Wiele osób pyta mnie, co można będzie zobaczyć w Pucharze Azji 2019 czego nie uraczy gdzie indziej. Gdy już jestem znużony odpowiadam – „Sposób dystrybucji piłek przez bramkarzy.” Prosto z ogarniętej wojną domową Syrii – Azja Gola przedstawia sylwetkę Ibrahima Almy.
Pisaliśmy już o Irańczyku który wyrzuca piłkę ręką na długość boiska.
Nomad do Europy, czyli historia od rzucania kamieniami po obronę karnego Ronaldo.
Ibrahim Alma to z kolei golkiper znany Azjatyckim „insidersom” od wielu lat, jednak na głębsze wody popularności wypłynął dopiero podczas niedawnych baraży o kwalifikacje do Mistrzostwa Świata 2018.
W 4 rundzie kwalifikacji spotkali na swojej drodze mistrza kontynentu Azjatyckiego – Australię.
To nie artykuł o heroicznym acz tragicznym w skutkach boju Syryjczyków z „Kangurami” (Australia przeszła, po ciężkiej harówie w dwumeczu wynikiem 3-2) ale wiedzieć trzeba nam, iż to wtedy świat „internetów” obiegły scenki dot. naszego bohatera.
Języczkiem uwagi był sposób, w który Alma wprowadzał piłkę do gry.
Bramkarz podrzucał piłkę do góry i w momencie, kiedy opadając jest ona na wysokości jego ramienia, uderza w nią niczym w gruszkę bokserską. Piłka dzięki temu nabierała ogromnej prędkości, i niekonwencjonalnego toru lotu.
Zresztą ok. Nie każcie mi tłumaczyć, po co Alma wprowadza piłkę w ten sposób, bo tego naukowcy NASA jeszcze nie odkryli. Może odreagowuje na stres ?
Po prostu ma swój oryginalny styl, który powinien zgłosić do biura patentowego.
Zawsze może nam odpowiedzieć na pytanie po co tak robi: „aby głupi miał zagadkę.”
Po spotkaniach Australia vs Syria rozpętał się hype na Syryjskiego bramkarza.
Przez parę dni wzbudzające podziw i uśmiech na twarzy „rzuty, ciosy, kopnięcia ręką ( :> what ever) piłki pozwoliły skojarzyć słowo Syria z czymś innym niż tylko Wojna.
Osobiście sam się zdziwiłem tym „viralem” z udziałem Ibrahima i jego „styluwy,” ponieważ 27 latek wykonywał ten rodzaj wyrzutu już od paru lat.
Ba, parę miesięcy wcześniej podczas spotkania towarzyskiego z Japonią jego wyrzut piłki został zauważony nawet przez parę Polskich portali.
Zabawne jak dziś Internet reaguje na pewne rzeczy.
Gdyby Grzegorz Szamotulski grał w dzisiejszych czasach, i zafundował sobie słynną literę „L” na mózgownicy jak to uczynił w dawnych dziejach, to z miejsca stałby się sensacją która obeszłaby w postaci mema świat.
Poniżej szybkie „review” jak szalonym golkiperem jest Alma.
Wracając do naszego bohatera. Ibrahim w 2010 zaczynał karierę w ubogim klubie AL-Wathba z miasta Hims.
Już wtedy mimo przeciętnego jak na bramkarza wzrostu 185 cm imponował posturą Pudziana i cechami przywódczymi. Ledwie 2 lata później był powoływany, jako 3 bramkarz do reprezentacji Syrii, na którą był widocznie skazany od początku swojej kariery.
Jeszcze przed podpisaniem pierwszego profesjonalnego kontraktu był powoływany do kadr U20,U22 oraz U23 (lata 2009-2014).
W 2016 Ibrahim przeniósł się do Syryjskiego mocarza, czyli Al-Ittihad SC Aleppo. Tak, tego samego Aleppo, które do niedawna było rozrywane na strzępy przez wojnę a dziś powoli staje na nogi, stało się trampoliną dla kariery naszego indywiduum.
Tak jak i w Polsce łatwiej jest znaleźć się w reprezentacji grając w Legii niżeli z Zagłębia Sosnowiec (przy całym szacunku oczywiście) tak i Syryjczykowi łatwiej zaistnieć w kadrze grając w wielokrotnym mistrzu kraju niż w „mańce wstańce ligi.”
Od przenosin do w 2016 Aleppo Ibrahim z 3 bramkarza, o którym nawet Syryjscy kibice zapominali, stał się numerem jeden między słupkami „orłów.”
Jak grasz w kadrze, stajesz się już łatwym łupem dla skautów, tak, więc szybko po jego usługi sięgnął Irański gracz wagi ciężkiej – Sepahan.
W sezonie 2017/2018 rozegrał 14 spotkań, w których puścił 14 bramek.
Niestety przyszedł do klubu dopiero w grudniu (druga cześć sezonu) sprowadzany przez Chorwata Zlatko Kranjčara trenera legendę, z którym rozwiązano kontrakt z powodu złych rezultatów.
Łagodnie powiedziane, 5 krotny mistrz Irańskiej ligi zajął 14 (ostatnie bezpieczne) miejsce w tabeli. Słowem – tragedia.
Alma, mimo że najmniej winny całego zamieszania był pozostałością po trenerze, który nabroił.
O ile ratujący sytuacje – następca Mansour Ebrahimzadeh jeszcze chłopaka wystawiał i widział w swoich planach o tyle kolejny już coach Amir Ghalenoei miał inną wizje, w której nie ujrzał Syryjskiego bramkarza.
W sierpniu powrócił do rodzimej ligi, tym razem do kolejnego mocnego Syryjskiego klubu do Al-Wahda S.C.
Alma, jako patriota i człowiek zakochany od dzieciak w kadrze Syrii postawił na taki krok, ponieważ przed Pucharem Azji najważniejsze dla niego jest regularna gra.
W licznych wywiadach twierdzi, że nie interesuję się polityką i liczą się dla niego tylko ludzie, którzy wspierają kadrę. Wie, że Syryjczycy rozsiani są po całym świecie, a Ci, którzy mieszkają w kraju nie zawsze mają łatwo. Ale ma świadomość, że kadra podczas 90 minut swojego występu jednoczy ich wszystkich bez względu na lokalizację czy poglądy. Ta świadomość daje mu ogromną energię i napędza go w jego karierze.
W rodzimej lidze uchodzi za gwiazdę, w kadrze jest czołową postacią – Puchar Azji pokaże czy Ibrahim Alma wyjdzie poza ramy ciekawostki i zacznie być doceniany przez szerszą widownie za jego nietuzinkowy talent bramkarski.
Kto wie, może po turnieju okaże się, że liga Irańska nie była szczytem jego kariery.
Autor tekstu: Adam Błoński
@Adam_Blonski
