Reprezentacja Japonii ma ogromny potencjał i stać ją na wyjście z tej grupy, ale głównym problemem jest jej trener – te słowa powtarzaliśmy bardzo często przed pierwszym meczem Samurai Blue na trwającym obecnie mundialu. Dziś możemy te słowa powtórzyć, ale z lekkimi poprawkami i uznaniem dla trenera. Japonia pokazała dziś, że jak najbardziej stać ją na wyjście z tej grupy i udowodniła, że potrafi wygrać z każdym. Trener Hajime Moriyasu natomiast zszokował chyba każdego kibica reprezentacji Japonii, gdyż jego reakcja na grę, jego zmiany w drugiej połowie i jego pomysł na skrzywdzenie Niemców po przerwie, przyniosły Japończykom ogromne zwycięstwo w ich pierwszym meczu Mistrzostw Świata w Katarze.

Pierwsza połowa była dla Japonii ogromnym cierpieniem, choć zaczęła się od świetnej kontry i nieuznanego trafienia zawodników z kraju wschodzącego słońca. Później Niemcy stopniowo się rozpędzali i zwiększali swoją przewagę w pierwszych 45 minutach, czego efektem był rzut karny i bramka Gundogana w 33 minucie. Duży błąd popełnił w akcji poprzedzającej „jedenastkę” Shuichi Gonda, ale jego postawa w drugiej połowie była godnym rewanżem za popełniony błąd. Defensywa Japonii bywa bardzo solidna, ale bywa także niepewna. Zdaje się to być dość sporym problemem w ostatnim czasie. W sparingu z Kanadą załamanie defensywy poskutkowało rzutem karnym rywala i porażką Nipponu w końcówce. Dziś podobne załamanie i dziwne zachowanie Gondy dało Niemcom rzut karny. Na pewno będzie to przedmiotem dyskusji w szatni Samurai Blue i pozostaje mieć nadzieję, że na kolejne mecze uda się tę niepewność zmazać. Można rzec, że ta połowa była pięknym zobrazowaniem słynnego „sufrir”, a więc powiedzenia Zinedine’a Zidane’a, którym tłumaczył, iż w futbolu trzeba czasem cierpieć.

Pierwsza część była impulsem do zmian dla Hajime Moriyasu, który już w przerwie zdecydował się na zmianę kontuzjowanego Kubo za Tomiyasu, co było jednoczesnym uszczelnieniem japońskiej defensywy.

Po zmianie stron sytuacja długo nie napawała optymizmem, ale po kolejnych zmianach japońskiego trenera zaczęło się to zmieniać. W końcu zaczął on korzystać z bardzo silnej linii pomocy, która w pierwszej części gry była zwyczajnie pomijana. Wejście Minamino, Mitomy, Doana i Asano dodało Japonii świeżości, ale dodało jej też wiele opcji w ofensywie. Niebiescy Samurajowie nie mieli bowiem zamiaru bronić się i czekać na to co zrobią Niemcy. Japonia przeszła do ataku i męczyła mistrzów świata z 2014 roku coraz śmielszymi i odważniejszymi atakami, które kończyły się bardzo groźnymi sytuacjami. Jedną z nich zmarnował Sakai po tym jak w imponującym stylu strzał Ito wybronił Manuel Neuer.

Zmiana taktyki Japonii, odważne podejście wyżej i pomysł na szybszą grę prostopadłymi podaniami okazały się być trafione. Pierwsza bramka dla Japonii padła po akcji zmienników, z których wprowadzeniem genialnie trafił były trener Sanfrecce Hiroshimy. Mitoma zagrał prostopadłą piłkę do wchodzącego w pole karne Minamino. Tego wstrzelenie odbił Neuer, ale Ritsu Doan był dokładnie tam gdzie trzeba i wpakował piłkę do pustej bramki.

Kolejną niezwykle kluczową do zauważenia rzeczą jest charakterystyczna mentalność i nastawienie Japończyków. Nie cofnęli się po bramce na 1-1, nie bronili tego przecież korzystnego dla nich rezultatu. Oni szukali tutaj zwycięskiego trafienia i oni to trafienie znaleźli. W 83. minucie kapitalne zachowanie Takumy Asano i równie świetne wykończenie dało Japonii zwycięstwo z reprezentacją Niemiec! Powtórzmy to jeszcze raz, niechaj to wybrzmi – Japonia, w którą mało kto wierzył, którą osoby niezwiązane z piłką azjatycką nazywały „słabą”, bądź „egzotyczną” pokonała na mundialu reprezentację Niemiec.

Często bardzo słusznie krytykowany Hajime Moriyasu ostatecznie pokazał, że potrafi zarządzać tym zespołem, że ma na niego pomysł, że wie jak poradzić sobie z tymi największymi. Nie powiedzielibyśmy tego po pierwszej połowie, w której brakowało pomysłu. Ale możemy z całą pewnością powiedzieć te słowa po końcowym gwizdku. Dziś Japonia była wielka. Dziś Japonia pokazała jak wielki postęp uczynił futbol w tym kraju. Dziś Japonia pokazała, że czasy, w których traktowana jest jak ciekawostka i egzotyka po prostu minęły.

Ile ta wygrana znaczy dla Japończyków pokazują łzy kibiców zasiadających na trybunach, łzy kibiców komentujących to spotkanie w mediach społecznościowych i radość kibiców blokujących skrzyżowanie w Tokio.

Wyświetleń: 81

Autor tekstu: Kamil Gala

Social media

Strefa sponsorowana

Hensfort

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze