„Cum On Feel The Noize”  brzmiał tytuł popularnego w Korei szlagieru zespołu Quiet Riot. 4 kolejka Koreańskiej ligi to czysty ogień piekielny rozgrywany w rytm tej dającej „power” piosenki.

W kolejce tej ze sobą pojedynkowali się między innymi: uczestnicy ligi mistrzów, najlepszy zespół w historii tych rozgrywek z hegemonem ligi ostatnich lat, czy choćby lider z wice liderem.

W każdym spotkaniu mieliśmy więcej emocji niż przeciętny kibic z rozrusznikiem serca mógłby przeżyć. Zaczynamy tourne po Koreańskich boiskach.

 

GYEONGNAM VS. DAEGU  2 – 1

pobrane

To spotkanie to walka wybuchowej, karnawałowej pasji rodem z kraju kawy – Cesinhi (Daegu) vs nudny acz skuteczny pragmatyzm weterana Bae Ki-Jonga (Gyeongnam).
Pomimo bomby Brazylijczyka, która spowodowała eksplozję telewizorów, monitorów i mózgownic kibiców obu drużyn, górą „Papa” Bae.
Kiedy w 50 minucie przy stanie 1-0 dla Daegu – 35 latek wchodził na boisku za największego magika Gyeongnam – Negueba każdy (łącznie z moją osobą) łapał się za głowę – „dlaczego zdejmujecie najlepszego zawodnika?”

Bae wszedł i wpierw korzystając z podania cichego acz zawsze skutecznego niczym Ninja, Japończyka Kunimoto wyrównał na 1-1 a później wprowadził w euforie kibiców na Changwon Football Center strzelając zwycięską bramkę w 92 minucie.
20190330185044168euqv
Daegu zmarnowało wielką okazję do pokonania mocnego rywala, z którym razem reprezentuję Koreę Południową w Azjatyckiej Lidze Mistrzów.
Po tym jak Holender Luc Castaignos doznał kontuzje rodem z „Krwawego Sportu” wydawało się że Daegu dobije zeszłorocznego beniaminka.  Mimo fenomenalnej formy Cesinhy, na którego warto zawiesić oko w najbliższych tygodniach, Gyeongnam przy pomocy wiekowego Jokera górą.

Strzelcy bramek:
Gyeongnam: Bae Ki-Jong (asysta T.Kunimoto) 76 minuta,  Bae Ki-Jong (asysta Kim Hyo-Gil) 92 minuta
Daegu: Cesinha (po prostu JEB z Dzidy) 17 minuta

 
SEOUL VS. SANGJU SANGMU 2 – 0

Lider z wiceliderem.  Na Seoul World Cup Stadium FC Seoul chciało potwierdzić swoją formę z zaskakującym liderem tabeli Sangju Sangmu.
Seulczycy mieli porachunki z „Wojskowymi” po tym jak Ci w ostatniej kolejce zeszłego sezonu zrzucili ich do upokarzającej walki w barażach o utrzymanie.
Pod nowym/starym trenerem Choi Yong-Soo piłkarze z stolicy grają niezbyt efektowną acz mega efektywną piłkę.  Rażą skutecznością zarówno w obronie jak i ataku.
To samo można było powiedzieć o piłkarzach z Sangju, brak w ich szeregach piłkarzy pokroju Son Heung-Mina. Paru wyrobników i walczaku, którzy tworzą obudowę dla 3 piłkarzy potrafiących grać na reprezentacyjnym poziomie jak Yoon Bit-Garam, Kim Min-Woo czy Song Si-Woo.

Do 42 minuty mecz był wyrównany jak asfalt na autostradzie, tym większa szkoda, iż impas przełamało „dupogeri.” Czyli rykoszet od bliżej niezidentyfikowanych części anatomicznych dwóch piłkarzy „Feniksów.” Ostatecznie zagranie bilardowe zaliczono, jako samobój dla środkowego, Kim Kyeong-Jae. Cóż za żałosne otwarcie wyniku spotkania stojącego na dobrym piłkarskim poziomie.
Po wzajemnej wymianie ciosów, rozstrzygający gol został zaaplikowany dopiero w 81 minucie.
Pięknym wolejem w punkt popisał się były mistrz K League 2 z Gyeongnam Jung Won-Jin.
24 latek wszedł ledwie 6 minut wcześniej, dobijając wijące się w męczarniach niemocy strzeleckiej Sangju.
Wynik 2-0 wrzucił FC Seoul na pozycje samodzielnego lidera.

Strzelcy bramek:
FC Seoul
Kim Kyeong-Jae – Samobój – 43 min
Jung Won-Jin 81 min

 

ULSAN VS. JEJU UNITED  2 – 1

Ulsan Hyundai w tym sezonie naprawdę zasługują na swój dawny pseudonim „żelazne maczugi.”
Tłuką wszystko w naprawdę efektownym, fajnie oglądającym się stylu. Są idealnie zbalansowani pomiędzy atakiem a obroną. Na 11 piłkarzy pierwszego składu tylko 3 nie grało nigdy na pozycjach defensywnych (linii obrony lub defensywnym pomocniku) a jeśli dodamy do tego, iż tylko napastnik Negao nie jest multipozycyjny to wyjdzie nam zespół do zadań specjalnych na każdą okazje.
Głęboka ławka, zawodnicy powracający do formy (Mix Dikserud, Kim Bo-Kyung) plus napastnik, na którym można spokojnie budować ofensywę i dają podstawy do tego, aby spokojnie patrzeć w przyszłość na obu płaszczyznach – Azjatyckiej Ligi Mistrzów oraz K League.

W meczu z wyspiarzami Ulsan zaczęło od popisania się doskonałą kontrą, którą można oglądać w kółko. Były piłkarz Cardiff City Kim Bo Kyung świetnym prostopadłym podaniem wypatrzył Brazylijczyka Negao który w sposób tak dżentelmeński i delikatny pozawijał obrońcę iż nawet kibice Jeju nie czuli się pokrzywdzeni po stracie gola na 1-0.
Trzeba tu dodać, iż do momentu utraty bramki wyspiarze dusili Tygrysy niemiłosiernie i tylko heroicznej postawie bramkarza Oh-Seung-Hoon’a utrzymywał się wynik bezbramkowy.
Ledwie 3 minuty czekaliśmy na odpowiedź zirytowanych gości.  Specjalista od uderzeń z dystansu Lee Chang-Min(zresztą w tym meczu również 2 razy dał próbkę swego kunsztu) zaskoczył wszystkich i strzelił bramkę…głową co zdarza się tak często jak lądowanie UFO na Mokotowie.
W drugiej połowie wynik ustalił bohater meczu – Kim Bo-Kyung. Asystent przy pierwszym trafieniu wykorzystał dezorientacje rywali, którzy stanęli jak wryci, kiedy to lewy obrońca Park Jong-Hoo wrył się jak świnia w pomidory w pole karne. Były obrońca Mainz czy Borussi Dortmund zgrał przytomnie piłkę do Kima, który z 6 metrów pokonał Lee Chang-Geun’a.
Ulsan 
dzięki temu zwycięstwu wdrapało się na mocną 3 pozycję, Jeju mimo solidnej gry zostali czerwoną latarnią ligi.

Strzelcy bramek:
Ulsan Hyundai: Junior Negao (asysta Kim Bo-Kyung) 25 min, Kim Bo-Kyung (asysta Park Joo-Ho) 53 min.
Jeju United: Lee Chang-Min (asysta Kim Ho-Nam) 28 min.

 

JEONBUK MOTORS VS. POHANG STEELERS 2 – 0

Trener Jeonbuk Jose Morais przez najbliższe rok czasu (o ile tak długo przetrwa) będzie słuchał że nie dorasta do pięt poprzednikowi Choi Kang Hee. Słynna „woskowa figura” wygrała dla klubu 9 różnych tytułów. Z kolei były trener Karpaty Lwów po przejęciu Jeonbuk uziemił „zielonych Bogów Olimpu” i przeistoczył ich w zespół będący w zasięgu całej „Kligowej” stawki.
Kibice już kręcą nosem, iż przypomina to sytuacje Realu Madryt i odejście Zinédine Zidane zamienionego na Julena Lopetegui.
Pohang z kolei 3 krotny mistrz Azjatyckiej Ligi Mistrzów oraz 5 krotny mistrz K League.  Na papierze jest to potęga piłki Azjatyckiej. W realu klub, który obecnie na zakupy wyrusza do drugiej ligi Koreańskiej, Indonezji czy Czarnogóry.  Od paru lat liczą na cud i eksplozję talentu piłkarzy kupowanych za paczkę dropsów.
W pojedynku z i mistrzem K League 2018, Pohang liczyło tylko i wyłącznie na kontry.
Zieloni niestety dusili wręcz sadystycznie Steelersów którzy reagowali klasyczną Koreańską naparzanką.
Ostatecznie mistrz wygrał po bramkach kolosa Kim Shin Wooka (198 cm) oraz Lim Sun-Younga.
Radość Portugalskiego trenera po bramkach swojego zespołu paradoksalnie pokazała jak smutny musi być w Jeonbuk.  Pokazała iż ciąży nad nim presja którą oceniając po grze zespołu niezbyt dobrze znosi.

Strzelcy bramek:
Jeonbuk Motors: Kim Shin Wook (asysta Lee Joo-Yong) 63 min, Lim Sun-Young 77 min.

 

 

SUWON BLUEWINGS VS. INCHEON UNITED 3 – 1

5 krotny mistrz K League – Suwon Bluewings przed tym spotkaniem zajmowało ostatnie miejsce z zawrotnym dorobkiem 0 punktów w 3 spotkaniach. Niebieskoskrzydli zaczęli sezon od mocnego strzała suchą ścierą po licu. Startowali z mistrzowskimi ambicjami skończyli z walką o przywrócenie dobrego imienia.
Incheon United to zespół która ogląda się zawsze z przyjemnością, niesiony pasją i zaangażowaniem nie jednokrotnie pomimo skromnej kadry stawali się kurarą dla tytanów ligi.
Nie tym razem.
Suwon przed 12 tysiącami swoich kibiców chciało pokazać, że jajo przy ligowych punktach to tylko wypadek przy pracy. Fortuna od początku im sprzyjała, ponieważ już w 15 minucie podyktowano rzut karny za „za-wysoko uniesioną nogę.”   Sytuacja zgoła komiczna, biorąc pod uwagę, że Korea Południowa uchodzi za najbrutalniejszą ligę w Azji taki gwizdek budzi wręcz salwy śmiechu stałych obserwatorów tych rozgrywek.
Śmiechy chichy, a Incheon brama w plecy.  Wykonawcą rzutu karnego, specjalista w tym fachu – Yeom Ki-Hun.
W 22 minucie Niebieskoczarni wyrównali za sprawą, Kim Jung-Ho, który poszybował najwyżej przy rzucie rożnym wykonywanym przez Jiloana Hamada.
Obie drużyny miały swoje okazje na strzelenie kolejnych bramek, ale to Suwon mające nóż swoich kibiców na gardle pokazało w drugiej połowie zęby, a konkretniej Australijczyk Adam Taggart.
Wpierw wykorzystał piękne podanie od najlepszego asystenta w historii ligi – Yeom Ki-Huna (strzelca pierwszego gola) w 63 minucie. Później dobił wijące się niczym węgorz Incheon w 95 minucie pięknym szczupakiem.
Suwon w końcu zdobywa 3 punkty,  Incheon z poczuciem krzywdy za ich zdaniem koślawy rzut karny, będą musieli szukać okazji w kolejnych meczach.

Strzelcy bramek
Suwon Bluewings:
Yeom Ki-Hun (PK) 15 min,  A.Taggart (asysta Yeom Ki-Hun)63 min, A.Taggart (asysta Shin Se-Gye) 95 min.
Incheon United
Kim Jung-Ho (asysta J.Hamad)

 

GANGWON VS. SEONGNAM 2 – 1

W spotkaniu ligowych mizerot Gangwon (7 miejsce 4 pkt.) z Seongnam (10 miejsce 3 punkty) nie zabrakło emocji na wysokim poziomie.
Oba zespoły szły na zwycięstwo idąc na całość przy ustawieniach jedenastek – Gangwon 4-3-3, Seongnam 3-4-3.
Do składu Gangwon wrócił Serb Uros Derić drugi najlepszy strzelec zeszłorocznych rozgrywek z 24 golami.  Spodziewano się po nim fajerwerków, a każdy kontakt z piłką budził popłoch w szeregach obrony „pseudo beniaminka(najlepsza drużyna w historii K League)” z Seongnam.
Jednak to nie mierzący 196 cm Serbski klocek został bohaterem stadionu w Chuncheon tylko dwóch najmniejszych piłkarzy na boisku – „pimpki” Jung Suk-Hwa oraz Kim Hyeon-Uga.
Numer 7 – Jung Suk-Hwa dawniej gwiazdor Busan I’Park to mierzący 171 lewy skrzydłowy, który w tym spotkaniu szalał na tyle skutecznie, iż wykreował oba gole dla Gangwon zyskując tym samym tytuł Man of the match.
Kolejny mikrus, – Kim Hyeong-Ug to mierzący ledwie 160 cm 23 latek, który strzelił pierwszego gola dla Gangwon w 63 minucie.  Jest to nowy nabytek zespołu z Jeju United, Kim przyszedł do klubu szukając regularnej gry i na dzień dzisiejszy jest to obopólna korzyść. Skrzydłowy cały mecz był tak upierdliwy dla obrony Seongnam, iż gdyby za zabójstwo nie szło się siedzieć to wiadomo jakby ta pchełka skończyła.
Wyrównującą bramkę dla Seongnam strzelił, Kim Hyun-Sung po piękniejszym niż sama bramka ekwilibrystycznym zagraniu, Kim Min-Hyeok’a.
Zwycięską bramkę dla Gangwon strzelił dwukrotny mistrz K League – weteran Shin Kwang-Hoon kąśliwym strzałem zza pola karnego.
Dzięki tym 3 punktom „świńskim skokiem na beton” Gangwon wpadło na 5 miejsce w ligowej tabeli.
Czy nie za wysoko dla nich ? Zobaczymy w następnych tygodniach.

Strzelcy bramek:
Gangwon:
Kim Hyeon-Ug (asysta Jung Suk-Hwa) 63 min, Shin Kwang-Hoon (asysta Jung Suk-Hwa) 88 min.
Seongnam:
Kim Hyun-Sung (asysta Kim Min-Hyeok)

 

 

Tak więc po 4 kolejkach walczącej jak dziki o szyszki ligi stolica w sercach kibica.
FC Seoul zalicza powstanie z kolan po upokarzającym sezonie 2018.

tabela

Zapraszamy na przegląd następnych kolejek K League.

Autor tekstu: Adam Błoński
@Adam_Blonski