Zapraszamy na przegląd 9. kolejki J.League!

 

Cerezo Osaka – Oita Trinita

nagai_stadium - Cerezo Osaka

9. kolejka rozpoczęła się od starcia na Nagai Stadium w Osace, gdzie miejscowe Cerezo podejmowało rewelację sezonu, Oite Trinite. Gospodarze zdecydowanie przeważali na przestrzeni całego spotkania i kilkukrotnie byli blisko trafienia do siatki. Oita, jak to Oita. Skutecznie się broniła i wypatrywała okazji do szybkich kontr. Gościom z Kiusiu udało się kilka przeprowadzić, ale żadna nie zakończyła się zdobyciem bramki. Pomimo przewagi „Wiśniowych” nie zdołali oddać nawet jednego celnego strzału na bramkę. Oita oddała jeden, oczywiście za sprawą Fujimoto. Nikt nie zdołał jednak przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść i jedyne sobotnie spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.

Cerezo – Kim; Yamashita, Jonjić, Katayama, Kimoto; Okuno, Kiyotake, Desabato, Matsuda (78′ Mizunuma); Takagi (57′ Kakitani), Tokura (86′ Mendes)

Oita – Takagi; Iwata, Fukumori, Suzuki; Maeda, Takayama (80′ Misao), Matsumoto, Shimakawa; Onaiwu (89′ Goto), Kozuka (72′ Puangchan), Fujimoto

 

Vegalta Sendai – Gamba Osaka

Yurtec Stadium Sendai

Vegalta odnosi w końcu swoje drugie zwycięstwo i zrównuje się punktami właśnie z Gambą Osaka, która ostatni mecz wygrała 17. marca.
To goście jako pierwsi wyszli na prowadzenie po bramce Kim Young-gwona w 32. minucie meczu. Vegalta była w tym meczu iście zabójcza w końcówkach obu połów. Bramkę wyrównującą zdobyła bowiem w doliczonym czasie pierwszej połowy, a zwycięskie trafienie oglądaliśmy w 91. minucie. Bramki dla gospodarzy strzelali Nagato i Nagasawa.

Vegalta – Schmidt; Nagano, Tokida, Kim; Ishihara, Hachisuka, Matsushita (79′ Shiihashi), Tomita; Germain (82′ Nagasawa), Ramon, Yoshio (71′ Sekiguchi)

Gamba – Higashiguchi; Oh, Kim, Yonekura, Miura; Yajima, Konno, Kurata (88′ Meshino), Onose (84′ Tanaka); Hwang Ui-jo; Ademilson (79′ Endo)

 

Yokohama F. Marinos – Kashima Antlers

nissan_stadium04

Drugie zwycięstwo Yokohamy na Nissan Stadium i zarazem trzeci wyjazdowy mecz z rzędu bez zwycięstwa Kashimy. Nissan Stadium doświadczył w tym sezonie kilku remisów, ale jeszcze nie musiał znosić widoku pokonanych Marynarzy.
To goście pierwsi trafili do siatki za sprawą bramki Anzaia z 11. minuty. Druga połowa należała jednak do gospodarzy, którzy odwrócili wynik i za sprawą trafień Nakagawy i niezawodnego jak dotąd Marcosa Juniora zdołali zgarnąć 3 punkty.

Marinos – Park; Wada, Hatanaka, Martins (79′ Cvetinović), Hirose; Miyoshi (84′ Ogihara), Amano, Kida; Endo, Junior (90′ Lee), Nakagawa

Antlers – Kwon; Anzai, Machida, Inukai, Nagaki; Shirasaki (82′ Kanamori), Abe (74′ Leandro), Silva, Misao; Ito, Doi (80′ Serginho)

 

Vissel Kobe – Kawasaki Frontale

Noevir Stadium Kobe

Kolejny słaby występ Kobe. Czwarta porażka z rzędu i 12. pozycja w tabeli. To dorobek jakim może się „pochwalić” najbogatsza ekipa w lidze. Iniesta, który przejął opaskę kapitana po Podolskim, zalicza jedno ze swoich gorszych spotkań w sezonie i podsumowuje bezradność Visselu nie w tym meczu, lecz w tym roku.
Goście załatwili sprawę zwycięstwa w pierwszej połowie. Trafienia Mawatariego i Kobayashiego dały im bowiem dwubramkowe prowadzenie do przerwy, które dało niezbędny komfort w drugiej połowie. Kobe zdołało złapać kontakt, co uczyniło za sprawą bramki Furuhashiego w 82. minucie, ale było to wszystko co potrafili zrobić podopieczni starego/nowego trenera Yoshidy.

Kobe – Kim; Mihara (89′ Tanaka), Osaki, Dankler, Nishi; Iniesta, Samper (68′ Mita), Yamaguchi; Furuhashi, Villa, Ogawa (57′ Goke)

Frontale – Jung; Noborizato, Taniguchi, Fitzgerald, Mawatari; Hasegawa (90+4′ Shimoda), Saito (89′ Suzuki), Oshima, Tanaka; Kobayashi, Chinen (83′ Yamamura)

 

Sagan Tosu – Shonan Bellmare

Tosu Stadium

Obrona Sagan Tosu jest w tym sezonie jak Trofeum Premier League w gablocie Liverpoolu. Nie istnieje. Ekipa z Kiusiu przegrywa kolejny mecz w fatalnym stylu i wygodnie rozsiada się na ostatnim miejscu w tabeli. Nie najlepsza sytuacja finansowa, napięcie na linii kibice – prezes i fatalna dyspozycja sportowa. Wydaje się, że gorzej w Tosu być nie może, ale jeżeli klub Torresa Kanazakiego nie zacznie w końcu wygrywać, to skutki mogą być naprawdę fatalne.
Shonan obie bramki zdobyło w drugiej połowie. Pierwszą w 59. minucie zdobył Ohashi, a gospodarzy w 89. minucie dobił Umesaki, który pokonał Okubo mocnym strzałem w górny róg.

Tosu – Okubo; Mitsumaru, Fujita (7′ Kobayashi), Takahashi, Hara; Ahn, Cuenca, Takahashi, Harakawa, Takahashi (71′ Ibarbo); Jo Dong-geon (56′ Torres)

Shonan – Akimoto; Sugioka, Freire, Yamane; Suzuki (84′ Saka), Matsuda, Saito, Okamoto; Suzuki (46′ Taketomi), Yamasaki, Ohashi (66′ Umesaki)

 

FC Tokyo – Matsumoto Yamaga

Ajinomoto Stadium Tokyo

Ostatni lider ery Heisei i pierwszy lider ery Reiwa. FC Tokyo rozpoczyna nowy okres w historii Japonii w najlepszy dla siebie sposób i jako jedyna dotąd niepokonana drużyna rozsiada się na fotelu lidera J.League.
Tokyo pokazało prawdziwą dojrzałość, której bardzo brakowało w poprzednim sezonie. „Gazownicy” grali swoją piłkę i nie zniechęcali się marnowanymi sytuacjami. Kolejny popis dał Takefusa Kubo, który pomimo zaledwie 17. lat jest liderem pomocy FC Tokyo i jednym z lepszych zawodników ligi. Młody Japończyk zaliczył asystę przy bramce Kensuke Nagaia z 44. minuty i wywalczył rzut karny, który w 77. minucie wykorzystał Diego Oliveira. Wcześniej Kubo był bliski zdobycia pięknej bramki, po wspaniałej, indywidualnej akcji. Niestety piłka po jego strzale trafiła w słupek. FC Tokyo znów pokazuje wielką klasę i umacnia się na pozycji lidera J.League.

Tokyo – Hayashi; Ota, Morishige, Watanabe, Ogawa; Higashi, Takahagi (83′ Na Sang-ho), Hashimoto, Kubo; Diego Oliveira (90+3′ Omori), Nagai (68′ Jael)

Matsumoto – Murayama; Hashiuchi, Iida, Imai; Nakami (61′ Sugimoto), Takahashi, Miyasaka (76′ Serginho), Paulinho, Tanaka; Leandro Pereira, Maeda (61′ Nagai)

 

Jubilo Iwata – Hokkaido Consadole Sapporo

Yamaha stadium Iwata

Dzięki Jubilo Iwacie Sagan Tosu nie musi się czuć osamotniony w swojej beznadziejności. Zespół Krzysztofa Kamińskiego przegrał trzeci mecz z rzędu i po 9. kolejkach nie wygrał jeszcze przed własną publicznością. Zupełnie odwrotne nastroje panują w Sapporo, które po słabym starcie zdaje się wracać na właściwe tory. Trzecia wygrana z rzędu i awans na 7. miejsce oznacza, że podopieczni Petrovicia kolejny sezon będą poważnym zagrożeniem.
Wynik otworzył już w 6. minucie Anderson Lopes, który jest najlepszym zawodnikiem Consadole w tym sezonie. Brazylijczyk ma już bowiem na koncie 7 bramek i 2 asysty, czyli może pochwalić się dokładnie taką samą liczbą w klasyfikacji kanadyjskiej co jej lider Diego Oliveira. Tuż przed przerwą do siatki trafił Ryosuke Shindo, który w tym sezonie dał już Sapporo wygraną w spotkaniu z Cerezo Osaką. Jubilo złapało kontakt w 83. minucie za sprawą trafienia Adailtona, ale jak się okazało było to tylko trafienie honorowe.

Jubilo – Kamiński; Takahashi, Shinzato, Ominami; Albayrak (46′ Uehara), Taguchi, Matsumoto, Ogawa; Okubo (46′ Kawamata), Yamada; Adailton

Consadole – Gu; Fukumori, Kim, Shindo; Suga, Fukai, Miyazawa, Fernandes (75′ Hayasaka); Suzuki, Chanathip Songkrasin (90+4′ Iwasaki), Lopes (43′ Arano)

 

Nagoya Grampus – Sanfrecce Hiroshima

Nagoya_Grampus - Toyota_Stadium

Najlepszy transfer poprzedniego sezonu znów dał o sobie znać. W pojedynku drugiego z trzecim zespołem górą była ekipa Nagoi, która wskoczyła na pozycję wicelidera, zastępując Hiroshimę. Jedyną i decydującą bramkę zdobył w 37. minucie Naoki Maeda, który rok temu przeszedł do Nagoi z Matsumoto Yamagi.

Nagoya – Langerak; Yoshida, Maruyama, Nakatani, Miyahara; Izumi (87′ Akasaki), Schmidt, Yonemoto, Maeda (56′ Soma); Jo, Hasegawa (90+1′ Kobayashi)

Sanfrecce – Osako; Sasaki, Yoshino, Nogami; Kashiwa, Kawabe, Matsumoto (66′ Minagawa), Salomonsson (81′ Rhayner); Notsuda (73′ Morishima), Watari, Shibasaki

 

Shimizu S-Pulse – Urawa Red Diamonds

IAI Nihondaira Stadium - Shimizu

Ostatni mecz J.League w erze Heisei okazał się szczęśliwy dla Urawy Reds, która wywozi z Shizuoki komplet punktów. Shimizu nie grało złego meczu. Stwarzało sobie okazje i potrafiło „przycisnąć” piłkarzy Urawy. Ci jednak mieli więcej szczęścia i udało im się dwukrotnie trafić do siatki. Pierwsze trafienie zaliczył w 73. minucie Mauricio, który dobił nie najlepiej odbity przez Rokutana strzał. Wynik ustalił w 97. minucie Shinzo Koroki, który wykorzystał kontrę Urawy. Kontrę, która powstała po strzale w poprzeczkę gospodarzy. Shinzo Koroki jest więc ostatnim strzelcem gola w erze Heisei, a Urawa wchodzi w nową erę z 3 zwycięstwami z rzędu 5. pozycją w lidze.

Shimizu – Rokutan; Matsubara, Tatsuta, Hwang, Elsinho; Nakamura (77′ Kusukami), Musaka, Renato, Kaneko; Kitagawa (80′ Taki), Chong Tae-se (61′ Douglas)

Urawa – Nishikawa; Makino, Mauricio, Suzuki; Yamanaka (90+1′ Iwanami), Nagasawa (85′ Shibato), Aoki, Ewerton, Moriwaki; Muto (72′ Yuruki), Koroki

 

 

 

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM