VAR, czyli Video Assistant Referee, to technologia używana w najlepszych ligach świata, mająca na celu zapobieganie błędom popełnianym przez sędziów. Zawsze wywołuje sporą polemikę, ale faktem jest, iż redukuje ilość błędnych decyzji arbitrów.

W Japonii, kraju najbardziej rozwiniętym technologicznie, gdzie wszelkie nowinki wprowadzane są na początku, VAR’u nie ma. Władze ligi twierdzą, iż prace nad wprowadzaniem systemu trwają. Ale ile w tym prawdy? Nie wiemy. Wiemy natomiast, że VAR jest niezbędny. I to już. Nie ma bowiem kolejki, bez mniejszego, bądź większego skandalu związanego z decyzjami arbitrów.

Najświeższy przykład pochodzi z dzisiaj i meczu Shonan Bellmare – FC Tokyo. Masato Morishige zdobył bramkę z rzutu wolnego, ale tej nie zauważył ani arbiter główny, ani liniowy, którzy zgodnie stwierdzili, że piłka nie przekroczyła linii bramkowej.

D0o9BoQVsAA5QUh.jpg large

W pierwszej kolejce sędziowie nie wyrzucili z boiska Nary, który za swoje faule powinien obejrzeć dwie żółte kartki. Obejrzał jedną.

 

Po zakończeniu spotkania, do arbitra głównego podszedł sam Nara, który przyznał, iż zasługiwał na drugą żółtą kartkę. Nic dodać, nic ująć. Fatalni sędziowie to nie tylko J1. Poniżej pierwsza kolejka J2 i mecz Ehime – JEF United.

Jako kibica FC Tokyo, dużo nerwów kosztował mnie poprzedni sezon. Dość sporym powodem była nieudolność Panów z gwizdkiem i chorągiewkami, którzy w jednym meczu potrafili nie podyktować dwóch jasnych rzutów karnych jak ten poniżej.

Pozycje spalone też są poważną bolączką. Poniżej bramka Kashiwy, która dała zwycięstwo na Ajinomoto.

Całkiem sporo kontrowersji wywołała też bramka Cerezo Osaki z pierwszej kolejki tego sezonu, która dała zwycięstwo nad Visselem Kobe.

Naprawdę szkoda, że tak dobra liga cierpi na deficyt dobrych arbitrów. Oczywiście rozwiązaniem jest wspomniany system VAR, ale wygląda na to, że trochę sobie na niego poczekamy. W Japonii o VARZE mówią wszyscy, ale wygląda na to, że nie działa w tym kierunku nikt. Władze J.League mogłyby wziąć przykład z K.League, gdzie VAR działa i ma się dobrze.

 

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM

 

Zapisz