się z honorem, przy okazji zatrzymując „starych znajomych” z Omanu i jednocześnie uszczęśliwiając przy tym prawie 280 milionów ludzi.

Abdullah bin Khalifa Stadium, Doha:
Kirgistan – Oman 1:1 (Kojo 80 – Al-Ghassani 8)

Oman dość szybko i szczęśliwie wyszedł na prowadzenie. Po zagraniu Al-Yahmadiego z lewego rogu Tokotajew wypiąstkował piłkę w górę, po czym zawalczyło o nią kilku graczy z obu ekip. Wyszło tak, że po odbiciu jej od Al-Ghassaniego spadła już za linię bramkową, po czym stamtąd wybił ją Kozubajew. Do przerwy „Czerwoni” nie dali sobie wbić gola a sytuacji ze strony kirgiskiej nie brakowało (choćby strzał Musabekowa nad bramką).
Po przerwie podopieczni Branko Ivankovicia za bardzo pomyśleli o obronie prowadzenia, zamiast o próbowaniu podwyższenia go (4 punkty dawały im awans z grupy z jednego z trzecich miejsc). To się mogło zemścić na początku drugiej połowy lecz bramka głową aktywnego Kojo nie została zaliczona za sprawą aptekarskiego wręcz spalonego. To zmusiło Omańczyków do wzięcia się do roboty i parokrotnie zmusili Tokotajewa do wysiłku. Lecz 1:0 wciąż pozostało na tablicy wyników.
Aż nadeszła 80. minuta. Musabekow posłał piłkę do przodu, naciskany przez Kojo Al-Braiki nie zrozumiał się z własnym bramkarzem, czyli Al-Mukhainim aż Ghańczyk z kirgiskim paszportem przejął piłkę i z ostrego kąta skierował ją do pustej bramki. Omański zespół rzucił zatem coraz więcej sił do ataku, nawet ryzykując kontry ze strony Kirgistanu. Wysiłki spełzły jednak na niczym i ostatecznie mecz skończył się wynikiem, który oznaczał odpadnięcie obu drużyn. W lepszych nastrojach mogą wracać do domu Kirgizi, którym udało się wyszarpać jeden jedyny punkt. Oman może mówić o sporym rozczarowaniu. Na pewno celował w awans z grupy a tymczasem nie potrafił wygrać ani jednego spotkania. Owszem, porażka z Arabią Saudyjską była pechowa lecz bezbramkowy remis z Tajlandią był w ich wykonaniu słaby. Teraz też nie pokazali się najlepiej.

Oznacza to, że najszczęśliwsi po końcowym gwizdku byli… Indonezyjczycy, którzy nie zostali wyprzedzeni punktowo ani przez Oman ani przez Kirgistan. „Team Garuda” dzięki temu może cieszyć się z pierwszego w historii awansu z grupy.

A taka była radość Indonezyjczyków, którzy oglądali spotkanie z hotelu:

W drugim meczu grupy Arabia Saudyjska i Tajlandia nie strzeliły sobie goli, co oznacza, że rywalem Uzbekistanu w 1/8 finału będą Tajowie.

Tabela końcowa grupy F:

Fani środkowoazjatyckiej piłki będą teraz czekać na niedzielę. Tego dnia o 17:00 naszego czasu w Al-Rayyan Tadżykistan zagra ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi zaś we wtorek o 12:30 w Wakrze Uzbekistan spotka się z Tajlandią.

Według drabinki możliwy jest środkowoazjatycki finał. W sferze marzeń fajnie byłoby, gdyby do takowego doszło ale patrząc realnie to prędzej Polska wygra Euro niż do takiego finału dojdzie. No ale spójrzmy:

Koniec fazy grupowej, zabawa dopiero się rozkręca!

Autor tekstu: Łukasz Bobruk

Wyświetleń: 352

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze

Odkryj więcej z AzjaGola

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej