Obecnie w piłce nożnej na świecie jest praktycznie cicho, ale na Białorusi, w Nikaragui, w Burundi oraz w Tadżykistanie nie przejmują się koronawirusem i rozgrywają normalnie swoje ligi. W dwóch z czterech państw grali waleczni Samuraje a można było obserwować ich jakieś 5-6 lat temu.

 

1. Mapa

Mapa przedstawia państwa, w których wciąż grane są rozgrywki ligowe, a teraz przechodzimy dalej…

2. H. Wakui

Białoruś to jedyny kraj w Europie, który nie przerwał swoich rozgrywek. Do tej pory nasi sąsiedzi ze wschodu mieli w swoich klubach trzech Japończyków. Cztery miesiące po zakończeniu Mistrzostw Świata w RPA białoruski klub FK Mińsk zakontraktował Hidetoshiego Wakui z Bohemiansu Praga, który stał się pierwszym zawodnikiem z Japonii w Wyszejszej Lidze. Niestety przez pół roku w stołecznym klubie pomocnik rozegrał niecałe 30 minut i postanowił wyjechać do Estonii, gdzie w późniejszym czasie został gwiazdą Nomme Kalju czy całej Meistriliigi – tam właśnie wymyślił „cieszynkę Bowlinga”. Niedawno świętował swoje 37. urodziny i kopie piłkę w zespole IF Gnistan z drugiej ligi fińskiej.

3. M. Sato

W 2013 roku Minori Sato, czyli piłkarz-obieżyświat przeniósł się do Dynama Brześć z nieistniejącego klubu na Łotwie – Skonto Ryga. Co ciekawe, swego czasu przebywał na testach w Lechii Gdańsk i Śląsku Wrocław. Przez 30 spotkań pomocnik nie mógł ani razu trafić do siatki rywali, ale za to 10-krotnie asystował przy golach kolegów z zespołu. Po rocznym pobycie w kraju autorytaryzmu Japończyk wyjechał do Uzbekistanu, Kataru i Korei Południowej w poszukiwaniu bogatej kariery. Od sierpnia 2019 roku jest zawodnikiem drugoligowego SKA Chabarowsk, skąd ma bardzo blisko do swojej ojczyzny. Warto dodać, że to jedyny japoński piłkarz, który reprezentował (-tuje) kluby z czterech państw byłego ZSRR.

4. Y. Saito

Rok później po przeprowadzce Minoriego Sato do Bunyodkoru kolejny klub z białoruskiej ekstraklasy sięgnął po Japończyka. Był to Yosuke Saito, który trafił do FK Słuck z FK Ufa. On jest wychowankiem Yokohama F. Marinos i nosi przydomek „Człowiek Pianino”. Dlaczego? Otóż od młodości interesuje się graniem na pianinie, którego wraz z piłką nożną uczył się w tokijskim liceum. W ekipie ze Słucka był niezłym snajperem – w 18 meczach strzelił aż osiem bramek. Mimo świetnej formy strzeleckiej słucki klub nie przedłużył z nim umowy i wrócił na Łotwę. Ciekawostką jest fakt, że w 2012 roku był na testach w Cracovii i Chazarze Lenkoran, ale ostatecznie nie doszło do transferu. Z powodu rodzinnych karierę zakończył w 2018 roku w JK Viljandi Tulevik.

https://twitter.com/clemens_37/status/1244278158662275072

5. K. Ikeda

Przenosimy się do Nikaragui. Do tej pory w najwyższej klasie rozgrywkowej tego kraju zagrało dwóch japońskich zawodników. Szok! Chyba nikt się nie spodziewał, że będą tam grać przedstawiciele Kraju Kwitnącej Wiśni. Niestety nie mam zbyt wielu informacji o tych zawodnikach, którzy przebywali w nikaraguańskich klubach. Jeśli wierzyć anglojęzycznej Wikipedii, pierwszym zawodnikiem z Japonii w Nicaragua Primera División był Kohei Tomokiyo. W latach 2001-2003 reprezentował kluby San Marcos FC i C.D Walter Ferreti. 11 lat później pojawił się w tej lidze drugi Japończyk – Kazumichi Ikeda (na zdjęciu), który był zawodnikiem stołecznego klubu Juventus Managua, gdzie rozegrał łącznie 28 spotkań i dwukrotnie pokonał bramkarza rywali. Dziś nie wiemy dokładnie, co oni teraz robią, więc słuch o nich zaginął…

Po ligowych boiskach w Burundi i Tadżykistanie japońscy piłkarze nigdy nie biegali, ale może kiedyś spróbują zagrać w tamtejszych rozgrywkach. Oby było to jeszcze za naszych czasów! Musimy przyznać, że Japończycy przypominają pod tym względem zawodników z Brazylii, którzy lubią grać w piłkę w egzotycznych krajach i to szanujemy.

Autor tekstu: Klemens Przybył – J.League – Poland.

Wyświetleń: 68

Social media

Strefa sponsorowana

Lwowski Baciar

Pewniaczek.pl

Azjagola na Twitterze

Obserwuj mnie na Twitterze